Wideo na czasie coraz dobitniej uświadamiają mi, że na YouTube’a jestem po prostu za stara

Felieton/YouTube 03.07.2018
Wideo na czasie coraz dobitniej uświadamiają mi, że na YouTube’a jestem po prostu za stara

Wideo na czasie coraz dobitniej uświadamiają mi, że na YouTube’a jestem po prostu za stara

Nie wiem, czy kiedykolwiek tak naprawdę czułam YouTube’a. Mechanizmy, które nim rządzą nie są mi całkowicie obce, mam jednak raczej na myśli to, że bardzo często z tym, co jest lub było popularne na polskim rynku, nie jest bądź nie było mi po drodze. A zakładka Na czasie tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że na YouTube’a jestem po prostu za stara.

Wielokrotnie próbowałam zrozumieć sukces różnych gwiazd YouTube’a. Przygotowując artykuły, rozmawiałam z nimi o ich pracy, sposobie na życie. Uczestnicząc w różnych wydarzeniach, obserwowałam reakcje dzieciaków i młodzieży na polskich cewebrytów. Zawsze zdumiewał mnie ten szał, który wybuchał, kiedy widzieli swoich idoli. Zdumiewało mnie też to, jak bardzo wytrwali są rodzice tych dzieci, którzy potrafią wytrzymać z nimi kilka godzin w sali katowickiego MCK-u, gdzie na scenie rapuje Multi w towarzystwie jakiegoś innego youtubera, którego pseudonimu – wybaczcie – nie pamiętam. Istna kakofonia.

Ktoś może powiedzieć, że to przecież nic nowego.

YouTube muzyka reklamy

Nastolatkowie zawsze mieli swoich idoli – muzyków, aktorów, prezenterów telewizyjnych i tak dalej. Jasne, mieli. Być może trudno mi się z tym identyfikować, bo nigdy nie wieszałam plakatów chłopców z boysbandów na ścianach albo fascynowali mnie muzycy, których już nie było na świecie, kiedy ja zaczynałam ich słuchać. Faktem jest też, że gdzieś tam w głębi duszy uważam artystów, czyli muzyków, pisarzy, aktorów za ciekawsze źródło inspiracji wszelakiej niż np. gości, którzy robią pranki na YouTubie.

Przez lata, z racji swojej pracy, która wymaga, aby być – nomen omen – na czasie, starałam się śledzić popularnych youtuberów.

A co za tym idzie ich dramy, wojenki, afery, które są tak zawiłe, że nagle Moda na sukces i powinowactwa jej bohaterów wydają ci się szalenie proste. Przecież to oczywiste, że Brooke jest macochą swojego kochanka, no o co wam wszystkim chodzi. Parę razy nawet się wkręciłam, jak była jakaś jazda z Atorem albo jak Dakann kogoś dissował, ale to Dakann, ten gość jest po prostu zabawny i do dzisiaj śledzę go na Facebooku, nierzadko z przyjemnością obserwując, jak komuś bezpardonowo potrafi dowalić, łamiąc wszelkie konwenanse.

W pewnym momencie przestałam jednak nadążać.

Zaczęło mi się wydawać, że youtuberów w Polsce jest więcej niż samych mieszkańców Polski, co oczywiście jest niemożliwe. Hiperbolizuję jednak celowo, by podkreślić, że namnożyli się jak grzyby po deszczu. Młodzi ludzie zafascynowali bumem, który w Polsce przypadł gdzieś na rok 2014 czy 2015, chcieli łatwych sławy i pieniędzy za reklamę butów New Balance’a, bo New Balance to przecież marka blogerów i vlogerów, więc ja sama noszę adidasy. Ci młodzi ludzie zapomnieli gdzieś po drodze, że ta prawdziwa sława i te prawdziwe pieniądze (a jakiś czas temu mówiło się, że 100 tys. za kampanię to już bywają realne pieniądze dla ludzi z YouTube’a) nie są dane wszystkim i że trzeba zapieprzać jak mały robocik, żeby o tobie nie zapomniano.

Co oglądać na Youtubie

Niemniej youtuberów z subami rzędu kilkudziesięciu czy ponad stu tysięcy, którzy są czyimiś idolami i zarabiają na swojej działalności, jest mnóstwo. Przestałam ich od siebie odróżniać. Kiedy wchodzę w zakładkę Na czasie na YouTubie mam wrażenie, że błądzę po omacku. Wczoraj jak obuchem w łeb uderzył mnie tytuł popularnego wideo: Ruda lubi na ostro. Że co? Kim są ci wszyscy ludzie? Dlaczego raperów w Polsce jest tak dużo jak youtuberów? Dlaczego Polacy kochają tani dance i disco-polo?

Jak to możliwe, że popularny jest materiał: Twister challenge z moją dziewczyną!?

Te pytania kłębią się w mojej głowie na dobrą sprawę od kilku lat, od kiedy regularnie przeglądam zakładkę Na czasie, ale znaczącą uwagę zwróciłam na nią w ciągu ostatnich miesięcy. I nie mogę wyjść z podziwu. Większość materiałów, jakie tam trafia, to wideo, które zupełnie mnie nie interesują. Żadna siła nie zmusiłaby mnie, żeby z własnej woli je oglądać i chcieć więcej. Zapewne wynika to z tego, że nie znoszę disco-polo, nie znam sporej części internetowych gwiazd, a jeśli znam, to za nimi nie przepadam i nie ciekawi mnie to, co nagrali, nie nadążam za raperami młodego pokolenia. A do tego ta pstrokata estetyka.

Ktoś mógłby pomyśleć, że narzekam.

I poniekąd miałby rację. Narzekam, bo mogę, ale przestałam się już obrażać na to, że większość tworów na YouTubie to chłam. Doszłam do wniosku, że po prostu ja do tej retoryki nie pasuję. Nie będę oglądać gameplay’ów z Minecrafta, nie dam rady oglądać czelendży, w których ktoś się wydurnia, bo wolę powydurniać się z moimi znajomymi. No i nie przekonam się do disco-polo. Choć raczej ta polska miłość, o zgrozo, nie ma wieku, co dobitnie uświadamiają nam ogródki działkowe podczas tej letniej aury.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

37 odpowiedzi na “Wideo na czasie coraz dobitniej uświadamiają mi, że na YouTube’a jestem po prostu za stara”

  1. nie jesteś za stara na jutuba po prostu jutub to gówno jak telewizja tak zwane media głównego ścieku i syfu.. im większe bezwartościowe gówno tym lepsze wyświetlenia tak samo w telewizji. 50% czasu to reklamy,a drugie tyle bezwartościowe programy o niczym lub pseudo naukowe co kto sprzedał w lombardzie . Nawet wczoraj jak oglądałem mecz w trakcie przerwy przełączyłem na polsat i było, że babie przy porodzie dupę rozerwało i pobiegła z tym newsem do telewizji aby się pochwalić.

  2. Kiedyś wszedłem na youtube na kompie mamy. Nie zalogowany do googla, a że mama z YT nie korzysta więc zobaczyłem stan domyślny na Polskę. Pójdę dalej niż autorka wpisu – dla mnie to jest tragedia i starość (30 latka) nie ma tu nic do rzeczy. A najsmutniejsze jest to, że to przecież ludzie ludziom zgotowali ten los.

  3. Też mi się wydaje, że większość filmów na YT to totalne szambo i takie błądzenie po omacku niewiele daje, bo nas ono zaleje. Ja mam na YT po zalogowaniu swój kącik, ze swoimi kilkunastoma subskrybowanymi youtuberami, i do tego się zazwyczaj ograniczam.

  4. Jest na to prostu sposób – wystarczy zmienić region na Stany Zjednoczone. Od dawna nie zaglądam na polską część YouTube – jaki kraj taka rozrywka.

  5. Nie znam żadnej z osob które wymieniłaś, a mimo to uwielbiam YouTube. Być moze autorzy, którzy mogą być ciekawi dla ludzi 25+, nie widnieją na kartach na czasie, ale to nie znaczy że ich nie ma. Osobiście polecam Naukowy Bekkot, Po Cudzemu, Piotr Marszałkowski, GF Darwin i wiele, wiele innych.

  6. Wygląda to tak, na Youtube to, który film będzie,, na czasie” decydują administratorzy i algorytmy. Min(mój przykład) nagram film i wrzucę go dziś o 18:00, w 2 godziny uzbiera 400 tysięcy wyświetleń, co oznacza jedną z największych liczb w danych dniu, to taki film się wyświetla automatycznie administracji i oni wybierają co ma być na głównej i co ma zmienić swoje pozycję… Nagram film np z ,,nie lubię” w tytule i w godzinę uzbiera 200 k wyświetleń, inny twórca z kolei wrzuci film z nazwą ,,challenge” i uzbiera w 2 h 100 k wyświetleń, to ja się na głównej nie pojawie, a to że w filmie nic nie było kontrowersyjnego dostanę +18. Główna strona ma być odpowiednia dla dzieci

  7. Dużo wynika z tego, że popyt to napędza. Wiele wartościowych kanałów topi się gdzieś w szambie tych wszystkich patologicznych treści i pseudo-śmiesznych, które się oglądają. Ludzie chcą widzieć jak inni robią z siebie idiotów i tym samym mogą się dowartościować i odmóżdżyć. Niestety, ale wielu ludzi (także w moim, niewiele ponad nastoletnim, wieku) woli wyłączyć mózg i patrzeć na głupkowate rzeczy niż obejrzeć coś merytorycznego i rzeczywiście rozwijającego, a przecież YT ma ogromne możliwości. Niestety wielu rezygnuje z tworzenia wartościowych treści na rzecz zdobycia większej ilości wyświetleń, które generują, jakby nie spojrzeć, głupkowate zachowania.

  8. Na codzień do mnie tego typu kontent nie trafia, obracam się w okolicach własnych subskrypcji. Szok przezylem dopiero, gdy wszedlem na YT niezalogowany..

  9. Tak , już czas się kłaść …..do trumny . A po co zaglądać do “na czasie ” jak można oglądać to co cię interesuje

  10. Nawet nie zaglądam na tą zakładkę, kilka razy sprawdzałem co tam jest i za każdym razem około 90% to było największe g…. jakie można znaleźć na tamtej stronie. Na szczęście jest jeszcze strona główna na której znajdują się (w zasadzie tylko) takie filmy jakie mnie interesują.

  11. Youtube to nie gówno, to praktycznie nieograniczone źródło wiedzy i to wartościowej.
    Trzeba tylko wiedzieć jak z niego korzystać. A gównem akurat nazwałbym podgrupę Na czasie. Dla mnie ona mogłaby nie istnieć, nie używam jej. I tylko się boję jak dziecko tam zajrzy.

  12. Jeśli zastanawia kogoś dlaczego takie a nie inne filmy są w zakładce na czasie to odpowiedź jest prosta. Nie, nie jest to wybór ludzi a algorytmów youtube’a.
    Wystarczy spojrzeć na kanał Gargamela (martwy swoją drogą) i zobaczyć że najlepiej oglądanym filmem jest test jedzenia… Youtube po prostu promuje filmy które są uznane jako bezpieczne treści. Dopiero Najbezpieczniejsze z biezpiecznych trafiają do zakładki na czaie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...