Reddit wrze i żąda głowy Jakuba Różalskiego. A to tylko burza w szklance wody

Felieton/Gry 09.05.2018
Reddit wrze i żąda głowy Jakuba Różalskiego. A to tylko burza w szklance wody

Gwiazda niewielu polskich artystów rozbłysła w ostatnich kilku latach tak jasno jak ta Jakuba Różalskiego. Polski grafik cyfrowy łączący elementy słowiańskich pejzaży i stylizacji historycznej z postapo i fantastyką zdobył sobie niemałą sławę. W zalewie pochwał wobec Różalskiego pojawiły się jednak pierwsze głosy krytyki, mówiące o odtwórczości i żonglowaniu w kółko tymi samymi motywami. A teraz wręcz oskarżenia o plagiat.

Różalski zasłynął zwłaszcza swoją ahistoryczną serią 1920+, której pojedyncze grafiki trafiały na plakaty, okładki gier, a nawet specjalne puzzle. Jest również znany jako ilustrator bardzo popularnej gry planszowej Scythe. Polski grafik idealnie wpasował się w dominującą od kilku lat modę na mieszanie się gatunków i czasów historycznych. Jego ilustracje i grafiki udanie łączą pojemność pejzażu i ostrość realistycznego ludzkiego kształtu. A przy tym w ciekawy sposób wykorzystują znane od zawsze motywy kultury.

Co nie oznacza, że dzieła Różalskiego są pozbawione wad. Wręcz przeciwnie.

Wystarczy jedno spojrzenie na zestaw grafik polskiego artysty, by zobaczyć niezwykłą wręcz powtarzalność kompozycji. Bohaterowie obrazów Różalskiego zostają niemal za każdym razem postawieni w roli maluczkich obserwatorów wielkiej i niezrozumiałej grozy. Może ona wynikać z przełamania historyczności, realizmu lub stanięcia oko w oko z fantastyczną postacią.


To ciekawy koncept, ale powtarzany dziesiątki razy, traci na wartości i przemienia się w odtwórczą nadprodukcję. Widać też wyraźnie, że Różalski (choć sprawie operujący kolorem) wykorzystuje intensywne tła głównie do zatuszowania braków warsztatowych, jeśli chodzi o szczegóły. Z podobnych powodów zwykle rysuje swoje postaci od tyłu lub z zza niepełnego półprofilu.

Pojawiające się właśnie na portalu Reddit oskarżenia wymierzone w Różalskiego powinny więc być wodą na młyn dla wszystkich krytyków talentu artysty.

Źródło: https://imgur.com/gallery/1rAzUaD Autor: HeffaPro

Rzeczywistość prezentuje się jednak trochę inaczej. Główne argumenty jakie pojawiają się w poście, dotyczą kopiowania jeden do jednego fragmentów dzieł innych artystów, a także niepewności, co do autorstwa wielu późniejszych rysunków Różalskiego. Niektóre z nich powinny zostać poddane głębszej analizie, część może jednak zostać dosyć łatwo obalona.

Przede wszystkim dlatego, że prawa autorskie dotyczące dzieł zmarłych przed laty artystów mijają po kilkudziesięciu latach (dokładna liczba zależy od danego kraju). Gdyby było inaczej ktoś taki jak Marcel Duchamp nie mógłby namalować Mony Lisy z wąsami i bródką, a potem bez żenady twierdzić, że to jego własne dzieło. Przeróbka, remiks i wzornictwo, to podstawowe cechy postmodernizmu, czy nam się to podoba czy nie. A podawane w dyskusji na portalu Reddit przykłady często polegają na daleko idącej nadinterpretacji. Jak choćby te zestawiające dzieła związane z Dust Tactics z ilustracjami Różalskiego dla Scythe.

Coś takiego jak plagiat bardzo trudno udowodnić. Być może, gdyby któryś z autorów (np. concept artów do gier Wiedźmin) postanowił pozwać Różalskiego za kopiowanie motywów i ściąganie układu postaci, to miałby szansę, że polski sąd taką skargę rozpatrzy. Granice inspiracji są jednak bardzo płynne, dlatego oskarżenia muszą opierać się o bardzo solidne podstawy.

Źródło: https://imgur.com/gallery/1rAzUaD Autor: HeffaPro

Inaczej jest z argumentami, że Różalski korzysta pełnymi garściami z cudzych motywów i zdjęć, żeby zakryć własne braki twórcze.

Tylko że zakrywa je również na sposoby wymienione wcześniej w tym tekście. A to jeszcze nie zbrodnia. Podobnie jak fakt, że artysta ograniczył dostęp do swoich wcześniejszych prac, które mówiąc delikatnie nie zachwycały. Póki jest autorem dzieła, dopóty może z nim robić, co mu się spodoba. Nawet spalić.

Kopiowanie rzeczywistości ze zdjęć to notabene wyróżnik fotorealizmu, czyli niezwykle popularnego w latach 70. (głównie w USA) gatunku malarstwa. Nie twierdzę, że Jakub Różalski idzie tymi samymi śladami, ale oskarżanie go o plagiatowanie i bezczelne ściąganie od innych artystów jest jednak grubą przesadą. Polski grafik zawsze może się obronić twierdzenie, że działa na prawach cytatu lub parodiuje.

Czy w jakikolwiek sposób drobny wycinek jego twórczości zamazuje wszystkie pozytywne cechy? Nie. Tak samo jak krytyka tej burzy w szklance wody, nie zmienia faktu, że Różalskiemu grozi znacznie gorsze niebezpieczeństwo niż oskarżenie o kopiowanie innych. Coraz mocniej widać, że wpadł w pułapkę kopiowania samego siebie. A to zabija popularność twórcy znacznie skuteczniej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement