Opowieść o zabawkach, których nie mieliśmy. The Toys That Made Us 2 – recenzja

Recenzja/Seriale 28.05.2018
Nasza ocena:
Opowieść o zabawkach, których nie mieliśmy. The Toys That Made Us 2 – recenzja

Opowieść o zabawkach, których nie mieliśmy. The Toys That Made Us 2 – recenzja

W założeniu serial The Toys That Made Us to nostalgiczna podróż po zabawkach z naszego dzieciństwa. Sęk w tym, że większość z nich do naszego kraju nigdy nie trafiła. To właśnie dzięki temu jest on jeszcze lepszy.

Młodsi Czytelnicy zapewne nie do końca będą wiedzieli o czym piszę, ale dostać zabawkę zachodnią i markową w czasach mojego dzieciństwa graniczyło z cudem. Trzeba było mieć zaradnych rodziców i dobrze zaopatrzony sklep Pewex gdzieś w okolicy. Miałem dwóch ludzików i jeden pojazd z linii G.I. Joe i każdy z moich kolegów chciał się nimi ze mną bawić. Bo byłem jedyną im znajomą osobą, która takimi rzeczami dysponowała.

To były głupie czasy, choć oczywiście jako dziecko nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zachodnie kreskówki można było oglądać głównie przez pirackie kasety VHS w osiedlowych wypożyczalniach. Gry wideo to przegrywane domowym sumptem kasety magnetofonowe. A zabawki? Jak ktoś miał Lego, to był gość. Certyfikowane figurki z Gwiezdnych wojen czy Star Treka to była jednak totalna abstrakcja. Nawet nie wiedzieliśmy, że istnieją.

The Toys That Made Us to serial dokumentalny o tych kultowych zabawkach. Jego drugi sezon nie zmienia formuły względem pierwszego: jest w swojej formie identyczny, tyle że oczywiście omawia serię zabawek pominiętych w tym pierwszym. Robi to przy tym ciekawie, choć powierzchownie. Gdybym był zachodnim widzem, pewnie bym się na tę powierzchowność gniewał. Tyle że… ja i tak się z tego serialu dowiedziałem masę fajnych rzeczy.

The Toys That Made Us (sezon 2) to nostalgiczna wycieczka dla fanów z Zachodu. Dla polskiego widza to cenna edukacja.

Pierwszy sezon opowiadał o zabawkach z linii Gwiezdnych wojen, Barbie, He-Mana i G.I. Joe. Drugi zajmuje się równie istotnymi markami, a więc Star Trekiem, Transformerami, Lego i Hello Kitty. Jego twórcy nie sięgają szczególnie głęboko za kulisy ich powstawania i produkcji. Nie sypią z rękawa ciekawostkami, które przykułyby uwagę największych nerdów. Pasjonaci raczej nie będą tego oglądać z zapartym tchem, dowiadując się rzeczy, których nawet oni nie znali. Tym lepiej dla nas, postkomunistycznych Polaków.

the toys that made us 2 sezon recenzja

To przegląd najciekawszych i najważniejszych produktów w branży. To również historie ich producentów, a także ich wielkich rynkowych sukcesów i kompromitujących porażek. Nie jest to jednak nudny wykład historyczny, a fajnie nakręcony materiał, który z lekkością prowadzi widza przez kolejne ciekawe produkty i historie. Nie trzeba być entuzjastą, by się to dobrze oglądało. Wręcz lepiej nim nie być, bo wtedy dowiecie się – tak jak ja się dowiedziałem – czegoś nowego.

Zakładam, że twórcy tego serialu chcieli wywołać w nas nostalgię i tym przyciągnąć widza przed ekran telewizora.

I chyba tym chcieli maskować relatywnie niską wnikliwość tego dokumentu. My, Polacy, tej nostalgii nie mamy szans poczuć (no chyba, że ktoś miał dość zamożnych i wpływowych rodziców). Ale też nie mamy wiedzy, którą ma większość naszych odpowiedników z Zachodu. Dla nich historie w The Toys That Made Us są zapewne oczywiste. Dla nas zupełnie nowe i fascynujące.

Drugi sezon The Toys That Made Us ogląda się zaskakująco dobrze. Oczywiście powinieneś mieć w sobie choć trochę nerda, by czerpać z oglądania tego serialu większą przyjemność. Jeżeli jednak nadal nie wyrosłeś z Transformerów czy modeli statku Enterprise, obejrzyj kiedyś The Toys That Made Us, w tym jego drugi sezon. A gwarantuję, że rzadko uśmiech będzie schodził ci z twarzy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

4 odpowiedzi na “Opowieść o zabawkach, których nie mieliśmy. The Toys That Made Us 2 – recenzja”

  1. Ten serial może wciągnąć nie tylko bezpośrednio swoim tematem.
    Pracuję w marketingu i ciekawie było przypatrywać się mechanizmom (często zaskakującym) powodującym powstawaniem finalnego produktu. To trochę jak z oglądaniem serialu Mad Men.
    Wiele zmieniło się na przestrzenie lat, marketing ciągle się zmienia ale ludzkie charaktery to już dużo mniej ;)
    Dlatego polecam serial chociażby z tego powodu.

  2. Drugi sezon był słabszy. Za mało uwagi poświęcono niektórym tematom za dużo mówiąc o pewnych okresach, a o innych niewiele. No i w przypadku Lego rzucali kolejnymi nazwami niewypałów, ale nie mówili co było w nich takiego złego właściwie.
    W przypadku Lego nie wspomnieli o najważniejszej przyczynie kryzysu czyli robienie modeli z kilku klocków na krzyż by przyspieszyć budowanie, podczas gdy tak naprawdę dzieciom dłuższe budowanie nie przeszkadzało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...