Może to dobrze, że Albarn tym razem wpuścił do studia mniej ludzi. Recenzja Gorillaz – The Now Now

Recenzja/Muzyka 02.07.2018
Nasza ocena:
Może to dobrze, że Albarn tym razem wpuścił do studia mniej ludzi. Recenzja Gorillaz – The Now Now

Może to dobrze, że Albarn tym razem wpuścił do studia mniej ludzi. Recenzja Gorillaz – The Now Now

Szóste wydawnictwo długogrające w dyskografii wirtualnego zespołu Gorillaz przy pierwszym poznaniu może niczym się nie wyróżniać i nie robić oszałamiającego wrażenia. Płycie The Now Now trzeba dać chwilę, zanim podzieli się swoim bogactwem.

Wierzę, że wydanie dwóch płyt w przeciągu kilkunastu miesięcy nie jest wynikiem nadprodukcji, a potrzebą nadrobienia drugą płytą tego, czego nie było na pierwszej. Humanz (kwiecień 2017 roku) z całą plejadą wyśmienitych gości zagubiło gdzieś introwertycznego ducha Damona Albarna, co autor nadrabia na The Now Now, właśnie wydanym, szóstym albumie formacji Gorillaz.

Bliżej jednak nowemu krążkowi do solowej twórczości Albarna, niż do Gorillaz ze swoich najlepszych, popowych czasów, gdy zachwycali singlami DARE czy Kids with Guns. The Now Now, w większości stworzony przez Albarna, gości też niewielu współpracowników. Wśród nich Snoop Dogg i ten, który zrobił najfajniejszą robotę, czyli amerykański gitarzysta George Benson. Kompozycja Humility bardzo dobrze wprowadza w leniwy klimat płyty.

Dalej jest już tylko leniwiej, bardziej funkowo i bujająco.

Albarn nie od dziś flirtuje z hip-hopem, na The Now Now flirt ten eskaluje w poważny i zobowiązujący romans. Nie świadczy o tym oczywiście tylko obecność Snoopa w numerze Hollywood. Na całym albumie roi się od ciekawych bitów, dopieszczonych futurystycznymi syntezatorowymi pasażami.

Komu tęskno za bardziej przebojowym obliczem Gorillaz, temu na przykład zwariowane oldskulowe Lake Zurich. Kto zaś uwielbia melancholię płynącą z każdego wersu wyśpiewywanego przez Albarna – szczególnej uwadze polecam chociażby Fire Flies czy Idaho. W tym drugim kawałku muzyk wchodzi w dialog z tropami z pogranicza folku i country, co zresztą już nie pierwszy raz mu wychodzi.

The Now Now zaczął powstawać jeszcze w trakcie trasy promującej poprzedni krążek, Humanz.

Według słów Albarna, nagrano go dość szybko, by zespół miał na przyszłych koncertach więcej materiału do grania. Co nagle, to po diable, ale raczej nie tym razem. Bowiem The Now Now to najbogatszy brzmieniowo album w kolekcji Gorillaz. Może to dobrze, że Albarn wpuścił do studia mniej ludzi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...