Przez zmianę czasu „tracisz“ godzinę. Tak samo, jak oglądając te filmy – najgorsze z najgorszych w VoD

Top/Film 24.03.2018
Przez zmianę czasu „tracisz“ godzinę. Tak samo, jak oglądając te filmy – najgorsze z najgorszych w VoD

Są filmy tak złe, tak okropne, tak żałosne, że aż na swój sposób intrygujące. Istnieją dzieła kinematografii tak kiepskie, iż właśnie z tego powodu chce się je oglądać. Z przekory. Z ciekawości. Z poczucia humoru. Z szaleństwa. Wybraliśmy te, które bez przeszkód zobaczycie na polskich platformach VoD.

Seria Rekinado (pięć filmów na Netflix)

Zaczynamy z grubej rury kanalizacyjnej. W bibliotece platformy Netflix Polska znajduje się aż pięć filmów z serii Sharkando. Możecie się śmiać, ale tandetnie zrealizowana, grubo ciosana seria filmów katastroficznych to aktualnie jedna z najpopularniejszych marek SyFy. Z każdym kolejnym filmem rosną budżety, gaże, liczba widzów, a także rozpoznawalność marki.

Stacja wyczuła potencjał w serii tak złej, że aż dobrej. Dotychczas wydała na świat pięć potwornych filmów, z czego w ostatnich polskim narratorem jest Tomasz Knapik. TEN Tomasz Knapik. To dopiero istotna pozycja w CV.

Seria 50 Twarzy Greya (Netflix)

Zastanawiam się, gdzie czuć więcej namiętności – w środku tornado pełnego rekinów czy pomiędzy aktorami Dakotą Johnson oraz Jamiem Dornanem. Filmowa relacja między odtwórcami głównych ról tego erotycznego dramatu jest tak wyjałowiona jak ziemia na Saharze. Między artystami nie ma chemii, a ich ekranowy związek jest niezwykle niewiarygodny.

Główną atrakcją filmu zostają więc wirtualne strefy intymne, które zostały zrealizowane przy użyciu wysokobudżetowej techniki komputerowej. Prawdziwej nagości nie ma tutaj prawie wcale. Tak umówili się artyści z producentami. Graficy oraz animatorzy musieli być zachwyceni.

Smoleńsk (Showmax)

Smoleńsk online VOD

Trzeba mieć szacunek dla ofiar katastrofy lotniczej oraz ich bliskich. Nie ma za to szacunku wobec tandetnej propagandy, jaką uprawiają twórcy w filmie Smoleńsk. Festiwal niedopowiedzeń, sugestii i nierozwiązanych wątków powinien być traktowany jako obraza tych, którzy stracili swoje życie podczas pracy dla państwa.

Smoleńsk jest okropny. Nieprzyzwoity. Do bólu stronniczy. Wolność artystyczna jest kluczowa dla rozwoju kultury i społeczeństwa, ale niektórzy do tej wolności zdecydowanie nie dorośli. Na całe szczęście film znajduje się w jedynie słusznej kategorii science-fiction.

Dom otwarty (Netflix)

Sądziłem, że młody, ale uzdolniony Dylan Minnette będzie gwarantem filmu na odpowiednim poziomie. Gwiazda serialu 13 powodów gra główną rolę w nowym horrorze Netfliksa. Film grozy jest tak rozczarowujący, że… aż nie wiem od czego zacząć. Ręce opadają. Do miski z popcornem.

Nie sądziłem, że współcześnie produkuje się jeszcze tak słabe obrazy z tak rozpoznawalnymi nazwiskami. To prawdziwy cud, że Dom otwarty przechodził przez kolejne kontrole jakości oraz seanse testowe na próbnej widowni. Tak złego horroru nie widziałem od lat. W zasadzie, to chyba od ponad dekady.

Mumia powraca (Showmax)

Mumia powraca ma szczególne miejsce w mojej pamięci, gdzie zostanie już chyba na zawsze. Film jest idealnym przykładem tego, jak NIE KORZYSTAĆ z komputerowych efektów specjalnych. Model Króla Skorpiona, w którego wciela się niezwykle popularny Dwayne Johnson, wygląda jak żywcem wyciągnięty z gry na PlayStation 2.

Niesamowite, że producenci widzieli efekt pracy grafików i doszli do wniosku: – Okej, właśnie tego potrzebuję. Dodajemy sekwencję do filmu. To naprawdę trzeba zobaczyć na własne oczy. Nie mam pojęcia, co poszło nie tak w procesie produkcyjnym i dlaczego The Rock nie wskoczył w zielony kombinezon, ale końcowy rezultat jest tak zły, że aż cudowny.

Piksele (Netflix)

Sony Pictures nie ma ostatnio szczęścia do filmów. Anulowany Spider-Man, żeńskie Ghost Busters z fatalnymi wynikami finansowymi, a także Piksele w reżyserii Adama Sandlera to jedne z największych porażek tej wytwórni, jakie ta zanotowała w ostatnim czasie.

Założenia były świetne – wziąć postaci z gier wideo, wymieszać je ze światem rzeczywistym i obserwować niesamowity rezultat. Niestety, Sandler po raz kolejny udowodnił, że nie potrafi produkować filmów. Gigantyczne rozczarowanie. Większe niż Pac-Man szalejący po amerykańskiej aglomeracji.

Triumf sprawiedliwości (Showmax)

Co prawda Steven Seagal nie wygląda już jak bohater filmów akcji, lecz aktor postanowił odciąć kolejny kupon od swojej widowiskowej kariery. W ten sposób były agent FBI ląduje w Paryżu, gdzie jego największymi wrogami są narkotykowi przemytnicy, gangsterzy oraz własne monologi.

Osoba, która pisała dialogi do tego filmu albo jest genialna, albo obłąkana. Ewentualnie jedno i drugie. Triumf sprawiedliwości jest fatalny nie tylko wedle współczesnego kanonu kina, ale również złotego okresu gatunku akcji, przypadającego na lata 80. i 90. Jest jednak coś perwersyjnie zabawnego w oglądaniu, jak młodziutka aktorka sili się, aby udawać, że postura podstarzałego Seagala robi na niej wrażenie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement