Troja: Upadek miasta to dobry serial, któremu zabrakło wyjątkowej łaski bogów – recenzja

Recenzje/Seriale 06.04.2018
Nasza ocena:
Troja: Upadek miasta to dobry serial, któremu zabrakło wyjątkowej łaski bogów – recenzja

Netflix chwali się nowym serialem kostiumowym, który znalazł się w jego ofercie. Troja: Upadek miasta to produkcja BBC, która na terenie USA oraz kontynentalnej Europy dystrybuowana jest na wyłączność przez platformę VoD.

Troja: Upadek miasta opowiada jedną z najpopularniejszych, najbardziej krwawych historii miłosnych naszego świata. Mamy do czynienia z opowieścią, którą każdy doskonale zna i którą trudno opowiedzieć tak, aby zaskakiwała i zachwycała na nowo. Dlatego producenci serialu musieli sięgnąć po jakiś nowy pierwiastek. Po element, dzięki któremu odcinkowa produkcja będzie różnić się od kinowego hitu z Bradem Pittem i Orlando Bloomem.

Wybrano więc bogów. Są najprawdziwsi z prawdziwych.

Bogowie odgrywają bardzo istotną rolę w serialu, chociaż rzadko widzimy ich bezpośrednio na ekranie. Ich wola jest jednak kluczowa. Bez boskiej łaski żołnierze nie chcą ruszać w bój, a królowie boją się podejmować decyzje. Tym razem los państw-miast leży nie w rękach lunatyków otoczonych kadzidłami, ale istot z pogranicza fantastyki, które mają własną agendę i własne potrzeby.

Najważniejsi w serialu pozostają jednak ludzie. Hektor. Odyseusz. Achilles. To ich widzimy najczęściej i muszę przyznać, że twardzieli w tunikach ogląda się zadziwiająco przyjemnie. Postaci nie są tak płaskie, jak pozornie się wydaje, a scenarzyści dają sobie wystarczająco czasu, aby odpowiednio ich poprowadzić. Na tym polu Troja: Upadek miasta jest znacznie lepsza, niż mogłem sądzić.

Na tle innych aktorów zaskakująco słabo wypada Parys, czyli prawdziwy sprawca wojny.

Zakochany głupiec – tak najprościej przedstawić można głównego bohatera. Mężczyzna podejmuje idiotyczne decyzje. Nie docenia tego, co ma. Potrafi ujadać gębą, ale nie ma doświadczenia we władaniu mieczem czy włócznią. Wszyscy wyręczają go w sprawunkach, walce, dyplomacji. Kiedy jego rodzeństwo walczy o mury Troi, Parys spędza czas w łóżku, ze swoją ukochaną.

Oczywiście scenarzyści podejmują wysiłki, aby przekonać widzów do głównego bohatera. Trudno jednak polubić Parysa, gdy najciekawsze charaktery znajdują się po drugiej stronie murów, atakując miasto. Ludzie giną. Ludzie głodują. W tym czasie zakochany głupiec bierze romantyczną kąpiel z Heleną. Tego nie da się pogodzić tak, aby widz był zadowolony. Aby rozumiał, że miłość dwóch dobrze urodzonych jest ważniejsza od śmierci tysięcy biedniejszych, ale zupełnie niewinnych mieszkańców.

Włączając serial Troja: Upadek miasta, nie spodziewajcie się drugiej Gry o tron.

To serial, o którym zapomina się w tydzień albo dwa. Mini seria BBC ma swoje momenty, tego nie mogę jej odebrać. Jest dobrze poprowadzona, a czasami naprawdę trudno oderwać wzrok od ekranu. Jednak w ogólnym rozrachunku to wciąż poprawny serial kostiumowy, który opowiada o znanej przecież historii. Dla wielu z was będzie to za mało, aby spędzić w Troi swój cenny czas, reglamentowany bardziej niż zboże podczas okupacji starożytnego miasta.

Ode mnie siedem drewnianych koni na dziesięć.

Serial możecie obejrzeć w serwisie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Sense8 wraca na Netfliksa. Znamy datę premiery pełnometrażowego filmu

Sense8 stworzone przez siostry Wachowskie wraz z J. Michaelem Straczynskim było jednym z największych pozytywnych zaskoczeń w ofercie Netfliksa. Serial łączący science fiction z feel good story był chwalony za ciekawych bohaterów i kreatywne podejście do tematu. Mimo to Netflix zdecydował się na jego skasowanie po drugim sezonie. Naciski fanów sprawiły, że zapowiedziano film, który … Continued

News/Seriale 24.04.2018

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...