Alicia Vikander jest świetną Larą Croft. Szkoda tylko, że Tomb Raider to tak słaby film

Recenzje/Film 03.04.2018
Nasza ocena:
Alicia Vikander jest świetną Larą Croft. Szkoda tylko, że Tomb Raider to tak słaby film

Lara Croft z nową twarzą znowu biega po zapomnianych przez świat grobowcach, ale klątwy z adaptacji filmowych gier wideo zdjąć się nie udało. Zupełnie nowy kinowy Tomb Raider jest filmem nijakim i odtwórczym. A szkoda, bo Alicia Vikander idealnie pasuje do tej roli.

Dostaliśmy już dziesiątki filmów na podstawie gier wideo, ale praktycznie z każdym jest coś nie tak. Wydawałoby się, że scenariusze aż proszą się o aktorską adaptację, a w praktyce historie świetnie wypadające na konsolach i komputerach na dużym ekranie nie potrafią bawić i cieszyć.

Właściciele praw autorskich do marki Tomb Raider postanowili mimo to powalczyć o pieniądze fanów cyfrowej rozrywki. I to ponownie. Obsadzili w roli Lary Croft nową aktorkę, a film, w którym w głównej roli wystąpiła Alicia Vikander, lada moment trafi na polskie duże ekrany.

Tomb Raider powraca do świata kina po 15 latach.

Seria gier Tomb Raider ma już ponad 20 lat. Pierwsza adaptacja filmowa z Angeliną Jolie w roli głównej trafiła do kin w 2001 roku. Krytycy film ocenili jednak chłodno. Obraz swoje co prawda zarobił i pobił kilka rekordów, a aktorka była chwalona za odwzorowanie wysportowanej pani archeolog, ale na tym koniec.

W przypadku rebootu serii z 2018 roku można powiedzieć… w zasadzie dokładnie to samo. Prognozy finansowe są dobre, a Alicia Vikander bardzo wiernie odwzorowuje obecną inkarnację tej bohaterki, ale film z jej udziałem wygląda na robotę zaledwie dobrego rzemieślnika. Zabrakło tutaj artysty.

Reboot serii na podstawie reboota serii.

Obie filmowe Lary Croft nie mogłyby się od siebie bardziej różnić, ale paradoksalnie obie są też wierne pierwowzorowi. Wszystko dlatego, że Square Enix postanowiło zrobić reboot serii gier Tomb Raider i ukształtowany przez lata wizerunek bohaterki wywróciło w 2013 roku do góry nogami.

tomb raider 2018 film recenzja lara croft alicia vikander

Ze zbudowanej z pikseli seksbomby z przesadnym dekoltem Lara zmieniła się w znacznie bardziej realistyczną wersję samej siebie. Film idzie za przykładem gier, a Alicia Vikander nie jest stylizowana na marzenie napalonego nastolatka.

Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, Tomb Raider to nadal tylko bajka.

Uczłowieczenie bohaterki dawało nadzieję na to, że reboot serii podejdzie do sprawy w nowatorski sposób. Miałem nieco nadzieję na to, że chociaż to adaptacja gry wideo, to sceny akcji będą przeplatane inteligentnymi dialogami, a rysująca się intryga będzie wciągać niczym dobry kryminał. Nic z tego.

Christopher Nolan udowodnił, że poważny i świetny film można zrobić na podstawie komiksów, więc dlaczego scenariusz bazujący na grze wideo nie mógłby taki być? Niestety klątwa na tego typu adaptacjach nadal ciąży, a Tomb Raider to niezobowiązujący i niebudzący większych emocji film przygodowy, jakich wiele.

tomb raider 2018 film recenzja lara croft alicia vikander

Stereotyp kliszę pogania.

Tomb Raider wykorzystuje wszystkie wyświechtane i oklepane motywy z filmów przygodowych. Kolejne zwroty akcji są do bólu przewidywalne. Humor jest prosty, by nie rzecz prostacki. Bohaterowie praktycznie się nie rozwijają, a jak już zmieniają się ich motywacje i dążenia, to w sposób wręcz podręcznikowy.

Obraz kalkuje takie hity jak seria o Indianie Jonesie. Co prawda, jeśli już czerpie inspirację, to z tych elementów, które w przeszłości działały, przez co wydaje się wtórny, odtwórczy. W takim podejściu nie byłoby zresztą nic złego – gdyby tylko film nagrodził widza pod koniec seansu.

Uwaga: poniżej mogą pojawić się delikatne spoilery – ale spokojnie, nie powinny popsuć seansu.

Najbardziej rozczarowująca jest ta kulminacyjna część filmu.

W produkcjach przygodowych bohaterowie zwykle próbują dotrzeć do ukrytej świątyni, gdzie czyhają na nich śmiercionośne pułapki. Tomb Raider tego schematu nie przełamuje. Lara Croft wreszcie trafia do grobowca, którego poszukiwał w ostatnich latach swojego życia jej ojciec.

tomb raider 2018 film recenzja lara croft alicia vikander

Zwykle w tym momencie w tego typu kinie zaczyna się prawdziwa zabawa i ta właściwa akcja. Na to w końcu widzowie najbardziej czekają: wymyślne i śmiercionośne pułapki oraz znajdujący się na samym końcu skarb. Niestety w przypadku nowej adaptacji serii Tomb Raider końcówka została potraktowana po macoszemu.

Tego nie umiem twórcom Tomb Raider wybaczyć.

W filmie znalazł się czas na pokazanie dorosłego życia bohaterki w Londynie, w tym na sekwencję pościgu na rowerach. Zanim Lara dotarła na wyspę, gdzie został ukryty będący główną atrakcją programu grobowiec, ganiała po chińskim porcie za lokalnymi dzieciakami. Po takim wstępie coś trzeba było poświęcić.

Pod sam koniec pułapek i zagadek do rozwiązania przez panią archeolog jest tyle, co kot napłakał. Nie będę się już zagłębiał w fabularne luki, bo były akurat typowe dla kina przygodowego, ale wielokrotnie miałem wrażenie, że wycięto kilka wątków, a pozostały po nich jedynie osierocone sceny.

tomb raider 2018 film recenzja lara croft alicia vikander

Lara Croft sama nie pociągnie całego filmu.

Aktorce wcielającej się w główną bohaterkę trzeba oddać, że do swojej pracy się faktycznie przyłożyła. Sceny akcji z jej udziałem wyglądają na segmenty żywcem wyjęte z gier wideo, ale pikselom udało się nadać ludzką twarz. Lara Croft ma swój charakter i pasuje do odświeżonego niedawno pierwowzoru.

Alicia Vikander jako Lara jest bardzo naturalna. Na przestrzeni filmu zmienia się z młodej dziewczyny ledwo wiążącej koniec z końcem w prawdziwego zakapiora. Jej bohaterka nie jest niezniszczalna i odnosi rany, ale aktorka umie wiarygodnie sprzedać widzom determinację głównej bohaterki.

Problem w tym, że to za mało, by widowisko uznać za udane.

Nawet najbardziej przekonująca kreacja głównej bohaterki i całkiem niezłe kaskaderskie popisy nie zastąpią porządnego scenariusza. Już nawet pies trącał rozwój postaci i głębię historii, ale w filmie o poszukiwaniu skarbów tych skarbów praktycznie nie było.

W tym kontekście trudno nie uznać filmu Tomb Raider za rozczarowanie. Obrazowi nie pomagał też mało wyrazisty i przerysowany łotr, w którego wcielił się Walton Goggins. Zbyt dużo było też flashbacków i scen powtarzających istotne dla fabuły informacje.

Miałem wręcz wrażenie, że Tomb Raider był kręcony z myślą o emisji w telewizji.

Niby pod względem formalnym był to obraz w gruncie rzeczy poprawny, ale też niczym szczególnym się niewyróżniający. To tylko i aż kolejna przeciętna adaptacja gry wideo, która w dodatku łopatologicznie przedstawiania fabułę i zalewa widza licznymi powtórzeniami, by przypadkiem czegokolwiek nie przegapił.

Dzięki temu odbiorca przeskakując po kanałach, w lot załapie o co chodzi i nie zgubi się po wyjściu w trakcie seansu do ubikacji. W przypadku filmu kinowego to jednak sprawia złe wrażenie, a Tomb Raider na tym sporo traci. Mam jednak mimo wszystko nadzieję, że seria doczeka się kolejnej odsłony. Byle tylko ktoś inny ją nakręcił…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...