Co za herezja! W darmowym The Sims na Androidzie oraz iOS nie ma pasków potrzeb. Mój awatar nie błaga o sen

Recenzje/Gry 07.03.2018
Nasza ocena:
Co za herezja! W darmowym The Sims na Androidzie oraz iOS nie ma pasków potrzeb. Mój awatar nie błaga o sen

Co za herezja! W darmowym The Sims na Androidzie oraz iOS nie ma pasków potrzeb. Mój awatar nie błaga o sen

Zupełnie nowe, piękne wizualnie i niezwykle płynne The Sims Mobile wylądowało na Androidzie oraz iOS. Chociaż na pierwszy rzut oka gra wygląda jak jej odpowiednik na komputery, twórcy wywrócili całą mechanikę do góry nogami.

Przygoda z The Sims Mobile rozpoczyna się naprawdę dobrze. Mobilna produkcja zaskoczyła mnie możliwościami kreatora postaci. Ten pozwala nie tylko na wybór pomiędzy gotowymi elementami takimi jak oczy, nos czy uszy, ale również na ręczną edycję wartości na osiach wysokości oraz szerokości. Pierwszy efekt jest naprawdę bardzo pozytywny.

Im dalej zagłębiałem się w grę, tym dobitniej odkrywałem, że The Sims Mobile jest przeciwieństwem swobody.

Z The Sims na PC zapamiętałem właśnie swobodę. Awatar staje przed należącą do niego działką i tyle. Gotowe. Cała reszta jest już w rękach gracza. Ten może zająć się budową, rozwijaniem relacji towarzyskich, karierą zawodową czy zakładaniem rodziny. Nikt nie mówi mu, co w danym momencie powinien robić i za co się wziąć. Dopóki wskaźniki potrzeb Sima zostają zaspokojone, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

The Sims Mobile polega na czymś zupełnie innym. Sednem rozgrywki stało się wykonywanie misji. Gracz jest prowadzony za rękę przez producentów, którzy stawiają przed nim kolejne wyzwania. Zarób coś. Dostań awans. Kup łóżko. Napraw lampę. Poznaj kogoś nowego. The Sims Mobile warunkuje rozgrywkę od powodzenia misji. Tylko one poszerzają katalog obiektów o nowe meble, dekoracje, RTV AGD, a nawet ścieżki kariery.

Czy tak mocno liniowa mechanika jest zła? Kiedy przypomnimy sobie swobodę znaną ze stacjonarnych gier, bez wątpienia łatwo stwierdzić, że jest to krok do tyłu. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę specyfikę smartfonów i tabletów, to łatwo zrozumieć, dlaczego producenci zdecydowali się na łańcuchowy model rozgrywki. Urządzenia mobilne nie są platformami, na których dobrze gra się w rozbudowane, wielopłaszczyznowe produkcje. Gry mobile powinny być proste i czytelne.

Gdyby przenieść do iPhone’a wielkie The Sims z PC, gra wcale nie byłaby tak przyjemna.

Dotykowy interfejs, rozgrywka w rozpraszającym środowisku zewnętrznym, ograniczona koncentracja i profil docelowej grupy graczy – wszystko to sprawia, że mobilne The Sims nie może być dokładnie takie samo, jak jego stacjonarny odpowiednik. Powinno wydawać się prostsze, bardziej czytelne, bardziej przystępne oraz bardziej zrozumiałe. No i takie właśnie jest.

W The Sims Mobile gra się całkiem nieźle. Pierwsze godziny z aplikacją pozwalają mi wierzyć, że system mikrotransakcji nie jest nachalny i nie psuje wczesnego etapu rozgrywki. Ta jest liniowa, ale dosyć satysfakcjonująca. Zwłaszcza na tle innych gier prowadzących gracza za rączkę. W The Sims Mobile mamy jednak pewną ułudę wyboru. Pozorną swobodę decydowania, czym zajmiemy się w danym momencie.

Ze zdziwieniem odkryłem, że The Sims Mobile nie odstrasza. Spodziewałem się potworka, który będzie żebrał o prawdziwe pieniądze, za pomocą których w błyskawicznym tempie będę mógł wypełnić pusty żołądek Sima magicznym eliksirem sytości. Zamiast tego paski potrzeb zniknęły całkowicie, poza energią potrzebną do wykonywania każdej aktywności. Jest prosto, łatwo i przejrzyście. Do tego w pełni po polsku. Najmłodsi gracze powinni być zadowoleni.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...