Netflix miał zagrozić kinom, a zbiera słabe filmy z Hollywood

Artykuł/Film 09.02.2018
Netflix miał zagrozić kinom, a zbiera słabe filmy z Hollywood

Netflix miał zagrozić kinom, a zbiera słabe filmy z Hollywood

Przełom 2017 i 2018 roku nie był dla Netfliksa zbyt szczęśliwy, przynajmniej jeśli chodzi o flirt z pełnometrażowymi filmami. Streamingowy tytan miał zagrozić dystrybucji kinowej, tymczasem zdaje się, że w dużej mierze pełni rolę kosza na hollywoodzkie odpadki.

Jeśli chodzi o Netfliksa i jego ofertę filmową, to moja relacja z ową platformą nosi status: “To skomplikowane”. Wszyscy wiemy, że obecnie Netflix ma najlepszą na rynku ofertę serialową. W błyskawicznym tempie pod tym względem przegonił i legendę branży, czyli HBO i coraz prężniej rozwijające się AMC.

Z ofertą ich oryginalnych filmów ciągle jednak jest problem. Pierwsze produkcje w pełnym metrażu, dumnie chwalące się mianem “Netflix Originals”, były typowymi filmami drugiego sortu, które dekadę wcześniej, ze względu na ich wątpliwą jakość, od razu pojawiały się na rynku DVD/VOD z pominięciem kin. I w tym kontekście oferta Netfliksa była naturalną ewolucją.

Najpopularniejsza platforma streamingowa świata chciała jednak więcej i zaczęła spoglądać w stronę dystrybucji kinowej. Z pewnością przy okazji chcąc zabawić się w małą rywalizację/eksperyment. I tak w maju 2017 “Okja” stał się pierwszym filmem Netfliksa (i jakiejkolwiek platformy streamingowej) pokazywanym na festiwalu w Cannes. A do tegorocznych Oscarów nominowany jest “Mudbound” i to w głównych kategoriach. Sukces!

Przez moment, minionej jesieni, zacząłem z nadzieją patrzeć na ofertą oryginalnych filmów Netfliksa. Wrażenie zrobiły na mnie świetne “Gra Geralda”, “1922”, “Opowieści o rodzinie Meyerowitz” i wspomniany wcześniej “Mudbound”.

I nagle pojawił się “Bright” i zburzył wszystko.

Wiem, była to jedna z najgłośniejszych premier końca 2017 roku, jedna z najchętniej oglądanych produkcji w historii Netfliksa, a do tego widzowie platformy ocenili go nad wyraz pozytywnie. Nie zmienia to jednak faktu, że, obiektywnie rzecz biorąc, jest to słaby film. Ma zły scenariusz, kiepską reżyserię, ubogi świat przedstawiony i nieumiejętnie poprowadzonych aktorów. Netfliksowi to nie przeszkadza, bo w sumie nie musi.

mudbound recenzja

Czy Netflix jest już koszem, w którym poddaje się recyclingowi filmy niechciane przez żadne studio?

Trochę tak to wygląda. Przewaga platformy streamingowej polega na tym, że wypuszczając film online, ma o wiele mniej do stracenia niż wytwórnia, która musi skoordynować globalną (albo choćby tylko krajową) dystrybucję. No i jest też większa szansa, że nawet najgorszy film zostanie w Netfliksie obejrzany i to przez sporą liczbę ludzi. W końcu o wiele łatwiej jest skusić się na nieznany nam wcześniej film, buszując w sieci niż wtedy, gdy planujemy wyprawę do kina i albo chcemy dokonać jak najlepszego wyboru, albo już dawno wiemy, co obejrzymy.

I wszystko wskazuje na to, że takie właśnie podejście przyświecało włodarzom Paramount, która była niezbyt zadowolona z filmu “Paradoks Cloverfield”. Wytwórnia szybko pozbyła się filmu ze swoich kalendarzy i przekazała go w ręce Netfliksa, który po mistrzowsku uczynił z jego premiery wydarzenie miesiąca i jedną z najbardziej imponujących marketingowych kampanii w historii filmu.

Wygląda na to, że taki sam los spotkał “Extinction”.

Wytwórnia Universal nieoczekiwanie usunęła go ze swojego kalendarza premier (oryginalnie film miał się pojawić w kinach 26 stycznia 2018 roku). Jak donosi portal Deadline, “Extinction”, opowiadający o rodzinie uciekającej przed najazdem Obcych na Ziemię, będzie miał swoją premierę w Netfliksie jeszcze w bieżącym roku.

Czemu wytwórnie zaczęły nagle oddawać swoje filmy Netfliksowi? Chcąc poznać prawdziwe powody tych decyzji, musielibyśmy sobie uciąć szczerą pogawędkę z włodarzami Netfliksa i tych wytwórni, jednak wydaje mi się, że Netflix stał się po prostu, jak wspominałem wcześniej, dość wygodną alternatywą na filmy, które i tak nie sprzedałyby się w tradycyjnej dystrybucji.

Co obejrzeć w weekend 9 lutego

“Paradoks Cloverfield” nie jest może filmem fatalnym, ale wiem, że to produkcja niezbyt udana i na pewno nie znajdzie się w moim topie filmów rozrywkowych 2018 roku. Obawiam się, że “Extinction” prezentuje podobny poziom, inaczej nikt przy zdrowych zmysłach nie pozbywałby się go ze swojego portfolio.

Zresztą, premiera w styczniu, który jest jednym z gorszych miesięcy dla filmów w całym roku, już od samego początku wskazywała, że wytwórnia nie bardzo wierzy w ten tytuł.

Oczywiście na tym wszystkim wygrywa Netflix.

Geniusz tej platformy polega na tym, że potrafi ona przekuć w sukces wizerunkowy i kasowy produkcje, które gdziekolwiek indziej stałyby się finansowymi wtopami albo wręcz nikt by o nich nie usłyszał. Ich oferta jest tak obszerna i szeroka, że najwidoczniej nie przeszkadza im chwilowe bycie pojemnikiem na odpadki po Hollywood.

Mnie tylko niepokoi to w kontekście filmu “Anihilacja” Alexa Garlanda, który dystrybuowany (poza Ameryką) ma być właśnie przez Netfliksa… Ale cóż, pożyjemy zobaczymy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

5 odpowiedzi na “Netflix miał zagrozić kinom, a zbiera słabe filmy z Hollywood”

  1. Do tego należy dodać Altered Carbon, ktore jest najzwyczajniej w świecie słabe i bez polotu a w dodatku pełne kuriozalnych niekonsekwencji. W stosunku do książki to grube nieporozumienie. Nie wiem skąd zachwyt w niektórych portalach. Weźmy taką Miriam Bancroft, seksowną 25 latkę, która w serialu jest milfem :):):)

    • Powaznie ona ma 25 lat? Co do Altered zgadzam się…obejrzałem, ale po 38838 artykulach na SW liczyłem na coś dużo, dużo lepszego. Bright to wg mnie totalna pomyłka była a Cloverfield zacząłem 2 dni temu i poprostu wylaczylem. Dziwie się, że netflixowi nie szkoda pieniędzy na takie coś, chyba chcą po prostu przyciągnąć nowych użytkowników hucznymi premierami.

      • zwróć uwagę na to że każdy ma inny gust, i inne oczekiwania, dla mnie Bright był bardzo dobrym filmem i przyjemnie się go oglądało. Netflix to masówka baza odbiorców jest tak duża że nieważne co wrzucą i tak oglądnie to na tyle duży % ludzi że będzie to opłacalne.

  2. Może się mylę, ale według mnie produkcja i dystrybucja to nie do końca to samo :P

    Nie wiem jak jest z filmem “Okja”, możliwe, że był robiony częściowo na zlecenie Netfliksa. W przypadku “Moudbound” to film ten nie jest produkcją Netfliksa. Netflix dosyć sprytnie przejmuje dystrybucję tego typu produkcji, ale mówienie o “nominacjach do Oscara dla filmu Netfliksa” jest chyba nadużyciem, skoro ich artystyczny aspekt ma ze streamingowym molochem niewiele wspólnego.

    “Following its Sundance premiere, Mudbound had distribution offers from A24 and Annapurna Pictures.[10] On January 29, 2017, Netflix acquired distribution rights to the film.[11] The film premiered on the streaming platform, as well as began a one week theatrical release in New York City and Los Angeles, on November 17, 2017.”

  3. Nie wiem, czy trylko ja odnosze takie wrażenie ale oferta netflixa jest coraz gorsza w Polsce. Ostatnio trafiają tam stare śmieci, praktycznie żadnych nowości. Nie dość, że wybór jest dużo mniejszy nisz na zachodzie, filmy dokładane są sporadycznie i w niewielkich ilościach, to dodatkowo ostatnio są to starocie, które wychodziły jeszcze na kasetach VHS :] Porażka. Ostatni miesiąc opłacałem ta platformę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...