Come Sunday od Netfliksa zadaje istotne pytania na temat wiary w Boga – recenzja

Recenzja/Film 13.04.2018
Nasza ocena:
Come Sunday od Netfliksa zadaje istotne pytania na temat wiary w Boga – recenzja

Come Sunday od Netfliksa zadaje istotne pytania na temat wiary w Boga – recenzja

Kolejna już oryginalna produkcja Netfliksa, tym razem oparta na prawdziwych wydarzeniach, stawia wprawdzie odpowiednie pytania o naturę wiary i Boga, ale robi to w niezbyt interesującym stylu i formie.

Bohaterem “Come Sunday” jest znany na całym świecie i uwielbiany przez członków swojego kościoła pastor Carlton Pearson. Pewnego dnia, pod wpływem porażającego reportażu o dzieciach i dorosłych ludziach w Afryce, którzy codziennie umierają w wyniku wojen, chorób i głodu, zaczyna on kwestionować swą dotychczasową wiarę oraz polemizować z biblijnymi doktrynami.

Sam punkt wyjścia “Come Sunday” jest dość ciekawy.

Jakby na to nie patrzeć, religia, wiara to formy filozofii, tak więc zawsze dopuszcza się w ich obrębie dyskusję. W przypadku wiary w Boga dochodzi jeszcze aspekt związany z tym, że Słowo Boże spisane zostało tysiące lat temu, tak więc pewne newralgiczne kwestie mogły zostać w nim źle wysłowione, bądź nieprawidłowo odczytane.

Pastor Carlton Pearson w “Come Sunday” doznaje właśnie takiego objawienia. Obrazy potworności, jakie dotykają ludzi w Afryce, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w kraju dostatku i poznać Słowa Bożego, sprawiły, że spojrzał on na sedno nauk Kościoła z zupełnie innej perspektywy.

Czy Bóg kocha nas wszystkich? Jeśli tak, co dlaczego skazuje niektórych na cierpienie przez całe życie, choć niczym nikomu nie zawinili? Dlaczego jedni mają wszystko, a inni nie mają nawet co jeść? Pastor Pearson znalazł na to odpowiedź – jego zdaniem wszyscy jesteśmy zbawieni już od urodzenia. Na tym polegała ofiara Boga na krzyżu.

Gdy wygłosił przemówienie, oznajmujące, że wszyscy ci cierpiący w Afryce zostaną z automatu zbawieni, jego wierni zaczęli się buntować.

Bo w końcu jak to ma być? Jedni muszą zabiegać całe życie o zbawienie, a inni dostają je tak po prostu, tylko dlatego, że żyją w mniej uprzywilejowanych warunkach?

Praktycznie przez cały seans “Come Sunday” przychodzi nam więc obserwować bijącego się z myślami pastora Pearsona oraz to, jak odwaraca się od niego stopniowo cała parafia. Ale nie tylko, bo również i przyjaciele, a także rodzina.

Jest gdzieś w filmie Netfliksa ta zadziorność i polemika znana z amerykańskiego kina społecznego lat 60. i 70., które surowo kontestowało rzeczywistość i politykę kraju. Niestety, te motywy w wydaniu “Come Sunday” związane z tematyką religijną, ugrzęzły gdzieś w dość mętnym scenariuszu.

Polemika pastora Pearsona z wiarą to samograj, a twórcom skryptu nie wystarczyło już wyobraźni i pomysłów, by ubrać to wszystko w jakąś zajmującą opowieść.

Przyglądamy się więc jak pastor rozmawia z wiernymi i bliskimi, przedstawia swoje racje i wątpliwości, a jego rozmwócy odwdzięczają mu się tym samym.  Dzieje się tu niewiele. I nie oczekuję wcale fajerwerków i wielkich dramatów, ale też nie jestem w stanie przymknąć oka na to, że “Come Sunday” przez lwią część seansu jest zwyczajnie nudny i w gruncie rzeczy płytki.

Film stawia ciekawe pytania, ale nie wchodzi w nie głębiej, tylko mieli je w tej samej postaci do samego końca. No i przede wszystkim, mam wrażenie, że twórcom wydawało się, że sam punkt wyjścia się obroni, więc nie trzeba nic więcej dookreślać i obudować całości ciekawą dramaturgią.

A ciepri przez to cały drugi plan. Danny Glover, wcielający się w wujka pastora Pearsona, pojawia się na ekranie raptem na dwie-trzy minuty. Jason Segel, grający przyjaciela pastora, odtwarza swą postać cały czas na jednej nucie.

Za to prawdziwą gwiazdą filmu jest Chiwetel Ejiofor, który daje w “Come Sunday” naprawdę imponujący popis umiejętności aktorskich.

Znakomicie sprawdza się podczas swoich kazań, kiedy odznacza się charyzmą niemal gwiazdy rocka. Równie dobrze jednak potrafi oddać stan duchowy i emocjonalny swojej postaci, jej zwątpienie, walkę samego z sobą, jak i również z ludźmi wokół, którzy zaczynają w niego wątpić.

Ale sama znakomita rola Ejiofora to trochę za mało bym mógł z czystym sumieniem polecić wam “Come Sunday”. Lata temu, Igmar Bergman m.in. w “Gościach wieczerzy pańskiej” po mistrzowsku podjemował temat wiary i Boga, jednocześnie tworząc fascynujące portrety psychologiczne swoich postaci oraz znakomicie rozpisaną dramaturgię ujętą w ramy fabularne. “Come Sunday” na tle tego filmu jawi się wyjątkowo mizernie.

Tak więc jeśli macie chwilę, którą zamierzacie poświęcić na film o tematyce bliskiej “Come Sunday”, osobiście polecam wam “Gości wieczerzy pańskiej” Bergmana. Zrobi na was piorunujące wrażenie, zadając przy tym nawet mocniejsze pytania o naturę wiary i Boga. Jak zawsze jednak wybór pozostawiam wam.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

14 odpowiedzi na “Come Sunday od Netfliksa zadaje istotne pytania na temat wiary w Boga – recenzja”

  1. Jeśli taki jest punkt wyjścia to bzdura do kwadratu, bo gdzie wolna wola? Kto broni ludzkości, aby ruszyła dupę i przezwyciężyła “ja”, “moje”? A z drugiej strony, jeśli założyć istnienie Boga, to obecne cierpienie jest chwilowe, jest tak nieistotne w obliczu tego co później, że wręcz nie ma co się obruszać o pewne rzeczy, które być może są konieczne, a my tylko nie mamy pojęcia po co. Jeśli ktoś wierzy w Boga, to nie może mierzyć i podstawiać ludzkich procesów myślowych. Wierzysz w Pierwszego Poruszyciela, Absolut, Ducha? W porządku. Ale jeśli wierzysz, że możesz coś wiedzieć więcej niż to, że wierzysz, to możesz przestań już wierzyć, bo być może zaczynać wierzyć w absolutne “ja”, bo wydaje ci się, że moje absolutne ja byłoby lepszym Bogiem.

    • Idea powszechności zbawienia w Kościele Katolickim istnieje od dawna. Ludzie ją rozważający podkreślają, że wszechdobry Bóg nie będzie wszechdobry jeśli potępi choćby jednego człowieka.

      • Wychodzenie z założenia, że wiem cokolwiek o Bogu poza “wszystko mi mówi że jest/nie ma powodu by był” jest pustą rozmową. Starożytni albo uznawali Boga jako praprzyczynę, myśl myślącą o sobie samej i przez to samo stającą się, bezkresem albo jako trójc prawda, piękno, dobro.
        Kościół katolicki jest po pierwsze li tylko i wyłącznie obrządkiem, jednym z wielu. Religia =/= wiara. Religia ma więcej wspólnego z psychologią i socjologią niż z wiarą.

  2. Szkoda w ogóle, że tak fundamentalny temat jest poruszany z tak marnej okazji.
    Zatem krótko:
    Bóg pod postacią Wyższej Siły Sprawczej oczywiście istnieje i da się naukowo i świecko udowodnić. Te wszystkie plagi jakie ludzi trapią są ceną za daną im WOLNĄ WOLĘ. I proszę mi pokazać człowieka, który by zgodził się oddać swoja wolną wolę w zamian za likwidacje wszelkich zbrodni na świecie.

  3. Zdawało mi się, że jestem tu już znany z tego, iż nie odpowiadam na wpisy z tym hamerykańskim a dla mnie po prostu chamski “per ty”
    Proszę się odezwać w kulturalny sposób a cos tam powiem.

    W dniu 14 kwietnia 2018 10:06 użytkownik Disqus napisał:

    • W takim razie źle Ci się wydawało, bo ciągle istnieją ludzie, którzy w ogóle Ciebie nie kojarzą.

      W każdym razie – stwierdzanie, że oczywiście, że da się coś udowodnić, chociaż wiele osób ma do tego poważne wątpliwości, bez podawania nawet najmniejszej wskazówki na czym miałoby to polegać z automatu wywołuje u innej osoby takie a nie inne reakcje.
      I mylisz się, to nie jest “hamerykański” ton, co po prostu wyrażający oczywiste zwątpienie w Twoje słowa. Oczywiście też i z tego powodu trochę kpiący.

      Jesteśmy w internecie, tutaj każdy z każdym jest na “ty”. Jeśli jest to jedyny powód, dla którego nie podejmiesz obrony swojego zdania, no to cóż… Jakoś będę musiał to przeżyć.

    • Andrzeju przychodzisz do miejsca, w którym frak oznacza pogardę dla innych i wymagasz, by inni też go zakładali? Jeśli spotkam Cię na ulicy będziesz miał pełne prawo do formy Pan czy nawet Imć. Tutaj jednak zasady są inne i skoro tak bardzo zależy Ci na etykiecie, należałoby jej przestrzegać.

  4. Wiara to choroba psychiczna. Urojenie. Serio , to już bardziej prawdopodone jest istnienie kosmitów, niż Bóg zgodny z jakąkolwiek dostępną doktryną spisaną przez kozojebców na pustyni 1000xxxl at temu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...