Mark Hamill nie chce grać już Luke’a Skywalkera. I nie chodzi tu o zakończenie Ostatniego Jedi

News/Film 11.04.2018
Mark Hamill nie chce grać już Luke’a Skywalkera. I nie chodzi tu o zakończenie Ostatniego Jedi

Mark Hamill nie chce grać już Luke’a Skywalkera. I nie chodzi tu o zakończenie Ostatniego Jedi

Luke Skywalker to prawdopodobnie jedyny kasowy występ Marka Hamilla w pełnometrażowym filmie. Aktor niezmiennie deklaruje, że kocha tę postać. Do kolejnych występów w Gwiezdnych wojnach nie odnosi się już z entuzjazmem.

Mark Hamill prawdopodobnie już nie pojawi się w gwiezdnej sadze z uwagi na wydarzenia, jakie zostały przedstawione w Ostatnim Jedi. To jednak nie oznacza, że nie mógłby wystąpić w jakimś spin-offie. Luke mógłby powrócić w jakimś niezwiązanym z samą historią rodu Skywalkerów filmie. Na pewno bardzo bym tego chciał. Myślę, że miliony fanów na całym świecie również.

Problem w tym, że sam zainteresowany nie pała już ku temu tak wielkim entuzjazmem. Co jest zdumiewające, biorąc pod uwagę fakt, że Gwiezdne wojny to właściwie jedyny wielki film, w jakim wystąpił. Hamill nigdy nie został gwiazdą Hollywood, aktor odnalazł się doskonale w roli dubbingowca. Jego kreacja głosu animowanego Jokera zgodnie uznawana jest za genialną, a ta nie jest jedyną.

Czyżby Hamill był zniesmaczony scenariuszem Ostatniego Jedi? A może żywi jakąś skrytą urazę do tej serii filmów? Czy podpadł komuś w Lucasfilmie? Jak twierdzi, przyczyny są bardziej osobiste.

Dla Marka Hamilla, plan filmowy Gwiezdnych wojen bez Harrisona Forda i Carrie Fisher to już nie to samo.


Aktor zdradził w wywiadzie dla ABC News, że bez księżniczki Lei i Hana Solo praca przy kolejnych filmach nie byłaby już dla niego taką frajdą.

[Śmierć Carrie Fisher] zniszczyła moją zdolność do cieszenia się tym w pełni. Pytacie się mnie, czy wrócę, a ja już właściwie o to nie dbam. Nie ma Hana Solo, nie ma Luke’a. Drużyna już się nie zbierze w tej formie, jak byśmy chcieli, a tak nie powinno być. Ale jest, jak jest. Zamiast żałować, że mogę mieć Carrie jeszcze więcej wolę być wdzięczny za czas, jaki mieliśmy z nią – twierdzi.

Carrie Fisher i Mark Hamill bardzo się przyjaźnili również poza planem Gwiezdnych wojen. Niespodziewana śmierć aktorki była dla niego, co sam wielokrotnie podkreślał, ogromnym ciosem. Sam zainteresowany nie wykluczył jednak całkowicie udziału w przyszłych produkcjach Lucasfilmu. Mam nadzieję, że zmieni zdanie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...