Dlaczego tak miodne gry już nie powstają? Burnout Paradise Remastered – recenzja

Recenzje/Gry 20.03.2018
Nasza ocena:
Dlaczego tak miodne gry już nie powstają? Burnout Paradise Remastered – recenzja

Burnout Paradise był jedną z najbardziej dynamicznych, najbardziej pompujących adrenalinę gier samochodowych w historii. Teraz możemy zagrać w jego delikatnie odświeżoną wersję, która deklasuje wszystkie te supernowoczesne, świeże gry.

Zacznijmy od wyjaśnienia najważniejszego. Burnout Paradise to nie jest typowa gra samochodowa. Na rynku dominują aktualnie dwie ich odmiany. Po pierwsze, nibysymulatory pokroju Forza Motorsport czy Gran Turismo, które starają się jako-tako być wiernymi prawom fizyki. Po drugie, gry zręcznościowe pokroju Forza Horizon czy The Crew, które wspomnianym realizmem przejmują się nieco mniej, ale nadal wyglądają wiarygodnie.

Oprócz tego na rynku spotkać można dwa rodzaje gier samochodowych. Pierwszy, to symulator jazdy. Realistyczne i relatywnie trudne do opanowania gry. Drugi to radosny arcade, który z premedytacją unika realizmu, stawiając wyłącznie na prostą, radosną, wirtualną zabawę. Burnout Paradise należy do tej ostatniej z kategorii. I na Trygława i Swaroga, ależ jest w tym dobry!

Burnout Paradise Remastered to czysta, niczym nieskrępowana zabawa.

Burnout Paradise Remastered recenzja

To gra, w której nie przejmując się absolutnie niczym będziemy pędzić 200 km/h przez środek miasta. W tej grze skok na kilkadziesiąt czy nawet kilkaset metrów nie kończy się rozbiciem wozu, a dodatkowymi punktami. Zderzenie czołowe? Nie szkodzi. Obejrzycie niesamowicie realistyczną symulację kolizji (w grze typu arcade!), ale większych konsekwencji z tego tytułu nie będzie.

A wszystko to w niesamowitym tempie, w 60 klatkach na sekundę niezależnie od wykorzystywanej przez nas platformie do gier, przy jednym z najlepszych soundtracków, jakie kiedykolwiek zostały napisane do gry wideo. A właściwie, to nie napisane, a zakupione. Burnout Paradise to dziesiątki dynamicznych rockowych utworów od najlepszych wykonawców gatunku, z Guns N’ Roses, Alice in Chains, Jane’s Addiction, Depeche Mode i Soundgarden na czele. I wieloma innymi.

Burnout Paradise to gra otwarta. A więc możemy w sposób nieskrępowany harcować po całym mieście Paradise City i jego okolicach. Krajobrazy są dość różnorodne, choć całość wygląda bardzo spójnie. Mamy więc wspomniane miasto ze swoim ruchliwym biznesowym centrum, okolicami, nadmorskimi dokami i plażą, oraz tropikalną okolicą. Całość kojarzy się mocno z Los Angeles i jego aglomeracją, choć w żadnym razie gra nie próbuje tego miasta odtworzyć w sposób realistyczny.

O co chodzi w Burnout Paradise?

Oczywiście o dobrą zabawę. To najprostsza, najbardziej konkretna odpowiedź, jaką mogę wam zapewnić. A bawić się możemy na wiele różnych sposobów. Po pierwsze, możemy po prostu śmigać po mieście i okolicach, odkrywając nowe ciekawe lokacje i wykonując przeróżne triki. Jeżeli jednak ta zabawa nam się znudzi, możemy wziąć udział w jakimś wyścigu czy innym zadaniu. Te są rozsiane po mieście, aktywujemy je podjeżdżając do odpowiedniego znacznika (możliwe podejrzenie ich lokalizacji na mapie) i wciśnięciem równocześnie gazu i hamulca.

Burnout Paradise Remastered recenzja

Mamy do wyboru wyzwania na czas, klasyczny wyścig do mety oraz tryb takedown, w którym zamiast wygrać musimy rozbić podczas wyścigu jak największą liczbę przeciwników. Trasa do mety nie jest z góry ustalona, sami musimy znaleźć najszybszą drogę. Gra tylko podpowiada nam gdzie powinniśmy skręcić włączając w odpowiednim momencie kierunkowskaz w naszym samochodzie. Nie musimy jednak stosować się do jej sugestii. Czasem wręcz nasza droga na skróty może okazać się lepszym pomysłem.

Model jazdy jest fantastyczny. Nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością, ale nie szkodzi. Auto wykonuje dokładnie to, czego od niego oczekujemy. Jest szybkie, zwrotne, a wchodzenie w zakręty na ręcznym hamulcu to czysta przyjemność. Burnout Paradise wymaga od nas dużego refleksu, ale przecież właśnie o to chodzi w dobrej grze typu arcade.

Efekt?

Pędzę podczas wyścigu dwupasmówką. Rywal próbuje mnie wyprzedzić, więc zaczynamy nawzajem starać się zepchnąć z drogi. Wygrywam: podczas siłowania się bokami mój rywal zalicza czołowe zderzenie z postronnym uczestnikiem ruchu. Ten pojedynek kosztował mnie jednak cenne sekundy, które wykorzystali pozostali uczestnicy. Widzę jednak na minimapie potencjalny skrót. Rozbijam samochodem płot i pędzę boczną drogą. Nie przewidziałem, że droga się urwie…

…dostrzegam jednak coś, co mogę wykorzystać jako rampę. Włączam nitro, gaz do dechy. Mój samochód wylatuje na kilkadziesiąt metrów w górę i wpada do piętrowego parkingu podziemnego. Przebijam się przez jego meandry, paląc ogumienie, by w końcu w idealnym momencie dołączyć do pozostałych uczestników wyścigu. Nieco z boku, więc wbijam się w jednego z rywali, wyrzucając go na mur i rozbijając doszczętnie jego pojazd.

Burnout Paradise Remastered recenzja

Wszystko w niesamowitym tempie, a gdy adrenalina ze mnie zeszła pozostał tylko kolokwialny banan na mojej twarzy – od ucha do ucha. A teraz proszę, przypomnijcie mi, ile lat minęło od czasu gry wyścigowej, która zapewniałaby podobną frajdę?

No właśnie, Burnout Paradise Remastered to odpicowana stara gra. Jak broni się w 2018 r.?

Nie będę kłamał: nie wygląda to – w ujęciu oprawy wizualnej – przesadnie atrakcyjnie. Electronic Arts na wszelki wypadek, by zachęcić fanów starszej wersji gry, dodało do wersji Remastered wszystkie wydane do niej dodatki DLC. Wybór tras, samochodów, motorów i innych pojazdów jest ogromny (choć nie są to licencjonowane samochody, wszystko to wymysły twórców gry). To jednak nie oznacza, że gra jest brzydka.

W Burnout Paradise Remastred grałem na Xbox One X (działa również na pozostałych konsolach Xbox One, na PlayStation 4 i PlayStation 4 Pro oraz na PC z Windows), a dzięki EA Access mogłem rozpocząć zabawę wcześniej od innych graczy. Tak jak oryginał, gra działa w bardzo płynnych 60 klatkach na sekundę, na mojej konsoli w rozdzielczości 4K (bez HDR). Twórcy gry podmienili tekstury na nowe, stworzone w wyższej rozdzielczości. Same obiekty i ich geometria pozostały jednak bez zmian. Poprawiono też kilka efektów postprocessingu, różnice jednak nie są znaczne.

Mimo tego gra wygląda zaskakująco dobrze. Nie może się równać z przepiękną Forza Horizon 3, jednak to co widać na ekranie jest w pełni satysfakcjonujące. Grafika jest ostra, kolorowa, płynna i przyjemna dla oka. Mimo iż główną zmianą względem znanej mi wersji na Xboksa 360 są nowe tekstury i wyższa rozdzielczość renderowania obrazu. Nawet nie zwiększono gęstości ruchu na ulicach. Większą wartością dodaną wersji Remastered wydają mi się działające serwery do gry multiplayer oraz nowe Osiągnięcia / Trofea do zdobycia.

Burnout Paradise Remastered nie ma sobie równych.

To nie jest gra dla fanów tak zwanych samochodówek. To gra dla miłośników szybkich gier akcji, pompujących adrenalinę podczas zabawy. I jest w tym absolutnie doskonała. To niekończąca się bezmyślna i niesłychanie miodna zabawa. To kwintesencja tego, o co zawsze chodziło w grach wideo. Burnout Paradise Remastered to dopieszczona do granic perfekcji zręcznościowa produkcja, od której trudno się oderwać.

Jedynym jej problemem jest jej wiek. Wyższa rozdzielczość grafiki zauważalnie ją odświeżyła, całość wygląda jednak tak sobie w zestawieniu z samochodówkową konkurencją. Tylko wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza. Bo drugiej takiej gry w tym stylu i o takim charakterze, tak po prostu, nie ma.

Remaster Burnout Paradise budzi apetyt na więcej. Na nową grę z tej serii. Życzę z całego serca, by ta odświeżona wersja odniosła komercyjny sukces. Choć po prawdzie nie jestem pewien kto miałby zrealizować nowy projekt. Odpowiedzialne za oryginalną wersję studio Criterion Games zostało wchłonięte przez Electronic Arts. Ostatni projekt studia to moduł bitw powietrznych w grze Battlefront 2.

Pomarzyć jednak zawsze można. A tymczasem jeżeli jeszcze nie kupiliście Burnout Paradise Remastered – i lubicie gry typu arcade – to namawiam was do wyjęcia z portfela karty płatniczej. Będziecie się doskonale bawić przy tej produkcji.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...