Ramin Djawadi jako Slash z Westeros. Byliśmy na Gra o Tron Live Concert Experience

Relacja/Muzyka 16.05.2018
Ramin Djawadi jako Slash z Westeros. Byliśmy na Gra o Tron Live Concert Experience

Ramin Djawadi odwiedził Łódź z imponującą ekipą. Razem z nimi za pomocą dźwięków, świateł, kolorów i scen serialowych wyczarował potężne, imponujące show. Jeśli nie byliście na Gra o Tron Live Concert Experience, macie czego żałować.

Ramin Djawadi oddaje pałeczkę dyrygencką koledze. Sam staje z przodu sceny z gitarą. Zaczyna grać potężne riffy. Przechodzi dalej, na podest będący przedłużeniem sceny. Stoi na nim samotnie, niczym Slash w teledysku do November rain.

Brakuje tylko długich, kręconych włosów i przedniego nawiewu, który targałby nimi, niczym pustynny wicher.

Gra o Tron Live Concert Experience może nie należy do doświadczeń, które zapamiętuje się na całe życie, ale z pewnością to warte uczestnictwa wydarzenie. Nawet jeśli uważasz, że podczas seansu filmów czy seriali zwracasz uwagę na muzykę, takie koncerty uświadamiają, że nie do końca tak jest.

Wtorkowy (15.05) koncert w łódzkiej Atlas Arenie, w tym wypadku zbyt wielkiej na to wydarzenie, w telegraficznym skrócie przeprowadził publiczność przez ostatni, siódmy sezon serii Gry o tron. Rozpatrując event w kategorii przypomnienia minionego sezonu przed zbliżającą się, ostatnią już odsłoną, spełnił swoją rolę doskonale. Jeśli zaś chodzi o poziom muzyczny i artystyczny, orkiestra dyrygowana przez Ramina Djawadiego zabrzmiała bardzo dobrze. Choć melomani zapewne wyłapaliby kilka wpadek i niedociągnięć.

Dyrygent, kompozytor muzyki, a czasem także konferansjer w jednej osobie, prowadził swoją drużynę na scenie, przedstawiając słuchaczom kolejne numery z soundtracku Gry o tron. Świetna solistka, imponujący potężny chór, rozbudowana sekcja perkusyjna – to naprawdę robiło wrażenie.

Wszystko w scenerii przypominającej jeden z mrocznych pałaców w Westeros.

Znawcy kontynentu dostrzegli zapewne o wiele więcej nawiązań do serialowej wersji historii George’a R.R. Martina. Chociażby ubiory muzyków – wspomniana solistka w jednej ze scen ubrana była w czerwoną suknię przywodzącą na myśl szaty Melisandre. W tyle sceny umiejscowiona została mini wersja Żelaznego Tronu. Z jednej strony groza, znana z kadrów serialowych, z drugiej strony festiwal technicznych możliwości koncertowych. Czego tam nie było – mocne punktowe reflektory, podnoszony fragment sceny, a nawet ogniste płomienie, które wybuchały, gdy na telebimie pojawiały się smoki należące do Daenerys.

A propos telebimu – właśnie na nim, do wtóru muzyce, wyświetlane były serialowe fragmenty, dobrane bardzo przekrojowo. Sceny ważnych dyskusji, urozmaicone mocnymi basowymi dźwiękami czy przeciągłymi partiami skrzypiec, wraz ze wzrostem napięcia. Sceny walki, w tym najbardziej widowiskowej w siódmym sezonie bitwy pod Wysogrodem, uwieńczonej galopadą na bębnach i przeszywającymi dźwiękami instrumentów dętych. Rozmaitość środków wyrazu, którymi dysponuje Djawadi, pozwala również w oderwaniu od obrazu uzyskać świetny efekt.

Kompozytor, w którego żyłach płynie krew niemiecka i irańska, na swoim koncie ma już prace przy takich tytułach, jak serial Prison Break czy filmy Zmierzch tytanów i Światło między oceanami.

Być może brakuje mu jeszcze doświadczenia i umiejętności, by być doceniany tak jak wielcy John Williams czy Hans Zimmer. Ale to nic, bowiem z pomocą świetnej ekipy jest w stanie wyczarować tak dobry projekt, jak aktualna trasa koncertowa. Z pałeczką dyrygenta czy z gitarą przewieszoną przez bark, z obowiązkowym uśmiechem na twarzy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement