Ucho Prezesa z najlepszym odcinkiem sezonu. Rozmowa Kaczyński – Miller to coś pięknego

Recenzje/Seriale 05.04.2018
Nasza ocena:
Ucho Prezesa z najlepszym odcinkiem sezonu. Rozmowa Kaczyński – Miller to coś pięknego

Ucho Prezesa doczekało się najlepszego odcinka 3. sezonu. Przed nami jeszcze kilka następnych, ale wątpię, żeby udało się pobić to, czego ekipa Górskiego dokonała w epizodzie „IV RP/II PRL“.

Jest coś upokarzającego w sytuacji, gdy obóz władzy chce rozliczać się z minionym ustrojem i martwymi generałami, mając we własnych pierwszych szeregach PRL-owskiego prokuratora. Mężczyznę, który wsadzał do więzień opozycjonistów. Upokarzającego nie dla rządzących polityków, bo w polityce upokorzenie ma zupełnie inne podłoże i z czego innego się bierze, ale dla nas wszystkich – wyborców, obywateli, ludzi myślących.

Im bardziej PiS chce rozliczać się z komuną i PRL-em, tym bardziej wchodzi w buty pierwszego sekretarza i partii-żywicielki.

Kapitalnie pokazuje to najnowszy odcinek Ucha Prezesa, w którym dochodzi do rozmowy między dwoma pierwszoligowymi zawodnikami – Kaczyńskim oraz Millerem. Dawny członek PZPR rozpoczyna wizytę w gabinecie pełnym kociej sierści od słów uznania i podziwu dla Jarosława. Podziwu w pełni uzasadnionego, gdy Miller rozpoczyna swoją wyliczankę.

„Rządzi pierwszy sekretarz. Partyjna telewizja, partyjna prasa. Zdrowa Polska – zgniły Zachód. Uczciwy lud – zakłamane elity“

Serialowy Miller ciągnie swoją wyliczankę. „Szczujemy na grupy zawodowe. Lekarze, sędziowie. Chcesz 500 złotych? Masz. Czy się stoi, czy się leży… . Też była jazda na Niemców, jak teraz“ – Leszek ze łzami w oczach wspomina nostalgiczne czasy, a Kaczyński-Górski pierwszy raz nie do końca wie, co powiedzieć. To zderzenie IV RP z PRL II odmalowujące się na zmieszanej twarzy Jarosława to najlepsza, najbardziej wymowna krytyka prawdziwych rządów PiS, jaką widziałem w ostatnich tygodniach.

Żadna prawdziwa opozycja nie jest w stanie stworzyć podobnego, równie dosadnego przekazu. Niesamowity dialog, tak boleśnie prawdziwy i tak łatwo pasujący do współczesnej rzeczywistości. Warto włączyć Showmax chociażby dla rozmowy między dwoma fikcyjnymi politykami. Z kolei będąc przy opozycji… trudno o jej lepszą recenzję, niż w czwartym odcinku Ucha.

Ucho Prezesa doskonale pokazuje dekompozycję bezideowej opozycji antytożsamościowej.

Takiej, która nie ma ani programu, ani pomysłu na siebie i Polskę. Opozycja, której ambicja kończy się na trwaniu jako „anty-PiS“ to żadna opozycja. Ekipa Górskiego doskonale to rozumie i świetnie to pokazuje, robiąc sobie zasłużone używanie ze spadającej w sondażach Nowoczesnej. Jej liderki zostały przejechane kabaretowym walcem, który aż wygina podłoże od ciężaru trafnych obserwacji.

Dziwi mnie tylko rola wyszczerzonego Schetyny, który w Uchu Prezesa jest zdecydowanie zbyt cwany, zbyt sprytny i zbyt żwawy w porównaniu do swojego prawdziwego odpowiednika. Najnowsza decyzja przewodniczącego PO dotycząca Ujazdowskiego pokazuje, że Schetyna wcale nie jest takim przebiegłym lisem, za jakiego uważają go scenarzyści programu satyrycznego.

Ależ bym chciał, żeby całe Ucho Prezesa było zrealizowane w takiej formie i z takim kompozycyjnym pazurem.

Scenarzyści stosują rewelacyjną klamrę historyczną. Nowoczesna została przejaskrawiona do bólu, ale świetnie pokazana. Wątek kasy partyjnej nareszcie został osadzony w odpowiednim kontekście. Znalazło się miejsce dla kapitalnych nawiązań do Macierewicza, a Błaszczak jak zwykle udaje wyjątkowy płatek śniegu… oj, to był zdecydowanie bardzo dobry epizod. Nawet pomimo haseł o wolnych waginach, które nieco rozbijały mi seans.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...