2001: Odyseja kosmiczna to najlepszy film w historii kina. Dlaczego?

Artykuł/Film 16.04.2018
2001: Odyseja kosmiczna to najlepszy film w historii kina. Dlaczego?

2001: Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka ma już 50 lat! 2 kwietnia 1968 roku pierwsi widzowie w Ameryce mogli doświadczyć tej niezwykłej podróży i obcować z prawdziwym arcydziełem. W maju tego roku Christopher Nolan zaprezentuje na festiwalu w Cannes przygotowaną specjalnie na tę okazję kopię filmu na taśmie 70 mm.

Cały filmowy świat świętuje 50-lecie Odysei kosmicznej. Pozwoliłem sobie również dołączyć do tego świętowania, przypominając, sobie i wam, na czym polega geniusz tego filmu wszech czasów, który zmienił oblicze kina.

2001: Odyseja kosmiczna to najlepszy film w historii kina

Tak, osobiście uważam, że Odyseja kosmiczna Stanleya Kubricka jest nie tylko arcydziełem, ale i najlepszym filmem w historii kina. Szczegółową argumentację tego stwierdzenia znajdziecie poniżej, natomiast, tytułem wstępu, jak dla mnie nie ma drugiego takiego filmu jak Odyseja… Dzieła, które byłoby tak bardzo ponadczasowe, tak perfekcyjnie wykonane, przełomowe od strony wizualnej i fascynujące od strony fabularnej. Chwytające za emocje i zadające szereg istotnych pytań egzystencjalnych. No i w końcu – tak wpływowe oraz odgrywające równie ważną rolę w rozwoju kinematografii i sztuk wizualnych w ogóle.

Wpływ na popkulturę

Zawsze i wszędzie powtarzam, że jeśli Gwiezdne wojny uznamy za ojca współczesnego mainstreamowgo kina, to Odyseja kosmiczna jest jego dziadkiem. Film Kubricka nie tylko wychował całe pokolenia przyszłych twórców (w tym Stevena Spielberga, George’a Lucasa i Christophera Nolana) i otworzył ich, oraz całe Hollywood, na science-fiction. Pokazał też, że można stworzyć film sci-fi, który może być mądry, artystyczny, olśniewający wizualnie i jednocześnie dający masowemu widzowi coś więcej niż tylko feerię ładnych obrazków. Gdyby nie Odyseja kosmiczna nie mielibyśmy nie tylko Gwiezdnych wojen, ale też Bliskich spotkań trzeciego stopnia, Obcego, Blade Runnera, a w późniejszych latach Interstellar, Moon czy Nowego początku.

Sciencie-fiction na poważnie

Przed pojawieniem się w kinach Odysei kosmicznej, zdarzały się filmy science-fiction wykorzystujące potencjał tego gatunku i podejmujące poważne kwestie (jak choćby Metropolis czy Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia). Film Kubricka jednak poszedł co najmniej kilka kroków dalej.

W swoim opus magnum reżyser ten podjął tematykę filozoficzną (opierając się na literackim pierwowzorze Arthura C. Clarke’a), zadając pytania o to dokąd zmierza ludzkość, skąd się wzięliśmy i co może być przyczyną naszych autodestrukcyjnych poczynań. Oprócz tego Odyseja podejmuje również kwestie będące na czasie w roku 2018, czyli załogowe loty w kosmos oraz sztuczna inteligencja.

Nie usłyszymy tu dźwięków w kosmosie, nie zobaczymy bitew statków, będziemy mogli za to obserwować jak rozwinęła się ludzka technologia oraz jak oddziałuje na nas grawitacja.

Poza tym, to właśnie Odyseja kosmiczna sprawiła, że na science-fiction zaczęto spoglądać z większym szacunkiem i przestano traktować ten gatunek jako jarmarczne kino klasy C dla dzieci i młodzieży, opowiadające o walkach z kosmicznymi potworami oraz gwiezdnych bitwach.

Opowiadanie obrazem

Stanley Kubrick jak mało który reżyser w historii kina doskonale rozumiał gramatykę filmu, potrafił płynnie operować tym językiem do stopnia mistrzowskiego. Wiedział jak odpowiednio posługiwać się obrazami i w jaki sposób komunikować się nimi z widzem. Pod tym względem nie ma lepszego filmu, by doświadczyć tego na własne oczy niż Odyseja kosmiczna.

W końcu nie bez przyczyny do historii kina przeszła sekwencja otwierająca film, w której to dosłownie jedna krótka scena z małpami i kością opowiedziała praktycznie całą historię ludzkości w kilka sekund! I to bez wypowiadania jakiegokolwiek słowa!

Kubrick sam był fotografem i operatorem, tak więc nie tylko do granic perfekcji dopracowywał warstwę wizualną praktycznie każdego swojego filmu, ale też skrupulatnie komponował niemalże każdą scenę czy wręcz klatkę Odysei kosmicznej. Tak więc każda scena z filmu nadaje się na oprawienie w ramkę i powieszenie na ścianie bądź w galerii sztuki.

Ale też, jak wspomniałem wyżej, nie są to puste obrazy, a przekaźniki opowiadające większą historię. Dialogi, co ciekawe, stanowią zaledwie 20 minut trwania całego filmu. A mimo to, po każdym seansie czuję, że moje szare komórki dostały potężną pożywkę do kolejnych kontemplacji.

Efekty wizualne

Dowodem geniuszu Stanleya Kubricka jest to, że Odyseja kosmiczna niewiele się do dziś zestarzała. Praktycznie raz w roku oglądam ten film, który ciągle nie poddaje się upływającemu czasowi, sprawiając wrażenie, jakby powstał co najwyżej 7-8 lat temu. I nie chodzi tu wcale o mistrzowskie zdjęcia, fenomenalny montaż oraz użycie miniaturowych modeli.

Na potrzeby filmu Kubrick wraz z operatorem Geoffreyem Unsworthem wymyślili całą masę pionierskich rozwiązań formalnych podczas tworzenia efektów specjalnych i wizualnych. Dało to światu jedne z najbardziej niesamowitych scen w historii kina, które z miejsca poruszały wyobraźnię całych pokoleń, jak również pokazywały magię kina.

Począwszy od przepięknych i pełnych poezji scen stacji kosmicznych, dryfujących w przestrzeni w rytm muzyki Straussa, poprzez genialne zabawy z perspektywą oraz stworzenie specjalnych urządzeń, maszyn i scenografii, które pozwalały emulować stany nieważkości i odmiennej grawitacji.

A ponadto, Kubrick nie omieszkał również podłożyć podwalin pod CGI, tworząc niezwykłą, magiczną i transcendentną sekwencję podróży międzygwiezdnej, która tylko zacementowała Odyseję kosmiczną jako kamień milowy w rozwoju kina.

Muzyka

Tyleż samo uwagi co warstwie wizualnej, scenografii i efektom specjalnym, Kubrick poświęcił muzyce. Jak wspomniałem wcześniej, doskonale rozumiał on język kina i to, jak odpowiednio oddziaływać na widza.

I choć na potrzeby Odysei kosmicznej została nagrana oryginalna ścieżka dźwiękowa, to Kubrick postanowił zwrócić się ku klasyce. Dzięki temu niezwykłe obrazy jego filmu okraszone są majestatyczną i piękną zarazem muzyką m.in. Richarda Straussa.

Obraz dryfującej pośród gwiazd stacji kosmicznej, oplecionej muzyką Straussa, to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie kiedykolwiek widziałem. To właśnie tym zabiegiem Kubricka inspirowali się George Lucas i John Williams przy pracy nad muzyką do Gwiezdnych wojen.

Wizja ludzkości

Filmy oraz książki z gatunku science-fiction nadzwyczaj często lubują się w pokazywaniu mrocznej, wręcz ponurej wizji przyszłości. Autorzy korzystają z prawideł gatunku, który pozwala im kreować przyszłe losy, do ostrzegania widzów przed zmierzaniem w złym kierunku. Odyseja kosmiczna jednak prezentuje odmienną wizję (ówczesnej) przyszłości.

Film na samym początku portretuje genezę ludzi, których ewolucja będzie szła w parze z przemocą i rozlewem krwi, ale później pokazuje, że udało nam się wyzbyć tych pierwotnych instynktów oraz wzbić ponad Ziemię i sięgnąć gwiazd. To piękna i optymistyczna wizja, która ciągle jeszcze może się sprawdzić.

Obraz kosmitów

Na palcach jednej ręki można było policzyć filmy, które ujrzały światło dzienne przed Odyseją kosmiczną i przedstawiały kosmitów inaczej niż zagrożenie dla ludzkości oraz najeźdźców, którzy chcą podbić Ziemię. Jest to oczywiście pokłosie ojca science-fiction, czyli H.G Wellsa i jego Wojny światów.

Tymczasem u Kubricka Obcy są niepojęcie bardziej inteligentni i rozwinięci niż ludzkość. Przewyższają nas pod każdym względem do tego stopnia, że reżyser nawet nie próbował ich pokazać w swoim filmie, co też jest dowodem jego niezwykłego wyczucia. Z jednej strony, jak pisałem wyżej, Odyseja kosmiczna to film skupiający się głównie na obrazie, ale też zostawiający widzom liczne znaki zapytania i niewiadome.

Obcych w Odysei kosmicznej reprezentuje jedynie tajemniczy Monolit, jednak do końca nie wiadomo czym on jest i w jaki sposób przemieszcza się w czasie i przestrzeni. Co więcej, kosmici u Kubricka nie sieją zniszczenia. Ich celem jest poprowadzenie ludzkości ku oświeceniu i wejściu na wyższy poziom egzystencji. A ten zabieg otworzył zupełnie nowe drzwi w pojmowaniu tego, jak można opowiadać historie w science-fiction. I na szczęście kolejne pokolenia pisarzy i filmowców chętnie przechodzą przez te drzwi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (17)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...