HBO dokręciło śrubę w kwestii bezpieczeństwa. Tak stacja walczy ze spoilerami z Gry o tron

Top/Seriale 26.06.2018
HBO dokręciło śrubę w kwestii bezpieczeństwa. Tak stacja walczy ze spoilerami z Gry o tron

HBO dokręciło śrubę w kwestii bezpieczeństwa. Tak stacja walczy ze spoilerami z Gry o tron

Dla stacji HBO Gra o tron to istna żyła złota. Nic więc dziwnego, że wszelkie informacje na planie są dokładnie sprawdzane i kontrolowane, by ekipa nie zdradziła mediom i fanom nawet cienia szczegółu. Dlatego producenci musieli podjąć specjalne środki ostrożności, by uniknąć jakichkolwiek spoilerów.

Wokół tego, co dzieje się na planie ostatniej serii Gry o tron, narosło wiele plotek, przypuszczeń, a nawet mitów. Po przeciekach z poprzednich sezonów HBO dokręciło śrubę bezpieczeństwa praktycznie do maksimum. I choć co jakiś czas docierają do nas potencjalne spoilery, to widzowie nie mają w zasadzie żadnych szans na to, by dowiedzieć się czegoś przed oficjalnymi komunikatami stacji. Tym bardziej, że nawet aktorzy nie wiedzą, co tak naprawdę się dzieje i jak skończy się cały serial. Wszystko to dzięki środkom ostrożności, które podjęli producenci serialu. A ich sposoby wyglądają doprawdy niezwykle.

Tak HBO broni się przed spoilerami z Gry o tron:

Alternatywne zakończenia

Emilia Clarke oraz Casey Bloys, czyli prezes HBO, mówił o tym, że ostatni sezon będzie miał kilka różnych wersji finału. To nic nowego w świecie niezwykle popularnych seriali, bo na podobne rozwiązanie decydowali się twórcy choćby Breaking Bad. Takie działanie ma na celu nic innego, jak ogłupienie całej ekipy, by nikt nie wiedział, jak tak naprawdę skończy się ta historia. To nie tylko świetne zabezpieczenie przed ewentualnymi spoilerami, ale także niezły chwyt marketingowy. Łatwo wyobrazić sobie zagorzałych fanów serialu, którzy za wszelką cenę (wyrażoną w konkretnej walucie) chcą obejrzeć alternatywne zakończenia.

Gra o tron środki bezpieczeństwa

Ograniczenie dostępu do scenariuszy

Gra o tron zrezygnowała z papierowych egzemplarzy scenariuszy. Zamiast tradycyjnych druków ekipa ma dostęp do fabuły przy pomocy specjalnej aplikacji. Po pomyślnym przejściu przez trzy poziomy blokady dany aktor może wreszcie zapoznać się z przebiegiem następnej sceny. Po jej nagraniu fragment po prostu znika. Z kolei Liam Cunningham, czyli ekranowy Davos, wspominał o dostępie do scenariuszy wyłącznie w studiu Gry o tron w Belfaście.

Podawanie kwestii przez słuchawki

Nikolaj Coster-Waldau informował natomiast o tym, że aktorzy w każdej scenie wyposażeni są w specjalne douszne słuchawki, przez które podawane są im ich kwestie. To wymagałoby naprawdę dużych umiejętności i skupienia całej obsady, bo przekazywanie dialogów na bieżąco, a następnie dostosowanie do tego tonu głosu, mimiki itd. to niemalże improwizacja.

Ta informacja stoi jednak w pewnej sprzeczności z powyższym punktem, choć nie zdziwiłbym się, gdyby wszystkie te doniesienia były prawdziwe. HBO bez problemu mogłoby wprowadzić taki podział, by każda część obsady informowana była o scenariuszu w inny sposób. Nie byłoby również żadnym zaskoczeniem, gdyby tylko jedna wersja była rzeczywista, a wszyscy aktorzy wypowiedzieli się za zgodą i wiedzą stacji, która specjalnie wprowadza dezinformację.

Gra o tron środki bezpieczeństwa

Brak chronologii kręcenia

To akurat częsty przypadek na planach filmów i seriali. Jednak w połączeniu z ograniczoną znajomością całego scenariusza poszczególne sceny nagrywa się niejako “w ciemno”. Grafik ustalany jest oczywiście na ostatnią chwilę, by zmniejszyć ryzyko wycieku jakiejkolwiek informacji. Aktorzy nie mają pojęcia, w którym momencie zostanie osadzone dane ujęcie i czy w ogóle trafi do ostatecznej wersji odcinka. Często nie wiadomo także, o co tak naprawdę chodzi w danej scenie, zwłaszcza, gdy brak szerszego kontekstu. Niektórzy mogą być zatem solidnie zdziwieni, gdy po kilku miesiącach prac na planie i kręcenia dziesiątek ujęć ich postacie zostaną uśmiercone np. w drugim odcinku.

Mury dookoła planu

Lokacje, na których prowadzone są prace nad serialem, otoczono wysokimi metalowymi ścianami. Ma to zapobiec niechcianemu wykonywaniu zdjęć i kręceniu filmów, które były normą w przypadku poprzednich odsłon serialu. To nie do końca zadziałało, bo kręcący się w pobliżu fani udostępnili kilka takich nagrań. Faktem jest jednak, że niewiele na nich widać, a jeśli już, to można jedynie domyślać się, co oznacza dany fragment.

Teksty, które musisz przeczytać:

Niektórych ta informacja może zaskoczyć, ale akcja sagi o wiedźminie nie rozgrywa się w średniowiecznej Polsce

Premiera serialu „Wiedźmin” już za nieco ponad miesiąc. Wydawać by się mogło, że fani sagi Andrzeja Sapkowskiego będą się powszechnie radować. Niektórzy znaleźli jednak kolejny powód, żeby skrytykować Netfliksa. Nie podoba im się obecność czarnoskórych aktorów w obsadzie, bo „Wiedźmin” toczy się według nich niby w średniowiecznej Polsce.

Felieton/Książki 14.11.2019

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...