Nie tylko Player One. 5 najsłynniejszych filmów o grach wideo

Top/Film 05.04.2018
Nie tylko Player One. 5 najsłynniejszych filmów o grach wideo

Player One ma być fascynującą podróżą do świata wirtualnej rzeczywistości i gier wideo. Nie będzie to jednak pierwsza taka podróż. Filmowcy pasjonowali się cyfrowym światem gier już od dekad. Oto najsłynniejsze owoce tej fascynacji.

Adaptacja popularnej gry wideo? Nie ma w tym już nic intrygującego, prób przeniesienia świata wybranych bestsellerowych gier na ekrany kin i telewizorów było bardzo wiele. W większości przypadków bardzo nieudanych. Zastanawia jednak opór filmowców przed kreowaniem własnych historii, w mniejszy bądź większy sposób nawiązujących do świata gier.

Niedługo do kin wchodzi film Player One od Stevena Spielberga, w którym fikcyjna gra wideo jest główną bohaterką. Chciałem ten film do czegoś porównać i zdałem sobie sprawę, że muszę się długo zastanawiać, by znaleźć jakikolwiek przykład. Z czego większość pochodzi z zamierzchłej przeszłości.

Tym bardziej warto sobie te filmy odświeżyć. Zwłaszcza, że niektóre z nich to prawdziwe perełki. Choć muszę was lojalnie ostrzec: wiele z tych produkcji to dość leciwe dzieła, kręcone w czasach salonów z 8-bitowymi grami arcade. Wizje przedstawione w tych filmach mocno rozbiegły się ze znaną już nam przyszłością. Nie zmienia to jednak faktu, że ogląda się je bardzo dobrze.

TOP 5 najsłynniejszych filmów o grach wideo

Tron (1982 r.)

To bardzo głupiutki film, który wymaga od nas kilku ustępstw intelektualnych, by móc cieszyć się jego oglądaniem. Nie przestawajcie czytać po następującym zdaniu: w filmie Tron programy to takie ludziki mieszkające w pamięci komputera. Udało się, jesteście? To dobrze, bo Tron był filmem przełomowym na wielu różnych płaszczyznach. Po pierwsze, przedstawiał fascynującą wizję alternatywnego świata o unikalnej estetyce, niepodobnej do niczego innego. Był też przełomem jeśli chodzi o technikę kinematografii.

Tron co prawda nie był pierwszym komercyjnym pełnometrażowym filmem, który wykorzystał grafikę komputerową podczas realizacji. Ale to właśnie on udowodnił, że grafika komputerowa to nie gadżet i zabawka, a narzędzie o niesłychanym potencjale. Twórcy Trona wykorzystali grafikę 3D do stworzenia wirtualnych pojazdów i krajobrazów oraz kultowej sceny rywalizacji między „motocyklami”. A wszystko to wyrenderowano na komputerze z 0,002 GB pamięci RAM.

Gry wojenne (1983 r.)

Zapamiętałem Gry wojenne jako lekki, fajny film z mojego dzieciństwa. Niedawno zdecydowałem sobie go jednak odświeżyć i zdziwiłem się, jak wiele poruszanych przez niego elementów jest nadal aktualnych, mimo dość naiwnej oprawy. Główny bohater filmu to nastoletni gracz-entuzjasta, który nie może się doczekać nowych gier od pewnej znanej firmy. Wykorzystując swój modem włamuje się na serwery firmy i uruchamia grę o wyjątkowo chwytliwym tytule Globalna wojna termojądrowa.

Nie zdaje sobie sprawy, że włamał się do komputera sterującego wyrzutniami rakiet balistycznych. Problemy poruszane przez film, a więc zagrożenia wynikające z podłączania wszystkiego do Internetu, siła rażenia broni jądrowej i fakt, że jest we władaniu garstki ludzi pozostają niezmiennie bardzo aktualne.

Ostatni gwiezdny wojownik (1984 r.)

Od razu uczciwie ostrzegę: ten film przypadnie do gustu raczej starszym Czytelnikom Spider’s Web, którzy wychowywali się na kiczowatym science-fiction i mają z nim jak najlepsze wspomnienia. Nie jestem pewien, czy młodsza część z was będzie w stanie wsiąknąć w ten klimat. Mimo wszystko spróbujcie, zwłaszcza że film ten opowiada historię nieco zbliżoną do tej, co w Grze Endera. I to na rok przed wydaniem tej kultowej książki.

Ostatni gwiezdny wojownik to historia Alexa Cogana, mieszkającego z matką i babcią entuzjasty automatów z grami wideo. Jak się okazuje, jeden z automatów to narzędzie służące do rekrutacji nowych gwiezdnych wojowników. Cogan zdobywa w grze maksimum punktów i… zostaje przetransportowany na stację kosmiczną, gdzie ma zasilić szeregi gwiezdnej floty myśliwców. Głupie to i naiwne, na dodatek aż do przesady czerpiące inspirację z pierwszych Gwiezdnych wojen. Mimo tego sam pomysł wykorzystania gry wideo jako narzędzia rekrutacyjnego do armii przyszłości nie pojawił się nigdy wcześniej w popkulturze, a dziś jest wykorzystywany nie tylko w świecie filmu, ale również i przez prawdziwe wojsko.

Tron: Dziedzictwo (2010 r.)

Sequel stareńkiego Trona jest niewiele mniej naiwny od pierwowzoru. Mimo tego bardzo chętnie do niego wracam. W znacznej mierze z uwagi na jego oprawę: pierwszy Tron ma do dziś estetykę nie do podrobienia, a czarodzieje z nowoczesnych hollywoodzkich studiów od efektów specjalnych stworzyli z niej wizualny majstersztyk. Wspaniałej scenografii i estetyce towarzyszy też świetna ścieżka dźwiękowa. Tron: Dziedzictwo oferuje jednak coś więcej niż tylko czarowanie zmysłów.

Mimo bardzo prostej fabuły, w której ponownie wracamy do świata świadomych, żyjących w pamięci komputera programów, w filmie znajdziemy fajne i dobrze zagrane postacie, które szybko dają się polubić. Intryguje też koncepcja, która – staram się pisać ogólnikowo, by nie zdradzać fabuły – zakłada możliwość spontanicznego powstawania zupełnie nowych form inteligencji. To temat, którego oryginał nie poruszał. To również temat, który w Tron: Dziedzictwo jest paskudnie spłycony. Wybaczam jednak w pełni, bo film faktycznie potrafi od tego odwrócić uwagę swoją bardzo charakterystyczną i bardzo dobrze wykonaną oprawą.

Jumanji: Przygoda w dżungli (2017 r.)

Pierwszy film Jumanji nawiązywał fabularnie nie do gry wideo, a do starej i zaczarowanej planszówki. Trzeba jednak iść z duchem czasu, dlatego też w nowym filmie grę planszową podmieniono na grę wideo. Efekt? Już teraz wiadomo, że Jumanji: Przygoda w dżungli to absolutny hit roku, z powodzeniem rywalizujący w box office z nową edycją Gwiezdnych wojen. Na dodatek film okazał się co najmniej dobry.

Akcja filmu rozgrywa się w 2016 roku. W jednej z amerykańskich szkół czwórka zupełnie różnych nastolatków musi za karę wysprzątać niezdatne do użytku pomieszczenie. Podczas porządków dzieciaki natrafiają na starą konsolę do gier. Po podłączeniu jej do telewizora uruchamia się gra wideo Jumanji. Nastolatkowie postanawiają w nią zagrać i po wyborze swoich postaci wciskają przycisk start. Tuż potem w magiczny sposób przenoszą się do świata gry. Przełomowych koncepcji w filmie nie ma żadnych, ale nie przeszkadza do Jumanji: Przygoda w dżungli być solidnym, familijnym kinem przygodowym. I jednym z nielicznych reprezentantów kategorii tego zestawienia.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...