Carrie na dobre zapuściła korzenie w Ameryce. Homeland w 7. sezonie nawet nie zerka na Bliski Wschód

Recenzje/Seriale 12.02.2018
Nasza ocena:
Carrie na dobre zapuściła korzenie w Ameryce. Homeland w 7. sezonie nawet nie zerka na Bliski Wschód

Homeland wrócił z 7. sezonem. Szpiegowski thriller z Claire Danes w roli głównej po raz kolejny pokazuje nam kulisy brudnej amerykańskiej polityki. Carrie Mathison mimo upływu lat nie umie odpuścić i nadal babrze się w tym bagnie ku uciesze widzów. Oczywiście z udziałem kontrowersyjnego prezydenta.

Najnowsza seria jest zarazem przedostatnią, jaką twórcy Homeland nakręcą. Mają sporo czasu, by dociągnąć swoją historię do końca. Zaczęliśmy na Bliskim Wschodzie, potem odwiedziliśmy m.in. Berlin, ale serial już rok temu postanowił skończyć z opowiadaniem o działaniach amerykańskiego wywiadu na rzecz rozgrywek o władzę, które odbywają się w Stanach Zjednoczonych.

homeland 7 sezon recenzja

Homeland na dobre wrócił do domu.

Od dramatycznych wydarzeń z końcówki poprzedniego sezonu w świecie Homeland minęło kilka miesięcy. Saul Berenson wraz z dwoma setkami innych członków wywiadu jest uwięziony w związku z zamachem na życie nowej prezydent Stanów Zjednoczonych. Carrie nie ma pracy, mieszka u rodziny i udaje, że jest przykładną matką szukającą dla siebie zajęcia.

To oczywiście wszystko gra pozorów. Dla bipolarnej głównej bohaterki Homeland polityka jest narkotykiem, którego nie może odstawić. Udało jej się zwalczyć uzależnienie od alkoholu i przynajmniej pozornie poskromić chorobę, ale nadal za kulisami próbuje walczyć o swój kraj. Nie uciekła znów za granicę, tylko po cichu stara się połączyć ze sobą różnych graczy.

Oczywiście, jak to Carrie, gra bardzo ryzykownie.

Kilka miesięcy względnego spokoju w życiu Carrie nie zostało pokazane na ekranie. Homeland powraca w momencie, gdy wreszcie zaczyna się coś dziać. Showtime najwyraźniej szykuje bohaterce kolejną wyprawę wprost do piekła. Jest to może i nieco odtwórcze, ale nadal dobrze się to ogląda – tym bardziej mając świadomość, że serial skończy się już w przyszłym roku.

Już w pierwszym odcinku obserwujemy, jak jej plan bierze w łeb – jak za dawnych lat. Chociaż bohaterka przez 7 lat się bardzo rozwinęła, nadal podchodzi do wszystkiego bardzo emocjonalnie i zraża do siebie kolejnych ludzi – źródła, współpracowników, rodzinę. Ma szczytne intencje, ale to za mało, by wybaczyć jej liczne przywary.

homeland 7 sezon recenzja

Claire Danes jest fenomenalna jak zawsze.

Homeland rozpoczął się blisko dekadę temu, a pierwsze sezony były poświęcone trudnej relacji Carrie z Nicholasem Brody’m, powracającym do Stanów po wieloletniej niewoli żołnierzu. Serial z początku opierał się na dynamice i chemii pomiędzy tymi postaciami, ale po trzech sezonach ten wątek skutecznie domknięto.

Serial się jednak nie skończył. Bez Brody’ego spędziliśmy już więcej czasu niż z nim. Claire Danes od 4. serii okupuje produkcję Showtime i nie bierze jeńców. Myślałem, że po tylu latach nieco spowszednieje mi ta pełna sprzeczności bohaterka, ale nie. Homeland nadal mnie wciąga, tak jak polityka ciągnie ku sobie Carrie.

Na szczęście Homeland coraz lepiej radzi sobie z postaciami drugoplanowymi.

W przeszłości niektóre wątki poboczne w Homeland nużyły, a wielu bohaterów pobocznych już opuściło pokład. Jak to bywa w przypadku szpiegowskich intryg, często kończyło się to śmiercią postaci. Po trzech latach pożegnaliśmy Brody’ego, a pod koniec 6. serii widzów na dobre opuścił Peter Quill, który był jedną z kluczowych postaci.

Showtime nie wspomina jednak zabitego bohatera i zrobiło tym samym miejsce na kilku nowych postaci. Oprócz tego w 7. serii wracają też starzy znajomi, z których niektórzy są z nami od samego początku. Saul Berenson jak na razie jest uwięziony, ale zdjęcia promujące kolejne odcinki nie pozostawiają wątpliwości – niedługo znów wróci do gry.

homeland 7 sezon recenzja

Gracze się zmieniają, ale gra ciągle trwa.

Pilotażowy odcinek nowej serii ledwie zarysował, czym będziemy zajmować się w tym roku. Homeland nieco przeszarżował i w serialowej rzeczywistości na stołku prezydenta rok temu umieścił kobietę – chociaż Hillary Clinton wybory w rzeczywistości przegrała – ale w tym roku dopasowuje się do prawdziwego świata. Elizabeth Keane staje się w pewnym stopniu uosobieniem Donalda Trumpa.

Serial cały czas chce być analogią dla naszej rzeczywistości i mówić o ważkich sprawach. Jest dziełem fikcji, ale garściami czerpie z prawdziwych wydarzeń. Z pewnością jednak dla widza z Polski nie będzie ten motyw jednak tak wyraźny i tak istotny, jak dla odbiorców ze Stanów Zjednoczonych, ale na szczęście Homeland oprócz tego oferuje też wciągającą fabularnie intrygę.

Homeland porusza jednocześnie kilka wątków, które w pewnym momencie będą musiały się spotkać.

Jak na razie główna bohaterka próbuje umówić spotkanie pomiędzy jednym z senatorów a funkcjonariuszem FBI mającym informacje na temat kulis działań nowej administracji. Carrie, chociaż wspierała nowego lidera swojego państwa, została pozbawiona złudzeń. Teraz próbuje pomóc w usunięciu jej ze stołka. I ma chyba rację, bo Elizabeth Keane skręca w bardzo niebezpiecznym kierunku.

Ciekawie wygląda też inny wątek, prowadzony osobno od zakulisowych rozgrywek Carrie i dyskusyjnych ruchów coraz bardziej bezwzględnej prezydent. Brett O’Keefe nadal mami odbiorców mediów swoimi teoriami spiskowymi. Chociaż jest poszukiwany, jak na razie unika ręki sprawiedliwości i otrzymuje pomoc z dość nieoczekiwanego miejsca. Fake news, jak widać, cały czas jest w cenie.

Nie mogę się doczekać, aż poznam odpowiedzi na wiele dręczących mnie pytań dotyczących dalszego rozwoju fabuły. Spodziewam się jednak, że prędko to nie nastąpi, a w międzyczasie emocje sięgną zenitu. Homeland w przeszłości niejednokrotnie zaskakiwało nas zwrotami akcji. Jestem przekonany, że tym razem nie będzie inaczej, skoro już na starcie 7. serii atmosfera bardzo szybko zrobiła się bardzo gęsta.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...