Dlaczego polskie seriale tak źle brzmią? Rozmawiamy z Łukaszem Myszkalem, weteranem obróbki dźwięku

Wywiad/Seriale 19.03.2018
Dlaczego polskie seriale tak źle brzmią? Rozmawiamy z Łukaszem Myszkalem, weteranem obróbki dźwięku

Dlaczego polskie seriale tak źle brzmią? Rozmawiamy z Łukaszem Myszkalem, weteranem obróbki dźwięku

Przemek dziś słusznie zauważył, że polskim serialom nadal czegoś brakuje. Tym czymś jest dźwięk. Jeżeli z trudem rozumiemy kwestie aktorów, to znaczy, że coś jest bardzo nie tak. Czemu popełniane są tak podstawowe błędy nawet w prestiżowych, wysokobudżetowych produkcjach? Postanowiłem spytać o opinię fachowca.

– Czy rozwikłałeś już mbmmbbf morderstwa?
– Nie, ale nggghmmm na końcu drogi, tyle że ten komendmmgg pfffrt mgmmmam…
– Melduj, jak tylko coś ustalisz.
– Rozkaz, panie komendancie!

To nie bezsensowny bełkot. To ilustracja, jak wyglądają – a właściwie, jak brzmią – dialogi w licznych polskich produkcjach. Nie jest to oczywiście regułą, ale doszło do tego, że w wielu polskich produkcjach muszę włączać napisy, by rozumieć o czym mowa. Częściej niż w anglojęzycznych.

Nie mówię tu o niskobudżetowej pulpie, którą i tak mało kto ogląda. Rozumiałbym amatorszczyznę w taniej telenoweli emitowanej w niezbyt korzystnych godzinach. Kruk. Szepty słychać po zmroku to jednak produkcja wręcz prestiżowa. Z intrygującym scenariuszem, bardzo dobrymi zdjęciami, która zapowiada się bardzo dobrze. Skargi na dźwięk w tym serialu są dla mnie niepojęte.

Postanowiłem więc zasięgnąć opinii fachowca. Skontaktowałem się z Łukaszem Myszkalem, który na obróbce dźwięku zjadł zęby. Jego zawód to reżyser dźwięku w studiu nagraniowym Grupy RMF, a swoją edukację muzyczną zaczął już w 4. roku życia. Łukaszowi, podobnie jak mnie, nie mieści się w głowie to, co się dzieje w polskiej produkcji filmowej. Jednak w przeciwieństwie do mnie Łukasz ma kompetencje, by próbować ten problem diagnozować.

Co się dzieje z jakością dźwięku w polskich filmach? Pytamy o opinię Łukasza Myszkala.

Maciek Gajewski: O co chodzi z tym kiepskim dźwiękiem w polskich produkcjach?

Łukasz Myszkal: Są ludzie. Dysponujemy sprzętem. To nie jest tak, że nie mamy dostępu do dobrych mikrofonów czy do dobrych studiów, gdzie można zrobić postprodukcję. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to oszczędności. Nie rozumiem natomiast, czemu reżyser oszczędza na dźwięku. Najprawdopodobniej dźwięk, który słyszymy, to dźwięk z planu. Nie są robione postsynchrony, bo albo szkoda na to kasy, albo nie zostało to zaplanowane w terminarzu produkcji i nie ma na to czasu.

Podejrzewasz, że to w ogóle nie jest robione?

Tak, choć jak oglądałem kiedyś serial z fatalnym dźwiękiem, to specjalnie wyczekałem do napisów końcowych. Tam pojawiły się przypisy do postsynchronów, że zostały zrobione przez kogoś w jakimś tam studiu. Nie mam więc bladego pojęcia. To jest coś, nad czym ja się zastanawiam, odkąd pracuję w tej branży.

Przecież starsze produkcje polskie mają bardzo dobry dźwięk, przynajmniej na moje laickie ucho. Co się zmieniło?

W filmach Patryka Vegi w zasadzie nie można zrozumieć co drugiego zdania. No ale właściwie sam zauważyłem w rozmowie z tobą, że te postsynchrony są robione, a i tak dźwięk leży. Może w takim razie są robione przez kogoś, kto tego robić nie umie. Na przykład kuzyn brata reżysera.

Ale czy to na pewno tylko kwestia źle zarejestrowanych dialogów, bez postsynchronów? Częstym problemem wydaje się sam mastering, gdzie na przykład muzyka zagłusza głos aktorów.

Postsynchrony się nagrywa w studiu temu dedykowanym. Właśnie tam aktorzy, którzy brali udział w filmie, przychodzą i czytają jeszcze raz swoje kwestie. Potem oczywiście człowiek siedzi i komputerowo to wyrównuje, bo nikt nie jest w stanie powiedzieć tego samego drugi raz i to dokładnie tak samo. Do tego jest oprogramowanie, które wyrównuje te postsynchrony. Potem ktoś dostaje to do finalnego zmiksowania z dialogami, efektami i muzyką.

To ewentualne wąskie gardło, jakim potencjalnie jest mastering, mnie bardzo dziwi. Wyobrażam sobie, że jeżeli ktoś jest w studiu, które zajmuje się miksem dźwięku do filmu, to jest to studio profesjonalne. To nie jest tak, że ktoś to robi w domu w piwnicy. To powinno być studio jak sala kinowa, gdzie jest ekran, projektor, konsoleta na środku. I dwa krótkie rzędy foteli, gdzie siedzą tylko reżyser, producent i ktoś, kto wykłada na to kasę.

Takie stanowisko jest raczej w dużym studiu filmowym. Skoro ktoś tam został posadzony, to chyba nie z przypadku, ale właśnie ktoś z doświadczeniem. Więc im bardziej nad tym myślę, tym bardziej wiem, że nic nie wiem. To bardzo dziwna sprawa.

Może problemem są pieniądze? Brak czasu?

Bardzo możliwe. Mam takie wrażenie, że dźwięk w Polsce jest wciąż traktowany po macoszemu. Główna część budżetu wkładana jest w obraz czy efekty wizualne. Nad dźwiękiem się nie myśli, a to czasochłonna robota. Trzeba nagrać te postsynchrony, potem je zsynchronizować, zrobić ładne efekty. Ta praca nie trwa tyle, co film.

Niedawno udźwiękowiałem 40-minutowy film, to zajęło mi 4-5 dni. I to bez postsynchronów, tylko efekty, muzyka i poziomy. Pracuje się nad tym sekunda po sekundzie. Możliwe, że w terminarzu produkcji zostało założone zbyt mało czasu. Nadchodzi czas premiery, to producent pogania dźwiękowca. Dawajże mi to szybko! On to wtedy musi robić po łebkach, lub nie poświęca w ogóle potrzebnego do tego czasu.

Dziękuję za rozmowę.

Dzięki!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (37)

188 odpowiedzi na “Dlaczego polskie seriale tak źle brzmią? Rozmawiamy z Łukaszem Myszkalem, weteranem obróbki dźwięku”

  1. Najciekawsze jest to, że przed erą hd w polskich filmach dźwięk był jak najbardziej poprawny. Potem obraz sie poprawił, a dźwięk zesrał

  2. Nierozumienie dialogów to jeszcze nic. Dużo gorsze jest to, że mówią cicho a muzyka i efekty specjalne oraz wybuchy są dużo głośniejsze! I to nie tylko polskie produkcje! To samo jest na przykład z filmami/bajkami dla dzieci! Albo dudni tak, że szyby się trzęsą albo nie słychać dialogów.

    • Otóż to, jest to dosyć częste zjawisko. Jakiś czas temu coś oglądałem, nie pamiętam już co to było, jakiś ciekawy reportaż chyba… Musiałem wstać i wyjść bo nerwowo nie wytrzymałem; denna muzyka która miała być tłem, chociaż nie wiem po co, byłą na pierwszym planie i skutecznie zagłuszała narratora i osoby występujące!

    • Chciałem obejrzeć Peaky Blinders na Natflix i się nie da. Efekty, muzyka skutecznie wszystko zagłuszają. Obejrzałem pierwszy odcinek z napisami i dałem sobie spokój.

  3. Ja w głowę zachodziłem i nawet nie przyszło mi do głowy, że bełkot w polskich produkcjach to jakieś zaniedbanie techniczne.
    Wydawało mi się, że to musi być specyfika naszego języka. Świszcząco szeleszczącego :)
    Ale faktycznie mowa w starych filmach jest ok, w wiadomościach też, a w nowych filmach czy serialach to koszmar.
    Jeszcze puszczając dźwięk przez kino domowe na kolumnach lub na słuchawkach jest marny ale znośny ale już na samym głośniku TV to jest masakra.

  4. Wreszcie ktoś poruszył ten temat. Brawo.
    Rzucają się w uszy: kompletnie niepotrzebnie jazda na dużym zakresie częstotliwości oraz brak kompresji dialogów.
    Czyli… podstawy :)

  5. A czy to nie jest tak, ze w starych filmach, gdzie dzwiek jest lepszy dialogi musialy byc nagrywane gdzies poza planem filmowym?

    Kiedys byl gorszy sprzet i wydaje mi sie ze nie nagrywano dziwieku na planie, tylko w studio, paradoksalnie na starszym i gorszym sprzecie wychodzilo lepiej.

    • To jest właśnie postsynchron, o którym mowa w tekście. Dziś również daje lepsze efekty, ale wymaga dodatkowych kosztów i czasu. A jak producent tnie bez pardonu jedno i drugie, wynik jest do przewidzenia.

  6. Fakt. Choć w zasadzie nie oglądam polskich seriali, to filmy już się zdarza i bardzo często jest tak jak piszesz np. w Linczu musiałem włączyć napisy. Wiesława Komasę cenię, ale mimo świetnej roli nie mogłem zrozumieć połowy jego dialogów.

    Źle zmiksowana muzyka tłumiąca dialogi to inna sprawa, ale to akurat trend ogólnoświatowy, częsty w holywoodzkich blockbusterach. Są na szczęście wyjątki od tej reguły – wzorem ostatnich lat dla mnie był serial Legion – mimo iż muzyka jest tam ciągle obecna, w każdej scenie coś gra (i to nieraz bardzo fajnie gra), to każda kwestia dialogowa jest czytelna i zrozumiała.

  7. Pomysł na temat, bardzo fajny doceniam, ale cały wywiad w zasadzie można podsumować “Wiem że nic nie wiem”. Niestety pod względem merytorycznym leży i mam poczucie zmarnowanego czasu po jego przeczytaniu.

  8. Dziwny wywiad, niby specjalista a nic nie wie. Siedzi w branży to nie rozmawia z ludźmi? Nikt tam tego nie komentuje żeby cokolwiek miał jakieś pojęcie dlaczego tak się dxieje? Tylko opisał jak to się robi, a nie dlaczego jest jak jest i zgaduje. Trudno go odebrać przez to jako autorytet w tej kwestii.

  9. Ależ z dźwiękiem wszystko jest ok. To ci wielcy aktorzy mają taką dykcję. Kiedys w filmach wszystko było słychać bo aktorzy byli uczeni w szkole bardzo wyraźnej dykcji. Dzis graja ludzie z przypadku stąd problemy z ich zrozumieniem.

  10. Jeśli jeszcze cda zacznie poprawiać dzwiek w filmach i serialach to polecam tzw. filmowcom j…nąć się w łeb.

    Pozdrowienia dla vege patryka – jak ogladaliśmy pierwszego pitbulla to o dzwieku mozna powiedziec jedno, przy dowolnym podgłośnieniu dialogi byly ciągle niezrozumiałe.

    Filmowcom polecam oglądania więcej porno – może czegos sie nauczą, dźwięk lepszy i więcej akcji.

  11. Jakikolwiek hollywoodzki film ma o wiele lepiej zrobiony dźwięk (nie tylko dialogi) niż polski.
    To chyba problem mamtowdupizmu a nie pieniędzy. Zachodnie mają dobry mastering, przestrzenność, itd. (oczywiście kiedy trzeba) – a Polskie? Płaskie jak równia pochyła. I tylko soundtrack ratuje oraz czołówka dystrybutora – te to mają i basu i przestrzeni aż nazbyt…

    Taka sama sytuacja występuje przy napisach (kinowych). Wszystko jest fajnie, dopóki białe napisy nie zleją się z białym tłem (lub innym jasnym).
    A przecież jest tyle możliwości manipulowania kinowymi napisami – kolor, pogrubienie, otoczka, pozycja … cuda można robić.

  12. Czy dobre/średnie audio chociaż trochę to uratuje?
    Chciałem zainwestować w soundbara (nie mam miejsca na kino domowe) tak do 2tyś, ale z tego co czytam to chyba nie ma sensu (jeżeli chodzi o polskie filmy)

    • myślę, że powinno pomóc.
      Ja praktycznie zawsze puszczam przez kino domowe na głośniki, jest wyraźnie lepiej niż na głośnikach TV

  13. Oj tak, od dawna obserwuję ten problem w polskich produkcjach – zarówno serialowych, jak i filmowych. Coś okropnego. Pamiętam, jak pierwszy sezon Watahy musiałem oglądać z polskimi napisami, bo autentycznie nie byłem w stanie zrozumieć co aktorzy mówią.

  14. Udźwiękowienie polskich filmów po roku 1990 ma tą samą główną wadę. Scenariusz wzięty z sufitu ale realizm – aż do bólu – wzięty z ulicy. czyli jak jest dialog na ulicy to słyszymy tylko szum samochodów. Coś takiego jak udźwiękowienie w studio okazuje się być za drogie dla tego zalewającego chłamu.

  15. Polecam amplituner kina domowego, bo skutecznie niweluje problemy z dźwiękiem w filmach.
    Sam posiadam budżetowy amplituner Denona, jest tam taka funkcja jak Dynamic Volume (day, evening, midnight) który dba
    o wyraźne dialogi w filmach, do tego jak ustawie wiczorem Dynamic Volume na midnight, jestem pewny że nic mi nie huknie znienacka i nie pobudzi reszty tubylców.

  16. Skąd niby miałaby się wziąć potrzeba dobrego dźwięku w filmie, czy serialu, skoro 99% Polaków ogląda profesjonalnie zrealizowane produkcje zagłuszone lektorem? Skąd mają wiedzieć, jak być powinno?

  17. Dokładnie to samo dzieje się w polskim Game-Devie. Duże studia developerskie, w których w każdym dziale masz po kilkanaście osób pracujących nad tytułem, po 80-90 programistów, a w dziale sound designu – 2 osoby. Często juniorzy z niewielkim doświadczeniem. Czemu? I to nie jest tak, że nie ma chętnych – jest bardzo dużo chętnych. Nawet budżetu specjalnie nie brakuje… To czego brakuje? Osoby która ten budżet faktycznie odważy się przeznaczyć na sound, zrozumienia wagi pracy nad dźwiękiem? Cała branża około-dźwiękowa (specjalnie nie używam słowa muzyczna – chodzi mi o realizacje dźwięku (filmy, eventy), sound design (game dev, filmy), miks i mastering i tak dalej) w naszym kraju kompletnie LEŻY. I to nie z braku utalentowanych osób – bo ludzie są – właściwie nie wiem nawet z braku czego i też od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam…

  18. Dźwięk w Polskich filmach to istna tragedia. Sam jestem kinomanem, posiadam wiele filmów uhd hdr zagranicznych i Polskich i o ile mogę w zagranicznych usłyszeć każde słowo o tyle w Polskich nie da się prawie nic zrozumieć. Jak chcą zaoszczędzić to niech chociaż wzmocnią głos komputerowo a wyciszą efekty specjalne, bo pogłaśniając i słysząc głos aktorów wyraźnie przy w efektach specjalnych bębęnki wybuchają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...