Akcja serialu Zagubieni w kosmosie mogłaby rozgrywać się w Warszawie, Kaliszu czy Otwocku

Recenzje/Seriale 16.04.2018
Nasza ocena:
Akcja serialu Zagubieni w kosmosie mogłaby rozgrywać się w Warszawie, Kaliszu czy Otwocku

Twardogłowi fani fantastyki naukowej mocno psioczą na serial Zagubieni w kosmosie. Bo prawa fizyki naciągnięte. Bo pierwiastki nie te. Bo wydarzenia zbyt nieprawdopodobne. Łatwo zrozumieć głosy krytyki, ale narzekaczom umyka jedna, zasadnicza kwestia. Ten tytuł nie jest rasowym produktem sci-fi. To przede wszystkim kino familijne. Dopiero potem przygoda w kosmosie.

W tekście znajdują się spoilery serialu Zagubieni w kosmosie.

Akcja serialu Zagubieni w kosmosie równie dobrze mogłaby rozgrywać się na Ziemi. W Warszawie, Kaliszu czy Otwocku. Głównym motywem tej produkcji nie jest bowiem walka z nieznanymi pozaziemskimi rasami czy budowa kosmicznej kolonii. To efektowne, ale wyłącznie dodatki. Sednem i filarem serialu Netfliksa jest podstawowa ludzka komórka społeczna – rodzina.

Zagubieni w kosmosie to familijna produkcja o rodzinie, z którą każdy ma się utożsamiać.

Serial jest tak uniwersalny, jak to tylko możliwe. Scenariusz od początku był pisany pod to, aby każdy widz, w każdym wieku i każdej płci znalazł swojego ulubieńca. Mamy tutaj matkę, która z całego serca kocha swoje dzieci, ale jednocześnie jest uzdolniona w naukach ścisłych. Ojciec nie jest tak blisko z dziećmi, ale odwala „czarną robotę“ jako były żołnierz. Dwie nastoletnie dziewczyny są od siebie różne jak ogień i woda, z kolei mały chłopiec skupia na sobie wszystko, co jest „cool“. Na przykład potężne pozaziemskie roboty.

Chociaż serial rozgrywa się w kosmosie i na obcej planecie, problemy głównych bohaterów są jak najbardziej ziemskie. Ojciec, którego nie było na świętach w domu. Matka, która jest zbyt dumna, aby dać swojemu partnerowi kolejną szansę. Równie dobrze moglibyśmy zamienić gwiazdy na Nowy Jork albo Los Angeles i już mielibyśmy gotowy film familijny na Polsacie. Zmienia się otoczka, ale filary pozostają te same – jak sprawić, aby współczesna rodzina nie rozleciała się we szwach.

Oczywiście kosmiczna otoczka jest nie do przecenienia. To ona sprawia, że widzowie zainteresują się tym tytułem.

Zagubieni w kosmosie kuszą wizją niezbadanych światów, istot oraz cywilizacji. Gdy jednak obejrzycie kilka pierwszych epizodów, to odkryjecie, że kosmicznych bestii jest jak na lekarstwo. Kreatury ustępują pod naporem czysto ludzkich spraw i problemów. Zdrada, miłość, przyjaźń, bezpieczeństwo – to dominujące akcenty. Między tym serialem, a obecnym na Netfliksie Star Trekiem jest gigantyczna przepaść kompozycyjna, chociaż to i to produkcje science-fiction.

Krytycy czepiają się, że serial jest pełen nieścisłości oraz naiwności na modłę Gwiezdnych wojen. Wiecie, dźwięki w kosmosie, nieprawdopodobnie szczęśliwe awaryjne lądowania i gorzej. Dziwi mnie to o tyle, że pod względem narracji filmy Star Wars są znaczni silniej przywiązane do gatunku science-fiction niż Zagubieni w kosmosie. Nie chcę stosować wobec serialu Netfliksa przesadnej pobłażliwości, ale to trochę tak, jak gdyby czepiać się Króla Lwa, że nie pokazuje prawdziwego życia na sawannie.

To i to piękne bajki o rodzinie, przyjaźni oraz miłości. Ugrzecznione przygody bez przekleństw, seksu i krwi. Takie, które można oglądać bez żenady z dziećmi w różnym wieku. Razem przed jednym telewizorem, przy programie, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Siłą Zagubionych nie jest otoczka science-fiction. Jest nią naiwny uniwersalizm, dzięki któremu ojciec z synem spędzą wspólnie wieczór. Starszy widz będzie kibicował jednak zupełnie komuś innemu niż widz młodszy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (19)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...