Najbardziej fascynujące filmowe stworzenia [TOP 8]

Top/Film 16.02.2018
Najbardziej fascynujące filmowe stworzenia [TOP 8]

Historia popkultury zna niezliczone przykłady barwnych stworów, jakie mieliśmy okazję oglądać na małym i dużym ekranie. Z okazji premiery filmu Kształt wody, w którym mistrz Guillermo del Toro powołał do życia niezwykłe wodne stworzenie, przypomniałem sobie inne równie ciekawe istoty.

Xenomorph

Nie da się zrobić tego typu zestawienia z pominięciem najbardziej kultowej postaci, jaką dała nam kiedykolwiek taśma filmowa. Xenomorph, zrodzony w mrocznych kłębach wyobraźni H.R. Gigera, to symbol koszmarów oraz czystej siły natury, która usuwa wszystko, co stoi na jej drodze.

To perfekcyjna maszyna do zabijania i istota idealna, zdolna przeżyć w nawet najbardziej ekstremalnych warunkach. Już sama jej anatomia przyprawia mnie o ciarki na plecach za każdym razem, gdy podchodzę do oglądania którejś z odsłon serii Obcy. Zresztą jak można nie czuć dystansu przed stworzeniem, któremu zamiast krwi w żyłach płynie żrący kwas?

Pale Man

Wyobraźnia Guillermo del Toro osiągnęła szczyt w jego najlepszym filmie, czyli w “Labiryncie Fauna”. To z tego filmu pochodzi kultowy Pale Man, który jak dla mnie jest najbardziej fascynującym i kultowym filmowym stworem od czasu Obcego i Predatora. Pojawia się w filmie raptem na kilka minut, ale to wystarczy, by na zawsze zapisać się w pamięci widza. I najlepiej świadczy o geniuszu kreacji tej niepokojącej, przerażającej i mistycznej postaci.

Groot

Mam słabość do postaci, których dialogi ograniczają się do monosylab. Groot, w oryginale obdarzony głębokim głosem Vina Disela, to mimo wszystko bohater wielowymiarowy, a jego ograniczone słownictwo potrafi przekazać czasem więcej niż najbardziej rozbudowane zdania i pomysłowe związki frazeologiczne. Poza tym Groota nie da się nie lubić – obdarzony jest złotym sercem, potrafi słuchać, gotów jest do działania, a kiedy trzeba, jest w stanie poświęcić się dla ogółu. Co więcej, potrafi też odrodzić się po śmierci i także w wersji dziecięcej jest przesympatyczny.

 

Buka

Buki boję się do dziś. Nie wiem, co takiego jest w tym stworku, że przywołuje on nieprzyjemne dreszcze i gęsią skórkę. Jest on niczym Cthulhu w wersji dla dzieci. Pewnie jest to mieszanina specyficznego, purpurowego koloru i jego dziwacznego wyrazu twarzy.

Najbardziej przerażająca jest w nim tajemnica, bowiem nie wiadomo, czy jest dobry czy zły, czy jego wyraz twarzy przeraża czy bardziej wyraża bezmyślność. Buka nic nie mówi. Nie wiemy więc, czy jest pozytywnie nastawiony do świata czy może raczej samotny?

Jego właściwości też potrafią zmrozić krew w żyłach i to dosłownie, bowiem w miejscu, w którym się pojawi, zaczyna panować chłód, a ziemia staje się jałowa. To z pewnością jedna z najbardziej mistycznych, niejednoznacznych i tajemniczych postaci mojego (i nie tylko mojego) dzieciństwa.

Jabba the Hutt

Don Corleone z odległej galaktyki, którego postura, głęboki głos oraz rozbudowana sieć kontaktów i władzy tyleż samo imponują, co budzą respekt. Można uznać, że w pewien pokrętny sposób Jabba przyczynił się do obalenia Imperatora i zwycięstwa Rebeliantów w walce z Imperium Galaktycznym, gdyby bowiem nie ścigał Hana Solo i nie wyznaczył za jego głowę nagrody, ścieżki Solo i reszty bohaterów Star Wars mogłyby się w ogóle nie zejść.

Gremlin Gizmo

Gizmo to kwintesencja słodyczy. W całym swoim życiu zobaczycie niewiele równie uroczych stworków. Nie dość, że jest dość mądry, to w dodatku zdolny do miłości i okazywania uczuć. Słowem, na jego widok jedyne czego chcemy, to mocno go uściskać.

Tylko jest jeden drobny haczyk. Nawet nie próbujcie trzymać go w pobliżu wody i ani się ważcie karmić go po północy. Chyba że życie wam zbrzydło, bo Gizmo niestety jest w stanie także je wam solidnie uprzykrzyć..

E.T.

E.T. nie wygląda na pierwszy rzut oka wyjątkowo słodko i miło, ale to jeden z najbardziej rozczulających, niewinnych i delikatnych kosmitów, jakich mogliśmy oglądać w kinie. Nie chce zrobić nikomu krzywdy, za to łatwo się zaprzyjaźnia, a jego największym pragnieniem jest wrócić do domu.

Kryształowe lisy, Vulptexy

Najświeższe póki co z filmowych stworów, które porwały moją wyobraźnię. Choć lodowe lisy pojawiły się raptem przez moment, zarówno w zwiastunie jak i końcowej partii Ostatniego Jedi, to udało im się zrobić na mnie spore wrażenie. Wyglądają pięknie, to po pierwsze. Poza tym odznaczają się niezwykła zwinnością, gibkością i znają na wylot pełną minerałów planetę Crait.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...