Już teraz żałuję, że Kruk. Szepty słychać po zmroku ma tylko 6 odcinków

Recenzje/Seriale 09.04.2018
Nasza ocena:
Już teraz żałuję, że Kruk. Szepty słychać po zmroku ma tylko 6 odcinków

Nowy odcinek serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku to budowanie napięcia, które – choć trudno mi sobie to wyobrazić – dopiero za chwilę sięgnie zenitu. Dostajemy wskazówki, które przybliżają nas do odpowiedzi na kluczowe pytania, ale pewne jest tylko jedno: wiemy, że jeszcze przed nami wiele tajemnic.

W tekście znajdują się spoilery z czterech pierwszych odcinków serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku.

6 odcinków i krótka historia, która – jak można założyć – ma być zamkniętą całością. Właśnie tyle obiecywano nam przed premierą serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku. Mówiło się też, co zresztą podkreślił scenarzysta produkcji, Jakub Korolczuk, że to ma być najmocniejszy thriller w odcinkach, jaki ostatnio widzieliśmy w polskiej telewizji. Muszę przyznać, że te obietnice zostały spełnione z nawiązką.

Kruk to jeden z lepszych polskich seriali ostatnich lat. O ile nie najlepszy, ale z taką oceną wstrzymam się do finałowego odcinka.

kruk. szepty słychać po zmroku

Już teraz żałuję, że obejrzymy tylko 6 odcinków tej produkcji. Ale wiem też, że to rozsądne podejście, bo nie ma nic gorszego niż niepotrzebnie rozwleczony serial, ciągnący się – o zgrozo – latami. Podoba mi się dynamika tej opowieści. Dzieje się dużo, ale nie za dużo. Są też miejsca na przestoje, na ukazanie wewnętrznych rozterek bohaterów, czego duet Adam-Sławek jest najlepszym przykładem. Mamy tu kilka historii, elementów, tworzących skomplikowaną układankę, do której klucz musi odnaleźć główny bohater. Nie jest to jednak takie proste, bo i widz, który w pewnym sensie wie najwięcej, ma wiele wyzwań, a tropy, jakie napotyka, wcale nie są jednoznaczne.

W 4. odcinku – moglibyśmy stwierdzić – teoretycznie niewiele się dzieje. Poprzednie epizody były zdecydowanie bardziej wypełnione akcją, więcej było momentów przełomowych.

Nie znaczy to jednak, że nie dzieje się nic, a wręcz przeciwnie. Mamy więcej rozmów pomiędzy bohaterami, lepiej poznajemy ich motywacje i dążenia. Coraz lepiej zagłębiamy się w to, jakimi prawami rządzą się układy pomiędzy poszczególnymi mieszkańcami. Dostajemy też nowe informacje związane z porwaniem chłopca. Stary Wasiluk najpewniej jest niewinny, choć wie coś o porwaniu – to on ma zaprowadzić policję do miejsca, gdzie ukrywany jest chłopak. Wiele wskazuje na to, że ta sprawa może rozwiązać się jeszcze przed finałem.

Ostatnia scena 4. odcinka mrozi krew w żyłach.

kruk canal+

Widzimy nagiego mężczyznę, którego nie jesteśmy w stanie rozpoznać, wchodzącego do pokoju. W pomieszczeniu znajduje się jedenastolatek. Oprawca przed spotkaniem z Rafałem skrapia się perfumami. Tymi samymi, które dziadek chłopca, Zygmunt Morawski, dostanie później na urodziny, co widzieliśmy w pierwszych scenach 1. odcinka serialu, które jednocześnie wyglądają na epilog całej historii. Dostajemy jasną odpowiedź na pytanie, dlaczego chłopiec zaatakował seniora rodu, co można było wywnioskować już wcześniej. Niewidome dziecko skojarzyło zapach z najprawdopodobniej molestowaniem seksualnym, którego było ofiarą.

Napisałam, że sprawa porwania chłopca może rozwiązać się przed finałem, a więc w kolejnym odcinku. Rzeczywiście, policja ma przecież ponoć trafić do miejsca, gdzie przetrzymywany jest chłopak. Nie znaczy to jednak, że poznamy od razu tożsamość porywacza. A nawet jeśli, to czy jest to ta sama osoba, która wysłała perfumy? Jeśli tak, to znaczy, że Morawski raczej się o tym nie dowiedział, a sprawcy udało się uciec policji. W końcu dziadek chłopaka nie ucieszyłby się z prezentu od porywacza swojego wnuka, który w dodatku skrzywdził go w taki sposób. A przynajmniej można tak zdroworozsądkowo założyć. Być może to ktoś inny wysłał te perfumy – nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne – to one są kluczem, a przynajmniej jednym z kluczy, do rozwiązania tej zagadki.

Kto więc porwał małego Morawskiego?

kruk serial

Wciąż najbliżej mi do teorii, że zrobił to Szymon, jego korepetytor. Jego alibi, patrząc na to, jakie relacje mają w Białymstoku ludzie z władzami, może być szyte grubymi nićmi. Szymon raczej nie wysłał jednak perfum do Morawskiego – był na jego urodzinach, a więc mógł mu je wręczyć osobiście. To wskazywałoby też na to, że mężczyźnie udało się uniknąć sprawiedliwości. Pojawiły się też teorie, że za porwaniem stoi sam ojciec dziecka, ale te jakoś mnie nie przekonują, choć trzeba przyznać, że męskie ciało, które widzimy w finałowej scenie 4. odcinka, pasowałoby i do Szymona, i do ojca chłopca – to młodzi mężczyźni. Mam nadzieję, że sprawcą nie okaże się ktoś, kogo nie mieliśmy szansy poznać. Czułabym się wtedy naprawdę rozczarowana. W końcu nie ma nic gorszego niż morderca, który pojawia się na ostatniej stronie powieści, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi.

W 4. odcinku poznaliśmy też tajemnicę Adama Kruka.

Już wiemy, dlaczego mężczyzna nosi kołnierz ortopedyczny. Wiemy też, że jego omamy i poczucie winy pojawiły się dużo wcześniej, właściwie od razu po śmierci Sławka. Ta sprawa ze zdrowiem fizycznym i psychicznym Kruka jest trochę kłopotliwa. Czy to możliwe, aby Kruk tak naprawdę nadawał się do pracy w policji? Być może część jego objawów chorobowych nasiliła się dopiero niedawno. Wiemy zresztą, że po jakiejś przerwie powrócił do niego Sławek. Teraz wiemy też, że z Krukiem może być jeszcze gorzej – bardzo możliwe, że nie uda mu się postawić przed sądem tych, którzy molestowali chłopców w domu dziecka. Szanse na to, że w końcu prawda wyjdzie na jaw i winni zapłacą za to, co zrobili, maleją.

Kruk. Szepty słychać po zmroku trzyma w niepewności.

Serial umiejętnie dawkuje informacje i rozporządza emocjami widzów. Jestem pełna nadziei, jeśli chodzi o wyjaśnienie zagadki. Oby tak dalej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...