To kiepski marketing zabił Hana Solo. Ekspert wskazuje przyczynę słabych wyników filmu

News/Film 05.06.2018
To kiepski marketing zabił Hana Solo. Ekspert wskazuje przyczynę słabych wyników filmu

To kiepski marketing zabił Hana Solo. Ekspert wskazuje przyczynę słabych wyników filmu

Han Solo zaliczył niezbyt udane kinowe otwarcie, a po ponad tygodniu jego pozycja wcale nie jest silniejsza. Disney doszukuje się przyczyn słabych wyników swojego najnowszego filmu. Teraz podejrzenia padły na kiepski marketing produkcji.

Po drugim weekendzie kinowej przygody Han Solo osiągnął 264 mln dol. zysku z box office. W przypadku każdego zwykłego filmu byłby to bardzo dobry wynik. Tutaj chodzi jednak o Gwiezdne wojny, a te – nawet w formie spin-offu – zawsze oznaczały ogromne pieniądze. Łotr 1 w pierwszym tygodniu wyświetleń osiągnął pułap 222 mln dol. w samych Stanach Zjednoczonych, a jego ostateczny globalny rezultat to ponad miliard dolarów. Wygląda na to, że Han Solo może tylko pomarzyć o podobnej sumie.

Kiepskie wyniki filmu Rona Howarda są sporym zaskoczeniem dla wielu widzów czy analityków. Produkcja była jedną z najbardziej wyczekiwanych pozycji tego roku. Zebrała na ogół dobre recenzje od krytyków, więc sukces wydawał się pewny. A tu taki klops. Zaczęto więc doszukiwać się przyczyn finansowej klapy filmu.

Eksperckie analizy wskazują, że Han Solo miał po prostu kiepski marketing.

Takiego zdania jest Doug Creutz z Cowen Group. W przygotowanym dla Disneya raporcie doświadczony analityk wskazywał, że wytwórnia nie zadbała należycie o to, by publiczność mogła zapoznać się z Aldenem Ehrenreichem jako nowym Solo. Creutz przyrównał film do Łotra 1, którego teaser skupiał się przede wszystkim na głównej bohaterce, Jyn Erso, która była na ekranie kilkadziesiąt sekund. Sam materiał pojawił się 247 dni przed premierą, więc fani mieli mnóstwo czasu na przyzwyczajenie się do postaci. Natomiast zajawka Hana Solo pojawiła się 108 dni przed pierwszymi pokazami, a w wideo twarz bohatera oglądaliśmy tylko przez 10 sekund.

Creutz zaprzecza także twierdzeniom, jakoby za kiepskie wyniki odpowiedzialny był fakt, że film Rona Howarda ukazał się zaledwie pięć miesięcy po Ostatnim Jedi. Takie zagęszczenie miałoby powodować zmęczenie gwiezdną serią. Analityk przypomina o marvelowskich adaptacjach komiksów – w tym przypadku powstaje kilka filmów rocznie i każdy cieszy się przynajmniej bardzo dobrymi wynikami box office.

Wśród domniemanych przyczyn słabych wyników wymienia się także negatywny odbiór Ostatniego Jedi przez część fanów.

Film Riana Johnsona spotkał się bardzo dobrymi ocenami krytyków, jednak podzielił widownię. Niektórzy zarzucali reżyserowi rewizjonistyczne podejście do serii. Creutz daje jednak prztyczka w nos całemu Lucasfilm, twierdząc, że skoro seria przetrwała Mroczne widmo czy Atak klonów, to Ostatni Jedi nie mógł wyrządzić tak wielkich szkód. Tym bardziej, że film osiągnął zyski z box office przekraczające 1,3 mld dol.

Wreszcie pojawił się argument, że na kiepskie wyniki Hana Solo przełożyły się wewnętrzne roszady i problemy na planie. Jak wiadomo, Ron Howard przejął stołek reżysera po Philu Lordzie i Chrisie Millerze, co wiązało się z ponownym nakręceniem wielu scen. Jednak jak słusznie zauważył analityk Cowen Group, takie sytuacje rzadko kiedy obchodzą widzów, którzy chcą po prostu obejrzeć film. Warto jednak pamiętać, że zmiany personalne wiążą się z wyższymi kosztami, a te oceniano nawet na 250 mln dol. Oznaczałoby to, że w tej chwili Han Solo ledwo co zdołał przynieść Disneyowi czysty zysk.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (28)

31 odpowiedzi na “To kiepski marketing zabił Hana Solo. Ekspert wskazuje przyczynę słabych wyników filmu”

  1. Widziałem szacunki, że dopiero zysk rzędu 500-600 mln $ pozwoli wytwórni nie stracić na tym fimie – 250 mln $ na nakręcenie to zdecydowanie nie wszystkie koszty, które muszą się zwrócić.

    • 250 mln $ to budżet samej produkcji, który nie uwzględnia kosztów marketingu itd. W jego skład wchodzą także np. różne gadżety, których w jakimś stopniu zwraca część wydatków na promowanie. W ogólnym rozrachunku może być więc różnie, bo a nuż merchandising zaskoczy i przyniesie nieoczekiwanie wysokie zyski (na co jednak nie liczę).

  2. Wg mnie sam film zdecydowanie lepszy od Ostatniego Jedi (z drugiej strony – to nic specjalnie trudnego), więc szkoda, że na razie ma tak słabą oglądalnośc. Chętniej oglądam te Historie niż główną sagę.

  3. Oj jednak myślę, że kiepski “Ostatni Jedi” bardzo wpłynął na wyniki. Poprzednie części wchodziły w okresie świątecznym co z definicji kompensuje zły odbiór przez fanów zapychając kina przypadkowymi ludźmi.
    Premiera w środku roku musi opierać się na odbiorze serii i realnym zainteresowaniu tytułem.

    • Racja, okres świąteczny rządzi się swoimi prawami i jest pewnie najatrakcyjniejszym momentem premiery. Do tego Przebudzenie Mocy było pierwszym od lat SW, więc część widzów mogła stwierdzić “wow, musimy na to iść”. Film miał fantastyczny weekend otwarcia, jednak znakomicie radził sobie także w następnych, już poświątecznych tygodniach. Han Solo też miał pożądaną datę premiery, bo przed początkiem długiego weekendu w USA. Ciekawe, jak Solo poradziłby sobie np. podczas przedłużonego weekendu z okazji wrześniowego Labor Day.

  4. A moze fani Star Warsow maja juz dosc badziewia ktore wypuszcza Disney? Z filmow spod znaku Myszki Miki podobal mi sie tylko Lotr 1. Przebudzenie Mocy ktore zniszczylo wszystkie nadzieje rozbudzone przez Powrot Jedi na odbudowe Republiki
    i Zakonu przebolalem.. Ale juz Ostatni Jedi byl filmem, w czasie ktorego i po ktorym bylo mi wstyd, ze widziala to moja zona, namawiana przeze mnie. Obiecalem sobie ze Disney juz nigdy wiecej nie zarobi na mnie przy filmach ze swiata SW. Jak na razie slowa dotrzymuje. Jak reaguje, gdy slysze o kolejnym filmie wypuszczanym przez Disneya? O JPRDL!

  5. Disney nie czuje gwiezdnych wojen. Myśli że trafi do widza bazując na sentymencie do starej trylogii… ale nie. Gwiezdne Wojny to Jedi i Moc a nie jakiś przypałowy przemytnik

    • Wydaje mi się, że Disney chce nie tyle trafiać do widza, co do jego portfela. W poprzednich przypadkach to zagrało. Możliwe, że tym razem nie zadziałał fakt, że Solo to znany bohater uniwersum, które przyszłe losy wszyscy znają. Łotr 1 poszedł w innym kierunku i osiągnął bardzo ładne wyniki.

  6. “Creutz daje jednak prztyczka w nos całemu Lucasfilm, twierdząc, że skoro
    seria przetrwała Mroczne widmo czy Atak klonów, to Ostatni Jedi nie
    mógł wyrządzić tak wielkich szkód.” wymienił 2/3 nowej trylogi która właśnie pokazała Jedi, zakon, powstanie ciemnej strony mocy od podstaw a przy tym była lekka w odbiorze nawet dla bardzo młodego widza.

    Nowe gwiezdne wojny to przy tym kupa.

  7. “Oznaczałoby to, że w tej chwili Han Solo ledwo co zdołał przynieść Disneyowi czysty zysk.”

    Oznacza to, że są jeszcze głęboko pod wodą. Koszt produkcji nie zawiera kosztów marketingu, które zwłaszcza w przypadku Disney’a należą do jednych z najważniejszych. Po drugie nie każdy dolar z projekcji filmu trafia do dystrybutora (kiedyś czytałem, że w takich Chinach mniej więcej co 4-ty). Dlatego taka “Mumia” z zeszłego roku mimo ponad 400 milionom wpływów (przy kosztach produkcji o połowę mniejszych, bo poniżej 200 baniek) szacuje się, że zanotowała stratę na poziomie blisko 100 milionów.

    https://deadline.com/2017/06/the-mummy-tom-cruise-box-office-bomb-loss-1202114482/

    • Jak pisałem wyżej, koszty marketingu mogą zwracać się w inny sposób. Może więc dojść do sytuacji, w której wpływy z biletów przekroczyły budżet produkcji, ale merchandising itd. nie pokrył kosztów promocji. Wówczas sama produkcja się zwróci. Teoretycznie może też zaistnieć odwrotna sytuacja, a także ogólny zysk lub ogólna strata po uwzględnieniu absolutnie wszystkich wydatków. Warto też pamiętać, że Disney może promować swoje filmy w parkach rozrywki, gdzie ciężko dowieść, że źródłem dochodu jest konkretny film.
      Zgadzam się, nie każdy cent wędruje do kieszeni twórców, ale w przypadku wysokich marż dla dystrybutorów tak naprawdę większość blockbusterów byłaby nieopłacalna. Bardzo dużo zależy od tego, czy wytwórnia jest częścią koncernu medialnego, który posiada także inne gałęzie branży. Wówczas o wiele łatwiej jest prowadzić skuteczny marketing, często po niższych kosztach.

      • Wszystkie pięknie i nawet bym się zgodził z tym co przed chwilą napisałeś, gdyby nie fakt, że w swoim wpisie WYŁĄCZNIE na podstawie prostego zestawienie: z jednej strony budżetu produkcji, który nigdy (podkreślam NIGDY) nie uwzględnia kosztów promocji, oraz wpływu z biletów, który nigdy (podkreślam NIGDY – choć w Stanach to wygląda bardziej skomplikowanie i przez pierwsze dwa tygodnie od premiery można nawet pokusić się o takiej uproszczenie) nie jest równoznaczny z sumą przychodów dla producenta/dystrybutora, stwierdziłeś, że Disney właśnie wyszedł na zero. Niestety dla Disney’a “W TEJ CHWILI” to on jeszcze nie wyszedł na swoje, a już na pewno nie można mówić o czystym zysku. Nie ma co dalej brnąć w tym kierunku, bo nawet uwzględniając potencjalny product placement (o ile był on możliwy przy takiej produkcji) czy wpływów z tytułu opłaty licencyjne, to nadal Disney jest grubo w plecy. Nie wątpię, że na koniec dnia ten film na siebie zarobi, zwracam jednak uwagę, żeby unikać takich prostych zestawień i orzekać na tej podstawie o rentowności danego projektu.

  8. A może już wszyscy po prostu mają dość kolejnych “Gwiezdnych wojen”, które traktuje się, jak kurę znoszącą złote jaja? Eldorado się skończyło.

  9. IMHO Han Solo jest znacznie lepszy od Ostaniego Jedi. Chyba rzeczywiście to marketing. Ja o filmie dowiedziałem się całkiem przypadkiem przejeżdząjąc obok multiplexu.

  10. Wyposzczeni fani poszli na główne danie, przystawki ich już nie bawią. Niech ciągną główny wątek zamiast robić spinofy, to będą widzowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...