Lara Croft, Avengers i… Jezus. Filmy, które powinieneś obejrzeć w kwietniu

Top/Film 28.03.2018
Lara Croft, Avengers i… Jezus. Filmy, które powinieneś obejrzeć w kwietniu

Kwiecień pod względem filmowym to z jednej strony przedbiegi przed zbliżającym się sezonem letnich blockbusterów. Z drugiej strony, niemała dawka opowieści dla smakoszy kina, w postaci zarówno poruszających dramatów, artystycznych animacji, a nawet historii o życiu Jezusa. Jest w czym wybierać. Polecamy filmy na kwiecień.

Filmy w kwietniu 2018 roku – co warto obejrzeć?

Tomb Raider od 6 kwietnia w kinach

Choć trudno w to uwierzyć, Lara Croft jest z nami już od ponad 20 lat! Fenomen tej postaci jest tak olbrzymi, że już 18 lat temu Hollywood po raz pierwszy sięgnęło po jej przygody, obsadzając w filmowej adaptacji gry Angelinę Jolie. Na ówczesne czasy pierwsza odsłona Tomb Raider była w porządku (o drugiej wolę zapomnieć), a Angelina nawet nieźle spisała się w roli Lary.

Tomb Raider AD 2018 to jednak zupełnie inne podejście. Punktem wyjścia jest świeża seria gier, które na nowo zdefiniowały Larę Croft, czyniąc z niej nie heroinę prosto z fantazji trzynastolatka, a uczącą się przetrwać, ambitną i silną kobietę postawioną w ekstremalnych sytuacjach. Zamiast taniego kina akcji dostajemy więc survivalową przygodę.

Player One od 6 kwietnia w kinach

Jeden z najbardziej przeze mnie oczekiwanych blockbusterów ostatnich lat. Chyba nawet Avengers nie wzbudzają we mnie takich emocji. Po pierwsze, Steven Spielberg powraca do wysokobudżetowego science-fiction, a z Januszem Kamińskim u boku obaj panowie tworzą naprawdę zapierające dech w piersiach widowiska. Po drugie, chyba nie było jeszcze filmu takiego jak Player One – podsumowującego na swój sposób i oddającego hołd całemu dorobkowi popkultury ostatnich 40 lat.

Oczywiście granie na sentymentach i puszczanie oka do widza to jedno, natomiast jest jeszcze kwestia tego, na ile Spielberg zrobił po prostu dobry film z wciągającą fabułą i interesującymi postaciami. Redakcyjny kolega Maciek film już widział i nie szczędzi zachwytów.

Twarz od 6 kwietnia w kinach

Dla równowagi, obok wielkich hollywoodzkich widowisk w repertuarze kinowym znajdzie się też coś dla bardziej wymagającego widza. Jedną z takich pozycji ma szansę być film Twarz, czyli najnowsza produkcja Małgorzaty Szumowskiej.

Twarz została już zauważona na tegorocznym Berlinale, co tylko potwierdza silną pozycję Szumowskiej na europejskiej scenie filmowej. Bohaterem Twarzy jest Jacek (Mateusz Kościukiewicz), mocno pokiereszowany po wypadku. Po przejściu operacji plastycznej powraca do rodzinnej miejscowości, gdzie jednak traktowany jest jak ktoś obcy…

6 balonów od 6 kwietnia w Netfliksie

6 balonów może okazać się przełomem w aktorskiej karierze Jamesa Franco (z tych Franco). Wciela się on w narkomana na odwyku, który jednak wraca do nałogu. Z pomocą przychodzi mu siostra, która bierze też pod opiekę jego dwuletnią córkę.

Film miał swoją premierę na festiwalu SXSW (jak widać bardziej otwartym na filmy Netfliksa niż np. Cannes) i zbiera masę pozytywnych opinii. Oby 6 balonów przerwał potwornie słabą passę Netfliksa, który od momentu premiery Bright obrzuca widzów naprawdę fatalnymi produkcjami.

Maria Magdalena od 6 kwietnia w kinach

Pierwszy intrygujący film religijny opowiadający o życiu Jezusa od czasu Pasji. Maria Magdalena ze zwiastunów jawi się bardziej jako ambitny, szekspirowski dramat z dozą metafizyki i filozofii.

Obraz opowiadany jest z perspektywy Marii Magdaleny (Rooney Mara), która duszona tradycjami ucieka z domu i dołącza do progresywnego w myśleniu ruchu społecznego, na którego czele stoi obdarzony nie lada charyzmą Jezus z Nazaretu (Joaquin Phoenix).

Jak dobrze pójdzie, w końcu doczekamy się ciekawego, pobudzającego do myślenia i szczerze działającego na emocje filmu opartego na mitach biblijnych, których potencjał jak dotąd nie został dobrze wykorzystany. Obsada jest znakomita, bo oprócz Mary i Phoenixa zobaczymy też m.in. Chiwetela Eijfora jako apostoła Piotra.

Paterno od 8 kwietnia w HBO

Tym filmem Al Pacino ma szansę odkupić swoje “grzechy” ostatniej dekady, jako że ostatnich produkcji z nim w roli głównej praktycznie nie da się oglądać. To smutne patrzeć na to, jak tak niezwykły i wielki dorobek mogą zostać niszczone przez alimenty, czesne na studia dla dzieci i tym podobne sprawy życia codziennego. W końcu musi być jakiś powód, dla którego Pacino w ostatnich latach bierze niemal każdą rolę, jaką mu się podsuwa.

Paterno jednak zapowiada się na coś więcej. To opowieść o popularnym trenerze drużyny futbolowej, który lekceważy sprawę gwałtu, a gdy wychodzi ona na jaw, musi zmierzyć się z własną winą i przyznać do błędu. Zapowiada się mocne kino telewizyjne z, miejmy nadzieję, wielką rolą Pacino, tym bardziej, że w kontekście #MeToo tematyka Paterno jest jak najbardziej na czasie.

Nigdy cię tu nie było od 13 kwietnia w kinach

Fani Joaquina Phoenixa z pewnością nie mogą narzekać na kwietniowy repertuar kin. Zobaczymy go bowiem nie tylko jako Jezusa, ale też jako zmęczonego życiem byłego agenta do zadań specjalnych, który dostaje propozycję odnalezienia zaginionej nastolatki.

Nigdy cię tu nie było to długo oczekiwany nowy film Lynne Ramsay, jednego z najciekawszych filmowych głosów XXI wieku. Jej poprzedni film, Musimy porozmawiać o Kevinie był nie tylko wychwalany przez krytyków, ale i szeroko komentowany w mediach. Jest więc na co czekać.

Ciche miejsce od 13 kwietnia w kinach

Czy może być lepszy dzień na premierę horroru niż piątek trzynastego? Ciche miejsce zapowiada się o tyle ciekawie, że jego reżyserem i współtwórcą scenariusza jest John Krasinski, dotąd kojarzony z komediowym repertuarem (głównie za sprawą roli Jima Halperta w amerykańskim serialu The Office). W dodatku on sam gra w Cichym miejscu jedną z głównych ról i to u boku swojej żony, Emily Blunt.

Oboje grają małżeństwo, którego farmę napada horda zmutowanych stworów, wrażliwych na jakikolwiek hałas. By przeżyć muszą więc w ogóle się nie odzywać.

Przyznam, że dość nietypowa to produkcja jak na “rodzinny projekt”, a może tym samym John chce coś powiedzieć Emily? W każdym razie Ciche miejsce zapowiada się na jeden z lepszych horrorów nadchodzących miesięcy.

Come Sunday od 13 kwietnia w Netfliksie

Chiwetel Eijofor wciela się w pastora Carltona Pearsona, który zaczął kwestionować nauki Kościoła, przez co spotkał się z ostracyzmem społecznym i został publicznie uznany heretykiem.

Jeśli Come Sunday się udał, może być ciekawym głosem w dyskusji na temat dogmatów wiary, wolności słowa i myślenia, a nawet samej interpretacji wiary i możliwości polemiki z nią. Co z tego wyszło, przekonamy się w dniu premiery.

Kodachrome od 20 kwietnia w Netfliksie

Tu przyznaję, Netflix stąpa po dość grząskim gruncie. Kodachrome opowiada o wyprawie ojca i syna do ostatniego zakładu produkującego taśmy filmowe Kodachrome.

Hmm… czyżby w ten subtelny sposób Netflix chciał dać wszystkim do rozumienia, że czasy taśmy filmowej dobiegły końca, a przed nami już tylko niestabilne, pozbawione duszy nośniki cyfrowe, chmury i stream? A co jeśli dojdzie do globalnej awarii sieci, bądź wybuchów na słońcu i zostaniemy odcięci od internetu?

Ale nie o tym, w sensie dosłownym jest Kodachrome, skupiający się bardziej na relacjach rodzinnych. W obsadzie Ed Harris, Jason Sudekis oraz Elizabeth Olsen.

Wyspa psów od 20 kwietnia w kinach

Nowy film Wesa Andersona? Łykam w ciemno! A jeśli w dodatku jest to jego kolejna poklatkowa animacja ze zwierzętami i do tego rozgrywa się w Japonii, to bez wątpienia pierwszy melduję się w kinie. Sam zwiastun zapowiada wspaniałe kino przygodowe, a obsada dubbingująca filmowe psiaki (jak to dobrze, że Wyspa psów nie będzie mieć polskiego dubbingu) jest iście imponująca. Nie mam więcej pytań.

Avengers: Wojna bez granic od 26 kwietnia w kinach

Nie jestem w stanie już nic oryginalnego napisać o Avengers: Wojna bez granic. Wszyscy o nim mówią, piszą i wszyscy go obejrzą. Jak dotąd Marvel jest bezbłędny i perfekcyjnie poukładał wszystkie następujące po sobie fazy MCU. Po Avengers 3 i 4 nic już nie będzie takie samo.

Ciekawe tylko, czy te wszystkie zmiany nie sprawią, że będzie to tez początek końca wielkiego pochodu Marvela przez światowe kina. Ale nawet jeśli, przez 10 lat dokonali naprawdę wiele w obrębie całej branży rozrywkowej i na zawsze zapisali się w historii. To na pewno nie będzie zapomniane.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...