Superstition na Netfliksie to zżynka z Supernatural, której nie da się oglądać

Recenzje/Seriale 30.04.2018
Nasza ocena:
Superstition na Netfliksie to zżynka z Supernatural, której nie da się oglądać

Przyznaję, że recenzuję ten serial po zapoznaniu się tylko z pierwszą połową odcinków. Dalsze oglądanie nie miało już sensu. To nawet nie jest znośny średniak. To niedbała zżynka z Supernatural, której nie da się oglądać.

Na początku nie było źle. Pilotowy odcinek specjalnie mnie nie porwał, ale nawet się to jako-tako oglądało. Myślałem, że będzie to taki całkiem sympatyczny zabijacz czasu. W sam raz na majówkowe lenistwo, choć nieco zbyt brutalny. Niestety, po pilocie jest dużo gorzej. Złe aktorstwo. Zły scenariusz. Zła realizacja techniczna. Nie wiem, kto zatwierdził to coś do produkcji, ale jeżeli chcecie mimo mojej ostrej krytyki dać mu szansę, to obejrzyjcie pierwsze dwa odcinki. Po tych dwóch nie ma już sensu dawać szansy, że a nuż widelec potem będzie lepiej. Nie będzie.

Superstition zaczyna się od powrotu z misji wojskowej w Afganistanie jednego z bohaterów serialu. Calvin Hastings, bo o nim mowa, pojawia się w rodzinnym domu. Jego matka Bea wita go entuzjastycznie. Jego ojciec Isaac już niezbyt. Calvin za długo migał się od współprowadzenia rodzinnego interesu, jakim jest… przeganianie demonów z ich rodzinnego miasta.

Cała historia zawiązuje się nawet w fajny sposób. Co prawda poziom techniczny serialu – i nie mam tu na myśli tylko efektów specjalnych niewiele lepszych od tych z polskiej produkcji o Wiedźminie, a również takie trywializmy, jak dobre oświetlenie planu – pozostawia od razu sporo do życzenia, ale miałem nadzieję.

Niestety, płonną. Superstition to marne połączenie horroru i opery mydlanej.

Montażysta serialu wyraźnie nie miał pojęcia o swoim zawodzie, Superstition niejednokrotnie skacze w losowych momentach po scenach, które zupełnie nie mają ze sobą związku. I każda z nich jest fatalnie napisana. Postacie są tak bardzo stereotypowe, jak tylko to możliwe, bez jakiejkolwiek oryginalności.

W tym serialu nic nie trzyma się kupy. Montaż, scenariusz, dialogi? Momentami widz może się zastanawiać, czy powyższym nie zajmował się jakiś generator. Superstition jest infantylny do granic możliwości, co byłoby nawet fajne do zaproponowania mniej wymagającemu, młodemu widzowi. Ale nawet dzieciakom polecić tego nie mogę z uwagi na sporą liczbę brutalnych scen w serialu.

Rozumiem, że to z założenia serial klasy B. Ale nawet tu powinny obowiązywać pewne standardy.

Zwłaszcza, że sam pomysł na serial jest dobry. Rodzinka grabarzy trudniąca się przepędzaniem demonów? Ileż możliwości to otwiera. Film Rekinado jest jednak w zestawieniu z Superstition dojrzałym i ambitnym, trzymającym się kupy dziełem. Nawet aktorom się wyraźnie w tym występować nie chciało – grają, jak gdyby się spieszyli z realizacją sceny, by móc w końcu wyjść na przerwę na papierosa.

Superstition – odnoszę wrażenie – to próba stworzenia Supernatural na nowo. Aż przykro oglądać. Co wam serdecznie odradzam. Szkoda czasu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement