Politycy kochają regulacje. Jeden z nich rzekomo wie czego chcemy słuchać w radiu

Felieton/Muzyka 16.04.2018
Politycy kochają regulacje. Jeden z nich rzekomo wie czego chcemy słuchać w radiu

Politycy kochają regulacje. Jeden z nich rzekomo wie czego chcemy słuchać w radiu

Piotr Marzec, poseł niezrzeszony, jest zdania, że polskie rozgłośnie radiowe grają za mało polskiej muzyki. Chce wprowadzić ustawę, która nakazywałaby im promowanie muzyki polskiej i niezależnej. Bo przecież on wie lepiej czego chcemy słuchać.

Większość rozgłośni radiowych to – co nikogo nie powinno dziwić i bulwersować – maszynki do zarabiania pieniędzy. Ich właściciele starają się, by ramówka u nich była jak najatrakcyjniejsza dla słuchacza, by zwiększać ich liczbę i – co za tym idzie – wpływy z reklam. To w interesie rozgłośni leży, by podobać się odbiorcom.

Rozgłośnie są jednak objęte dość rygorystycznym prawem, o czym zresztą informował już Bezprawnik. Według ustawy o radiofonii i telewizji, nadawcy programów radiowych muszą przeznaczyć co najmniej 33 proc. miesięcznego czasu nadawania w programie utworów słowno-muzycznych na utwory, które są wykonywane w języku polskim, z tego co najmniej 60 proc. w godzinach 5-24.

Zdaniem posła Piotra Marca, czas na zmiany. Ma być więcej polskiej muzyki w radiu.

Poseł sam ma za sobą udaną karierę w polskim hip-hopie, nie dziwię się mu więc, że kondycja polskiej muzyki leży mu na sercu. Proponowane jednak przez niego zmiany w prawie wydają się… dość ekstremalne. Na czym mają polegać?

Rozgłośnie miałyby przeznaczyć co najmniej 50 proc. dobowego czasu nadawania w programie utworów słowno-muzycznych na utwory, które są wykonywane w języku polskim lub są związane przez osobę wykonawcy, kompozytora lub autora opracowania, z kulturą polską. Na dodatek z tego co najmniej 10 proc. w ciągu 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy, a po tym czasie co najmniej 20 proc. na utwory wytworzone przez twórców niezależnych.

Oprócz tego co najmniej 60 proc. utworów słowno-muzycznych, które są wykonywane w języku polskim lub są związane przez osobę wykonawcy (zespół wykonawczy, solistę lub dyrygenta), kompozytora lub autora opracowania, z kulturą polską powinno być nadawane w godzinach 5-24.

Kultury nie da się regulować prawem.

Sercem zdecydowanie jestem za pomysłem posła Marca. Życzę polskiej scenie muzycznej wszystkiego co dobre i mam nadzieję, że będzie zarabiać coraz więcej. Dodatkowo, z uwagi na mój gust muzyczny, bardzo podoba mi się zapis o twórcach niezależnych. Niech żyje polska alternatywa! Tyle że… to tak nie działa.

Każdy, kto ma jakikolwiek dłuższy czas spędzony z polskim radiem za sobą wie, że jak polski wykonawca nagra jakiś hit, to jest on grany równie chętnie, co piosenki Beyonce czy Kendricka Lamara. Bo wolimy teksty w naszym języku, sami chcemy słuchać polskich słów w muzyce. Nie powinno też dziwić zepchnięcie alternatywy na bok od mainstreamu, bo… przecież te określenia nawet z definicji narzucają taki podział.

Dobre lubiane piosenki będą bronić się same. Niezależnie od tego, czy nagrają je Natalia Kululska, Rihanna, Peja czy Eminem. Alternatywa większości nie obchodzi i nic dziwnego. Jakiekolwiek regulacje, narzucanie swoich poglądów czy wrażliwości artystycznej innym nigdy nie mają sensu.

Rozumiem Liroya. Rozumiem jego zatroskanie marnym w ujęciu komercyjnym stanem polskiej popkultury. Ale nie tędy droga, by nas zmuszać do słuchania kolejnego hitu Cleo i Donatana. My sami, przez głosowanie na listach przebojów, zdecydujemy czego chcemy słuchać. Za regulacje prawne serdecznie podziękujemy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

24 odpowiedzi na “Politycy kochają regulacje. Jeden z nich rzekomo wie czego chcemy słuchać w radiu”

  1. A potem się ludzie dziwią, że za granicami na nas patrzy się jak na trzepniętych, bo w taki sposób próbujemy podnieść swoją wartość i leczyć kompleksy.
    Pomysł i obecny stan do mnie zupełnie nie trafia i szczerze – unikam słuchania radia, chociaż zapewne poznałbym utwory, których nie słyszałem i mogłyby mi się spodobać. Ale wiąże się to z nieprzyjemnoscią, jaką jest słuchanie polskich wykonawców, a w naszej rodzimej muzyce zawsze coś kuleje.
    Chociaż przyznam, że Podsiadło mi siadło

  2. Jest w tym coś racji. Bo faktycznie by wypadało (a w zasadzie powinno tak być), żeby polskie stacje radiowe promowały polskie piosenki i tym samym polskich wykonawców. Ci dzielą się z nami swoją twórczością na płytach oraz podczas koncertów. Jednak by dotrzeć do szerszego grona odbiorców – przydaje się właśnie radio.

    Aczkolwiek włączając radio, nie chcę się zastanawiać czy utwór, na którego początek właśnie trafiłem, leci na antenie, bo rzeczywiście jest w nim jakaś taka energia i faktycznie aż chce się takiego kawałka posłuchać, o czym doskonale wie prowadzący i miliony słuchaczy czy też może puścili go, bo trzeba te regulacje procentowe wypełniać.

    I tu przechodzimy do kolejnej kwestii. Żebym wiedział, że dany utwór jest “w dechę”, żebym czuł to po prostu przez skórę, muszę ten utwór najpierw usłyszeć. Musi mi wpaść w ucho. A jeśli nie będę miał świadomości, że taki utwór w ogóle wyszedł na płytce wydanej przez dany zespół, to skąd mam się dowiedzieć o nim, jeśli nie z radia? Nie każda piosenka to hicior. Każdy też inaczej postrzega kwestię hiciorów. Dla jednych będą to takie kawałki, dla innych inne. Z pomocą w znalezieniu perełki dla siebie, przychodzi właśnie… radio. I jego szeroki wachlarz puszczanych utworów.

    Więc niech sobie wdrażają te regulacje, niech puszczają na przemian polskie i zagraniczne piosenki albo po dwie polskie i po dwie zagraniczne, ale ja niech mam po prostu dużo dobrej muzyki, z której wyłowię najbliższe mym uszom nuty i album z takowymi kupię jak tylko odwiedzę Empik.

    Trochę zawiłości myślowych, bo świadomość zamykania czegoś w jakieś ramy, irytuje. Ale też jest na swój sposób w pełni uzasadniona. Tak więc optymalnym będzie – wyłączyć myślenie i włączyć słuchanie.

  3. To raczej autor nie rozumie jak działa sztuka i poza zarzucaniem niewiedzy Liroyowi sam nie przedstawia żadnych sensownych argumentów. Wartość przypisywana kulturze i sztuce przez wolny rynek rzadko odzwierciedla wartość artystyczną dzieła. To nie jest masło, czy nawet telefon, gdzie odbiorcy w miarę łatwo są w stanie odnaleźć dobrej jakości produkt. Zostając przy radiu, większość ludzi nie interesuje się muzyką i konsumuje to, co jest łatwe i znajome. Wystarczy spojrzeć jaką muzykę grają najpopularniejsze polskie radia – gówno zawsze wypływa na wierzch. Polska to mały rynek, a polscy artyści tworzący po polsku są do niego ograniczeni. Dodatkowe wsparcie jest potrzebne by przebić się do szerszego grona odbiorców z czymś wartościowym. Takim wsparciem są między innymi regulacje. Dlatego pytanie nie brzmi, czy są one potrzebne, tylko jak dokładnie powinny one wyglądać.

  4. Dołączę do dyskusji z podejściem, że i tak w dzisiejszych czasach radio – wg mnie – straciło już bezpowrotnie jakąkolwiek moc sprawczą jeśli chodzi o kreowanie trendów. Po pierwsze dlatego, że zastępują je inne media, zwłaszcza streaming audio/wideo. Po drugie dlatego, że – jak to napisał ktoś wyżej – właścicielom zależy na jak najszerszej publice (czy jak największym portfelu reklamowym), więc puszcza się w radiu to, co jest popularne i “się dobrze sprzedaje”.

    Tak, jestem z tej grupy, która od telewizji woli Netfliksa, a od radia – Spotify czy YouTube. Bo to JA chcę decydować, czego słucham i co mi się podoba, a nie jakiś układacz ramówki. I nie czuję jakoś bardzo straty, że bez regulacji Leroya nie poznam twórczości jakiegoś niszowego hiphopowca, mimo że ów hiphopowiec może tworzyć rzeczy faktycznie rewelacyjne. Obecnie jest tyle muzyki, że i tak nie jestem w stanie przesłuchać wszystkiego, czego bym chciał, choćbym chodził w słuchawkach 14h na dobę.

    I rację mają ci, którzy uważają, że dobra muzyka tak czy owak przedostanie się do publiczności. Ciekawy jestem zaś opinii artystów (ale prawdziwych, a nie tych z parciem na szkło), czy podobałoby im się, że w radiu pojawiają się tylko dlatego, że “tak wychodzi z procentów”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...