Król Szczepana Twardocha to plagiat? Tak sugeruje dziennikarz Rzeczpospolitej, choć brak mu dowodów

Felieton/Książki 06.04.2018
Król Szczepana Twardocha to plagiat? Tak sugeruje dziennikarz Rzeczpospolitej, choć brak mu dowodów

Internet ma to do siebie, że musi mocnym nagłówkiem zachęcić czytelnika do wejścia w tekst. Tak to już działa. Gdy dzisiaj rano zaczęły ukazywać się teksty z podpisem „Szczepan Twardoch oskarżony o plagiat Króla”, sprawa wydawała się bombowa. Jak wygląda to jednak w rzeczywistości? Bez porównania mniej szokująco.

W życiu twórcy niewiele jest gorszych chwil niż oskarżenie o plagiat. Ewentualna sprawa sądowa jest ogromnym obciążeniem, psuje też opinię takiego autora w środowisku, dlatego najczęściej dochodzi do ugody. Tym bardziej, że plagiat niełatwo udowodnić. Wszyscy współcześni twórcy inspirują się, remiksują, przerabiają. W którym momencie kończy się inspiracja, a zaczyna się kradzież własności intelektualnej? Tego typu sprawy znacznie częściej pojawiają się w Stanach Zjednoczonych (ostatni przykład to sprawa Stranger Things), gdyż mówiąc wprost, gra toczy się tam o znacznie większą stawkę.

Dlatego oskarżenie Twardocha o splagiatowanie motywów wcześniej wydanej niż Król powieści wydaje się tak szokujące. I słusznie, bo w rzeczywistości do żadnego oskarżenia nie doszło. To nie żaden poszkodowany autor podniósł larum, ale dziennikarz Rzeczpospolitej, Jerzy Haszczyński na łamach magazynu Plus Minus.

Haszczyński bardzo sprytnie nie posuwa się w swoim tekście do żadnych bezpośrednich oskarżeń.

Coś takiego trzeba potem udowodnić. Dlatego dziennikarz jedynie sugeruje zastanawiającą zbieżność dzieła Twardocha do powieści algierskiego pisarza, Yasmina Khadra, pt. Aniołowie umierają od naszych ran. Mówi o podobieństwach między bohaterami obu dzieł, ale bez konkretów (te opinia publiczna będzie mogła poznać dopiero w sobotę, gdy ukaże się Plus Minus). Zaznacza jedynie, że obaj są bokserami w okresie międzywojennym, którzy osiągają podobne sukcesy i wywodzą się z podobnych środowisk. Ich społeczności są zaś prześladowane przez „lokalne rasy panów” (?).

Szczepan Twardoch na zarzuty Haszczyńskiego odpowiedział w przesłanym do dziennikarza oficjalnym oświadczeniu:

Książki, o której pan mówi, nie znam, o jej istnieniu, jak i o istnieniu autora dowiedziałem się właśnie w tej chwili od pana. Jeśli rzeczywiście, jak pan twierdzi, w czymkolwiek przypomina ona moją powieść, to jest to podobieństwo przypadkowe, wynikające z uniwersalności wątków i motywów, z jakich jest moja powieść ułożona.

Autor Króla dodaje, że nie czyta książek po francusku, nie miałby więc możliwości zapoznania się z powieścią Khadry w oryginale. Gdy zaś Aniołowie umierają od naszych ran zostało wydane w Polsce (było to w 2015 roku), miał już od dłuższego czasu gotowy konspekt swojego dzieła. Murem za pisarzem stanęło też Wydawnictwo Literackie. W oficjalnym oświadczeniu krakowskie wydawnictwo podkreśla, że Król jest oryginalnym dziełem, a podobieństwa są całkiem przypadkowe. Jednocześnie informują, że Szczepan Twardoch pracuje obecnie nad kontynuacją powieści swojej hitowej powieści!

Czy Szczepan Twardoch inspirował się powieścią algierskiego kolegi przy tworzeniu Króla? Nie mam pojęcia.

Twierdzi, że nie, a ja i jak sądzę dziennikarz Rzeczpospolitej również, nie mamy twardych dowodów, by udowodnić, że było inaczej. Żaden paparazzo nie robił chyba na zlecenie gazety zdjęć z ukrycia Twardochowi, by sprawdzić, czy w trakcie popołudniowego lunchu przypadkiem nie czyta aby książki Aniołowie umierają od naszych ran.

Wiem za to, że próba rzeczywistego pokazania podobieństwa obu powieści wymagałaby dogłębnej analizy krytycznej i leksykalnej dzieła. Sprawdzenia, czy pewne frazy i motywy są identyczne, czy rozwijają się w taki sam sposób, a może mają tylko uniwersalne podobieństwa. Wydaje się, że Haszczyński takiej analizy nie wykonał. Rzuca raczej ogólnikami o zadziwiającej zbieżności czasu akcji i elementów biografii postaci. To zbyt ogólne kwestie, by na poważnie można z nich wyciągać wnioski dotyczące ściągania od drugiego pisarza. Dziennikarz Rzeczpospolitej zaprzecza sobie też w tekście, z jednej strony pisząc o „podobnej atmosferze”, z drugiej zaznaczając odmienność stylów i wielu wątków. Co to w ogóle oznacza, że atmosfera jest podobna? I co ją tworzy, jak nie właśnie styl pisarza?

Cały tekst Haszczyńskiego sprawia wrażenie, jakby autor chciał się pochwalić znajomością z Yasminem Khadrą i wypromować jego książkę. Oczywiście, można z uporem godnym wyższej sprawy doszukiwać się silnych podobieństw między różnymi dziełami. Pytanie – w jakim celu? Sam mógłbym wskazać powieść, w której bohater też jest byłym mistrzem bokserskim, rzecz dotyczy świadka przestępczego, dzieje się w podobnym czasie i ma w pewnym sensie zbliżoną atmosferę.

Byłaby to Czarna Dalia Jamesa Ellroya.

Ba, istnieje znacznie większa szansa, że Szczepan Twardoch faktycznie czytał książkę amerykańskiego twórcy! To najsłynniejsza część kwartetu L.A. i jedna z najbardziej popularnych powieści kryminalnych w XX wieku. Oczywiście, mnóstwo elementów obie książki odróżnia, ale podobnie jest też – na co wskazuje sam wspomniany dziennikarz – z Królem i powieścią Aniołowie umierają od naszych ran. Plagiat to poważne oskarżenie, a inspiracja to subiektywna siła. Dlatego warto brać większą odpowiedzialność za swoje słowa.

AKTUALIZACJA:

Pojawił się felieton Szczepana Twardocha na temat rzeczonej sprawy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Ten sam temat, podobna data premiery. Przypadek? Nie sądzę

Studia filmowe prowadzą ze sobą całą masę wojenek podjazdowych. Nierzadko miały miejsce sytuacje, w których w jednym roku w kinach pojawiały się filmy na ten sam temat, co trudno nazwać przypadkiem. Tym bardziej, gdy powtarza się wielokrotnie.

Top/Film 15.08.2018

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...