Patrzę na wyniki oglądalności Kruka od Canal+ i martwię się o przyszłość polskich seriali

Artykuł/Seriale 10.04.2018
Patrzę na wyniki oglądalności Kruka od Canal+ i martwię się o przyszłość polskich seriali

Patrzę na wyniki oglądalności Kruka od Canal+ i martwię się o przyszłość polskich seriali

Kruk od Canal+, chociaż szeptów nie słychać po zmroku, jest jednym z najlepszych polskich seriali. Obawiam się jednak, że takich produkcji nadal będziemy dostawać jak na lekarstwo. Wyniki oglądalności nie napawają optymizmem.

Polskie seriale telewizyjne od dawna nie kojarzą się już wyłącznie z telenowelami. Wataha, Pakt i Belfer (przynajmniej w pierwszym sezonie) pokazały, że nasi rodacy zarówno potrafią kręcić produkcje o jakości dorównującej zagranicznym hitom, jak i lubią je oglądać.

Do listy udanych polskich seriali możemy dopisać już Kruka. Co prawda nie wiemy jeszcze, jak ta historia się zakończy, ale już teraz, po emisji 4 z 6 zaplanowanych odcinków, jestem pełen dobrych przeczuć. Kadry, gra aktorska, intryga – wszystko (no, oprócz audio) tu zagrało.

Szkoda, że premierowe odcinki serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku ogląda zaledwie 125 tys. widzów w telewizji.

Jak podaje portal Wirtualne Media, właśnie tyle osób śledzi średnio premiery nowych odcinków w Canal+. Godzinę później na antenie Canal+ 1 powtórki ogląda zaś średnio 35 tys. widzów, co łącznie daje wynik 160 tys. ludzi na odcinek.

Kruk. Szepty słychać po zmroku znacznie lepiej wypadł przy premierze. Wtedy odcinek zdecydowało się obejrzeć 225 tys. widzów (łącznie na Canal+ i Canal+ 1). Warto jednak pamiętać, że pilot emitowany był w odkodowanym paśmie.

Dobry start, ale później było tylko gorzej.

Łączny wynik Kruka był lepszy, jeśli wziąć pod uwagę transmisje w płatnych serwisach nc+ Go oraz Player+, a także na Facebooku, gdzie transmitowano pilota. Łącznie pilot serialu obejrzało 380 tys. osób (nie licząc piratów).

Jak jednak widać po uśrednionych wynikach oglądalności czterech odcinków, nie udało się tego wyniku z odkodowanego pasma utrzymać. Kolejne epizody w zakodowanym paśmie osiągają wyniki dwukrotnie gorsze.

Kruk wypada przy tym znacznie gorzej niż słabszy od niego 2. sezon Belfra.

Belfer w pierwszej serii, chociaż przypominał konstrukcją nieco pozbawione wątków paranormalnych Twin Peaks, był całkiem udaną produkcją. Jego kontynuacja pod względem realizacji była znacznie słabsza, ale oglądało ją średnio co tydzień 291 tys. widzów.

Podobną różnicę widać analizując dane o oglądalności premier. Belfer w 2. serii zaciekawił 620 tys. osób. Z kolei HBO ze swoją fenomenalną Watahą jest praktycznie poza konkurencją. Otwarcie 2. sezonu serialu, opowiadającego o bieszczadzkiej straży granicznej, przyciągnęło przed ekrany ponad milion osób.

Mam jednak nadzieję, że Adam Kruk mimo wszystko powróci.

Emitowane w ubiegłym roku Belfer i Wataha miały już oddane grono fanów po pierwszych sezonach, a Kruk jest produkcją autorską, świeżą. Jego konkurenci na rodzimym rynku osiągnęli nieco słabsze wyniki (odpowiednio 269 tys. i 330 tys. widzów).

Kruk. Szepty słychać po zmroku w ewentualnym 2. sezonie, jeśli tylko finał będzie satysfakcjonujący, zostawi furtkę do kontynuacji i narobi odpowiednio dużo szumu, może wypaść już lepiej. Tak samo, jak Befler i Wataha.

Zastanawiam się tylko, czy to nie szukanie wymówek.

Bardzo bym chciał, by seriale takie jak Kruk. Szepty słychać po zmroku cieszyły się dobrą oglądalnością od samego początku. Tak się jednak nie dzieje. Zaczynam się obawiać, czy nie jest tak, że Polacy po prostu nie chcą ambitnych seriali nakręconych w naszym kraju, w których bohaterowie mówią naszym językiem.

Trudno porównywać płatne telewizje pokroju HBO i Canal+ z tymi ogólnodostępnymi. Z zasady to inna skala. Nie da się jednak nie zauważyć, że Wataha, Belfer i Kruk do Belle Epoque od TVN-u czy Korony królów emitowanej w TVP nie mają nawet podejścia. Polacy namiętnie oglądają produkcje lichej jakości.

Nie pomaga też z pewnością to, że dostęp do dobrych polskich seriali jest utrudniony.

HBO GO co prawda można wykupić już bez umowy z operatorem, ale czekaliśmy na to długie lata. Canal+ z kolei jak lwica strzeże swoich seriali, by nie stracić klientów wykupujących dostęp poprzez platformy satelitarne i kablowe.

Można zdobyć dostęp do nc+GO, ale ta usługa działa kiepsko, jak zresztą większość polskich serwisów VOD. Canal+ jest dostępny też w ramach usługi Player+, ale i odtwarzacz działa kiepsko, i cena za dostęp do pakietu jest jak na polskie realia wygórowana.

A wspominane hity, jak Korona królów i Belle Epoque można obejrzeć i w telewizji, i w internecie. Bez żadnych problemów…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (24)

78 odpowiedzi na “Patrzę na wyniki oglądalności Kruka od Canal+ i martwię się o przyszłość polskich seriali”

  1. “Kruk. Szepty słychać po zmroku znacznie lepiej wypadł przy premierze. Wtedy odcinek zdecydowało się obejrzeć 225 tys. widzów”

    Przed premierą była też wielka kampania reklamowa w mediach, wszyscy strasznie zachwalali jakie to cudo nie jest [jak zresztą ostatnio wszystko], a pilot okazał się co najwyżej mierny. Obejrzałem jeszcze dwa kolejne odcinki i olałem. Nie dziwi mnie wcale taka ‘frekwencja’. To już ‘Pakt’ był ciekawszy.

  2. Wg mnie kapitalny serial, ale problemem jest cena jaką trzeba zapłacić za Canal+.

    Pakiet taki w Player kosztuje aż 60 zł (co 30 dni). W UPC trzeba zapłacić 49,99/59,99 (umowa 12mc). W Orange pakiet kosztuje 39,99/49,99. W Netii 40 zł.

    Dla porównania, dostęp do HBO GO, gdzie możemy oglądać wszystkie premiery ich seriali praktycznie w tym samym czasie, co emisja na żywo, kosztuje 29,90 zł.

    Niestety ale Polak liczy złotówki.

    • cóż – pozostaje mieć nadzieję, że HBO GO będzie trafiać także do ofert sieci komórkowych w pakiecie i stanie się znacznie popularniejszy.

      Dopiero niedawno został “odblokowany” więc powinno być lepiej już niedługo.
      Zastanawiam się co sprawiło, że takich seriali nie ma w TVP czy TVN? Zbyt ambitny lub skomplikowany dla mas?

      • Chyba miałeś na myśli C+? ;) HBO GO obecnie może mieć każdy na 30 dni i płacić kiedy chce, rezygnować kiedy chce. C+ jest zacofany, że nie chce takiego samego serwisu VOD.

        EDIT: Dobra sprawdziłem, na francuskiej wersji Canal (jakiś rebranding był?) jest VOD… szkoda, że u nas dalej w takim razie zacofanie…

      • po kiego wałka Ci jakieś pakiety spakietowane z innymi pakietami?

        cały myk w tym, że wchodzi jakiś serial na danej platformie, kupujesz ją na miesiąc, oglądasz, przestajesz – to jest plus braku pakietów, abonamentów etc

        • Sam nigdy nie podpisuję umów z operatorem ale jeśli miałbym mieć jakąś, powiedzmy dwuletnią umowę to chętnie bym płacił za pakiet z HBO, Netflix 4k, Spotify plus internet np. za 95 zł miesięcznie. A wygoda ogromna!

          Doceniam otwartość HBO GO ale taką opcję jak opisałeś widzę np. gdy wychodzi kolejny sezon Gry o Tron i chcę go obejrzeć to wykupuję HBO na te parę miesięcy a potem rezygnuję. Tylko zakładam, że na HBO GO jest o wiele więcej ciekawych produkcji i zapewne o wiele bardziej korzystne jest kupowanie tego na dłużej niż zwykłą telewizję.

  3. Na pewno będzie jeszcze miał dwoje widzów, ale czekam do ostatniego odcinka co by za jednym podejściem obejrzeć, bo serial wciąga.

  4. Po pierwsze trzeba by zrobić badania ile osób sciagnelo serial stąd i stamtad. Po drugie ja oglądam (legalnie) na nc go i nie wiem na co autor narzeka

  5. Ciekaw jestem jak było by z oglądalnością gdyby serial nie miał w obsadzie znanych polskich twarzy i nagrywany by był po angielsku. Czy to nie jest trochę tak, że jak polska produkcja to z założenia nie może być dobra?
    Ciekaw jestem jak wyjdzie ten serial od Agnieszki Holland który robi dla czerwonego N.

  6. Cena za dostęp do Canal+ jest wysoka. Wolę płacić abonament za Netflixa. Do tego mnie Canal kojarzy się ze sportem, zwlaszcza z piłką za ktora nie przepadam, a nie z serialami.

  7. Mieszkam za granica gdzie to moge obejrzec online? Najwygodniej byloby cos na zasadzie Netflixa? Chetnie zaplace no ale nie za jakis roczny abonament bo po co mi.

  8. Dotychczasowe odcinki czekają nagrane na dekoderze.
    Ale jak usłyszałem opinię, że są problemy, żeby zrozumieć co mówią to raczej odpuszczę, bo szkoda nerwów…

  9. Bo niestety serial mimo szumnych zapowiedzi gubi gdzieś klimat, którego nie są w stanie zbudować ani ledwo słyszalne dialogi, ani brak wyrazistego soundtracku. Postaci są bardzo schematyczne i osadzone w sztampowych ramach grubiutkiego komendanta blisko emerytury z prowincji, niedocenianej żony głównego bohatera, młodziutkiej policjantki, która na początku nie jest traktowana poważnie… Tak naprawdę tylko Kaponow jest na tyle wyrazistą i złożoną postacią, która wnosi trochę świeżości. Odwieczne problemy głównego bohatera – doświadczonego policjanta z problemami osobistymi, dotkniętego chorobą/nałogiem to też klasyk… Sama fabuła rusza we właściwym kierunku dopiero w połowie sezonu i choć przyzwoicie zbudowana w kontekście intrygi, ma za mało mocnych punktów, żeby się sama bronić. Gdyby leciał w niekodowanej telewizji, wynik oglądalności pewnie byłby lepszy, ale chyba nie aż tak bardzo, jakby oczekiwali producenci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...