Sprawdzamy, czy HBO wyhodowało syntetyczną kurę znoszącą złote jajka. Westworld 2 – recenzja

Recenzje/Seriale 13.04.2018
Nasza ocena:
Sprawdzamy, czy HBO wyhodowało syntetyczną kurę znoszącą złote jajka. Westworld 2 – recenzja

Zanurzyliśmy się znów w futurystycznym parku rozrywki, a nawet wyściubiliśmy nos poza jego granice. Sprawdziliśmy, czy Westworld, tak silnie promowany przez HBO, będzie nową Grą o tron i czy obsada uciągnie historię w 2. sezonie bez Hopkinsa na pokładzie.

W recenzji omawiam pierwsze pięć odcinków Westworld 2, ale unikam spoilerów. Piszę jednak otwarcie o wątkach dotyczących 1. sezonu.

HBO wystawiło cierpliwość widzów na nie lada próbę. Westworld z 2016 roku okazał się fenomenalną produkcją, ale z zakończeniem stawiającym więcej pytań, niż dającym odpowiedzi. Na kontynuację historii musieliśmy jednak czekać prawie dwa lata, bo stacja ewidentnie odchodzi od formuły wydawania kontynuacji seriali raz do roku.

Przez ten czas, chcąc nie chcąc, narosło sporo wątpliwości. Jonathan Nolan i Lisa Joy zawiesili sobie poprzeczkę wysoko. Ale czy to nie był tylko jednorazowy strzał, jak ten oddany przez Detektywa, a drugi sezon położy świetnie zapowiadającą się serię? Czy warto było w ogóle tyle czekać? Na te pytania już mogę udzielić odpowiedzi.

westworld hbo

Westworld od razu mi przypomniał, za co pokochałem tę serię.

Wspomnienia towarzyszące poprzednim seansom oraz odkrywaniu tajemnic parku pomiędzy nimi – poprzez zarówno oglądanie jeszcze raz tych samych epizodów, jak i liczne dyskusje i wertowanie nocami Reddita – są we mnie nadal żywe. Obawiałem się jednak, że ponowna wyprawa na sztuczny Dziki Zachód nie będzie już tak fascynująca.

Bez potrzeby. Wystarczyło kilka minut, żeby poczuć tę ulotną magię. Widza witają charakterystyczna wzbudzająca niepokój muzyka i znajome twarze, aczkolwiek w tym roku serial ma nieco inny motyw przewodni. Nie zabrakło poszatkowanej narracji i detali, które mogą umknąć, gdy tylko na chwilę się odwróci od ekranu wzrok.

Pod względem realizacji Westworld nadal stoi na najwyższym poziomie.

HBO nie szczędzi środków. Zarówno efekty specjalne, scenografie i kostiumy są przygotowane perfekcyjnie. Wracamy do lokacji odwiedzonych rok temu, ale zwiedzamy też zupełnie nowe. Czasem razem z hostami i pozostałymi przy życiu ludźmi oglądamy pobojowiska w laboratoriach, a czasem suniemy konno przez prerię.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Westworld potrafi zachwycić kreacją świata. Miksem starego z nowym. Obok siebie mamy już nie tylko kowbojów i Indian, ale też Roninów z gejszami i żołnierzy przyszłości. Czasem w saloonie, czasem w pokoju pełnym komputerów. Podoba mi się też spojrzenie na park, który nie działa już dokładnie tak, jak powinien, ale… nadal działa. Siłą rozpędu.

Westworld stracił obsługę, ale nadal tętni życiem.

Bohaterowie podróżują i napotykają hosty nadal odgrywające swoje role. Hosty, które świadomości (jeszcze?) nie uzyskały. Co prawda porządkująca ich egzystencję narracja się wypaczyła, nie wszystkie jej elementy ciągle istnieją, ale maszyny przynajmniej próbują żyć swoim zaprogramowanym życiem.

Co ciekawe, w parku nadal można wykonywać zadania jak przed rewolucją. Tylko jak się rozwinie ich fabuła, nie potrafią jednak przewidzieć nawet ludzie, którzy rozpisali te wątki. Do tego oczywiście zabezpieczenia szlag trafił. Hosty mogą zabijać, a wyzwolone maszyny naprawiać i ponownie programować swych pobratymców.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Jak jednak słusznie zauważył podstarzały William: dopiero teraz zaczęła się prawdziwa zabawa.

Zabawa zarówno dla niego, bo całe życie marzył o czymś prawdziwym, jak i dla nas, widzów oglądających serial. Poprzedni sezon, tak jak się spodziewałem, był tylko preludium. W dodatku Westworld nie idzie utartą telewizyjną ścieżką, a jego twórcy chyba za punkt honoru powzięli sobie, by nie dać się złapać na używaniu klisz.

Pod koniec poprzedniego sezonu hosty przejęły władzę, ale ku mojemu miłemu zaskoczeniu nie mamy tutaj do czynienia z buntem maszyn oglądanym w kinach i na ekranach telewizorów już dziesiątki razy. Twórca parku, czyli doktor Ford, zaplanował kolejną grę, która rozpoczęła się już po jego śmierci.

Na czym polega gra, oczywiście nie zdradzę.

W dodatku coś czuję, że po seansie połowy 2. sezonu Westworld zbudowałem sobie dopiero bardzo wstępne wyobrażenie tego, o co tu tak naprawdę chodzi. Dwa lata temu też dopiero pod koniec zrozumieliśmy, czym tak naprawdę jest Labirynt. Jestem przekonany, że w tym roku będzie podobnie.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Trochę tylko mnie smuci, że świeżości z pierwszego sezonu nie da się odzyskać. Jeśli wcześniej byliśmy niczym dzieci, które dostały do zabawy pierwszy w życiu zestaw Lego, tak teraz ktoś przyszedł, rozdeptał to, co ułożyliśmy do tej pory i… wysypał zaraz obok taczkę zupełnie nowych elementów.

Zabawa w Westworld nadal jest przednia, ale – chcąc nie chcąc – opiera się o ustalony wcześniej koncept.

Westworld nie definiuje na nowo samego siebie, ale przy tym nie jest odtwórczy czy nudny. Nadal odkrywanie kolejnych tajemnic niesamowicie wciąga, a ja podczas seansu nie mogłem oderwać się od ekranu. Spora zasługa w tym tego, że maszyny w serialu HBO są często bardziej ludzkie niż ludzie w innych serialach.

Nawet tych syntetycznych bohaterów można nazwać postaciami z krwi i kości. Mają swoje cele, dążenia, pragnienia. Aktorzy przechodzą samych siebie, by ani hostom nie odebrać ich narzuconej fabularnie sztuczności, ani jednocześnie nie wypaść płasko, nudno. Nie było to łatwe zadanie.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Westworld bez głównego bohatera

Zwykle w filmach i serialach łatwo rozpoznać tę jedną postać, wokół której kręci się historia. Tutaj mamy kilka jednocześnie prowadzonych wątków i tak naprawdę nie wiadomo, kto jest najważniejszy dla całej intrygi. Kilku kandydatów wybija się na pierwszy plan, ale HBO stale między nimi lawiruje.

No bo czyją historię opowiada Westworld: Dolores, która pogodziła się z wewnętrznym Wyattem i prowadzi bunt? Bernarda, rozdartego pomiędzy dwoma światami? Poszukującej swojej córki Maeve? A może mężczyzny w czerni, Williama, którego ponownie odgrywa w różnych liniach czasowych dwóch aktorów?

Z pewnością nie jest to historia Roberta Forda.

W pierwszym sezonie kluczowy dla fabuły był jeden z twórców Westworld. Dzięki niemu poznaliśmy zasady działania tego świata. Ekscentryczny naukowiec swoją rolę jednak wypełnił. Chociaż zginął z ręki Dolores pod koniec poprzedniej serii, pozostawił po sobie wiele innych ciekawych ludzi. I hostów.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Widać, że twórcy nowego serialu podchwycili motyw, który naprawdę udał się Grze o tron. W cyklu książek George’a R.R. Martina i bazującym na nim serialu wydawało się, że Ned Stark jest głównym bohaterem. Jego brak nie okazał się jednak dla kolejnych serii problemem. Tak samo, jak śmierć Forda jest dopiero początkiem Westworld.

Cieszy też, że Westworld nie szasta postaciami.

Jeśli po finale debiutanckiej serii oczekujecie emocji wywoływanych częstymi zgonami pierwszoplanowych bohaterów, trafiliście pod zły adres. Pod tym względem nowy hit HBO nie popełnia błędów Gry o tron i The Walking Dead. Nie chce szokować i utrzymywać uwagi widza tanimi chwytami, które szybko się nudzą.

Nie oznacza to oczywiście, że bohaterowie są nieśmiertelni. Z częścią z nich już się pożegnaliśmy, a coś czuję, że do końca sezonu obsada się jeszcze bardziej przetrzebi. W parku przestały w końcu obowiązywać zasady, a konsekwencje błędów mogą po raz pierwszy okazać się tragiczne dla gości.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Brak zasad w dodatku oznacza, że nie ma tu jednoznacznych czarnych charakterów.

Jedynie bezimienni członkowie rady nadzorczej Delos są przedstawieni jednowymiarowo jako ci źli, którzy gotowi są uśmiercić wszystkich pracowników i gości, byle tylko odzyskać swoją tajemniczą przesyłkę. Zyskujące świadomość hosty i pozostali przy życiu ludzie są skomplikowani, nieoczywiści.

Twórcy serialu wręcz nie chcą, by widzowie poczuli z bohaterami naturalną więź. Nad wyraz trudno się identyfikować z postaciami. W większości to albo ludzie o niejasnych motywacjach i przywarach albo maszyny, które zupełnie inaczej postrzegają rzeczywistość niż my. Nie można o tym podczas seansu zapominać.

Jest jedna scena, która dobitnie uświadamia, że chociaż hosty wyglądają jak ludzie, to nimi nie są.

Paradoksalnie serial przypomina o tym, pokazując nam dialog dwójki hostów. Jeden wyjaśnia drugiemu… kim są ludzie. Było to gorzkie i bolesne. Jako przedstawiciel homo sapiens poczułem się nieco dotknięty tak ostrą oceną mojego gatunku. Trudno jednak dziwić się temu, że maszyny w taki sposób myślą o stwórcach.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Bez dwóch zdań Westworld jest serialem ciężkim. Nie chodzi nawet o beznamiętną brutalność ani o studium zachowania istot rozumnych w sytuacjach ekstremalnych. Daje do myślenia, nie uciekając w banał. Zmusza do refleksji i zachęca, by konfrontować swoje poglądy z problemami, które opisuje. I to w większej niż dotychczas skali.

Świat hostów nagle się rozrósł.

Od dawna było wiadomo, że spojrzymy szerzej na to uniwersum. Westworld jest tylko jednym z parków, jakie przygotowała dla swoich klientów korporacja Delos. Nie mam zamiaru jednak zdradzać, którzy bohaterowie i w jakich okolicznościach trafią do świata samurajów. A także co tam odkryją.

Nie ma co się jednak obawiać, że sceneria serialu nagle diametralnie się zmieni. Park stylizowany na Dziki Zachód nadal jest centrum akcji, a tytułu nie przemianowano na Shogun World. No i to Westworld był przecież oczkiem w głowie Forda, którego (metaforyczny) duch nadal się w nim unosi.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Westworld nową Grą o tron?

Twórcom i przedstawicielom HBO z pewnością się to marzy, ale obawiam się, że tak się nie stanie. Gra o tron pełna była intryg politycznych i zawiłości fabularnych, ale serial o rycerzach i smokach znacznie łatwiej przyswoić. Westworld za nic ma sobie klasyczną narrację i swobodnie żongluje czasem akcji.

W świecie serialu hosty nie postrzegają świata tak jak ludzie. I to ma odbicie w chronologii kolejnych scen. Dla stworzonych przez człowieka maszyn przeszłość i teraźniejszość rozgrywają się w tym samym momencie. Rozgryzanie, w którym punkcie czasu się właśnie znajdujemy, to spora część zabawy podczas seansu.

Dla niedzielnego widza Westworld może okazać się z tego samego powodu nieprzystępny.

Nie jest to serial, który można sobie odpalić w tle do obiadu czy kolacji. Najlepiej każdy odcinek obejrzeć na spokojnie na telewizorze, poświęcając mu całą swoją uwagę. Kolejne epizody trwają zwykle godzinę (a niektóre nawet i dłużej!), ale z całą pewnością nie będzie to zmarnowany czas.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Serial rozwija się leniwie, a akcja nie gna na złamanie karku. I całe szczęście, bo rzadko kiedy telewizyjni twórcy chcą i przede wszystkim mogą sobie na to pozwolić. Na szczęścia Jonathan Nolan i Lisa Joy pozwalają złapać widzom chwilę oddechu. Poczucie zagrożenia jednak ani na chwilę nie znika. Coś się jednak zmieniło.

Westworld ogląda się nieco inaczej niż poprzednio.

Dość szybko rozwiązano kilka zagadek pozostawionych przez pierwszy sezon. Na ich miejsce pojawiły się kolejne, ale już innej natury. Wyjaśniono los wielu postaci i na szczęście pozostawiono widzom to fajne uczucie, że przy pierwszej wyprawie odkryli już coś naprawdę ważnego.

Jestem przekonany, że widzowie już oczarowani Westworld będą zadowoleni z tego, w którym kierunku ta historia zmierza – nawet jeśli cel tej podróży ciągle jest nieoczywisty i ulotny. Dostaliśmy naprawdę solidną kontynuację, która buduje nową jakość na solidnych fundamentach.

westworld 2 sezon recenzja bez spoilerów

Mam z Westworld tylko jeden problem: czekanie na kolejny rozdział tej opowieści to istna tortura.

Z jednej strony cieszę się, że mogłem obejrzeć już pierwsze pięć odcinków i niestraszne są mi już spoilery, przynajmniej te z pierwszej połowy nowej serii. Z drugiej trochę żałuję, że serialu nie będę mógł sobie dawkować i co tydzień wdawać się po każdym epizodzie w dyskusję z innymi fanami.

Na szczęście przede mną jeszcze druga część Westworld 2, którą będę oglądał już razem ze wszystkimi co tydzień, a i tak planuję ponowny seans widzianych już odcinków, gdy tylko trafią do HBO GO. Z pewnością nie odkryłem wszystkich nawiązań, smaczków i zmyłek, które twórcy w kolejnych scenach zostawili widzom.

Pogodziłem się zresztą z tym, że nigdy sam wszystkiego nie wyłapię.

Nie chodzi nawet o to, że będzie to wina mojej nieuwagi. Spora część fabuły dotyczy historii Stanów Zjednoczonych. Hosty zamieszkują w końcu odtworzony w przyszłości Dziki Zachód, a zaprogramowano je zgodnie z duchem epoki. Dla mieszkańca Europy to naprawdę obcy kulturowo świat.

Na szczęście nie wydaje mi się, by te historyczne wątki były kluczowe dla fabuły. Westworld to przede wszystkim świat przyszłości, a narracja opiera się w dodatku na licznych flashbackach spoza samego parku. Serial do tego tka szalenie złożoną sieć zależności, pomiędzy – zdawałoby się – osobnymi historiami.

A najlepsze jest to, że nie umiem nawet wskazać, która linia czasowa wciąga najbardziej. Bunt maszyn obserwowany z obu stron konfliktu? Wyprawa do sztucznej Azji? Nowa gra Williama? A może właśnie kulisy powstania i działania parku? Nie wiem. Bo niczym w umyśle hosta, przed moimi oczami te historie rozwijają się jednocześnie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...