Friends to nie wszystko. 7 seriali, do których warto wrócić po latach

News/Seriale 02.04.2018
Friends to nie wszystko. 7 seriali, do których warto wrócić po latach

Friends to nie wszystko. 7 seriali, do których warto wrócić po latach

Miesiąc w miesiąc telewizje i serwisy VOD bombardują nas nowościami. Są jednak kultowe seriale, takie, których emisja już dawno się zakończyła, a warto je nadrobić lub sobie przypomnieć. Zwłaszcza, że łatwo za nimi zatęsknić.

Serialowych nowości i kolejnych sezonów znanych już produkcji mamy zatrzęsienie. Sam Netflix planuje w tym roku wypuścić aż 700 produkcji pod szyldem “Netflix Original”. Nie sposób być na bieżąco ze wszystkimi propozycjami stacji telewizyjnych i usług wideo na żądanie. Nie wszystkie są jednak godne uwagi. Czasem, zamiast brać na tapet coś świeżego, warto powrócić do klasyki.

Przygotowaliśmy listę 7 seriali, które zostały zakończone lub skasowane w ostatnich latach, do których warto wrócić. Te produkcje są na tyle dobre i ponadczasowe, że oglądanie ich ponownie po latach nadal będzie przyjemnością. Jeśli zaś ktoś ich nigdy nie widział, to naprawdę warto je nadrobić.

Seriale, do których warto wrócić:

Breaking Bad

Opowieść o nauczycielu chemii, który zachorował na raka i pod koniec życia zszedł na drogę zła i występku jest jedną z moich ulubionych w historii telewizji. Waltera White’a zagrał Bryan Cranston, który wcześniej pojawił się w Zwariowanym świecie Malcolma. Razem z podstarzałym nauczycielem produkcją narkotyków zajął się jego były uczeń, czyli Jesse (Aaron Paul).

Breaking Bad to rozpisana na 5 sezonów pasjonująca historia, która trzyma w napięciu od początku do końca. Cechują ją wspaniałe kadry i niespieszne tempo akcji. Twórcą serialu jest Vince Gilligan. Produkcja stacji AMC emitowana była w latach 2008–2013. Obecnie w emisji jest prequel Breaking Bad o tytule Better Call Saul, a oba seriale dostępne są w Netfliksie.

Lost – Zagubieni

Lost debiutował w czasach, gdy telewizyjna rozrywka nie kojarzyła się z najbardziej znamienitymi nazwiskami Hollywoodu, a Modą na sukces i Złotopolskimi. Sześciosezonowa opowieść o pasażerach lotu 815 uwięzionych na tajemniczej wyspie od 2004 do 2010 roku emocjonowała telewidzów z całego świata.

Świetni bohaterowi i zwariowane zwroty fabularne są znakami rozpoznawczymi Zagubionych. Serial otrzymał co prawda bardzo kontrowersyjne zakończenie, ale pierwsze kilka sezonów były kawałkiem genialnej telewizji. Lost do dziś się broni, chociaż był prekursorem współczesnej telewizji.

Za start produkcji odpowiada J.J. Abrams, który po Lost stał się jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci w Hollywood. Serial poprowadzili Damon Lindelof i Jeffrey Lieber. Niestety próżno szukać tego hitu w polskich legalnych serwisach VOD. Jak ktoś chce nadrobić Zagubionych, powinien szukać wydania DVD.

Person of Interest – Impersonalni / Wybrani

Person of Interest powstało jeszcze zanim Edward Snowden wyjawił, jak Stany Zjednoczone inwigilują swoich obywateli. To bardzo przyjemny serial, który – niestety! – przeszedł bez większego echa, opowiada o maszynie, która widzi wszystko i pomaga walczyć z terroryzmem.

Głównymi bohaterami jest były agent wywiadu John Reese (James Caviezel, Jezus z Pasji) oraz żyjący w ukryciu naukowiec Harold Finch (Michael Emerson znany z Lost). Obaj panowie wykorzystują Maszynę do ratowania ludzi, których władze uznały za nieistotnych.

Person of Interest emitowany było w latach 2011–2016, a twórcą serialu jest Jonathan Nolan. Ostatni sezon był krótszy od poprzednich ze względu na słabą oglądalność, ale serial nie został urwany w połowie i jego twórcy opowiedzieli swoją historię do końca.

The Mentalist – Mentalista

Tytułowy bohater, czyli Mentalista, jest odgrywanym przez Simona Bakera cwaniakiem. Po tragicznej śmierci swojej rodziny zaczyna pomagać policji, a większość odcinków poświęcona jest tzw. sprawom tygodnia. Patrick Jane ma jednak ukryty cel: chce wyśledzić tajemniczego Red Johna, który odebrał mu bliskich.

The Mentalist jest jednym z wielu seriali, w których genialny konsultant pomaga przedstawicielom prawa tropić morderców. Produkcja stacji CBS z lat 2008–2015, za którą odpowiada Bruno Heller, wyróżnia się jednak chemią pomiędzy głównymi postaciami i niesamowitą charyzmą głównego bohatera.

Californication

David Duchovny, który zasłynął za sprawą X-Files, jest jednym z aktorów, którym udało się uniknąć zaszufladkowania. W debiutującym w 2007 roku serialu Californication zagrał Hanka Moody’ego, czyli uznanego pisarza. Hank Moody po przeprowadzce z Nowego Jorku do Los Angeles zaczyna żyć kalifornijskim rytmem.

Głównemu bohaterowi nieobce są wszelkie używki, a jego życie osobiste cechuje przede wszystkim rozwiązłość seksualna. Jak podaje Wikipedia, Californication można odczytać jak zbitek słów California (nazwa stanu) oraz fornication (termin określający cudzołóstwo lub seks pozamałżeński). Serial można obejrzeć w serwisach Netflix, Showmax i HBO GO.

Dexter

Tytułowy bohater to seryjny morderca, który za dnia pracuje w policji. Na swój cel bierze zwyrodnialców, którzy umknęli organom ścigania. Dexter jest socjopatą, ale próbuje znaleźć sobie własne miejsce w społeczeństwie i łączy prowadzone na pokaz życie prywatne z nietypowym hobby.

Opowieść o sympatycznym mordercy debiutowała w 2006 roku i opuściła ekrany w 2013. Chociaż zakończenie oceniane jest jako jedno z najgorszych w historii telewizji, to i tak warto zobaczyć przynajmniej pierwsze kilka świetnych sezonów. Dexter dostępny jest w serwisach Netflix, Showmax i HBO GO.

FriendsPrzyjaciele

Kultowy sitcom o tytułowej grupie przyjaciół zdobył miano króla telewizji w ubiegłym wieku. Pierwszy odcinek trafił na ekrany w 1994 roku, a Rachel, Monica, Phoebe, Joey, Chandler i Ross bawili do łez przez 10 sezonów.

Przez długie lata widzowie z Polski mogli liczyć jedynie na wydania na płytach lub powtórki w telewizji, ale od 1 stycznia 2018 roku wszystkie 10 sezonów serialu Przyjaciele można obejrzeć w serwisie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (42)

100 odpowiedzi na “Friends to nie wszystko. 7 seriali, do których warto wrócić po latach”

    • Jako maniak seriali robiłem podejścia do obu i na samym starcie zniechęciły mnie do siebie co jest rzadkością bo nie zwykłem zrażać się słabym początkiem. Zarowno w jednym jak i w drugim serialu dziwny klimat oraz głupkowaty i niezrozumiały humor. Może się myle, ale są to jedyne 2 seriale z top 100 filmwebu, które zacząłem i nie skończyłem oglądać i byłem niezadowolony.

      • Parks&Rec mają koszmarny pierwszy sezon, ale kolejne wynagradzają to z nawiązką. Być może wynika to z powiązania twórców z The Office, przez którego początek nie obejrzałem kolejnych odcinków.

      • Pierwszy sezon the office (amerykańskiego oczywiście) jest ciężki, czasem mało śmieszny, czasem jest Ci głupio i czujesz się zażenowany. O to zapewno chodziło jednak odbić się od niego jest bardzo łatwo. Jednak gorąco i z całego serca namawiam aby przebrąć przez pierwszy bo dalej jest tylko lepiej! Atmosfera tego serialu jest niesamowita i człowiek z czasem polubi i żenującego Michaela Scotta, do tego stopnia, że na koniec łzy lecą. Jest to serial gdzie się cieszyłem i smuciłem wraz z bohaterami, każdemu na swój sposób kibicowałem. Serial świetny, a niektóre momenty (tak naprawdę większość akcji po 1 sezonie) w mojej opini zasługuje na miano epickich. Śmiechałem, trochę się wzruszałem a przede wszystkim świetnie się bawiłem orzy te office!

        Takżę nawet jeśli 1 sezon odrzuca, to zagryź zęby i obejrzyj. Dalej jest tylko lepiej a uwierz mi warto!

      • Wielu seriali komediowych nie oglądałem, ale Biuro jest wg mnie arcydziełem. Pierwszy sezon jest faktycznie sredni, ale później ekipa się rozkręca. Szczyt to sezon 4-7. Ale rozumiem Cię, bo sam po obejrzeniu biura ale wersji UK, nie mam.zbytniej ochoty na dalsze oglądanie.

  1. Cóż z tego, że chcemy, skoro masę świetnych, ciekawych i faktycznie wciągających olano i zakończono w takich momentach, że aż płakać się chce. Widza zostawiono w zawieszeniu z brakiem choćby dokończenia w jakiś nienaciągany na siłę sposób głównej historii przewodniej.
    Szlag mnie dosłownie na coś takiego trafia.
    A kontynuuje się popelinę, badziewie, bajeczki jakieś i tym podobne rzygliwe do obłędu pomyje. Albo co gorsza, zaczyna ich produkcję.
    Ostatnio nawet szukałam sobie czegoś fajnego do obejrzenia.. poza klasykami z lat 80-90, z nowszych i sensowniejszych nie ma absolutnie nic. Bo cóż można rzec o serialu, gdy przelatuje piąty odcinek, a człowiek jak ziewał, tak ziewa.. bo się nic nie dzieje, nie rozkręca?

      • Raczej wolnoczasowości urlopowej ;)
        Oj trochę tego wszak było. Dark Matter, Continuum, Almost Human, Aftermath (właśnie pod koniec sezonu pierwszego zorientowałam się, że więcej nie będzie). Z takich wcześniejszych.. Trzy pierwsze wymienione w artykule zakończono na siłę. Revolution.. ucięte i końcówka zastąpiona komiksem. SGU walnięte toporem, że aż coś. Under The Dome.. też. Above and Beyond, serial z mega potencjałem ubity ot tak.
        Tu akurat poleciałam jedynie samym sf’em, ale innych jest także cała masa, gdzie zlano widza po prostu z góry na dół.
        A to co wypisałam to nawet nie 1/5 z samego jednego tylko gatunku. Musiałabym pisać sporo czasu bym mogła ująć całą moją listę ;)
        Do tego dodaj takie, które pokazały się jedynie w formie jakiegoś pilota, albo dwu – trzech odcinków pilotowych i tyle z nich było.
        Nie pamiętam tytułu w tym momencie.. ale jak się nazywał ten właśnie pilot, na którym zaś potem oparto Timeless? Praktycznie identyko historia.

          • No.. po części się zgodzę.. początek był okay, potem to już taka średniawka. Obejrzałam w sumie z przyzwyczajenia, by zobaczyć jak go zakończą. Książka stanowczo lepsza.

        • “Do tego dodaj takie, które pokazały się jedynie w formie jakiegoś
          pilota, albo dwu – trzech odcinków pilotowych i tyle z nich było.”

          The After, modelowy przykład, zapowiadało się naprawdę ciekawie i bum, mimo dobrego odbioru, niezłych ocen, Amazon anulował po pilocie…

  2. Faktycznie serial Person of Interest przeszedł jakos bez większego echa – widziałem go całego i rzeczywiście nie bardzo miałem z kim o nim pogadać ;-)

    • Mi się super podobał. Mogli go spokojnie pociągnąć jeszcze kilka sezonów. Było z czego.. bo historia była wręcz piękna. Ale w momencie, gdy utłukli Panią Kapitan, a zaś potem Root, to się mało nie pobeczałam. I już wiedziałam, że finał będzie sromotny.

      • no tak – Root to jedna z ciekawszych postaci tam była – swoja drogą serial w zasadzie w połowie niemal całkowicie zmienił swój charakter – może i dobrze bo ile można pomagac innym ;-)

        • Pomoc to jedno.. ale wokół niej była zapleciona cała masa z reszty ważnych wątków. I one jako całość robiły coś fajnego. Uczyły o całej tej zawiłości kwestii inwigilacji, jej nadużyć itd. Dobrze to było ujęte i pokazane w nawiązaniu do realiów życia takich zwykłych szarych ludków, których potem wplątano w akcję. Czy to postaci główne, czy te drugo, a nawet trzecioplanowe. Ta pajęczynka utkana była, jak na mój wybredny już po latach w sf’ie gust idelnie wprost. To się oglądało z przyjemnością i pamiętam jak wyczekiwałam kolejnego odcinka.
          I powiem Ci, że takich odczuć dziś nie mam za wiele.. jest ich koszmarnie mało w tym, co mamy aktualnie na ekranach. Większość to “klik – next.. klik – next” i tak dalej. Ja mam tak, że jeśli do piątego epizodu pierwszej serii mnie nie wciągnie, to wywalam w kosz i nawet nie wracam. Sprawdzony sposób ;)

          • Tak.. coś mniej więcej takiego. Dziś nawet ciężko jest coś znaleźć w sensie braku jakiejś konkretnej bazy z opisówką, po której możnaby było się na coś zdecydować. Używałam “apocalipticmovies”, bo poza głównym nurtem mieli także i inne poboczne kategorie oraz przefajnie zorganizowaną bazę seriali, fimów itd. Ale po padzie strony nastała kiszka.. nie ma nic. Bo żadne tam filmweby, imdb czy inne takie nie dorównują im nawet do pięt ;)

  3. Ja tam wracam do pierwszych odcinków Kiepskich i Daleko od Noszy – dobrej pompy nigdy za wiele.
    A z tych poważniejszych to faktycznie Breaking Bad to genialna historia od początku do końca, a nie tylko 3,4 pierwsze sezony, a potem 2 sezony nieporozumienia jak w Lostach. Powtórka Prison Break też zawsze na propsie, i to jednym tchem od 1 do 4 sezonu.
    Btw Jak ktoś ma czas na ogarnięcie większości tych serialów co wychodzą masowo? Każdy pieprzy że nie ma czasu, a na filmwebach potem wszystko pooceniane. Ja mam dużo czasu, a aż z miesiąc mi zeszło na Lostów, a to tylko jeden serial

    • Są co najmniej trzy możliwości:
      – na filmwebie ocenia gimbaza, studenci i bezrobotni – ludzie, którzy mają nieskończoną ilość wolnego czasu,
      – na filmwebie oceniają ludzie, którym płacą za “bycie w robocie” nawet gdy nic się nie dzieje (administratorzy serwerów, portierzy, ludzie na nudnym dyżurze itp.),
      – nie wszyscy oglądają to samo.

      Wybierz sobie którąś.

  4. Seks w wielkim mieście klasyka. Co jakiś czas wracam i myślę, że każdy facet powinien poznać przemyślenia Carry :)
    Z seriali, które się zaczęły a szybko skończyły to Lie to me.. Do tej pory nie mogę przeżyć, że był tylko jeden sezon. Fenomenalna gra i wiedza, którą przy okazji można było zdobyć.

  5. Nigdy nie rozumiałem fenomenu Lost i już chyba z nie zrozumiem. Najdalej wytrwałem do 3 sezonu…

    Ja lubię wracać do Battle Star Galactica, Carnivali czy… T.J Hooker po tylu latach ciągle daje kupę radochy xD

    • “Lost” był prekursorem dzisiejszej telewizji i widać to chociażby po “The walking dead”. Cytując klasyka “trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym”. W “Lost” pod koniec scenarzyści byli najbardziej zagubieni.

      • Z tym prekursorem bym nie przesadzał. Jeśli masz tu na myśli retrospekcje czy wielowątkowść to możemy cofnąć się do początku lat 70-tych i brytyjskiego Departament S ;)

        • Mam głównie na myśli rozciąganie seriali o kolejne sezony, aż nie da się ich oglądać. A prekursora to powinienem zasadniczo w cudzysłów wstawić bo to był cytat z powyższego artykułu.

          • W tej dziedzinie też nie był pierwszym, z bardziej znanych tasiemców i to z bardzo organym w kółko walkowanym schematem to Stargate SG1 (później jego następcy).;)

    • To i tak wytrzymałeś z Lost dalej niż ja – odpadłem na pierwszym sezonie. Strasznie przereklamowany serial IMHO.

      A z seriali, które po latach dają kupę radochy, polecam “Blake’s 7”. To uczucie, gdy plastikowe modele grają statki kosmiczne, a hakowanie komputera pokazują jako grzebanie strzykawką w ścianie :D.

  6. Propsy za Person of Interest!! Uwielbiałem ten serial, choć od 3 sezonu było słabiej, ale początek mega :)
    Friends już oglądałem z 40 razy i nigdy się nie nudzą, ale podobnie chętnie wieczorami odpalamy The Office US, który też jest genialny :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...