The Outsider od Netfliksa sprawił, że miałem ochotę popełnić seppuku

Recenzja/Film 09.03.2018
Nasza ocena:
The Outsider od Netfliksa sprawił, że miałem ochotę popełnić seppuku

The Outsider od Netfliksa sprawił, że miałem ochotę popełnić seppuku

Fatalna passa Netfliksa trwa. “The Outsider” to kolejna filmowa pomyłka ze stajni streamingowego tytana, który nie wykorzystał potencjału thrillera o yakuzie. Temat, który wydaje się być samograjem, został totalnie zmarnowany.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 50. XX wieku, niedługo po zakończeniu II wojny światowej. Bohaterem  “The Outsider” jest Nick Lowell (anemiczny Jared Leto), Amerykanin, który przebywa w japońskim więzieniu. Poznaje tam człowieka imieniem Kiyoshi, który planuje ucieczkę i potrzebuje do tego pomocy Nicka.

Kiyoshi okazuje się być członkiem yakuzy.

Gdy obu panom udaje się w końcu uciec z więzienia, Kiyoshi proponuje Nickowi wejście w szeregi grupy przestępczej i wykonywanie dla niej zleceń, w dużej mierze polegających na zastraszaniu i biciu dłużników organizacji.

Netflix chyba nie mógł sobie wybrać gorszego momentu na premierę swojego nowego filmu.

Kiedy cały świat pieje z zachwytu nad “Czarną Panterą”, która afirmuje odmienność kulturową i ucieka od niepotrzebnego wybielania filmowych bohaterów, “The Outsider” bez najmniejszego skrępowania obnosi się z faktem, że głównym bohaterem filmu o yakuzie jest biały Amerykanin.

A to tylko wierzchołek góry lodowej. Ktokolwiek, kto choć trochę zna historię i społeczne zagadnienia dotyczące Japonii (a tworząc film rozgrywający się w tym kraju, wypadałoby je znać), wie, że pomysł z wcieleniem białego człowieka w szeregi japońskiej mafii ledwie parę lat po zrzuceniu bomb na Hiroshimę i Nagasaki, jest pomysłem rodem z naiwnego science-fiction i nie ma kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością. Zwykli Japończycy, jeszcze stosunkowo do lat 90., byli dość nieufni i zamknięci na każdego gaijina (człowieka z zewnątrz), a co tu dopiero mówić o yakuzie.

Tym podobnych głupot jest w “Outsiderze” cała masa. Nie szukając daleko, Nick z czasem nawiązuje romans z córką przywódcy yakuzy (!). Jakby tego było mało, szef organizacji nie ma w sumie nic przeciwko temu (no, w końcu mówimy o Jaredzie Leto), boi się co najwyżej, że będzie ona jego słabym punktem.

Myślałem, że takie podejście i myślenie o filmach skończyło się wraz z wesołymi latami 80. Niestety, jak widać, dla niektórych jest to nadal dobry punkt wyjścia dla fabuły.

Oglądając “The Outsider”, cały czas miałem wrażenie, że mam przed sobą produkcję wygrzebaną z zakurzonej półki z filmami VHS.

Wiecie, taki zapomniany akcyjniak ze Stevenem Seagalem. Ale zamiast na Seagala patrzę na Jareda Leto, z niewiele większym zasobem min i podobnym brakiem umiejętności zachowania się przed kamerą.

Dosłownie wszystko w tym filmie jest tandetne. Scenariusz ewidentnie pisany był na kolanie. Zastanawiam się tylko, czy pisała go dorosła osoba, czy najęty przez Netfliksa stażysta bądź nastolatek, który w dzieciństwie naoglądał się filmów o yakuzie.

“The Outsider” to zlepek wszystkich znanych nam motywów i powtarzanych do zdarcia schematów tego typu kina. I to jeszcze jakoś byłbym w stanie przemilczeć, przymknąć oko i dobrze się bawić, gdyby tylko nie było to tak naiwnie i bezsensowne.

Nie wiemy, dlaczego grany przez Jareda Leto Nick znalazł się w japońskim więzieniu. Twórcy nie mają potrzeby tego wytłumaczyć. Po prostu wydało im się to fajnym pomysłem na zawiązanie akcji i przy okazji wygodną furtką do tego, aby połączyć jego losy z członkiem yakuzy, który również odsiadywał wyrok w tym samym więzieniu.

Sam Jared Leto nie za bardzo potrafił się w tym wszystkim odnaleźć.

Wydaje się totalnie zagubiony, nijaki, pozbawiony wyrazu. Podobnie jak Alexander Skarsgard w niewiele lepszym “Mute”, również i Leto próbował wykreować postać stylowego, milczącego typa w klimacie postaci, jakie swego czasu grywał Clint Eastwood. Niestety i tym razem zabrakło charyzmy i pomysłu. Zamiast więc być cool, Leto sprawia wrażenie, jakby grał wampira chorego na hemofilię.

Cała reszta “The Outsider” kontynuuje tego typu podejście scenarzystów do materiału i przy okazji widza, wyraźnie pokazując tym samym swój brak szacunku dla oglądających. Pełno w tym filmie fabularnych wytrychów na dziecinnym poziomie, nad którymi nikt się specjalnie nie zastanawiał, tylko po prostu wrzucił je do kotła, zamieszał parę razy, byleby wypełnić czymś taśmę filmową.

“The Outsider” napakowany jest też najbardziej powierzchownymi elementami związanymi z yakuzą, jakie można sobie wyobrazić. Mamy tu odcinanie palców, seppuku, sake, meandry podziemnego świata i nocnych klubów, walki sumo, tatuaże… Wszystko to, co o yakuzie wie w miarę zorientowany w temacie dwunastolatek.

Jakby tak wyciąć z tego filmu sceny przemocy, to “The Outsider” można spokojnie polecić widzowi właśnie do lat 12.

Takiemu, który nigdy w życiu nie widział filmu o japońskiej mafii i z yakuzą styka się po raz pierwszy w życiu. W innym przypadku, naprawdę oszczędźcie sobie czas. Jeśli chcecie obejrzeć jakiś dobry film o yakuzie, to sięgnijcie po dość liczną bibliotekę filmów prosto z Japonii w reżyserii np. Takeshi Kitano czy Takashi Miikego.

Chciałem podejść do tego filmu na poważnie, ale niestety mam wrażenie, że Netflix zrobił jakieś badania rynku i w którejś z tabelek wyszło im, że ludzie spragnieni są opowieści o yakuzie. Więc co było robić? Naprędce skręcili to i owo, zatrudniając popularnego aktora, byleby tylko zagospodarować kolejną niszę.

Podobnie przecież zrobili z “Mute” i “Altered Carbon” w kontekście filmów science-fiction a la “Blade Runner”. Nie twierdzę, że to zła strategia. Szkoda jedynie, że ewidentnie robią to wszystko w pośpiechu i zdecydowanie zbyt małą uwagę przywiązują do jakości, licząc na masy, które bezrefleksyjnie rzucą się na wszystko, co im Netflix zaoferuje…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (38)

93 odpowiedzi na “The Outsider od Netfliksa sprawił, że miałem ochotę popełnić seppuku”

  1. nie wiem czego ludzie oczekują po filmach – chyba za dużo ich ogladają i juz mają przesyt i każdy film który nie jest wybitny dla nich juz jest kiepski albo tez wymagają odwzorowania realiów rodem z filmu dokumentalnego – przy takim podejściu chyba każdym film bez problemu da sie skrytykować – chyba nie musze dodawać że nie zgadzam sie z autorem tej recenzji.
    “Chciałem podejść do tego filmu na poważnie…” – może podejdź do filmu jako formy rozrywki :-)

  2. “Kiedy cały świat pieje z zachwytu nad “Czarną Panterą”, która afirmuje odmienność kulturową i ucieka od niepotrzebnego wybielania filmowych bohaterów, ” Niepotrzebne wybielanie? Autorowi coś się pomerdało. W każdym filmie widzę wręcz odwrotnie. Już nawet królową angielską zagrała murzynka, w co 2 filmie najmądrzejszy jest kolorowy. Poprawniść polityczna sprała muzgi.

  3. Film jak wiadomo jest fikcją, nikt tutaj nie mówi ze będzie to film dokumentalny lub historyczny. Wielka szkoda że autor recenzji nie popełnił sepuku, może nie było by więcej głupich recenzji na tym portalu.

  4. XD ” Podobnie jak Alexander Skarsgard w niewiele lepszym “Mute”, również i Leto próbował wykreować postać stylowego, milczącego typa…” Z tego co pamiętam bohater “Mute” był NIEMOWĄ więc jak dla mnie porównanie średnio trafne.

  5. Po tych narzekaniach autora na temat koloru skóry głównego bohatera skończyłem czytać. Co za wstrętny rasista… Jak redakcja SW może w ogóle takie skrajnie rasistowskie i zacofane teksty dopuszczać do publikacji?

    • Zwłaszcza, że na tym polega historia opowiedziana w filmie… Sam tytuł “The Outsider” mówi sam za siebie… Jakby to był Japończyk, to film nie miałby sensu. Widzę, że nasi rodzimy pseudo krytycy podążają za trędem politycznej poprawności… W imię śmieszności chyba. Pozdrawiam i zachęcam tych którzy zastanawiają się czy obejrzeć – aby dali szansę filmowi i sami podjęli decyzję co sądzą na temat filmu. Jest to wg. mnie film nie dla każdego, napewno nie na śmiechy i popcorn, raczej do myślenia.

  6. w recenzji Nick grany przez Jareda Leto wpierw poznaje członka Yakuzy w wiezieniu a nastepnie związuje sie z siostrą “przywódcy grupy przestępczej” w obu przypadkach mowa o tej samej osobie, ogladałam film i jakoś nie zauwazyłam momentu aby Kyioshi został przywódca..

  7. Co do koloru skóry – wypowiadający się tutaj racji nie mają bo jednak całe lata, dziesięciolecia, a nawet dłużej panowała dyskryminacja. Filmy, seriale, książki itd. tworzono z perspektywy białego człowieka. Większość kultury, popkultury mamy z USA czy Zachodu, ale większość ze Stanów, a tam bardzo długo panował wielki podział rasowy i to jest niepodważalny fakt.
    Jedna kwestia to sztuczne wpychanie, nawet wbrew logice postaci i bohaterów w postaci gejów, kolorowych gdzie to nie ma sensu. Ale z drugiej strony całe lata robiono dokładnie odwrotnie. Tak jakby dzisiaj nakręcić jakiś serial o współczesnej Wielkiej Brytanii (społeczeństwie, polityce) i nie pokazać tam w ogóle imigrantów z UE, w tym Polaków. Jakby w ogóle ich w 100% pominąć, nie ma Polaków nawet na głupim zmywaku, a łącznie imigrantów z UE są tam miliony ;)
    Serialu nie widziałem, ale niestety również zaobserwowałem sam problem – Netflix musi celować w dużą grupę docelową, w szeroką publiczność. To rodzi problemy bo trzeba dopasować się w gusta i modę. Trudno pogodzić czasami możliwości stworzenia czegoś na poziomie, z tym, że dana produkcja będzie zbyt niszowa. Dlatego trzeba tworzyć także takie produkcje, które z góry będą kierowane do pewnej, zamkniętej grupy.
    A chodzi o osoby raczej dorosłe, takie które będą szukać np. braku miłosnych rozterek nastolatków, historyjek na poziomie Zmierzchu czy podobnych. Netflix chce złapać wszystkich od jakiś produkcji ze stacji dla dzieci ala Disney przez Zmierzch po House of Cards. Pytanie ile dobrych seriali, produkcji są zapewnić dla każdej z grup. Poza tym nawet jeśli ktoś szuka trochę bardziej ambitnych, może wymagających czy mniej naiwnych produkcji to i tak musi się to sprzedać.
    Wire świetny serial, może nie niszowy, ale jak porównać jakość i popularność do np. GoT ? Czy nawet nowszy Westworld – można podyskutować, ale wielu odrzuca na starcie bo jednak “nie wchodzi tak łatwo” jak łatwiej przyswajalna papka.
    PS Wesołe lata 80 ? Lśnienie, Stowarzyszenie Umarłych Poetów, Człowiek z blizną, Blade Runner, Pluton…wesoło i zabawnie ? ;)

    • ” Świetny film , swego rodzaju kino ,trzeba dojrzeć do tego filmu “….. hahahahahhahahhahahhahahahhahahhahahahhahahhaah
      Gościu, jesteś jedyny w swoim rodzaju. Łolaboga, nikt jeszcze nie rozśmieszył mnie tak swoim głupiutkim komentarzem. Brawo ty.
      ps. ogladnij te ‘arcydzieło’, a potem wysil się na komentarz.

  8. Marna kopia artykułu który już dwa tygodnie temu krążył w Stanach o wielkim oburzeniu, że bohater jest biały. No i co że jest biały? A jakby był czarny to wszyscy biali powinni się oburzyć? Żałosne czepianie się nieistotnych szczegółów.

  9. Z tym białym człowiekiem w yakuzie to nie do końca jest tak, że każdy wie. Prawda jest taka, że nikt nie wie :). Yakuza bardzo skrupulatnie ukrywa to z kim współpracuje i tak naprawdę nie wiadomo, czy wszyscy jej członkowie to azjaci. Polecam poczytać książki na ten temat.

  10. przeczytałem opinie redaktorzyny i postanowiłem obejrzeć. dla mni film mega a tą opinię nołnejma redaktorzyny mozna o kant tyłka roztrzaskać

  11. Hah recenzja filmu na Spidersweb, trzymajcie się lepiej przecieków ze świata smartfonów, łatwiej coś powtórzyć niż wydać własną opinię :) Trzeba było jeszcze napisać, że Eminem w 8mile też powinien zagrać murzyn bo do klubów hip-hopowych nie chodzili “biali Amerykanie”…

    • “pomysł z wcieleniem białego człowieka w szeregi japońskiej mafii ledwie parę lat po zrzuceniu bomb na Hiroshimę i Nagasaki, jest pomysłem rodem z naiwnego science-fiction i nie ma kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością.”

      To chyba jednak autor bazuje na sterotypach i japońskich filmach sensacyjnych z lat 50-tych.
      Polecam wygooglać historię Nicka Zapettiego – amerykańskiego marines o włoskich korzeniach który przybył jako okupant do Japonii tuż po 2WŚ i najpierw pracował jako łącznik między mafią i yakuzą, a potem porzucił całkowicie mafię i awansował w szeregach yakuzy do samych “szczytów”.
      Do tego już od lat 70-tych gajini są coraz częściej werbowani przez yakuzę jako kurierzy lub ludzie od mokrej roboty [właśnie ze względu na wygląd który nie kojarzy się z yakuzą].

      jeszcze lektura dla autora – https://www.amazon.com/Tokyo-Underworld-Times-American-Gangster/dp/0375724893

  12. Nie oglądałem jeszcze tego filmu ale oglądałem wiele filmów z Jaredem Leto. I do tej pory nie widziałem filmu, w którym grał źle czy słabo. Nie twierdzę, że takich nie ma ale w Dallas Buyers Club, Mr. Nobody, Lord of War, Alexander, American Psycho, Requiem for a Dream zagrał zajebiście więc byłbym zaskoczony gdyby akurat w Outsiderze zagrał jakoś wybitnie słabo.

  13. Świetny film, długo o nim nie zapomnę, jest to jeden z tych filmów o których się myśli dłużej. Zostawia trochę do wyobraźni widza, co bardzo sobię cenię. Popełnij seppuku, i nie pisz już więcej recenzji.

  14. Zanim, jakikolwiek ‘recenzent’ wysili się na anlizę tego filmu, to proponuję pierwsze go oglądnąć, a potem ew.komentować. Tak, jak napisał red. to bezsensowny scenariusz, a gra aktorska Leto, to połączenie niemrawego i otumanionego aktorzyny z małomiasteczkowego teatru. Jak facet, który (podobno) przygotowywuje się tygodniami do roli chcąc jak najwierniej odegrać grana przez siebie postać, popełnił taki film ???!!!!!

  15. Myślałam, że recenzja powinna być pozbawiona ”ja” piszącego,lub chociaż nie bić tak mocno po oczach w trakcie czytania, a tutaj ewidentnie kolega przedstawia swój punkt widzenia na pierwszym miejscu.

  16. “Leto sprawia wrażenie, jakby grał wampira chorego na hemofilię.” – idealne! Niestety wydaje mi się, że on zawsze tak wygląda (nie rozumiem fenomenu tego aktora).

  17. Pewno za ten skromny wachlarz mimiki dali Leto Oscara. Autor zapewne jest nawyrazniej zarowno ekspertem od aktorstwa jak i japonskiej mafii. Jestem ciekawa jakich on z kolei produkcji sie naogladal, ubliżając nastolatkom. Wystarczyłoby sięgnąć po grę akcji, stworzoną przez Japonczyków o nie kamuflującym się tytule “Yakuza”, zeby dowiedziec sie, jak niekonwencjonalne postacie wprowadzaja w ten polswiatek sami głównozainteresowani. Pomijając fakt, że w każdej części gry w kregach yakuzy przewijaja sie obcokrajowcy. Ale może Sedze też trzebaby zarzucić, że się g**** znajo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...