To oczywiście niekoniecznie musi oznaczać, że film będzie kiepski. Niedojrzałe, pełne akcji science-fiction to gatunek filmowy, który sam bardzo lubię. Odnoszę jednak wrażenie, oglądając zwiastun Predatora, że nie na to czekali fani.

Nie jestem pewien czemu seria filmów o Predatorze cieszy się aż tak dużym powodzeniem wśród fanów. To bardzo dobre filmy, zwłaszcza pierwsza część, ale czy aż tak dobre? Oczywiście pomijamy serię Obcy kontra Predator – dla dobra kinematografii i fanów obu bohaterów trzeba udawać, że nie powstały. Cśśś, nie wspominamy o nich więcej.

Nie czas jednak na zastanawianie się nad genezą popularności Predatora i jego sequela. Wspomniałem o tym tylko z uwagi na fakt, że oba filmy – choć koncentrują się na pojedynkach i przemocy – w bardzo fajny, subtelny sposób rysowały głębie przedstawianego uniwersum. Niezbyt obszernie, by nie rozpraszać widza od jatki na ekranie, a zarazem na tyle wymownie, by widz poczuł szacunek względem monstrum z obcej planety. A nawet zrozumiał jego motywy.

To subtelne tło pozwoliło obu filmom przez dekady osiągnąć status legendy. Przeglądając dyskusje na reddicie i innych mediach społecznościowych widać, że fani oczekują głębi na miarę filmów Denisa Villeneuve. Tymczasem to, co prezentuje pierwszy zwiastun nowego Predatora… jest radośnie głupiutkie.

Pierwsze kadry ze zwiastuna Predatora przypominają Stranger Things. Potem poznajemy głupiutką fabułę.

Zaczyna się od dziecka, które jakimś cudem otrzymało w przesyłce terminal do zdalnej kontroli nad statkiem Predatora. Potem montaż sugeruje nam, że ów chłopiec – bawiąc się zabawką – doprowadził do rozbicia tego okrętu na powierzchni Ziemi. Wrakiem zajmuje się… trudno powiedzieć kto. Wojsko? Rząd? Korporacja? Sugerowane jest jednak wyraźnie, że wykorzystują zdobytą dzięki temu technologię do własnych celów. A wtedy wkracza Predator. I robi to, co robi najlepiej – poluje i morduje.

Żeby była jasność, nie użyłem słowa głupiutkie w przesadnie pejoratywnym znaczeniu. Jak obejrzycie Predatora 2 po latach, to szybko odkryjecie, że dojrzałość i głębia tego filmu są przesadnie wzmocnione przez naszą nostalgię. W rzeczywistości trudno go traktować poważnie, a przecież – mimo tego – ogląda się to świetnie.

Na to samo będę liczył i w tym wypadku. Brak napinki i powaga utrzymana w ryzach. Choć z drugiej strony, oczekuję logicznej narracji i nie traktowania mnie jak idioty. Jeżeli nowy Predator zniży się poziomem do wspomnianej na początku serii, której nazwy drugi raz napisać już się nie odważę, to będzie to ogromne rozczarowanie…

W filmie wystąpią Jacob Tremblay, Boyd Holbrook, Sterling K. Brown, Trevante Rhodes i Olivia Munn. Reżyserii podjął się Shane Black. Premiera 13 września 2018 r.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...