Tego tygodnia Ucho Prezesa nie musi ubarwiać rzeczywistości. Tematem jest Fundacja Narodowa

Artykuł/Seriale 12.04.2018
Tego tygodnia Ucho Prezesa nie musi ubarwiać rzeczywistości. Tematem jest Fundacja Narodowa

Jak wypromować pozytywny wizerunek Polski na świecie? Oczywiście za pomocą bilbordów, na których prowadzi się krucjatę przeciwko całej grupie zawodowej, jaką są sędziowie. Fundacja Narodowa w Uchu Prezesa nawet nie jest przejaskrawiona. Ona po prostu robi to, co w rzeczywistości.

Fundacja Narodowa odpowiada za promocję wizerunku Polski na świecie. Jej największym sukcesem jest wypromowanie sędziego, który ukradł trochę kiełbasy, a także kupno francuskiej łodzi. Gdy tak wyjątkowa struktura staje się tematem nowego odcinka Ucha Prezesa, żartobliwe ubarwianie scenariusza przestaje być potrzebne. Komedią jest czysta rzeczywistość polityczna.

Ucho Prezesa łączy Fundację Narodową z konfliktem dyplomatycznym na linii Polska – Izrael.

W serii po raz pierwszy pojawia się ambasador Izraela. Tę gra popularna aktorka Hanna Śleszyńska, którą możecie pamiętać m.in. jako gosposię Jadzię w Rodzinie Zastępczej. Mimo znanego nazwiska, rola raczej nie przejdzie do panteonu Ucha, znajdując zaszczytne miejsce obok tak kapitalnych kreacji, jak te Macierewicza, Petru czy Błaszczaka. Powiedziałbym, że żarty oparte na nieznajomości języka przez izraelską ambasador są dosyć suche i prostackie.

O wiele ciekawiej spisuje się kabaretowy Maciej Świrski. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi bloger i Członek Zarządu Polskiej Fundacji Narodowej idealnie obrazuje chaos panujący w fundacji, a także brak jasnej komunikacji z opinią publiczną oraz brak długofalowej strategii na rzecz promocji naszego kraju. Komediowy Świerski jest jak sprzedawca kiczowatych pamiątek, który spod fałd płaszcza wyciąga kolejne biało-czerwone flagi oraz pluszowe bociany.

Geniusz Świerskiego w Uchu Prezesa polega na tym, że ten niezbyt chce promować Polskę. Cytując go: jeżeli zbudujemy za dobry wizerunek Polski na świecie, no to wtedy ci, tak zwani, uchodźcy będą się tu pchać. A przecież najlepiej byłoby, gdyby oni na wszyscy kochali, ale nie chcieli tu przyjeżdzać – jak pięknie podsumowano tym samym całą małostkową politykę zagraniczną aktualnie prowadzoną przez naszych sejmowych przedstawicieli. Korpus dyplomacyjny idealnie dogadałby się z członkiem zarządu Fundacji.

W tym tygodniu Ucho Prezesa mniej bawi, a bardziej smuci. Trochę szkoda tych 250 mln zł.

Fundacja Narodowa z budżetem ćwierć miliarda złotych siłą rzeczy zmusza do refleksji, w czyje ręce daliśmy promocję ukochanego kraju. To byłoby naprawdę zabawne, gdyby nie fakt, że jest prawdziwe. Państwowe spółki, takie jak Orlen, Azoty, Energa, PKP, PGNiG zrzucają się, abyśmy mogli dowiedzieć się o mężczyźnie kradnącym kiełbasę. Wszystko pod sztandarem promocji Polski za granicą. Monty Python lepiej by tego nie wymyślił.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...