Black Panther zarobił miliard dolarów. Wkurzają mnie zachwyty nad tym przereklamowanym filmem

Artykuł/Film 12.03.2018
Black Panther zarobił miliard dolarów. Wkurzają mnie zachwyty nad tym przereklamowanym filmem

Black Panther zarobił miliard dolarów. Wkurzają mnie zachwyty nad tym przereklamowanym filmem

Rzemiosło Marvela doprowadzone do perfekcji czy wielki beneficjent poprawności obyczajowej w popkulturze? Wchodząc na salę kinową, wciąż nie wiedziałem, do której grupy zaliczyć film Black Panther. Zachodni krytycy rozpływali się nad dziełem Cooglera, ale wiecie, jak to z nimi bywa…

„Najlepszy film w historii Marvela“ – mógłbym przysiąc, że widziałem przynajmniej kilkanaście zagranicznych nagłówków w takim tonie, które dotyczyły Czarnej Pantery. Zachodni krytycy, którzy mieli przywilej zobaczenia filmu na przedpremierowych pokazach, dosłownie rozpływali się nad dziełem Ryana Cooglera. Reżyser świetnego Creeda gwarantował kino na odpowiednim poziomie, toteż sam dołożyłem cegiełkę do miliarda dolarów, jakie właśnie zarobiła Pantera.

Wychodząc z kina, byłem bardzo rozczarowany. Black Panther to mocno przeciętny film Marvela. Z marszu wymienię 10 lepszych.

Najbardziej rozczarowała mnie rola Michaela B. Jordana. Uwielbiam tego aktora. Śledzę jego karierę od wielu lat i uważam, że posiada gigantyczny potencjał. Kiedy więc przeczytałem, że odgrywany przez niego Killmonger jest postacią skomplikowaną, niejasną i nieszablonową, byłem zachwycony. Marvel cierpi na gigantyczny deficyt charyzmatycznych szwarccharakterów pokroju Lokiego. Cieszyłem się, że w końcu ktoś to zmieni.

UWAGA – tekst może zawierać spoilery

Niestety, Killmonger to jedna wielka wydmuszka. Rozpatrując tę postać od strony filmowego rzemiosła, naprawdę nie wystarczy sprawić, aby po policzku złoczyńcy pociekła łza, by ten nagle stał się skomplikowany i świetnie rozpisany. Dostaliśmy postać płytką, której jedyny cel to walka. Zyskując władzę, Killmonger staje się pusty. Nie ma swoim poddanym niczego do zaoferowania. Jego potencjał ulega kompletnemu wyczerpaniu.

Moment, w którym antagonista chce umrzeć, to moment, w którym Kevin Feige mówi do widowni: „-Nie miałem na niego dalszego pomysłu“. Killmonter najpierw rozpaczliwie trzymał się życia, służąc w wojsku i służbach specjalnych. Miał misję, która swoim zasięgiem rozciągała się na cały świat. Na setki milionów ludzi. Gdy jednak kuzyn króla znajduje się we własnym państwie, do którego zawsze tak bardzo chciał trafić, rezygnuje z dalszej walki.

Wizja zimnej celi (zapewne chwilowej – co królewska krew, to królewska krew) wystrasza zabójcę na tyle, że ten odbiera sobie życie. No nie no, tak się nie robi. I jeszcze ten tekst o kajdanach… jak gdyby Killmonger nie był specjalistą w wyswobadzaniu się z nich. Nawet w środku więzienia królewski kuzyn mógłby mieć sporą siłę oddziaływania na możnych Wakandy. Tak jak Loki, który wewnątrz swojej celi również pociągał za sznurki. Wystarczyła do tego odrobina cierpliwości.

Sama Wakanda to również spore rozczarowanie.

Kostiumy, tańce, śpiewy – wszystko to wygląda rewelacyjnie. Niestety, sama panorama najbardziej rozwiniętego technologicznie miasta na planecie Ziemia pozostawiała wiele do życzenia. Projektantom zabrakło pomysłu na prawdziwie unikalne miejsce. Wzięli więc aglomerację z Altered Carbon (bądź jakiegokolwiek generycznego filmu science fiction), a następnie czarny smog z dystopijnej wizji zamienili na pomarańczowe zachodzące słońce z Króla Lwa.

Dosłownie przewróciłem oczami, gdy pod koniec filmu król T’Challa spacerował dokładnie tą samą drogą, co w środku seansu. Jak gdyby Marvelowi nie chciało zbudować się więcej niż jednego fizycznego planu rozgrywanego w centralnej części Wakandy. Ani jednej restauracji. Ani jednego skweru. Liczyłem, że zobaczę coś przełomowego. Coś na miarę niesamowitego Kamino z Ataku Klonów. Odważną wizję, którą w przyszłości będziemy nazywać afrykańskim Metropolis.

Zamiast tego dostałem kilkanaście wieżowców z dachami stylizowanymi na afrykańskie chaty. No bo przecież Wakanda nie ma własnych architektów, którzy spróbowaliby czegoś oryginalniejszego. Izolacjonizm wcale nie oznacza, że zabudowa musi być nudna i jednorodna. Współczesna Kuba jest tego najlepszym przykładem. No ale lepiej postawić na nawiązania do słomianych chat i grotów włóczni. Bo przecież wszystkie wieżowce w Londynie wyglądają jak Big Ben, a każdy drapacz chmur w Nowym Jorku ma na iglicy pomnik Roosevelta.

No i ten główny bohater. Chadwick Boseman ma w sobie tyle ekspresji, co blok betonu.

Sądziłem, że po debiucie w Kapitanie Ameryce aktor się dotrze. Nic z tych rzeczy. W Black Panther każdy daje z siebie ile może, tylko nie stoicki Boseman. Film ciągnie artystyczny popis młodziutkiej Letity Wright (Shuri), a także świetny Winston Duke (M’Baku). Nie można również zapomnieć o Andym Serkisie, któremu coś przestawiło się w głowie i zaczął grać Jokera 2.0. Jego Ulysses Klaue to najbardziej wyrazista persona całego filmu. Tym bardziej szkoda, że tak szybko znika sprzed kamery.

Czarna Pantera nie broni się jako postać z krwi i kości. Tego herosa budują wszyscy wokół. Jego ojciec. Jego siostra. Jego zły kuzyn. Jego wujek. Jego matka. Jego przyjaciel. Gdyby zostawić go samego, jest tylko zrzędą siedzącym na zbyt wielkim tronie, do którego zdaje się wciąż nie dorósł. Za mocno? Za mocne były zachwyty w przedpremierowych recenzjach. Bezkrytyczne i pozbawione głębszej refleksji.

Zimowy Żołnierz, Iron Man, Thor, Thor: Ragnarok, nowy Spider-Man, Ant-Man, pierwsi Avengersi, Doctor Strange, Strażnicy Galaktyki, Hulk z Nortonem – w Marvel Studios powstało wiele lepszych filmów. Czarna Pantera jest inna i odświeżająca, ale nie daje jej to tytułu najlepszej produkcji z całego miotu. Rozumiem społeczne znaczenie tego filmu. Domyślam się, jak ważny to tytuł z perspektywy osoby, która cały czas czuła się mniejszością zepchniętą na margines. Cudownie, jeżeli teraz ta sama osoba czuje się chociaż trochę lepiej dzięki Panterze. Naprawdę.

Jednak z punktu widzenia polskiego widza, który film Black Panther rozkłada na czynniki pierwsze w tle pozostałych produkcji Marvel Studios, jest średnio. Paradoksalnie, Czarna Pantera pokazuje pazury tam, gdzie gubi swoją egzotyczną afrykańską tożsamość. Na przykład podczas scen ala James Bond, jak w azjatyckim kasynie. Zdecydowanie najlepsza sekwencja całego filmu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (52)

69 odpowiedzi na “Black Panther zarobił miliard dolarów. Wkurzają mnie zachwyty nad tym przereklamowanym filmem”

  1. Prawda, jest taka, że przeciętny jest każdy film ze stajni Marvela – jeden mniej (Strażnicy Galaktyki), drugi bardziej (Avengers: czas Ultrona), ale to wciąż wszystko miałkie blockbustery nastawione tylko na koszenie kasy przez Disneya.
    Nie widziałem Czarnej Pantery, ale skoro piszesz, że była gorsza od chociażby Avengersów, który moim zdaniem był beznadziejnie słabym filmem, to chyba cieszę się, że nie wydałem na nią kasy do kina.

  2. Na filmy Marvela chodzę już wyjątkowo (na Transformers po drugiej części – w ogóle) i aby nie zanudzać -zgadzam się z autorem. Kolorowa wydmuszka. Na szczęscie (nieszczęście) w tym miliardzie mam skromny(11 PLN za bilet) udział!
    Dobrze że w tym “wybieraniu” nie pominąłem najlepszego filmu z tej stajni, swoistego rodzynka -Logan – pełne zaskoczenie, in plus oczywiście.

    I tak to się plecie na tym świecie (ale mi się rymło) że chłam zarabia miliardy a “Bladerunner 2049” ponosi finasową klapę!

    • A ja dla odmiany tylko Transformery. Nie wiem kto jest kim (no dobra, siłą rzeczy coś tam wiem) i fabuła mnie guzik obchodzi. Za to CGI.. palce lizać, no i przez długi czas Megan Fox.

      Co do BR2049 pełna zgoda. Jak widać za trudnym się okazał. Pokolenie YT.

        • Ach, bo proszę Ciebie ani DC ani Marvel mnie nigdy nie skusiły. Wolę Yansa. Za to poziom animacji w Transformersach jest niesamowity i to oglądam z przyjemmością.

          • Kurcze, nie wiem czy nadajemy na podobnych zakresach, ale od Yansa wolę Siudmaka (stary jestem-wychowałem się na czasopiśmie “fantastyka” jeszcze za komuny. Sądząc z avatara- też młodzieniaszkiem nie jesteś).
            Cgi jest fajne ale nic, powtarzam NIC nie zastąpi “klimatu”

    • co ma piernik do wiatraka? Black Panther uwielbiam, i Blade Runner Kocham. Tyle że to dwa inne typy filmu: jeden typowo rozrywkowy, drugi jest filmem bardziej artystycznym którego nie robi się za taką kasę, bo wiadomo że się nie zwróci. BP jest dobry, i zasługuje na zarobek. Blade Runner jest moim ulubionym filmem ostatnich lat, i czuje żal z powodu zę nmie zarabia na siebie. Jednak nie dziwie się temu. Ten film to było wielkie ryzyko nie tyle artystycznie (miał zmierzyc sie z legendą) co finansowo. NIe bez powodu takich filmów za taka kasę się nie robi.

  3. Przecież w tym filmie chodzi wyłacznie o kwestie rasowe i zarobienie na murzynach. Oni zazwyczaj nie chodza do kina, ale tym razem niektórzy byli na dziesieciu seansach. ;)

    Polacy byli i są w dupie, ale mają Kmicica i religię, która mówi im, że są najważniejsi na świecie,
    Oni maja Czarną Panterę. ;)

    • Mam dokładnie taką samą teorię. Zrobili szum w murzyńskich dzielnicach i murzyńskim internecie jakby odrodził się drugi Malcolm X. Producenci zadowoleni…

      • W samych stanach czarnoskóra widownia wg wielu agencji to ok 30-40% w pierwszym tygodniu otwarcia. Sam weekend to było ok 200$ w samych stanach. W Chinach BP w weekend otwarcia miał 60$.

  4. Nikt nie powiedział że każdy film będzie się podobal kazdemu. W przypadku Czarnej Pantery chodzi o doskonałą realizację ( reżyseria scenariusz obraz itd.) blockbustera, gdyz większość takich filmów jest do bani i są pośmiewiskiem dla kina. Najlepiej jest recenzować film bez posiadania odpowiedniej wiedzy o sztuce filmowej

  5. Pantery nie widziałem i w sumie się nie dziwię bo od dłuższego czasu filmy marvela oglądam już daaaawno po premierze. ogólnie są spoko ale nic nadzwyczajnego w nich nie ma. Wszytskie na jedno kopyto, choć nie powiem przyjemnie się je ogląda… w momencie gdy poprzedni oglądany marvel rozmyje się trochę w pamięci. Efekty zawsze na propsie, humor ok (choć przeszkadza mi to, że ten rodzaj humoru zaczął przechodzić i do innych, bardziej poważnych filmów (jak np hobbit), także 15 zeta za filmy marvela w kinie wydaje się odpowiednią ceną za taką rozrywkę.

  6. Ja stawiam Black Panther na drugim miejscu najlepszych filmów. Killmonger dla mnie jest najlepszym antagonistą. Jest zły bez możliwości odkupienia. Całe jego życie to wojna, więc po dojściu do władzy raczej nie skupiłby sie na edukacji i dobrobycie. Killmonger jako postać w filmie miał jeden cel: zmienić Wakandę, i to zrobił. T’chala w Killmongerze wydział to do co stworzyła Wakanda trzymając sie swojego izolacjonizmu. Wakanda jest super i jest oryginalna. Poparz na ten kraj jak na swego rodzaju kraj nacjonalistów fanatycznie uważających że to ich kraj jest najlepszy i nie muszą się wzorować na innych. Sama technologia oparta na wibranium zmieniła wiele w tym jak powstawały miasta. Ten kraj ma być inny, utopijny. W Uniwersum Marvela to działa, Wakanda była samowystarczalna, nie potrzebowała zasobów z zewnątrz, wręcz uważa je za gorsze. Chadwick Boseman nie jest to najlepsza postać, jednak nie nazwałbym jej “blokiem betonu”. Całę życie był wychowywany na króla, więc raczej że nie będzie miał tego luźnego podejścia co jego siostra, którą jest chyba jedna z niewielu które jara świat poza Wakandą. Co jak co od króla oczekuje się spokoju, i tej sztywności w zachowaniu, której nie ma w momentach kiedy rozmawia z siostrą, w tych scenach jest całkiem inna postać niż kiedy reprezentuje Wakandę jako Black Panther. BP w uniwersum Marvela jest inna postacia niż Thor, Stark czy Spiderman. Jest przedstawicielem władzy, co robi jako BP robi jako król

    • Bo film traktuje o czarnoskórym super bohaterze, wszyscy aktorzy są czarnoskórzy, reżyser jest czarnoskóry, a “Marvel zawsze ich dyskryminował, pokazując super bohaterów jako białych rasowo”

      • dalej nie kumam co w tym złego? Pokazanie państwa czarnoskórych jako utopijego? Black Panther w komiksach marvela jest od pierwszych komiksów z Kapitanem Ameryką. BP idealnie p[asuje do MCU jako deus ex machina, dzięki czemu podbije niemało technologie na ziemi przed Infinity War. Nie kumam zarzutu o czarnoskórych? W filmie dziejącym sie w afryce w centrum powinni być sami Biali? Pretensje o to że DIsney wydał dobry film o czarnoskórym bohaterze gdzie graja głównie czarnoskórzy.

        • Nie o to chodzi koleś że coś w tym złego, chodzi o to że film jest bardzo słaby a wszyscy się nim zachwycali podczas recenzji ze względu na poprawność polityczną. Idzie później człowiek do kina bo naczytał się ochów i achów, z resztą na SW także (jak np ja) i po wyjściu na usta cisnęło mi się jedynie “Kur** Dramat”

          • Gusta. Jednym sie podoba innym nie. Ja rozumiem dlaczego film może nie przypaść do gustu, Samego T’Chali w filmie jset bardzo mało. FIlm mocno skupia się na wakandzie i jej mieszkańcach: Straży króla, rodzinie, klanach. Sam bohater w pewnym momencie jest spychany na długi czas na bok. Kumam że może sie nie spodobać, ale też nie jest to film który nie jest logiczny w tym co robi. Jednak każda decyzja jaka pada ma sens. Jest tu dużo ekspozycji, choć nie topornej która nam tłumaczy dlaczego tak a nie inaczej ktoś postępuje. Ja sam rozumiem dlaczego T’chala robił tak a nie inaczej, dlaczego jego straż przyboczna tak robiła, dlaczego Killmonger postępował w taki sposób. Nie miałem tu poczucia że coś sie dzieje “bo scenariusz tak każe”

  7. Po senasie opadły mi ręce i nogi. Najlepszy? Wolne żarty. Przygotowany według starannej receptury Marvela. ON JEST TAKI SAM.

  8. Ja już nie mogę czytać tych zachwytów, nagród itp dla filmów, które są robione tylko i wyłącznie pod to co napisałeś. To samo “get out” Na rottentomatoes uznany za najlepszy firm roku 2017 (!!!!!!) z największą ilością nagród. Kupa nominacji do oscara, jeden zdobyty. No ja Was proszę… przecież film to typowa średniawka… Gdyby zagrali go biali to nawet by nikt o nim nie wspomniał

  9. Nie wierzę, że dorosły facet zajmuje się analizą postaci z filmów na podstawie komiksów :)
    Rozumiem, że są ludzie oglądający takie filmy (sam raczej unikam tego uniwersum Marvel i DC itp.), sam dałem dla Sin City jedną z kilkunastu 10 w życiu ale nigdy by mi do głowy nie przyszło dyskutować o postaci Marva czy Hartigana.
    Choć jakbym miał czytelników bloga za idiotów i liczył na ich kliki? Ciekawe.

    • Akurat filmy MCU coraz bardziej zasługują na analizę. BP szczególnie bo to ciekawy film. Sam Killmonger jest chyba najlepszym antagonistą w MCU. W moim rankingu przeskoczył on Zemo który zajmował 1 miejsce.

        • Dajesz. Donald jest super postacią. Podoba mi się jego “Origin” jaki napisano w “Życie i czasy Sknerusa McKwacza”. Nie ma co ukrywać, jego temperament wynika z rodziców i tego jak jego rodzina została potraktowana w dniu kiedy Sknerus stał się najbogatszy na świecie. Nigdy nie byłem fanem Kubusia Puchatka, więc nie pogadamy.

          • Nie czuję się w temacie ale mogę wystawić syna w zastępstwie. W latach 90tych był fanem Kaczonalda :)

  10. Przecież ten film jest skrajnie rasistowski! Sprowadza czarnych do poziomu orangutanów (wydawali takie odgłosy, gdy biały do nich mówił), nie potrafią nawet korzystać z technologii (wszystkie akcje w filmie to porażki), która im dosłownie spadła z nieba! Wszystkie ich wynalazki, to kupa błota, do której wpuszczają diamencik i nagle mają komputer! A jako happy end zrobili scenę, w której czarny książę przyjeżdża na dzielnię wybajerzoną bryką!
    FACEPALM

  11. W sumie, to na Czarnej Panterze bawiłem się równie dobrze co na Lidze sprawiedliwości :(

    Niemniej uważam, że jest to jednak jeden z lepszych filmów od Marvela. Nie jest lepszy od Zimowego żołnierza czy Ragnarok, ale w miarę wysoko się plasuje.

  12. Trochę abstrahując, ale…murzyni przejmują planetę Ziemia. Oni uwielbiają narzucać innym wszystko, co swoje. Więc ludzie już rozmawiają jak murzyni, ubierają się jak murzyni, zachowują się jak murzyni, kupują jak murzyni. Popularnie jest być dzisiaj murzynem. Czy to dobrze? Czy to źle?

  13. „Najlepszy film w historii Marvela“ – mógłbym przysiąc, że
    widziałem przynajmniej kilkanaście zagranicznych nagłówków w takim
    tonie, które dotyczyły Czarnej Pantery. Zachodni krytycy, którzy mieli
    przywilej zobaczenia filmu na przedpremierowych pokazach, dosłownie
    rozpływali się nad dziełem Ryana Cooglera.

    * * * *

    Prawdziwym powodem dla takiej sytuacji była nagonka SJW bombardujących internet wrzaskliwymi tweetami: “Jeżeli napiszesz złą recenzję BP to jesteś rasistą!”, “Biali, zejdźcie nam z drogi 16 lutego”, “BP nie jest filmem, to ruch społeczny”, itp, itd.

    Rotten Tomatoes dołożyło do pieca w oświadczeniu opublikowanym za pośrednictwem CNN, klasyfikując nieprzychylne recenzje jako mowę nienawiści i obiecało, że jeżeli takowe się pojawią, zostaną jak najszybciej usunięte. JEDEN recenzent – Ed Power z Irish Independent dał BP 3/5, co samo w sobie nie jest jakimś tragicznym wynikiem, po czym następnego dnia zaczął otrzymywać pogróżki.

    Sam film to masówka jakich wiele w kinach ale towarzysząca mu histeria rasowa doprowadziła do punktu, w którym zaczał być przez swoich wyznawców wychwalany jak dzieła Felliniego.

    • Zaraz pojawi się tu Przemek i powie ci tak jak komuś ostatnio, że nie jesteś na SW, tylko SW Rozrywka :D Jakby to cokolwiek zmieniało…

  14. Film nie był tak zły jak opisuje to autor, idealny na tanie wtorki, środy itp :) W pełni zgadzam się z przedostatnim akapitem, taki mamy klimat że ten film okazał się ważny społecznie i w tym tkwi jego siła. Dobrze że powstał i odniósł sukces. Osobiście spotykam się z opiniami że raczej sredniawka i daleko mu do Zimowego czy Wojny Domowej-swoją drogą troszke fuckup że film o zdawaloby sie najbardziej obciachowym herosie(Kapitan Ameryka helloł) sa najlepsze z całej stajni. Nie wiem więc skąd ten hurr durr że to najlepszy film Marvela. Tak czy siak ten cały szum robi tylko dobrze gdyż przed nami, najdłuższe Avengers, zwienczenie podróży w która zabrał nas Iron Man.
    Ps:Warto wspomnieć, że najlepsze co zostanie po Czarnej Panterze to album Kendricka Lamara, sztos!

  15. Wolałbyś gdyby Killmonger przeżył ??? Przecież była to postać pełna gotowości do walki. Jego życie polegało tylko na wojnie. Więc gdyby przeżył nic by to nie zmieniło. Nadal prowadziłby walkę, ponieważ na niej się wychował. Nic nie zaspokoiłoby jego umysłu. Sądzę, że kompletnie nie zrozumiałeś tego filmu. A poza tym właśnie główny antagonista marzył o tak pięknym zachodzie słońca jak przedstawiono w Black Pantherze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...