Sprawdziłem, czy ten nasz polski Adam Kruk jest materiałem na nowego Sherlocka Holmesa – recenzja

Recenzje/Seriale 19.03.2018
Nasza ocena:
Sprawdziłem, czy ten nasz polski Adam Kruk jest materiałem na nowego Sherlocka Holmesa – recenzja

Canal+ od tygodni zachęca widzów, by dali szansę nowej wysokobudżetowej rodzimej produkcji. Dałem się namówić na ten polski serial z ambicjami, a w niedzielny wieczór przywitał mnie Adam Kruk i jego (bez)barwna rzeczywistość.

W tekście mogą pojawić się małe spoilery z pilota serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku.

Polskie stacje telewizyjne dowiodły już, że nad Wisłą da się kręcić seriale, które nie mają kompleksów na tle zachodnich produkcji. Co prawda Telewizja Publiczna pluje nam w twarz Koroną królów, TVN ma swoich widzów za idiotów, a Polsat nie ma w sumie w swojej ramówce nic, co byłbym w stanie z pamięci przywołać, ale stacje premium stawiają poprzeczkę wyżej.

Polacy lubią i umieją w kryminały. Perełką bez dwóch zdań jest Wataha, a HBO przygotowało też niezły, chociaż już nie wybitny, Pakt. Canal+ dał nam za to świetny pierwszy sezon Belfra. Przy drugim twórcy wyłożyli się jednak nie mniej spektakularnie, co Nic Pizzolatto przy sequelu Detektywa – więc miałem nadzieję, że nowym Krukiem stacja się zrehabilituje.

Kruk. Szepty słychać po zmroku premiera

Kruk. Szepty słychać po zmroku stoi półkę wyżej niż drugi Belfer.

Belfra z minionego roku możemy uznać za wypadek przy pracy. Kruk w wielu scenach był nieoczywisty, zaskakujący, odświeżający. Już samo otwarcie jest jak u Hitchcocka niemałym trzęsieniem Ziemi, a potem widz jest bombardowany mocnymi scenami i masą niedopowiedzeń. Jest tajemnica, jest groza, jest niepokój.

Pilot dobrze przedstawia kilku istotnych bohaterów, w tym samego Kruka – zmęczonego życiem policjanta. Lata ciężkiej pracy widać w jego oczach. Życie jednak nie da mu odpocząć. Bohater zostaje wysłany w ramach śledztwa do Białegostoku. Nie chce się zgodzić na taki transfer, ale nie ma wyboru.

Nie jest to jednak dla Kruka najlepszy czas na wyjazd – ma dziecko w drodze. Partnerka głównego bohatera ma do niego słuszny żal, że zostawia ją samą. Adam boryka się do tego z problemami ze zdrowiem, ale niedokończone sprawy z przeszłości się o siebie upomniały.

kruk wywiady

Widzowie razem z bohaterem ruszają na Podlasie.

Z początku przeszkadzała mi poszarpana narracja i liczne flashbacki – Kruk. Szepty słychać po zmroku charakteryzuje głównego bohatera dwutorowo. Oglądamy jego dorosłe życie, widzimy pazury – ale już stępione. W dzieciństwie Adam był jednak postrachem domu dziecka, w którym się wychowywał.

Współcześnie role się jednak odwróciły. Teraz to wcześniej niepozorny, cały czas niewypuszczający z rąk harmonijki tajemniczy Sławek jest liderem. Ta postać z pewnością odegra jeszcze niemałą rolę, a widzowie zaczęli już snuć na temat tej postaci rozmaite hipotezy, ale nie ma co uprzedzać faktów.

Skakanie po liniach czasowych wpierw konfundowało, ale po pierwszej godzinie spędzonej z Krukiem miałem już w głowie jasny obraz tego, o czym traktuje ta opowieść. Dość przy tym powiedzieć, że oficjalny powód, dla którego Kruk wraca w rodzinne strony, nie porywa. Dla serialu to też zdaje się tylko pretekst, by rozgrzebać sprawę sprzed kilku dekad.

Sherlock Holmes made in Poland.

Kruk ląduje w swoim rodzinnym mieście, a lokalni policjanci traktują go jak wroga. Widzą w nim szpicla, a nowy przełożony głównego bohatera igra sobie z nim, prosząc, by pokazał, „jaki jest z niego Sherlock Holmes”. Szybko okazuje się, że sponiewierany przez los policjant nie bez powodu cieszy się respektem. Faktycznie jest świetnym detektywem.

Pierwszą sprawę, z którą lokalna policja nie mogła sobie sama poradzić, rozwiązuje jakby od niechcenia. Kamera stara się pokazywać jego proces dedukcji, w taki oczywisty-nieoczywisty sposób. Trochę jak w Sherlocku od BBC, aczkolwiek bez nałożonych na ekran efektów specjalnych.

W ogóle mam wrażenie, że w Kruku efektów brakuje.

Nie wiem, czy to wina transmisji w nc+ GO, czy też taki był zamysł twórców, ale serial jest jakby wyprany z kolorów. Może jednak właśnie o to chodziło, by pokazać szarość egzystencji Kruka. Po wyjeździe na Podlasie wcale nie jest pod tym względem lepiej – bo z kolorów liczą się tutaj tylko biały i czerwony.

kruk

Canal+ odważnie zabiera głos w sprawie wypaczonego patriotyzmu. Podczas akcji w zapomnianym przez świat, ludzi i Boga magazynie, kontrabandy pilnują ludzie, którzy na ustach mają narodowe przyśpiewki, a w rękach kije bejsbolowe.

Jestem przekonany, że takie zero-jedynkowe przedstawienie sprawy wielu widzom się nie spodoba. Sam jednak widzę w tym smutne świadectwo naszych czasów. Bandyci faktycznie zawłaszczyli sobie w ostatnich latach patriotyczne symbole, a Kruk. Szepty słychać po zmroku to w dosadny sposób komentuje.

Motywem przewodnim serialu będzie też pedofilia.

Jak na razie w pierwszym odcinku ten temat został ledwie zarysowany, ale to o tym problemie Adam Kruk rozmawia ze Sławkiem w aucie, gdy przyglądają się staremu znajomemu sprzed lat. Serial wyjaśnia też, dlaczego główny bohater musi się spieszyć z wyjaśnieniem zagadki – sprawy pedofilii po trzech dekadach ulegają przedawnieniu.

serial kruk

Mam nadzieję, że z takiej wybuchowej mieszanki udało się scenarzyście wyrzeźbić coś ciekawego. Na razie za wcześnie na oceny całości, ale Kruk zapowiada się niezłe widowisko. Chociaż nie stałem się fanem tytułowego bohatera już po pierwszym odcinku, to na kolejne epizody czekam z zaciekawieniem.

Duża w tym zasługa faktu, że pod względem formalnym Kruk to kawał dobrej telewizji, a historia ma potencjał. Po ostatnim Belfrze wolę jednak wstrzymać się z przesadnym optymizmem. Canal+ na kredyt zaufania po ostatniej wpadce nie zasługuje – ale na szczęście pilot Kruk. Szepty słychać po zmroku nastraja pozytywnie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...