Marvel chwali się 10 latami z IMAX, a ja zapomniałem, że istnieją inne ekrany. Co sprawia, że IMAX jest tak dobry?

Artykuł/Film 14.03.2018
Marvel chwali się 10 latami z IMAX, a ja zapomniałem, że istnieją inne ekrany. Co sprawia, że IMAX jest tak dobry?

Marvel chwali się 10 latami z IMAX, a ja zapomniałem, że istnieją inne ekrany. Co sprawia, że IMAX jest tak dobry?

Człowiek łatwo przyzwyczaja się do dobrego. Kiedy jakiś czas temu odwiedziłem salę projekcyjną Multikina, byłem w szoku. Nie mogłem uwierzyć, że komercyjny multipleks posiada tak małe ekrany. Niemal jak w kinie studyjnym. IMAX zmienił moje kinowe doświadczenia i zrobił to na zawsze.

Jestem prostym, żeby nie napisać prostackim typem widza. Gdy chcę obejrzeć ambitny, bardziej wymagający obraz, wolę to robić w domowym salonie. Ewentualnie lokalnym kinie studyjnym, gdzie panuje niemal domowa, rodzinna atmosfera (pozdrawiam katowicki Światowid). Do kina rozumianego jako multipleks z potwornie drogim popcornem i głośnymi premierami chodzę tylko na wybuchy. Na pościgi. Na popisy kaskaderskie. Na walki i na ratowanie świata.

Nie odwiedzam multipleksu z myślą o przeżyciu katharsis. Mam o wiele bardziej przyziemne pobudki. Zależy mi wyłącznie na wizualno-dźwiękowej przyjemności, której nie zapewni sprzęt RTV stojący w salonie. Na kapitalnych efektach specjalnych, obrazie ostrym jak żyletka oraz basach, od których wibruje cały fotel. Stąd IMAX. Powrót do zwykłego ekranu pod taśmę 35 mm nie wchodzi w grę.

Oczywiście trzeba być świadomym, że polski IMAX jest „oszukany“ względem tego oryginalnego, analogowego.

Prawdziwy IMAX opiera się na wyjątkowej taśmie analogowej. Filmy w tym standardzie są nagrywane na światłoczuły nośnik 75 mm. Taka błona posiada pionowo ustawiony kadr, w przeciwieństwie do poziomego standardu 35 mm. Nietypowy nośnik od początku był tworzony z myślą o gigantycznych ekranach, na których w przyszłości będą wyświetlane filmy o kosmicznej rozdzielczości. Na przykład 10K, 20K lub nawet 40K. Analogowa taśma ma w sobie coś magicznego i bardzo zazdroszczę tym widzom w USA, którzy wciąż mogą przejść się na analogowy seans. Jak na filmie poniżej. Coś. niesamowitego:

W międzyczasie dokonała się cyfrowa rewolucja. Przemysł filmowy był jednym z jej głównych beneficjentów. Do kin zawitały projektory 2K (oraz w mniejszym stopniu 4K), które zrewolucjonizowały świat filmowej dystrybucji. Zamiast polegać na dziesiątkach kilogramów taśmy 75 mm, obraz można transportować na wygodnym, lekkim i poręcznym dysku twardym, kompatybilnym z wszystkimi projektorami. W ten sposób pogoń za rozdzielczością w świecie IMAX została zatrzymana. Przy pomocy zwykłego projektora 2K. Z optymalizacją kosztów nie wygrasz.

Polskie kina IMAX działają w oparciu o projektor z dwoma obiektywami 2K, który jednocześnie wyświetla dwa obrazy na gigantycznym ekranie. Słyszałem głosy, że w ten sposób osiąga się wideo w jakości 4K, co jest oczywiście nieprawdą. Dwa obiektywy ratują po prostu obraz przez nadmiernym rozciągnięciem (czyli pikselozą), a do tego pozytywnie wpływają na jego jasność. To jednak tyle. O żadnym natywnym 4K nie może być mowy.

Skoro nie rozdzielczość filmu, to co takiego sprawia, że IMAX jest wyjątkowy?

Ekran. Gigantyczna powierzchnia, która sprawia, że widz jest wręcz przytłoczony filmem. W Polsce mamy do czynienia z obiektami o wymiarach 24 na 18 metra. Sale z takimi powierzchniami to prawdziwe potwory w porównaniu do standardowych pomieszczeń ekranowych. Gdy przez kilka lat korzysta się wyłącznie z kina IMAX, później naprawdę trudno uwierzyć, że ludzkość wciąż ogląda letnie blockbustery na tych malutkich ekranikach w sieciówkach. To jak robienie sobie krzywdy.

Same rozmiary to nie wszystko. Ekran IMAX-a pozwala wyświetlać filmy w niestandardowych proporcjach. Wideo domyślnie kręcone w tym standardzie (nie dostosowywane!) jest tak samo szerokie co tradycyjny obraz, ale znacznie wyższe. Słowem – pozwala zobaczyć więcej w pionie. Dlatego coraz popularniejsza staje się praktyka kręcenia tych najbardziej efektownych ujęć kamerami IMAX. Można być w szoku, o ile więcej widać w tym formacie. Czy też raczej – ile dotychczas się straciło:

Proporcje kadrów na nowo otwierają jednak furtkę do debaty nad „starym“ formatem 4:3, który nie bez powodu został wygryziony przez obraz panoramiczny. O ile jednak archaiczne 4:3 ucinało obraz w poziomie, tak IMAX zachowuje rozmiar na szerokość, dodając „bonus“ na wysokość. Przynajmniej w teorii. Praktyka jest nieco bardziej problematyczna.

Jeżeli film był od zera tworzony przy pomocy kamer IMAX – wszystko jest pięknie dopasowane. Jeśli jednak dostosowuje się format dopiero w postprodukcji, wtedy IMAX traci nieco na bokach. Dlatego tak ważne jest, aby zrozumieć różnicę między filmem nagranym w formacie IMAX, a filmem zaledwie wyświetlanym w tym formacie. Ten pierwszy będzie się prezentował rewelacyjnie. Ten drugi mógł zostać boleśnie pocięty, by dopasować go do proporcji.

Macie kino IMAX w okolicy? Doceńcie je.

Nie mam wątpliwości, że bilety na seanse IMAX są nieproporcjonalnie drogie. Zwłaszcza porównując cennik do najnowszej oferty Multikina, gdzie zawsze, wszędzie i dla każdego bilet kosztuje zaledwie 15 zł. Weźmy jednak pod uwagę, że w Polsce jest tylko sześć sal kinowych z tymi wielkimi ekranami. Jeżeli mieszkacie w jednym z miast z dostępem do IMAX, niewykorzystanie tego dobrodziejstwa jest grzechem.

Znam miłośników kina z mniejszych miejscowości, którzy zabiliby za taki przywilej. Nie wyobrażam sobie pójścia na nocną premierę Gwiezdnych wojen albo Avengersów gdzie indziej, niż właśnie do sali IMAX. Szkoda tylko, że projektanci obiektów w Polsce za nic mają specyficzne, bardziej stadionowe ułożenie foteli, które również stanowi rozpoznawczą cechę doświadczenia IMAX na Zachodzie. U nas upycha się widzów w typowych salach kinowych, co ma niewiele wspólnego z oryginalnym doświadczeniem pomyślanym przez twórców efektownego standardu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...