Czym jest mulo? Kruk. Szepty słychać po zmroku – wyjaśniamy zaskakujący zwrot akcji

Artykuł/Seriale 16.04.2018
Czym jest mulo? Kruk. Szepty słychać po zmroku – wyjaśniamy zaskakujący zwrot akcji

Czym jest mulo? Kruk. Szepty słychać po zmroku – wyjaśniamy zaskakujący zwrot akcji

Serial Kruk. Szepty słychać po zmroku miesza rzeczywiste z urojonym, prowadzi z widzem grę. Nie spodziewałem się jednak, że będzie to gra tak bardzo oderwana od świata rzeczywistego. Bo chociaż długo zastanawialiśmy się, kim jest Sławek, to teraz pojawia się pytanie: czy Sławek jest mulo?

Uwaga, ten tekst zawiera spoilery z serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku.

W jednym ze swoich tekstów, który pisałem o Kruku…, wspominałem, że trochę przeszkadza mi ludowa muzyka atakująca w najmniej oczekiwanych momentach. Rozumiem teraz, że był to celowy zabieg, a twórcy po raz kolejny sugerowali nam, że nic nie jest takiej, jak się wydaje. Kruk. Szepty słychać po zmroku prezentuje bowiem rzeczy, które w racjonalnym świecie byłyby niemożliwe, a przynajmniej nieprawdopodobne.

W Kruku… pozwolono, aby świat przesądów i wierzeń przeplatał się ze światem rzeczywistym.

Tak samo jest z Szeptuchą, która mieszka w swojej oddalonej od cywilizacji chacie. To kobieta twarda, zadziorna, dowcipna i przede wszystkim mądra. Przy czym jej mądrość nie wynika tylko z sędziwego wieku i bagażu zapewne niełatwych doświadczeń. W ostatnim odcinku, kubek pęka jej niemalże w dłoniach, gdy umiera policjantka Kaśka. Wcześniej pozwala porozmawiać Szymonowi Wasilukowi ze swoim ojcem, chociaż obaj znajdują się w zupełnie innych miejscach. Szeptunki to ludowe uzdrowicielki. Wyszeptują modlitwy, aby Bóg zesłał zdrowie na chorego. Są silnie związane z tradycją wschodnią i chociaż zazwyczaj korzystają z modlitw z obrządku prawosławnego, to ich praktyki oficjalnie nie są aprobowane przez kościół czy cerkiew.

W Kruku… nie chodzi jednak o samą moc leczniczą.

Fabularnym – jeśli można tak ordynarnie powiedzieć – uzasadnieniem działania Szeptuchy jest to, że widzi ona “więcej”. Więcej niż dostrzega racjonalne ludzkie oko. Wszak jej moc – wedle ludowych wierzeń – pochodzi od Boga. Jest łącznikiem między światem realnym a Bogiem właśnie.

Wiemy już, że Sławek jest wymysłem umysłu Kruka.

Świetne fabularnie zagranie było jednak dość przewidywalne. Dowiedzieliśmy się bowiem, że Sławek to prawdopodobnie wynik choroby policjanta. Obecność dawnego przyjaciela jest jakoś sprzężona z traumą po tym, jak Kruk wystawił swojego przyjaciela, przez co ten został wykorzystany przez kierownika sierocińca i jego gości. Zapewne psychiatrzy mogliby uczonym terminem wytłumaczyć obecność Sławka w umyśle bohatera. Zostańmy jednak przy tym, że do tej pory myśleliśmy, że cała sprawa ma swoje medyczne uzasadnienie. Ba, słyszeliśmy przecież, że leki przeciwbólowe i psychotropowe zagłuszają irytującego towarzysza.

Wszystko się zmienia, gdy Sławek sam siebie nazywa mulo.

Po wypowiedzeniu tych słów starszy mężczyzna w pokoju zamiera, młodsi śmieją się. Już pominę budowanie dychotomii starzy-młodzi i ich szacunek do wierzeń, bo nie o to tu chodzi. Faktem jest jednak, że samo słowo mulo zrobiło swoje, a już rada Sławka uratowała naszego bohatera.

Czym jest mulo?

W tradycji Romów – chociaż pamiętajmy, jak bardzo są oni rozproszeni i jak różnią się ich wierzenia i obrzędy – mulo to “żywy umarły”, ktoś kto wraca po śmierci. Jednym z ważnych elementów kultury Romów są obrzędy pogrzebowe. Nie wdając się w szczegóły, jednym z zagrożeń, które może pojawić się po śmierci członka społeczności, jest to, że będzie on ingerował w świat żywych. Dla niektórych Romów bardzo ważne jest, aby człowiek umierał w domu, aby domownicy mogli załatwić z nim wszystkie sprawy, poprosić o przebaczenie. Inaczej możliwe jest, że nieboszczyk będzie ich nawiedzał. Brzmi znajomo prawda?

I pewnie byśmy to zignorowali, bo przecież to tylko drobny wtręt, który nawiązuje do kultury Romów. Ale w pewnym momencie dostajemy jasny sygnał, że coś jest na rzeczy, a Sławek jest prawdziwszy, niż się wydaje. Jego głos, krzyk czy też wycie jest słyszalne poprzez płacz dziecka. Słyszy to nie tylko Kruk, nie tylko wiekowy mężczyzna, który siedzi przy stole. W przerażeniu uciekają również młodzi…

Sławek jest mulo.

Jestem przekonany, że nie zostanie to nigdy wyjaśnione, ale historia Sławka staje się niejednoznaczna. Od początku wiedzieliśmy, że celem przyjaciela Kruka jest zemsta na oprawcach. Później odkryliśmy, że jest on również wyrzutem sumienia, projekcją bohatera, który nie może pozbyć się piętna swojej winy. Niejednokrotnie widzieliśmy, że Sławek bywa również opiekunem Kruka: chroni go, martwi się o niego i wpływa na rzeczywistość, aby mu pomagać.

Myślę, że ta figura opiekuna, anioła zemsty, mulo – niespokojnej duszy, która chce domknąć pewne doczesne sprawy jest kluczem do zrozumienia tej historii i można ją rozpatrywać na wielu płaszczyznach, a część z nich będzie związana z tym co niematerialne, ulotne. W Kruku… ta niematerialność jest jednak umowna, bo jasno widać, że to co pozornie nieracjonalne ma wpływ na ludzkie losy i to nawet bardziej niż nam się wydaje. Zwróciliście uwagę, że twórcy wyeksponowali, iż pokoju Morawskiego wisi obraz z aniołem stróżem przeprowadzającym dzieci nad przepaścią? Otwarte pozostaje pytanie, kogo będzie on chronił.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...