Rian Johnson trolluje fanów Gwiezdnych wojen. Reżyser Ostatniego Jedi toczy wojnę z całym fandomem

Artykuł/Film 21.06.2018
Rian Johnson trolluje fanów Gwiezdnych wojen. Reżyser Ostatniego Jedi toczy wojnę z całym fandomem

Rian Johnson trolluje fanów Gwiezdnych wojen. Reżyser Ostatniego Jedi toczy wojnę z całym fandomem

Ostatni Jedi to film, który podzielił środowisko wielbicieli Gwiezdnych wojen. Fani gwiezdnej sagi nie znoszą filmu Riana Johnsona z wielu różnych powodów, czasem wzajemnie się wykluczających. Disney nie przejmuje się jednak tymi opiniami i uczynił Johnsona autorem następnej trylogii. A ten jest w pełni świadom swojej władzy i z radością trolluje swoich przeciwników.

Rian Johnson według części krytyki jest wizjonerem, który wlał życie w skostniałe uniwersum Gwiezdnych wojen. Znaczna większość fanów uważa jednak, że reżyser Ostatniego Jedi stworzył film fabularnie niechlujny, przepełniony sztuczną poprawnością polityczną i co najważniejsze obrażający postaci Luke’a Skywalkera i Leii Organy. Internet wręcz roi się od materiałów opisujących wszystkie najgorsze cechy filmów, od tych bardzo konkretnych, po całkowicie wyssane z palca.

W swoich atakach niektórzy „fani” posuwali się za daleko i dręczyli aktorki wcielające się w role Rose i Rey. Bardzo prawdopodobne, że gniew fanów odbił się także na wynikach finansowych filmu Han Solo: Gwiezdne wojny – historie. Jeśli wierzyć doniesieniom portalu Collider, Disney wyciągnął z tego doświadczenia bardzo dziwne wnioski.

Firma założona przez Walta Disneya chce na jakiś czas zrezygnować z realizacji filmowych spin-offów.

Osoby pracujące nad (nigdy niepotwierdzonymi oficjalnie) filmami o Obi-Wanie Kenobim i Bobie Fetcie zostały podobno zwolnione z tworzenia tych projektów. Zamiast tego Disney chce się skoncentrować na nowych trylogiach. Jedną z nich stworzą pomysłodawcy serialu Gra o tron, a drugą… właśnie Rian Johnson.

Jeśli właśnie taki jest plan Disneya na odbudowanie marki Star Wars, to bardzo prawdopodobne, że czeka ich srogi zawód. Spin-off o Hanie Solo nie był złym filmem, ale średniej jakości marketing i wciąż żywy gniew fanów (film miał premierę ledwie kilka miesięcy po Ostatnim Jedi) doprowadziły do klęski w box office.

Tylko dwie rzeczy mogą złagodzić wściekłość fandomu – fantastyczny IX epizod Gwiezdnych wojen lub poważne zmiany personalne na szczycie Lucasfilm.

Pierwsza opcja na ten moment wydaje się mało prawdopodobna. Dotychczasowe filmy Star Wars stworzone pod batutą Disneya albo podchodziły do tematu bardzo konserwatywnie, albo bardzo chaotycznie. Przebudzenie Mocy było dosyć bezczelnym powieleniem oryginalnej sagi, Łotr 1 i Han Solo opowiadały historie, które wszyscy fani dawno znali, a Ostatni Jedi to było piramidalne nieporozumienie.

Jakiś czas temu media obiegła informacja o planowanym zwolnieniu Kathleen Kennedy z funkcji szefowej Lucasfilmu, ale na ten moment wciąż pełni ona swoją rolę. Również Rian Johnson nie zamierza w żaden sposób przepraszać czy kajać się za swój film. Wręcz przeciwnie, wciąż trzyma się swojej wersji i otwarcie szydzi ze swoich krytyków.

Fani Gwiezdnych wojen z lubością wysyłają sobie wideo ze spotkań promocyjnych, na których Johnson krzyczy na wstawiającego się za fanami Marka Hamilla. Reżyser Ostatniego Jedi wykpił też twitterową inicjatywę Remake The Last Jedi. Jej autorzy to rzekomo grupa wpływowych producentów, którzy są gotowi wyłożyć własne pieniądze na przerobienie Ostatniego Jedi. Johnson tak bardzo popiera tę inicjatywę, że niemalże błaga na kolanach o realizację tego przedsięwzięcia. Oczywiście to z jego strony czyste szyderstwo.

Trudno nie oprzeć się jednocześnie wrażeniu, że w Disneyu panuje prawdziwy chaos informacyjny związany z Gwiezdnymi wojnami. Według doniesień serwisu MovieWeb firma nie chce podejmować dalszego ryzyka związanego z zatrudnianiem młodych i niedoświadczonych reżyserów. Zamiast tego chce stawiać na doświadczonych filmowców. Ale czy do takich można zaliczyć Riana Johnsona? Wszystko to składa się na obraz pełen paniki i niejasnych, podjętych w pośpiechu decyzji. Czy w takiej sytuacji kogokolwiek dziwi klapa Hana Solo: Gwiezdne wojny – historie?

Ostatni Jedi jest dostępny na Blu-Ray i DVD.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

25 odpowiedzi na “Rian Johnson trolluje fanów Gwiezdnych wojen. Reżyser Ostatniego Jedi toczy wojnę z całym fandomem”

    • To jest Nas dwoch. Po wyjsciu z kina z Ostatniego Jedi czulem sie jakby mnie ktos intelektualnie zgwalcil. Film idiotyczny i z fabula ktora niszczy calt swiat SW. Na mnie Disnetmy zlotowki juz nie zarobi.

      • To jest nas trzech. Last Jedi to straszne gówno. Na żadnym filmie nigdy nie zrobiłem tylu face palmów. Absurd za absurdem. Byłem wielkim fanem Star Wars. Od last Jedi jestem antyfanem. Nie pociąga mnie już to w ogóle. Ten film zabił cała magię gwiezdnych wojen. Zniechęcił mnie. Sprawil że z pogardą i obojętnością patrzę na to co zawsze kochałem.

  1. To jest karma. Jeżeli z wybornej restauracji robisz fast-food bo wyszło Ci z obliczeń że zarobisz więcej… To masz fast-food. Jestem z rocznika 79. Przebolałem jakoś części 1 2 3. Cześć numer 7 to była największa kupa jaką widziałem. Widziałem też jak boli to Lucasa. Części numer 8 nie widziałem nawet. Boję się że zwymiotuje. Zostawiłem sobie tą część na spotkanie z kolegami gdzie w kulturalny sposób przy wódeczce zrobimy sobie seans z komentarzem… sarkasrycznym maksymalnie ironicznym… niszczacym tego gniota. Już ja się znęcę nad tą polityczną poprawnością. Nad tymi equity i diversity manifestami programującymi młode umysły. Niech ja się tylko do tego dorwę.

    • >> “zrobimy sobie seans z komentarzem… sarkasrycznym maksymalnie ironicznym niszczacym tego gniota. Już ja się znęcę nad tą polityczną poprawnością. Nad tymi equity i diversity manifestami programującymi młode umysły. Niech ja się tylko do tego dorwę.”

      Woah, Ty i Twoi koledzy brzmicie naprawdę hardcorowo! Jestem przekonany, że całe to polit-poprawne lewactwo drży przed ostrzem waszej przezabawnej i celnej satyry.

      Grupa dorosłych facetów o twarzach skropionych akoholem zasiądzie do seansu filmu dla dzieci (o którym wiedzą, że go nienawidzą przed obejrzeniem), żeby jak Statler i Waldorf dla ubogich “sarkasrycznie” powymieniać się informacjami na temat własnego stetryczenia.

      Ja z kolei zapłaciłbym za dostęp do streamingu tego wydarzenia, żeby poobserwować jak silicie się na ograne i jałowe żarty z poprawności politycznej. Godzinami móglbym słuchać jak najstarsi czterdziestolatkowie w Polsce grzmią nad upadkiem obyczajów i programowaniem młodych umysłów. Niechybnie wieczór ów skończyłby się sprawdzoną konstatacją, że “Kiedyś to było! Teraz to ni ma!”

      • To będzie bardzo kulturalne spotkanie a nie jakiś tam patostream. Ale masz rację. To film dla dzieci a ja roszczę sobie do niego prawo…

        • Ehe… niezła odpowiedź, zwłaszcza, że wzmianka o tym, że to film dla dzieci była zupełnie drugorzędna.

          Clou jest takie: spotykasz się ze znajomymi, żeby oglądać film, o którym wiesz, że Ci się nie spodoba. Jeszcze go nie widziałeś, a już wiesz za co go nie lubisz, więc tu sprawa jest w zasadzie przesądzona.

          Po co, zamiast znaleźć jakieś wartościowe dzieło sztuki, na które można poświęcić dwie godziny cennego czasu, katować się czymś co nie jest w naszym guście?

          Odpowiedź jest oczywista i w żaden sposób się z nią nawet nie kryłeś: tylko i wyłącznie po to żeby pohejtować, ulać trochę żółci dla samego faktu ulania. Do***ać tym durniom od równości i różnorodności.

          I ja zdaje sobie sprawę, że setki tysięcy, może miliony ludzi właśnie w ten sposób postanawia spędzać wolny czas, ale to nie jest normalne. To raczej jakaś taka dziwna forma dawania upustu frustracji. Patrzysz na świat, widzisz zmiany, które Ci nie odpowiadają i zdajesz sobie sprawę z własnej bezsilności. Jedyny manewr jaki jest Ci dostępny to skrzyknięcie kilku kolegów, ubranie się grupowo w koszulki z napisem “Loża Szyderców” i wytykanie wad filmowi o kosmicznych czarodziejach.

          • Ależ czy to nie wspaniała rozrywka? Sarkazm jest manifestacją dystansu i inteligencji. Może stoi po ciemnej stronie mocy ale gwarantuje wysokiej jakości rozrywkę. To że padnie łupem słaby ale napakowany ideologicznie film to ogromne szczęście. Kilka lat temu moim ulubionym filmem był Gladiator Scotta. Do momentu kiedy hisoryk i dr nauk politycznych nie wytłumaczył mi kim był prawdziwy Maksymus Magnus. W skrócie stanowi on symbol nowego imperium brytyjskiego stojącego w kontradycji do chrześcijaństwa… władzy płynącej z Rzymu. Kiedy to zrozumiałem zacząłem patrzeć na wielkobudzetowe filmy z USA jako manifestu ideoologiczne i polityczne odnoszące się do realiów czasu współczesnego. Dekodowanie tego przekazu daje dużo frajdy. Jednym slowem to co polecam to trzymać się właściwych wartości i korzeni przodków… Nie kupować w ciemno przekazów neomarksistowkiej ideologii podsowanej pod przykryciem pseudo wolnosciowych i rownosciowych wartości. Wbrew pozorom za nimi czai się prawdziwe zło. Rozumiem też że to trudne bo amerykanska wizja świata pchana przez kulturę korpo jest atrakcyjna. Niestety na końcu różnorodność wymusza przekazanie całkowitej kontroli organom stanowiącym władzę. Różnorodność i równość jest podstawą marksizmu… A.Disney bardzo dobrze wie co robi i ze wspaniałej sagi robi to co zrobiło z siebie Google nazywane teraz pieszczotliwie goolagiem. Będę się więc śmiał z lewaków rykiem Czubaki oglądając to gówno.

          • Nie no bo lepiej sie przyłączyć do pedałów w rurkach bo taka moda, a weź człowieku wypierdalaj, a na slownictwo zważac nie mam zamiaru bo jak mamy swoje opinie szanować to tego szacunku u ciebie nie widziałem do opinii poprzedników i zadnego okazywać zamiaru nie mam. Force awakens widziałem, szczerze żałuję i poprawę obiecuję, gniot dla nastolatków, i zaraz tazos ( nie wiesz co co to niech ci gimbusie rodzice wytłumaczą) w chipsach i lightsaber zamykajki do Mlekołaków sie pojawiły pomijając(a może nie)pakiety naklejek Star Wars do albumu na najniższych półkach w każdym spożywczaku ( co dziecku nie kupisz?)droższe od pieniędzy. Marketing na najniższym poziomie jak kanały YT gdzie zabawek unboxing robią i marksistowska idoktrynacja najbardziej podatnych ( dzieci ) w jednym, gitara nie?

    • Właściwie nie wiem czy musisz ten film oglądać. Skoro nie widziałeś, ale już wiesz, że “zrobisz sobie seans z komentarzem (…) niszczącym tego gniota.”
      Czekam niecierpliwie na Twoją oby jak najprędzej masakrującą recenzję Strażników Galaktyki 3 albo planowanego dopiero Bonda. Zrób kulturalną sesję i nie daj nam czekać:).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...