Udźwiękowienie serialu „Kruk” – jak również innych hitowych polskich produkcji – jest nieporozumieniem

Felieton/Seriale 19.03.2018
Udźwiękowienie serialu „Kruk” – jak również innych hitowych polskich produkcji – jest nieporozumieniem

Udźwiękowienie serialu „Kruk” – jak również innych hitowych polskich produkcji – jest nieporozumieniem

Coraz lepsze są polskie seriale. Szczególnie te produkowane przez telewizje premium, jak nc+, czy HBO Polska. Jedno się jednak nie zmienia – udźwiękowienie w nich dalej woła o pomstę do nieba.

I mocno frustruje. Wczoraj zamiast cieszyć się naprawdę udanym pierwszym odcinkiem „Kruka” od Canal+ pod kątem scenariuszowym i aktorskim, kląłem pod nosem co chwilę, bo z dialogów rozumiałem może co trzecie słowo.

Zdaje się, że nie tylko ja odniosłem takie wrażenie. Moja uwaga na ten temat na Twitterze utwierdziła mnie w przekonaniu, że to na pewno nie problem mojego telewizora i sprzętu audio (a te mam zacne).

Jest coś fundamentalnie nie tak z udźwiękowieniem polskich produkcji

Ten sam problem miałem zarówno przy oglądaniu „Belfra”, jak i doskonałej „Watahy”, choć może nie aż w tak dużym stopniu jak przy wczorajszym seansie pierwszego odcinka „Kruka”.

Fatalnie nagłośnione są przede wszystkim dynamiczne dialogi, gdy szybko pada wiele słów i gdy postaci wchodzą sobie w słowo, jak chociażby w scenach w samochodzie z udziałem dwóch głównych bohaterów serialu „Kruk”.

Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy postaci są od siebie w kadrze oddalone i rozmawiają – wtedy jedną z nich słychać zdecydowanie za głośno, drugiej prawie wcale.

A już totalnym nieporozumieniem jest udźwiękowienie muzyki w tle. Szczególnie wtedy, gdy wyłania się na pierwszy plan – w przypadku „Kruka” są to wschodnio brzmiące motywy folkowe – wchodzi ona tak głośno, z takim impetem, że trudno nie podskoczyć na fotelu i pobudzić przy okazji śpiące w drugim pokoju dzieci.

Ja tego nie rozumiem. Przecież udźwiękowienie to jeden z podstawowych elementów sztuki produkcji filmowej.

Podobny zresztą do tego, jak produkuje się dźwięk w nagraniach muzycznych.

Jest proces masteringu, gdzie wyrównuje się poziomy głośności: podkręca się część dźwięków, obniża wartość innych. Dodaje się specjalne efekty dźwiękowe, dzięki czemu można zachować wyrazistość jednej ścieżki względem drugiej. Potem w procesie postprodukcyjnym dochodzi do ponownego remasteringu dźwięku, gdzie dodawany jest dodatkowy filtr. A mówimy tu przecież o podstawach, które zna każdy laik amatorsko składający filmy i produkujący muzykę na własny użytek.

Dlaczego więc dźwięk w polskich serialach leży i kwiczy?

To nie pierwszy raz, gdy nieoficjalnie słyszymy, że na porządne udźwiękowienie polskich produkcji po prostu brakuje kasy. To zazwyczaj ostatni element postprodukcji, więc budżet najczęściej nie pozwala na skorzystanie z wysokiej jakości sprzętu i specjalistów.

Smutne to jest. Bo z jednej strony mamy naprawdę coraz lepsze scenariusze, polscy filmowcy coraz lepiej posługują się obrazem, a polscy aktorzy nie są wcale gorsi od tych amerykańskich.

Tymczasem odwalamy fuszerkę z dźwiękiem i czar pryska.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (55)

248 odpowiedzi na “Udźwiękowienie serialu „Kruk” – jak również innych hitowych polskich produkcji – jest nieporozumieniem”

    • Jest jeszcze wszechobecny szum otoczenia i szeleszczenie wszystkiego wokół, jakby nie można było tych poziomów wyciszyć.

  1. Jak oglądałem Pitbulle, to głośność TV musiałem rozkręcić prawie do połowy. Niektóre dialogi totalnie niezrozumiałe, co pewnie wynika zarówno z kiepskiego nagrania dźwięku, jak i mamrotania pod nosem zamiast mówienia u niektórych aktorów. Inne polskie filmy też mają taką samą przypadłość. Realizacja dźwięku leży i kwiczy.

    • Fajnie, że jest jakieś obejście. Ale czy to powinien robić użytkownik? :) Ile jeszcze lat będziemy “naprawiać” polskie filmy modyfikując dźwięk albo odtwarzając filmy z napisami? :)

  2. Oglądałem wczoraj na TVN Fabuła Gwiezdne Wojny, przełączyłem sobie na oryginalną ścieżkę dźwiękową i miałem podobnie – efekty dźwiękowe musiałem wyciszać, żeby sąsiedzi nie wpadli a podczas rozmów zwiększać głośność bo ledwo dało się cokolwiek zrozumieć.

  3. Takie udźwiękowienie to unikalna cecha polskiego kina. Wydział Reżyserii Dźwięku Łódzkiej Szkoły Filmowej do tego poziomu dochodził przez dziesięciolecia. ;) Tego nie spotka się nigdzie na świecie. :) To zabawne ale coraz częściej w polskich filmach używam napisów. Wygodniej się ogląda. :)

    Skoro Spider’s Web porusza tematy filmów i jest całiem dużym i znanym portalem to może udałoby się zrobić wywiad z jakimś polskim fachowcem od dźwięku w filmach. Może wyjaśniłby nam o co chodzi z tym dźwiękiem w polskich filmach. :) Może to specyfika języka i nie da się tego zrobić dobrze i po polsku jednocześnie? ;)

      • A nie istnieje?! No to teraz wszystko jest jasne. Już wiemy dlaczego dźwięk w polskich filmach to taka amatorszczyzna. Na szczęście są napisy także do polskich filmów i można się nimi ratować.

        Podlinkowane artykuły to jakiś żart? :) Że niby winą za to, że nie słyszę dialogów w polskich filmach jest mój sprzęt? A do dialogów w filmach rosyjskich i angielskich ten sam sprzęt już jest dobry? :) Skoro dźwięk w polskich filmach od 15 tak dobry to dlaczego TAK DUŻO osób ma z tym problem? Przecież to nie są jednostkowe przypadki, że ktoś czegoś nie rozumie tylko to już jest wręcz znak rozpoznawczy polskiego kina.

        • Jako absolwentka Wydziału Reżyserii Dźwięku na Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie naprawdę polecam nie zwalać wszystkiego na dźwiękowców jak się nie ma pojęcia jak to działa…

          • Nawet 150 artykułów nie zmieni faktu, że oglądając dzisiaj film polski będę miał problem z dźwiękiem, a oglądając film amerykański, rosyjski czy hiszpański problemu nie będę miał.

            Co ciekawe – nie mam problemów z filmami kręconymi w latach 60, 70, 80, np. “Stawka większa niż życie”, “Kariera Nikodema Dyzmy”, “Alternatywy 4”. Może dlatego, że dialogi znam na pamięć. :)

          • Odpowiedź na pytanie czemu dźwięk był lepszy w starych filmach znajduje się w artykułach… A oczywiście, że w zagranicznych filmach wszystko jest jasne, w końcu są z napisami!

          • Nie każdy ogląda zagraniczne filmy z napisami i jakoś nie musi zwiększać głośności żeby zrozumieć dialog i zmniejszać żeby wybuchy nie obudziły sąsiadów 2 piętra wyżej.

            W jednym artykule bardzo nieszczęśliwie przytoczono przykład “W pustyni i w puszczy”. Akurat odtwórca roli Stasia Tarkowskiego ma straszną dykcję. A gdy odzywa się Nel to jakby ktoś mówił z innego pomieszczenia.

            Skoro problem dźwięku w polskich filmach nie istnieje to skąd tyle tych tłumaczących się artykułów? :) Te artykuły są właśnie dowodem na to, że problem istnieje i od wielu lat nie potrafimy sobie z nim poradzić. Na szczęście są napisy…

          • A to już jest kwestia budżetu filmu, a w związku z tym czasu na postprodukcję dźwięku, który jest o wiele wiele krótszy niż w wysokobudżetowych amerykańskich filmach.

          • Czyli jesteśmy uziemieni i nic się z tym już nie da zrobić. No i przynajmniej wszystko jest jasne. Dźwięk w polskim filmie dorzucamy do innych naszych “osiągnięć” jak np.: NFZ, ZUS, PKP.
            Na szczęście są napisy…

          • Z roku na rok jest coraz lepiej, ponieważ zwiększa się świadomość ważności dźwięku wśród producentów filmowych. A tymczasem łatwo powiedzieć, że dźwięk w polskich filmach jest do kitu, a nikt nie bierze pod uwagę ile powstało polskich filmów, w którym dźwięk jest naprawdę dobry, np. Chemia, Miasto 44, Imagine, Listy do M, #WszystkoGra…

          • To fakt, że nie mam pojęcie jak to działa. Wiem tylko, że to po prostu nie działa. Ja już nawet nie wymagam od polskiego kina dobrego dźwięku. Po prostu każdy polski film oglądam z pilotem w dłoni. Daję głośniej na dialogach i ciszej na głośnych akcjach.

  4. W PL serialach faktycznie prsktycznie w kazdym jest ten problem, ale zagraniczne wcale nie sa specjalnie lepsze… Od jakichs 2-3lat zauwazylem taka tendencje… Regulowalem kino domowe dziesiatki razy, probowalem ogladac na glosnikach tv, nawet na sluchawkach… Wszedzie ten sam problem – ciche dialogi… Co ciekawe jak siegne do dtarszych produkcji, jeszcze na dvd nie ma tego problemu.

  5. Zgadzam się, że polscy aktorzy mają problem z dykcją i że dźwięk kuleje, ale, czy w przypadku zachodnich produkcji nie jesteśmy bardziej wyrozumiali, bo zwykle mamy atrapę w postaci napisów? Co do skoków głośności – to chyba wina projektowania dźwięku pod kątem sal kinowych i dużych przestrzeni, do telewizji powinien być ten dźwięk bardziej uśredniony, żeby nie było takich dużych różnic dynamiki.

  6. moze wystarczy przestac ogladac seriale na pierdzacym glosnikami smartfonie? ;-) Zart, polskie seriale i filmy maja mega problem z dzwiekiem.

  7. Czekaj. czekaj, czy czasem ten twój zacny sprzęt audio to nie Sonos ?
    jeśli tak to ci powem że do filmów to nie jest zacny sprzęt.
    Obecnie każdy amplituner kina domowego potrafi dynamicznie obrabiać dźwięk
    i niema problemu z dialogami, np. moge sobie tak ustawić że nic mi nie huknie i nie szepcze.
    Do tego można sobie dostosować głośność dialogów.

    Dialogi to nie tylko problem Polskich filmów, ale zagranice często oglądamy z lektorem lub napisami
    co skutecznie maskuje problem.

  8. O tak, dźwięk, dialogi czy muzyka. Gdy bohaterzy prowadzili rozmowę to musiałem zwiększyć dźwięk, a za chwilę jak nie “rykła” muzyka…

  9. Toć w Polsce liczy się by grało znane nazwisko i to na nie przeznacza się złotówki, a każdy inny aspekt szkoda kasy. A skoro widzowie się nie skarżą na dubbing, napisy, ścieżkę dźwiękową, montaż… to super, że się nie znają. Także skąd w Polsce ma się wziąść dźwiękowiec dobry skoro nikogo nie obchodzą, a robią przy superprodukcjach jak seriale paradokumetalne i produkcję typu “Botoks” gdzie jest dobrze gdy wyrazie słychać słowa na k… Ścieżka dźwiękowa? Odpowiednie odgłosy środowiska? Nikogo nie obchodzą. Także skąd to oburzenie na SW to nie rozumiem. Toć to Polska – inaczej nie będzie. Już nikt nie pamięta artykułu o kiepskich napisach na Netflix. Także widać jaki ten SW wielki skoro na nic wypływu nie ma.

  10. Jako reżyser dźwięku po studiach i z doświadczeniem w udźwiękowieniu filmów kinowych polecam rozeznanie się w temacie przed napisaniem artykułu (zupełnie nieprofesjonalnego), który ocenia i znieważa pracę wielu ludzi, np. tak jak to zrobili to przed napisaniem artykułów autorzy poniżej.
    Zapraszam do lektury panie Przemysławie i mam nadzieję na większy profesjonalizm w przyszłości!

    https://www.sfp.org.pl/baza_wiedzy,303,19325,1,1,Co-slychac-O-dzwieku-w-polskim-kinie.html

    http://metro.gazeta.pl/metro/1,50144,17699934,Dlaczego_w_polskich_filmach_nie_slychac_dialogow_.html

      • Czy gdzieś w moim komentarzu było napisane, że jest fantastycznie? Nie, zachęcam tylko do bliższego zapoznania się z tematem, który jest bardziej skomplikowany niż wszystkim się wydaje…

        • Droga Olgo. Faktem jest że dźwięki w polskich produkcjach są słabo wykonane. Dialogi niezrozumiałe i ciche jakby były w tle a dźwięki albo bardzo cicho że nią tobia efektu albo bardzo głośno. Podsumowując zgadzam sue z autorem że dźwięk często psuje dobry polski film lub serial

        • A ja gdzieś sugeruję, że to jest proste? W linkowanym materiale jest głównie o sukcesach. Są perełki, zgoda, więc jednak da się. Oryginalne pomysły, sam dorzucę np. przejście z dźwięku transcendentnego w immanentny (u Wajdy – okaryna w „Kanale”). Tym bardziej wkurzają produkcje ewidentnie spaprane.

          • Reżyserzy dźwięku, pasjonaci kina, marzą o tym, żeby było więcej czasu na postprodukcję dźwięku, ale bardzo często jest to niestety niemożliwe… :(
            chciałam tylko sprostować, że ludzie, którzy się tym zajmują nie są głusi, ale mamy taki budżet/czas na wykonanie pracy jak mamy, takich aktorów, którzy nie do końca wyraźnie mówią jakich mamy i takie późniejsze zniekształcenia dźwięku podczas emisji odcinka w telewizji, że w całości często daje to efekt niesatysfakcjonujący. A uwierzcie mi, dźwiękowców to też zniesmacza.

          • Nie należy dziwić się widzom, że czepiają się ludzi firmujących swoim nazwiskiem niedoróbki, bez wnikania w szczegóły. Jeśli nie jest to wina dźwiękowców a ogólnie pojętej organizacji produkcji, to kto powinien zmienić ten stan rzeczy?

          • Producenci, a przede wszystkim już w szkołach filmowych powinno się uczyć, że na dobry dźwięk potrzeba czasu, a nie, że to tylko dodatek.

  11. Ten problem nie dotyczy tylko seriali, ale produkcji pelnometrazowych.
    Jezeli chodzi o seriale swego czasu nawet balem sie, ze jestem juz lekko przygluchy.
    Niestety ale polskie udzwiekowienie jest kompletnie do d…py.

  12. Ja od dawna korzystam ze sluchawek a napisy w filmach mam włączone na okrągło. Zupełnie się zgadzam z autorem, choć zawsze mi się wydawało, że róznica wynika z tego, że filmy zagraniczne te z lektorem, mają dzieki niemu jeden poziom głośności dialogów.

  13. Czy autor tekstu nie wstydzi się podpisywać swoim nazwiskiem tak nędznego pod względem merytorycznym tekstu? Bo można to porównać do portalu motoryzacyjnego, na którym ktoś by napisał, że dobrą przyczepność zapewnia skórzana tapicerka, a wolnossące zawieszenie gwarantuje spalanie na poziomie 140 Nm przy 20 litrach oleju w baku.

    Tylko że styczność z samochodem każdy z nas czasem ma, a z udźwiękowieniem filmów już nie, więc po co robić research skoro nikt się nie zorientuje, że pan Przemysław Pająk plecie głupoty? A jednak, ktoś się zorientował! :)

  14. Wstyd mi za autora tego artykułu. Porcja laickiego bełkotu ubrana w pseudo-popularnonaukowy język. Radzę dowiedzieć się, czym jest mastering, jaka jest funkcja efektów dźwiękowych (podpowiem, że nie jest to “wyrazistość jednej ścieżki względem drugiej”).
    Człowieku, możesz narzekać na to, że nie słyszysz dialogów, bo Twoje dzieci chcą sobie pospać, ale ponarzekaj sobie przy świątecznym stole. Nie pisz jednak o rzeczach, o których nie masz zielonego pojęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...