Ubisoft przypomina, że rynek gier już dawno zjadł filmy, muzykę i książki. Infografika nie pozostawia złudzeń

Artykuł/Gry 13.02.2018
Ubisoft przypomina, że rynek gier już dawno zjadł filmy, muzykę i książki. Infografika nie pozostawia złudzeń

Ubisoft przypomina, że rynek gier już dawno zjadł filmy, muzykę i książki. Infografika nie pozostawia złudzeń

Ubisoft to jeden z największych wydawców gier na świecie. Tak jak inne podmioty z branży interaktywnej rozgrywki, również ta firma odnotowuje rekordową wartość akcji oraz rekordowe przychody. Skalę popularności gier wideo najlepiej pokazuje poniższa grafika.

Pamiętam, że już w 2015 roku pisałem sensacyjną wiadomość o przychodach z rynku gier wideo. Trzy lata temu łączny dochód z interaktywnych produkcji po raz pierwszy przekroczył łączy dochód generowany przez hollywoodzkie hity wyświetlane w kinach. Od tego momentu rok w rok gry wideo dominują branżę kinową, filmową oraz muzyczną. Ta tendencja jedynie się pogłębia.

Ubisoft pokazuje, że w 2017 roku gry wideo przegoniły również sektor książkowy.

Stwierdzenie, że częściej gramy niż czytamy zapewne wciąż jest błędne. Mimo tego nie sposób nie być pod wrażeniem danych, jakie zostały zaprezentowane na oficjalnej infografice Ubisoftu. Według niej sektor interaktywnych produkcji przynosi około cztery razy więcej pieniędzy niż rynek muzyczny, platformy VoD czy dystrybucja filmów Blu-ray i DVD.

Rynek gier wideo stał się ponad dwa razy większy od kinowo-hollywoodzkiego molocha. Do tego generuje więcej środków niż globalny rynek książki. To niesamowite. Wątpię, czy jeszcze kilkanaście lat temu komukolwiek przyszłoby do głowy, że branża gier rozwinie się do tak astronomicznych rozmiarów. Nic dziwnego, że w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu miesięcy akcje takich firm jak Ubisoft, Activision czy EA systematycznie idą w górę.

Oczywiście grafika Ubisoftu jest w pewien sposób zmanipulowana. Czy też raczej „niedopowiedziana“.

W słupku o nazwie video games mieszczą się bowiem nie tylko gry wideo, które kupujemy w fizycznej lub cyfrowej formie. Częścią tej grupy są także mikro-transakcje, przepustki sezonowe, DLC, skrzynki z losową zawartością oraz zysk z reklam umieszczanych wewnątrz programów. Do tego lwią część najwyższego słupka na infografice buduje sektor gier mobilnych, które pobieramy na smartfony i tablety. To aktualnie najbardziej dynamicznie rozwijający się obszar wewnątrz kategorii video games.

Jeżeli połączymy rynki VoD, premier kinowych oraz dystrybucji DVD/Blu-ray, to okaże się, że sektor filmowy wcale nie zarabia wiele mniej od rynku gier wideo. Dlatego, chociaż niezwykła popularność interaktywnych produkcji oraz gwałtowny rozrost tego sektora nie podlega żadnej wątpliwości, warto łapać bezpieczny dystans do tak spektakularnych na pierwszy rzut oka grafik. Gry wideo faktycznie nie mają sobie równych, lecz w porównaniu z globalnym rynkiem książki oraz filmu dysproporcje nie są tak gigantyczne, jak może się wydawać.

Jeszcze nie są.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

12 odpowiedzi na “Ubisoft przypomina, że rynek gier już dawno zjadł filmy, muzykę i książki. Infografika nie pozostawia złudzeń”

  1. Wydaje mi się jednak, że nawet jakby te wszystkie kategorie zagregować jedynie do 4 (film, muzyka, ksiązki, gry), to wciąż gry byłyby na czele.

    U mnie przez ostatnie kilka lat też gry były na czele, od jakiegoś czasu jednak ustapiły serialom, filmom i ksiązkom. Lubię wszystkie te formy spędzania wolnego czasu, wiec muszę dzielić jakoś między nie mój wolny czas :)

    • Sęk w tym, żę granie nie wymaga większego wysiłku umysłowego (hola hola, ja wiem fire emblemy, strategie bla bla bla). I mówię to jako wieloletni, zagorzały gracz. Dużo łatwiej jest rozwalić się na kanapie po całym dniu pracy, odpalić assasins creeda i młócić 3 godziny. Większość czynności robię już tam intuicyjnie, nawet gdy zatrzymuje się aby obmyślić taktykę dostanie się do twierdzy. Książki wydaje mi się angażują człowieka dużo dużo bardziej. Grając w grem jednym uchem mogę słuchać, a nawet romzawiać z małżonką. Czytając książkę już nie, Pochłania całą moją uwagę. Wydaje mi się, że słuchanie muzyki w stylu: zapuszczam album, słuchawki na uszach i leże na ziemi, jest też bardziej angażujące od grania. Gram trochę z automatu. Ww. nowy assassin potrafi sprawić, że cofnę się, zatrzymam na 5 minut na szczycie budynku i zacznę sobie wyobrażać jakby się tam żyło, w tamtych czasach. Dość dawno nie łapałem chwil reflesji przy gierce. Ale wracając do temu, gry jakby nie były wymagające, jaby nie wymagały taktyki i skupienia, uważam, ze angażują i rozwijają dużo mniej niż książki czy muzyka. A może gadam bez sensu….

      • Wydaję mi się że to może być różnica pomiędzy grami konsolowymi i PC. Spróbuj się zdekoncetrować na chwilę w takim Quake Champions, WOT czy choćby głupim LOLu.
        A gry zportowane z konsol – Assets creedy, HZD czy Nioh – pozwalają na pełen relaks i odprężenie. To po prostu gry dla innych graczy [nie mówię że gorsze czy głupsze] i wymagają mniej wysiłku. Dla mnie dają też mniej radości, ale to moja skromna opinia.

        ps.z porównania wyłączyłem gry turowe gdzie siłą rzeczy masz czas żeby przerwać rozgrywkę…

        • 2018 i teksty w stylu PC Master Race. Zresztą totalnie bez sensu..

          Tak szczerze zadam Ci pytanie. Pomijam kwestie PC vs konsole.
          Jak w tym swoim wybitnym intelektualnie wpisie mogłeś porównywać poziom skupienia w grach “kompetetywnych” do gier singlowych. A i jeszcze samemu wyłączając te gry które ci się nie wpinały w analizę. Na PC są gry Paradoxu, gdzie długimi okresami możemy nawet iść kawe sobie zrobić albo youtuba oglądać. Przy EU2 odrabiałem lekcje w liceum.

          BTW, te twoje przykłady zjada tryb online w każdej grze sportowej jak FIFA, gdzie podczas rozgrywki nie ma praktycznie momentów na uspokojenie.

      • Pomijając moby, czy gry takie jak factorio to pograj sobie w DS i powiedz, że w trakcie młócenia bosa możesz normalnie rozmawiać z żoną. Przejdziesz Tormenta to tak jakbyś przeczytał 10 książek. Zresztą nowe AC można porównywać do książek z grejem – niby gry, ale nie przerzucałbym tego na resztę branży.
        Druga sprawa to to, że też lubię czytać książki i o ile przy tych biznesowych muszę czasem ruszyć głową to nie powiedziałbym, że większość tego co czytam ja i inni wymaga jakiegoś wysiłku umysłowego. Nie rozumiem tego wychwalania czytania książek, jakby to było dla elity.
        Moim zdaniem dobre crpg jak bg czy właśnie torment>książki rozrywkowe, bo nie dość, że czytasz to dodatkowo planujesz i podejmujesz decyzje.

        • Co Wy macie z tą serią AC – Origins zbiera fantastyczne noty, nie tylko u niedzielnych graczy. W dodatku od początku ta seria przeplata historię z fikcją – pokazuje istotne wydarzenia historyczne, przedstawia zabytki. Dzięki serii AC zainteresowałem się i doczytałem o okresach, którymi wcześniej specjalnie się nie interesowałem. Byłem w kilku miastach, które pojawiły się w Assassin’s Creedach i naprawdę zostały w grze bardzo fajnie odwzorowane, a możliwość wspinania się na Koloseum, Duomo, Big Bena czy choćby wieżę Galata jest naprawdę niepowtarzalnym przeżyciem.

          Seria AC polecana jest nawet przez wykładowców Historii sztuki, to tak na marginesie ;)

          • Serii AC nigdy nie dostawało się za widoki – które zawsze stały na wysokim poziomie, raczej za gameplay i fabułę która zazwyczaj po prostu ssie.
            Dlatego ludzie uważają black flag (w tym ja) za najlepszą część, tylko, że bardziej była to gra o piratach niż AC:)

          • E tam, ACII i Brotherhood, a także Black Flag i Origins uznawane są powszechnie za znakomite gry. Gameplay też przez kilka części był czymś innowacyjnym, później nieco się przejadł. Fabuła rzeczywiście w ostatnich częściach zaczęła tracić znacząco na jakości, ale przede wszystkim to gra z otwartym światem.

            Unity i Syndicate to nieco spadek formy, jednak Origins znów daje nadzieję. Nie przez przypadek seria AC to sztandarowy produkt Uni – trylogia Ezio była fantastyczna, Black Flag to najlepsza gra o piratach od bardzo wielu lat, a Origins to nowe otwarcie.

        • Normlanie z żoną nigdy nie da się porozmawiać :D Jasne zgodzę się, że są bardziej i mniej angażujące gierki i w sumie zależy od człowieka na to wychodzi. Z tymi książkami to nie tak, że dla elit ale np. czytając książki fantastyczne wszystko musisz sobie sam wyobrazić – głowa cały czas pracuje. Oglądając film czy grając w gierkę już ktoś za Ciebie to wymyślił. Skupiasz się na innych rzeczach. Dużo łatwiej grać na kompie czy konsoli niż czytać książkę. – dla mnie :P

  2. Gry tworzone na smartfony w moim odczuciu powinny być (w większości) umieszczane w jakiejś innej kategorii. Jak dla mnie z grami mają one tyle wspólnego co jazda na rowerze i jazda samochodem.
    Wyobraźcie sobie, że poznajecie kogoś kto mówi wam “jestem zapalonym graczem!” Pytacie go w co gra, a on odpowiada, że w Candy Crush Saga. Naprawdę kogoś takiego uznajemy za “gracza”.
    Zaraz będą głosy “hurrr duuur.. jak możesz decydować o tym kto jest graczem,a kto nie!!” Ale taka prawda ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...