Jeśli Deadpool 2 jest odgrzewanym kotletem, to przyznam się wam, że ja takie jadam ze smakiem – recenzja

Recenzje/Film 15.05.2018
Nasza ocena:
Jeśli Deadpool 2 jest odgrzewanym kotletem, to przyznam się wam, że ja takie jadam ze smakiem – recenzja

Niepoprawny politycznie najemnik z niewyparzoną gębą powrócił. Nadal kpi i szydzi, ale już nie solo, a w zespole. Ryan Reynolds leci po bandzie i jak zwykle bawi do łez. Czasem swoim, a najczęściej cudzym kosztem. Deadpool 2 – recenzja.

W recenzji unikam spoilerów i nie skupiam się na fabule, ale i tak w przypadku tego filmu zwroty akcji nie są kluczowe.

Avengers: Wojna bez granic nadal bryluje w box office, bijąc kolejne rekordy (również w Polsce), a lada moment na ekrany kin trafi kolejny film dla fanów superbohaterów w obcisłych wdziankach. W dodatku znów pojawi się Thanos Josh Brolin, którzy tym razem urwał się chyba z uniwersum DC Comics. Na szczęście Deadpool 2 nie powoduje przesytu.

Deadpool 2 zwiastun

 

Ryan Reynolds szydzi z siebie, kolegów po fachu oraz całej spuścizny współczesnej popkultury i nie bierze jeńców.

Kina zalewane są filmami o superbohaterach kręconych na jedno kopyto. Poważni, piękni i młodzi, którzy ratują świat, tylko od czasu do czasu pozwalają sobie na zabawnego one-linera. Deadpool już w pierwszej części odwrócił proporcje, a sequel idzie jasno wytyczoną ścieżką. Nie ma dla niego żadnych świętości.

Tak naprawdę film to pastisz całego gatunku, w którym sceny akcji przeplatane są łamaniem czwartej ściany. Scenariusz to tylko pretekst do zabawy formą i strojenia sobie przez 2 godziny z hakiem żartów. Zarówno tych świetnych i inteligentnych, jak i tych prostych oraz… tych do bólu prostackich.

Jeśli komuś przeszkadza kloaczny humor, nie powinien nawet zbliżać się do kin, w których wyświetlany jest Deadpool 2.

Wszyscy, którzy – wybaczcie, ale stałem się już druhem Deadpoola – nie mają długopisu kija w dupie i dobrze bawili się na pierwszym Deadpoolu, powinni wyjść z seansu z brzuchem bolącym od śmiechu. Jucha leje się strumieniami, flaki fruwają na wierzchu, a gdyby puścili ten film w telewizji przed 22, to od pikania cenzury pękłby mi łeb.

Co tu dużo mówić. Deadpool 2, wbrew temu co podczas seansu zdaje się sugerować Ryan Reynolds, nie jest filmem familijnym. I nie chodzi tutaj nawet o brutalność i żarty z podtekstem seksualnym. Film jest napakowany odniesieniami do popkultury końca XX wieku niczym Ready Player One i tylko starsi widzowie wyłapią smaczki.

Deadpool 2, czyli Więcej i Lepiej.

Nadal nie chce mi się wierzyć, że studio Fox, które chwilę wcześniej ubiło na kolejną dekadę Fantastyczną Czwórkę, zgodziło się na pierwszego Deadpoola. Film o superbohaterze w kategorii R okazał się jednak strzałem w dziesiątkę, i – czego Reynolds nie omieszkał przypomnieć – nie pobił w Stanach jedynie Pasji.

Nic dziwnego, że pojawił się sequel, w którym główny bohater znów żartuje sobie ze wszystkich pozostałych filmów o superbohaterach. Obrywa się zarówno DC Extended Universe, jak i Avengersom od Marvela, a nawet… X-Menom wytwórni Fox. Deadpool, jeśli zechce, trafia tak celnie, że aż boli.

deadpool ryan reynolds

Wbrew obawom Fox nie stępił Deadpoolowi pazurków, ale szponów z adamantium też mu nie dorysował.

Marvel w ostatnich latach nieco uczłowieczył Deadpoola w swoich zeszytach i z niemoralnego najemnika zrobił z niego anty-bohatera. Na szczęście twórcy filmowi nie idą ścieżką wytyczoną przez komiksowy pierwowzór i trzymają się swojej interpretacji sprzed dwóch lat. Co ma plusy i minusy.

Podczas seansu śmiałem się wielokrotnie do łez, ale nie mogę też powiedzieć, by Ryan Reynolds i spółka stworzyli po raz kolejny coś odświeżającego, przełomowego. Tak jak Deadpool był czymś orzeźwiającym dla gatunku, tak Deadpool 2 jest – tylko i aż – solidnym sequelem.

Co wcale nie oznacza, że Deadpool się w ogóle nie zmienił.

Fox próbuje nadać opowieści morał, ale i to robi w sposób bardzo wyważony. Kilkukrotnie podczas filmu Wade Wilson ma nam do powiedzenia coś ważnego i ponadczasowego, ale nawet w tych momentach nie wyrywa się konwencji i na całe szczęście nie staje się (niezamierzoną) karykaturą samego siebie.

deadpool 2 first reactions

Podczas seansu nie opuszczało mnie jednak wrażenie, że chociaż oglądam to samo, tylko lepiej, to już nie jest to samo. Może twórcy sami tego nie chcieli, a być może to włodarze z Foksa już dawno poluzowali krawaty do samego końca, ale tak jak Deadpool 2 to świetne widowisko, tak nie zaskakuje jak za pierwszym razem.

Pytanie tylko, czy sequel takiego filmu w ogóle miał prawo nadal szokować i wywoływać zachwyty?

Jestem świeżo po seansie i nadal biję się z myślami. Z jednej strony brakowało efektu wow na miarę poprzedniej części, a z drugiej strony już dwa lata temu Reynolds tak pojechał po bandzie, że poprzeczka odleciała w atmosferę. Deadpool jej przeskoczyć nie próbuje. On po prostu robi swoje.

X-Meni tego nie wiedzą, ale pierwszy raz, cóż, przeżywa się tylko raz. Wade Wilson podczas drugiej randki w kinie udowodnił, że ma kilka asów w rękawie, ale nie ma mowy o zupełnie nowym rozdaniu. Na szczęście tym, co ma, gra wspaniale. Deadpool 2, podobnie jak Avengers 3, jest kwintesencją kina rozrywkowego.

deadpool ryan reynolds

Deadpool 2 ma w dodatku chyba pajęczy zmysł, bo broni się przed atakami, zanim ktoś je wyprowadzi.

Pomijając uwagę dotyczącą wtórności, której uniknąć się nie dało, Deadpool 2 się broni. Dosłownie. Ze względu na nietypowy – jak na ten gatunek kina – motyw, Wade Wilson mógł skierować dyskusję na temat filmu na właściwe (dla siebie) tory już w trakcie seansu.

Wilson często łamie czwartą ścianę, by zgasić hejterów. Jak tylko w mojej głowie formowała się myśl, że coś nie ma sensu, Deadpool odnosił się do tego i sam zauważał, że tutaj producent pożałował kasy na efekty, tu będzie cała walka w CGI, a tam scenarzyści się nie wysilili. Może nie wyszukane, ale cwane.

Tak samo cwane było to, że dostaliśmy mniej Deadpoola w Deadpoolu.

W poprzednim filmie Fox musiał poświęcić czas na pokazanie genezy tej postaci. Co prawda nie w każdym filmie jest to niezbędne, co udowodniło Sony, ale jednak Deadpool to nie Spider-Man, by przeciętny zjadacz popcornu znał jego wujka Bena i wiedział o radioaktywnym pająku znał jego origin story.

deadpool-2-poster

W sequelu etap introdukcji mamy już za sobą, więc Deadpool od samego początku robi to, co umie najlepiej. Strzela, łamie kończyny, odcina głowy kataną i korzysta podczas walki z gadżetów, za które wytwórnię pozwą pewnie teraz twórcy Playerunknown’s Battlegrounds. Coś pięknego.

Ale choć w intro Reynolds przypomina, że nie lubi się dzielić światłem reflektorów, to w samym filmie nieco usuwa się w cień.

Oprócz tytułowego najemnika w Deadpool 2 pojawia się kilku starych znajomych i masa zupełnie nowych postaci. W filmie pojawili się X-Meni (w okrojonym rzecz jasna składzie), członkowie świeżutkiego X-Force, przybywający z przyszłości posępny Cable, władający ogniem młody Russel oraz bliscy Wade’a.

Największe obawy budził oczywiście Cable, który po raz pierwszy pojawił się na dużym ekranie i to w filmie, który z założenia nie mógł wziąć tej postaci na poważnie. I tak jak Josh Brolin jako Thanos wypadł wprost fenomenalnie, tak jako wychowany w przyszłości syn Cyklopa i Jean Grey, co najwyżej dobrze.

Kupili mnie za to członkowie X-Force.

Już od dawna wiemy, że Deadpool 2 wprowadza nową grupę „moralnie gibkich” postaci. Wade Wilson nie tylko uznał X-Menów za przestarzałą metaforę rasizmu z lat 60. ubiegłego wieku, ale też postanowił stworzyć grupę przystającą do współczesnych realiów, w której nazwie nie została zawarta płeć jej członków.

Co prawda w kontekście tego, że w X-Force pojawiła się tylko jedna przedstawicielka płci pięknej, nieco się z tym kłóci – co, biorąc pod uwagę wydźwięk filmu, mogło być zresztą intencjonalne – ale Domino po prostu kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jej kreacja spodobała mi się bardziej niż Cable.

Z drugiej strony żałuję, że Deadpool 2 nie był jednak bardziej kameralny.

Wprowadzenie nowych postaci i danie im sporo czasu na ekranie było świetnym krokiem, ale miałem poczucie, że nie poznałem ich zbyt dobrze. Avengers: Infinity War miał kilkadziesiąt postaci, ale w uniwersum rozwijanym na przestrzeni 18 filmów. Deadpool ze starszym uniwersum X-Men jest związany tylko umownie.

No i nie wszyscy drugoplanowi bohaterowie – nie oszukujmy się, pierwszoplanowy jest jeden – zostali w pełni wykorzystani. No ale hej, i tutaj Reynolds odbił piłeczkę, zanim poleciała w jego stronę. Szukał „ludzi, którzy pociągną franczyzę przez następne 10 lat”. Deadpool 2 to takie origin story dla X-Force.

Szkoda tylko, że w kampanii promocyjnej pojawiło się zbyt dużo gagów.

Marketingowo studio Fox rozgrywa Deadpoola wzorowo, ale klasyczne zwiastuny, co niestety staje się normą w Hollywood, pokazały za dużo. Z bólem muszę stwierdzić, że część z najlepszych dowcipów poznaliśmy już przed premierą, przez co podczas seansu nie śmieszyły tak bardzo, jak mogły.

Na szczęście twórcy nie wyprztykali się przed premierą dokumentnie ze wszystkiego, więc mogę im to wybaczyć. Tym bardziej, że choć finalnie nieco uwag do tego filmu mam, tak z seansu wyszedłem z bananem na twarzy. A o to w tym wszystkim przecież chodzi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Disney, Paramount i Fox pozwane. Mówi się wręcz o kradzieży mienia i szpiegostwie

Prawa autorskie i patentowe to jedna z najbardziej skomplikowanych dziedzin amerykańskiego systemu prawnego. Właśnie dlatego sprawa przeciwko wielkim hollywoodzkim studiom, pozwanym o wykorzystywanie kradzionej technologii motion capture, ciągnie się tak długo. Czy to możliwe, że wkrótce nie będzie można oglądać filmów stworzonych z jej użyciem?

News/Film 19.06.2018

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement