Nie dziwi mnie, że Wataha to najlepszy serial 2017 roku. W Polsce nie miała konkurencji

Felieton/Seriale 27.03.2018
Nie dziwi mnie, że Wataha to najlepszy serial 2017 roku. W Polsce nie miała konkurencji

Wataha 2 okazała się być najlepszym polskim serialem 2017 roku. Produkcja HBO zdobyła Orła na tegorocznej gali rozdania “polskich Oscarów”. I wcale mnie to nie zaskakuje. Niestety, nie tylko dlatego, że 2. sezon Watahy to naprawdę kawał dobrej filmowej roboty.

W ubiegłym roku wróciliśmy w Bieszczady. HBO postanowiło wskrzesić Watahę i opowiedzieć o dalszych losach Wiktora Rebrowa, polskiego pogranicznika, który zostaje uwikłany w wielki spisek i którego życie w jednym dniu diametralnie się zmienia. Pierwszy sezon produkcji spotkał się ze skrajnymi opiniami. Warto jednak dać Watasze szansę, zwłaszcza, że ta wiele zyskuje przy seryjnym oglądaniu.

Po trzech latach dostaliśmy 2. sezon serialu.

W ekipie tworzącej Watahę doszło do zmian. Michał Gazda poszedł kręcić Belle Epoque, a na jego miejsce, obok Kasi Adamik, która z tytułem związana jest od początku, wskoczył Jan P. Matuszyński. Nie wiem, czy to zasługa tego, że reżyser Ostatniej rodziny dołączył do zespołu, ale Wataha 2 jest co najmniej o klasę wyżej niż debiutancka seria.

Niesprawiedliwością byłoby pewnie powiedzieć, że to zasługa pojawienia się tylko tego nowego nazwiska w napisach końcowych. Obsada, która wróciła wraz z 2. sezonem, była naprawdę świetna. Aleksandra Popławska, która dzięki nowemu scenariuszowi miała szansę rozwinąć skrzydła i bliżej zaprezentować widzom postać oraz motywacje Igi Dobosz, z miejsca zyskała moją sympatię ze zdwojoną siłą.

Wataha 2 to dalej po prostu Wataha, bo mamy tu kontynuację rozpoczętych w pierwszym sezonie wątków, ale wszystko jest tu bardziej, lepiej, mocniej. Intryga jest bardziej przemyślana, bohaterowie mają czas lepiej się zaprezentować, wątki społeczne dosadniej wybrzmieć. To nie jest już serial dobry tylko jak na Polskę, ale dobry po prostu. Zrealizowany z filmowym rozmachem, będący wciągającą opowieścią, która czegoś od widza wymaga.

I dlatego nie dziwi mnie, że serial Wataha 2 otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orły 2018.

Wataha 2

Niestety, ten wniosek jest o tyle przykry, że Wataha po prostu nie miała w naszym kraju konkurencji. Serial został nominowany do Orłów w jednej kategorii wraz z takimi produkcjami jak Diagnoza i Belfer 2. O ile co do 2. sezonu Belfra miałam duże nadzieje, o tyle Diagnoza, mimo że w główną bohaterkę serialu wciela się Maja Ostaszewska, którą bardzo cenię, już po pierwszym epizodzie mnie rozczarowała, a nawet zażenowała. Belfrowi 2 ostatecznie też to się udało. A zwłaszcza finałowi 2. serii, który trudno nazwać inaczej niż – jeśli chcemy się bawić w dyplomację – dyskusyjnym.

Wciąż brakuje w Polsce dobrych produkcji z prawdziwego zdarzenia.

Jasne, zmienia się to na lepsze. Mieliśmy w ostatnich latach przecież udane produkcje takie jak Prokurator, Bodo, Artyści (warto wspomnieć, że wszystkie trzy emitowała Telewizja Publiczna). Były Belfer (stąd te nadzieje względem 2. sezonu), Pakt (bardziej 2. sezon niż pierwszy) czy właśnie Wataha.

wataha 2

Teraz dostaliśmy serial Kruk. Szepty słychać po zmroku od Canal+ i czekamy na Nielegalnych tej samej stacji premium. HBO robi Ślepnąc od świateł na podstawie powieści Jakuba Żulczyka… i świetnie. Ale jeśli spojrzy się na ramówkę zagranicznych serwisów streamingowych i stacji, to nadal ta polska oferta wygląda, co by nie mówić, dość ubogo. A do tego triumfują takie tasiemce jak Klan, M jak miłość i Korona królów, co oczywiście związane jest z ogólnym dostępem do stacji, które emitują te telenowele i w głębi serca mam nadzieję, że tylko z tym.

Wygrana Watahy 2 cieszy, ale nominacje w kategorii Najlepszy filmowy serial fabularny dowodzą, że nie bardzo jest w czym wybierać i co tak naprawdę oceniać oraz nagradzać. I tym samym zdobycie statuetki emocjonuje jakby mniej. Bo wygrać, kiedy jest się bezkonkurencyjnym, to żadna sztuka.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...