Walentynki bez wychodzenia z domu w 6 prostych krokach – niech żyje lenistwo i mi… nimalny wysiłek

Top/Film 14.02.2018
Walentynki bez wychodzenia z domu w 6 prostych krokach – niech żyje lenistwo i mi… nimalny wysiłek

Jedni mówią, że nie obchodzą Walentynek, bo święto zakochanych mają 365 dni w roku. Inni uwielbiają pozycjonować się na społeczną awangardę, która jest ponad umasowionymi godami. Jeżeli stajecie w poprzek pielgrzymek do multipleksów i restauracji, ale chcecie chociaż symbolicznie celebrować Świętego Walentego, służymy pomocą.

Oczywiście poniższą listę czynności należy traktować pół żartem, pół serio. Walentynki, jak każda inna okazja, są świetnym pretekstem, aby wyrwać się z domu i spróbować czegoś nowego. Jeżeli jednak jesteście domatorami, a udany romantyczny wieczór wiążecie z siedzeniem na kanapie w piżamie i oglądaniem seriali – doskonale to rozumiem. To z myślą o takich osobach powstała poniższa lista:

Punkt 1: zadbaj o trunki. Mogą być procentowe

Zawsze warto mieć w barku butelkę wina. Albo siedem. Jak zorganizować alkohol bez wychodzenia z domu? Sposobów jest przynajmniej kilka. Najdroższy to telefon do centrali taxi i prośba o wykonanie zakupów przez kierowcę. O wiele lepszym rozwiązaniem wydaje się jednak skorzystanie z usług profesjonalnych shopperów.

Sprawdzoną metodą na dowóz (nie tylko) wysokoprocentowych trunków jest platforma Szopi.pl. To “Uber dla zakupów”, za pośrednictwem którego można nabyć produkty w takich marketach jak Piotr i Paweł, Biedronka, Lidl czy TESCO. Wybór jest przeogromny.

Sam Lidl oferuje za pośrednictwem Szopi.pl 50 rodzajów wina, ponad 30 wódek i 14 whisky. Zamówione zakupy zostaną nam dostarczone pod drzwi za 9,90 zł. Lub za darmo, jeżeli jesteś nowym klientem platformy i korzystasz z niej po raz pierwszy. Co świetne, zapłacić można dopiero po otrzymaniu zamówionych produktów, wykorzystując BLIK-a lub kartę. Czyli trunki mamy już zapewnione.

Punkt 2: zadbaj o jedzenie. Niekoniecznie pizzę.

Mówi się, że przez żołądek do serca. Wbrew pozorom wcale nie chodzi o cholesterol. Firmy gastronomiczne przeżywają prawdziwe żniwo podczas Walentynek. Stoliki w popularnych restauracjach są od dawna zarezerwowane, a McDonalds średnio wchodzi w grę. Nawet pomimo promocji na podwójnego burgera i kupony rabatowe.

Najlepszą platformą do zamawiania posiłków jest Pyszne.pl. Agregator lokali gastronomicznych z dowozem jedzenia nie raz i nie dwa ratował mi życie. Pamiętajcie tylko, że kebab z sosem czosnkowym tym razem nie jest najlepszym wyborem. Na szczęście filtry Pyszne.pl pozwalają wyszukiwać wyłącznie kuchnię włoską. Ewentualnie sushi, które było polskim hitem gdzieś w okolicach 2015 roku.

Punkt 3: Zmniejszamy dystans, idziemy na parkiet. Taki domowy

Impreza na świeżym powietrzu, domówka czy wieczór we dwojga – niezależnie od okoliczności zawsze polecam jedną aplikację, która jest bezkonkurencyjna w przełamywaniu barier oraz zbliżaniu do siebie ludzi. To taneczne Bounden, które wykorzystuje smartfon do wspólnego tańca. Brzmi idiotycznie? Wykonanie jest jednak najwyższej klasy.

Koncepcja stojąca za Bounden jest równie prosta, co ciekawa. Para tancerzy chwyta mobilne urządzenie za przeciwległe końce. Od tego momentu muszą wykonywać polecenia, które sugeruje aplikacja. Ręka do góry, obrót, zbliżenie – jest z tym sporo frajdy i naprawdę nie trzeba czuć się jak król tańca, aby dobrze się bawić. Wręcz przeciwnie – Bounden polecam zwłaszcza tym, którzy na parkiecie czują się nieswojo i dostają paraliżu mięśni. Program świetnie przełamuje lody.

Punkt 4: Pięćdziesiąt twarzy Greya. Tak jakby.

Grey dominuje polskie i światowe kina w okresie Walentynek. Pary bez żadnego pomysłu na siebie snują się stadnie pod multipleksami. Czekają na nową odsłonę serii, która jest dosłownie rozjeżdżana przez każdego, kto ma jakiekolwiek pojęcie o kinie. Grey stał się w pewnym sensie synonimem popkulturowych Walentynek. Coś jak Kevin na święta. Tyle tylko, że z pejczami, pokojem tortur i aktorami, między którymi nie ma żadnej chemii.

Skoro Grey jest nowym symbolem Walentynek, niech tak będzie. Obejrzymy Greya. Tyle tylko, że w nieco innym wydaniu. Tak jak dawniej powstawały filmy parodiujące popularne horrory, tak teraz tworzone są tytuły parodiujące dochodowe romansidła. W ofercie platformy Showmax właśnie znalazło się Fifty Shades of Black i warto o tym pamiętać.

Pięćdziesiąt twarzy Blacka to film, który jest reklamowany jako idealna oferta dla wszystkich nienawidzących Greya. Ile w tym prawdy, zobaczę już niebawem. Nie korzystaliście z Showmaksa? Pamiętajcie, że przysługuje wam darmowy okres testowy. Do tego abonenci Playa mogą liczyć na cały rok darmowej usługi. Zainteresujcie się tematem, nim odwiedzi was druga połówka.

Punkt 5: Film na Walentynki, ale już na poważnie

Jeżeli po 10 minutach będziecie przekonani, że Fifty Shades of Black jest tak fatalny, jak sugerują zwiastuny, warto pomyśleć o filmie z prawdziwego zdarzenia. Z okazji Walentynek na Showmax powstała specjalna lista tematyczna tytułów, które pasują do tego wyjątkowego dnia. Na szczęście fatalne polskie komedie to nie całość oferty.

Poza Pięćdziesięcioma twarzami Blacka w walentynkowej bazie serwisu Showmax znalazły się: Planeta Singli (2016), Dzień dobry, kocham Cię! (2014), Porady na zdrady (2017), Zanim się pojawiłeś (2016), Vicky Christina Barcelona (2008), Notting Hill (1999), Wszystko albo nic (2017), Sex story (2011) oraz Dziennik Bridget Jones (2001).

Punkt 6: Gwarantujemy odwóz pod same drzwi

Jak zagwarantować bezpieczny powrót gościa do jego domu, bez ruszania się z własnego mieszkania? Odpowiedź jest oczywista – Uber albo myTaxi. Dzięki tym aplikacjom nie tylko wygodnie zamówiny transport i zapłacimy za niego bezgotówkowo, ale również możemy śledzić przebieg trasy. Mamy wtedy pewność, że kierowca dojechał pod same drzwi i dopiero tam pozwolił wysiąść naszemu gościowi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...