Legion ma coraz mniej wspólnego z komiksami i to kapitalna wiadomość – recenzja

Recenzje/Seriale 04.04.2018
Nasza ocena:
Legion ma coraz mniej wspólnego z komiksami i to kapitalna wiadomość – recenzja

Legion okazał się jednym z najmilszych telewizyjnych zaskoczeń minionego roku. Serial o synu Xaviera zachwycał zdjęciami, scenariuszem, kreacjami bohaterów i oderwaniem od pierwowzoru i X-Menów. Noah Hawley w 2. sezonie utrzymał charakterystyczny klimat, ale nie obyło się bez fundamentalnych zmian.

Twórca najciekawszego serialu na podstawie komiksów już dawno udowodnił, że jest mistrzem opowiadania historii w telewizyjnym formacie. Jego wersja Fargo okazała się strzałem w dziesiątkę, a Legion tylko potwierdził kunszt twórcy dwóch fenomenalnych i pod wieloma względami niepowtarzalnych i niepodrabialnych produkcji.

legion 2 sezon 4

Legion wraca z 2. sezonem i przypomina, dlaczego jest taki wyjątkowy.

Noah Hawley wziął książkę z zasadami tworzenia produkcji telewizyjnych, zaśmiał się pod nosem i wyrzucił ją za plecy, niczym Luke Skywalker swój miecz w Ostatnim Jedi. No, a przynajmniej jestem przekonany, że tak właśnie było. Legion zrywa ze schematami i nieustannie bawi się formą – ale nie zbliżając się nawet do granicy kiczu.

Seriali na podstawie komiksów mamy istne zatrzęsienie, ale są one zwykle kręcone na jedno kopyto. Zmieniają się stroje, imiona i moce bohaterów, ale dostajemy z grubsza te same historie. Legion od początku postanowił przełamać status quo. Nie tylko idzie inną drogą niż produkcje z cyklu Arrowverse od stacji CW i netfliksowe Marvele, ale też porusza się w zupełnie innej przestrzeni.

legion 2 sezon recenzja

Tak jak obecny w serialu narrator i bohaterowie.

Legion w 2. sezonie nie jest tak zakręcony, jak pilot pierwszej serii, ale i tak narracja jest wyrywkowa, niespójna. Dialogi pomiędzy bohaterami przeplatane są różnymi zwariowanymi przypowieściami, które z pozoru są absurdalne, ale w szerszym kontekście nadają historii melancholijny, mroczny ton. Co kilka minut mówiłem pod nosem „aha!” łapiąc liczne nawiązania.

Kociokwik fabularny, który rok temu towarzyszył nam przez pierwsze odcinki, został jednak nieco wytłumiony. Pod względem fabularnym serial zdaje się zmierzać teraz w konkretnym kierunku. Jest to odbiciem zmiany, jaka dokonała się w głównym bohaterze. W poprzedniej serii obserwowaliśmy chorego psychicznie człowieka, który tłumił w sobie wiele osobowości.

legion 2 sezon 4

Ten nowy David Haller uwolnił się jednak od trapiących go demonów.

I to dosłownie. W serialowej rzeczywistości za rozczłonowanie jaźni głównego bohatera odpowiada potężny mutant Shadow King. Davidowi udało się pozbyć tej istoty ze swojej głowy, dzięki czemu pierwszy raz od dzieciństwa jest w stanie trzeźwo myśleć. Nadal jest ekscentryczny, a w oczach odgrywającego tę postać Dana Stevensa widać malutką nutkę szaleństwa. Ale on wie co robi.

Noah Hawley wpadł jednak na pomysł, jak zasiać ponownie w Davidzie i jego towarzyszach ziarno niepewności. I to w przekonujący sposób. Już na samym początku dowiadujemy się, że w serialu od poprzedniego sezonu minął aż rok. Protagonista jednak jest przekonany, że nie było go tylko przez kilka godzin. Powoli zaczynają jednak wracać do niego urywki wspomnień.

legion 2 sezon 4

Polowanie na Shadow Kinga czas zacząć.

Pozostali bohaterowie połączyli siły z organizacją rządową, która ścigała ich w poprzednim sezonie. Mają zbieżny cel, czyli pojmanie i unicestwienie Amahla Farouka. Przez rok go śledzili, ale stale im umykał. Największą szansę na wyśledzenie go ma David, który wyczuwa obecność swojego nemesis, ale jego towarzysze żywią obawy, że Shadow King znów go kontroluje.

Nie ma wątpliwości, że David ostatniego roku nie przespał, ale nie wiemy jeszcze, co dokładnie się wydarzyło. Odkrywanie odświeżonej dynamiki pomiędzy bohaterami i przemian, jakie zaszły w ich życiu, będzie pewnie jedną z najlepszych rozrywek w tym sezonie. Cieszy też, że opowiadana w serialu historia jest autorskim pomysłem, a nie adaptacją konkretnej komiksowej serii.

legion 2 sezon 4

Legion czerpie z komiksów jedynie kilka motywów i nazw własnych.

Noah Hawley wziął na warsztat znanego bohatera, ale opowiada zupełnie nową historię z jego udziałem. Ziemia pełna jest mutantów, ale nie pojawiają się żadne znane twarze. Świat serialu bazuje na uniwersum Marvela, ale nie mamy tutaj nawet X-Menów. Ta formuła zostaje podtrzymana w otwarciu 2. serii. I bardzo dobrze, bo nowi bohaterowie są naprawdę ciekawi.

Zamiast na siłę wprowadzać serialowe inkarnacje postaci z komiksów, w serialu znów pojawiają się te wykreowane specjalnie na potrzeby Legionu. Na czele oczywiście z Syd Barret, ukochaną Davida. Nie mogę się napatrzeć na odgrywającą ją Rachel Keller – nie tylko jest w swojej roli wprost hipnotyzująca, ale chemia na ekranie, jaką dzieli z Danem Stevensem, jest aż namacalna.

legion 2 sezon

Legion ogląda się w dodatku świetnie, nie tylko dzięki bohaterom.

Postaci są wyraziste i prawdziwe, a to tylko w części zasługa fenomenalnych aktorów. Serial nieustannie gra pracą kamery i kolorystyką. W kadrze zawsze dzieje się coś dziwnego, niepojącego. Obiektyw, przez który obserwujemy serialowy świat… pływa. Porusza się w nieoczywisty sposób, tak jak źrodła światła, co wypacza perspektywę i nadaje obrazom cechy snu.

Noah Hawley ma pod tym kątem w tym roku prawdziwe pole do popisu. Rok temu zajrzeliśmy do głowy chorego psychicznie człowieka, a w tym Legion eksploruje koncept telepatii i tzw. astral plane – wymiaru, w którym obdarzeni mocami mutanci mogą się poruszać po opuszczeniu swojego działa. Nigdy do końca nie wiadomo czy to, co właśnie widzimy, dzieje się naprawdę.

legion 2 sezon 4

Jako widzowie jesteśmy zagubieni tak samo jak David wracający po roku nieobecności do świata, który nie stał w miejscu. I to bardzo przyjemne uczucie! Aż chce się odkrywać kolejne elementy tej sprytnej układanki. Oglądając pilota, napawałem się kolejnymi scenami, bo twórcom Legionu udało się zarazem utrzymać charakterystyczny klimat, jednocześnie nie popadając w banał i wtórność. Chapeau bas!

Legion doczeka się emisji w Polsce na kanale Fox już jutro, 5 kwietnia o godz. 22:00, czyli dzień po premierze na rynkach anglojęzycznych.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement