Od zabójcy na zlecenie do aktora. Barry to najlepsza komedia obyczajowa od lat – recenzja

Recenzja/Seriale 27.03.2018
Nasza ocena:
Od zabójcy na zlecenie do aktora. Barry to najlepsza komedia obyczajowa od lat – recenzja

Od zabójcy na zlecenie do aktora. Barry to najlepsza komedia obyczajowa od lat – recenzja

Dowcipny, błyskotliwy, inteligentny, rozczulający… pierwszy odcinek serialu Barry zapowiada serial, którego poziom merytoryczny i poczucie humoru są nieosiągalne dla pozostałych produkcji oryginalnych usług VoD.

Nie miałem zbyt dużych oczekiwań względem Barry’ego. Ot, kolejna komedyjka jakich na Netfliksie widziałem już wiele. Miałem tylko nadzieję, że przy komedyjce od HBO uśmiechnę się choć raz lub dwa. Barry przeszedł wszystkie moje oczekiwania. W krótkim czasie emisji pierwszego odcinka zdążyłem się wzruszyć, roześmiać na głos a nawet zdobyć na kilka refleksji.

Barry nie jest głupim sitcomem dla rozluźnienia zwojów mózgowych. Mimo wesołej, komediowej formy nie brakuje mu poważnych, mrocznych czy melancholijnych momentów. To serial, który – przynajmniej na razie – zapewnia idealne proporcje wszystkich pożądanych podczas dobrego serialu emocji. Z humorem na czele, choć nie tylko.

Gdyby nie Bill Hader, Barry zapewne byłby dużo gorszym serialem.

Jego kreacja tytułowego Barry’ego Berkmana jest doskonała. Główny bohater serialu to były marine, który postanowił zarabiać jako płatny morderca. Przeżywając szok powojenny Barry w swoim zawodzie znajduje swoiste ukojenie. A wątpliwości moralne związane z jego pracą racjonalizuje sobie faktem, że dzięki niemu po świecie chodzi kilkoro mniej podłych ludzi.

Jego ostatnie zlecenie związane jest czeczeńskim bandziorem, Goranem Pazarem. Ten odkrywa romans żony z jej trenerem Ryanem. Barry, by zbliżyć się do swojej ofiary, trafia do szkoły aktorskiej, do której uczęszcza Ryan. A tam odkrywa, że to całe aktorstwo zaczyna mu dawać więcej frajdy niż zabójstwa na zlecenie.

Jak nietrudno się domyślić, zwłoka z realizacją zlecenia zaczyna być problemem dla jego zleceniodawcy. Ten postanawia zabić Ryana na własną rękę. Barry w efekcie ma na karku kalifornijską policję, czeczeński gang i… kolejne lekcje sceniczne do przetrenowania.

Satyra, przemoc, napięcie i wiele ciekawych postaci. A to wszystko w pierwszym odcinku.

Bill Hader stworzył wspaniałą postać, ale nie on jeden zasługuje na pochwałę. Czy to czeczeńscy czy boliwijskie bandziory, czy szkoła aktorska wraz z jej kursantami – Barry to plejada ciekawie zapowiadających się postaci. Wszystko jeszcze może się zepsuć w kolejnych odcinkach, ale  potencjał jest ogromny.

Dawno nie oglądałem serialu głównie komediowego, w którym nie mógłbym już doczekać się kolejnego odcinka. Barry swoim pilotem urzekł mnie w całości. Jest brutalny i wrażliwy. Poważny i bardzo zabawny. Całość tworzy unikalną kompozycję, którą aż chce się oglądać. Czy to najlepsza pozycja w ofercie HBO GO? Myślę, że Barry nie ma co się równać z Westworld czy Grą o tron. Choć z całą pewnością jest w czołówce. Oby tak dalej!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

12 odpowiedzi na “Od zabójcy na zlecenie do aktora. Barry to najlepsza komedia obyczajowa od lat – recenzja”

  1. “Nie miałem zbyt dużych oczekiwań względem Barry’ego. Ot, kolejna komedyjka jakich na Netfliksie widziałem już wiele.” – to zdanie wprowadza trochę zamieszania bo sugeruje, ze serial jest na netfliksie. A jest tylko habeo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...