Nie rozumiem, skąd się wziął hejt na The Cloverfield Paradox

Recenzja/Film 06.02.2018
Nasza ocena:
Nie rozumiem, skąd się wziął hejt na The Cloverfield Paradox

Nie rozumiem, skąd się wziął hejt na The Cloverfield Paradox

Netflix ma w swoich zasobach naprawdę kiepskie filmy. Tyle tylko, że The Cloverfield Paradox nie należy do tego zbioru. To naprawdę przyjemne kino science-fiction, które nie zasłużyło na tyle niepochlebnych recenzji.

Jeżeli wciąż zastanawiacie się, skąd przybył gigantyczny potwór z Project Monster od J.J. Abramsa, właśnie w tym filmie poznacie na to (częściową) odpowiedź. The Cloverfield Paradox zszywa wątki dwóch poprzednich filmów z serii, chociaż robi to przy pomocy przemysłowego łańcucha, zamiast nitki i igły. Fantastycznonaukowej finezji nie ma w tym tytule za grosz, ale i tak ogląda się go naprawdę przyjemnie.

Świat stoi na krawędzi wojny totalnej. Powodem nie są jednak wielkie potwory, ale energia.

Mamy 2028 rok. Globalny kryzys energetyczny sprawia, że światowe mocarstwa stoją na skraju wojny. Jedynym zbawieniem ludzkości zdaje się być stacja kosmiczna Cloverfield, na której trwają testy nowego źródła energii. Tak zwany akcelerator Sheparda ma dać ludzkości dostęp do zupełnie nowej cząsteczki, która raz na zawsze wyeliminuje energetyczny problem. Gdy grupa dzielnych astronautów przeprowadza w końcu udany test, wszystko staje do góry nogami.

The Cloverfield Paradox eksploruje temat alternatywnych rzeczywistości. Film opiera się na hipotezie, że istnieje nieskończenie wiele wersji wszechświata, które biegną równolegle. Niektóre różnią się od siebie detalami, inne w zasadzie nie mają punktów wspólnych. Załoga stacji Cloverfield swoimi badaniami tworzy tytułowy paradoks. Cząsteczka z akceleratora rozrywa zasłonę czasu i przestrzeni. Planeta Ziemia nagle znika. Na stacji zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Do tego okazuje się, że astronauci mają… nowego pasażera.

The Cloverfield Paradox nie jest najsprytniejszym, najbardziej inteligentnym filmem o alternatywnych rzeczywistościach.

Większość strasznych, szokujących i niezrozumiałych wydarzeń na stacji kosmicznej dzieje się bez wyraźnego powodu i sensu. Ot, scenarzysta do spółki z reżyserem chciał wprowadzić mocny przerywnik. Wątek zderzenia rzeczywistości jest z kolei tak elastyczny, że można tutaj zmieścić w zasadzie wszystko. Od anomalii magnetycznych, przez rozczłonkowywanie, kończąc na potworach z innych wymiarów. Podczas oglądania ma się wrażenie, że najpierw kręcono konkretną scenę, a dopiero później szukano dla niej uzasadnienia.

Jeżeli więc szukasz twardej fantastyki naukowej – to nie tutaj. Nie oczekuj drugiej Odysei kosmicznej albo Solaris. The Cloverfield Paradox bliżej pod tym względem do kosmicznych telewizyjnych seriali, w których fiction jest znacznie więcej niż science. Mimo tego, to wciąż naprawdę niezła rozrywka. Głównie za sprawą świetnej obsady, która grą aktorską nadrabia braki w scenariuszu.

Daniel Brühl, John Ortiz, Chris O’Dowd czy Elizabeth Debicki to bardzo solidna druga liga światowego kina. Oglądanie rozpoznawalnych twarzy jest przyjemne, a aktorskie doświadczenie obsady stanowi mocny punkt filmu. Powiedziałbym nawet, że artyści grają zbyt dobrze i zbyt głęboko, jak na relatywnie płaskie role, które im rozpisano. Kosmiczna stacja Cloverfield ugina się od emocji i to jest świetne.

The Cloverfield Paradox w ciekawy sposób bawi się tematami moralności oraz większego i mniejszego zła.

Co jest gorsze: śmierć kilku miliardów osób z obcej rzeczywistości czy kilku bliskich osób z własnego wszechświata? Czy osoba, która zdradziła w innym wymiarze, zdradzi również we wszystkich pozostałych? Film lubi poruszać się wokół takich dylematów. Czasami robi to jak słoń w składzie porcelany, lecz widz tak czy inaczej ma ciekawą zagwozdkę do przemyślenia. To bez dwóch zdań największa wartość dodana do TCP, który sam w sobie jest po prostu poprawny.

Efekty specjalne zostały zrealizowane nieco poniżej oczekiwań co do pełnometrażowych produkcji Netfliksa. Jak zwykle kilka kluczowych pytań pozostało bez odpowiedzi. Jeżeli jednak jesteście zainteresowani uniwersum Cloverfield, to pod względem scenariusza Paradox jest najważniejszym tytułem ze wszystkich, które dotychczas się ukazały. Najprawdopodobniej dzień po zobaczeniu tego tytułu nie będziesz już o nim pamiętał, ale to wciąż niezłe kino, o ile nie wymagasz zbyt wiele.

Ode mnie sześć alternatywnych rzeczywistości na dziesięć.

Teksty, które musisz przeczytać:

Pizza, burgery i seriale. Te produkcje są lepsze niż comfort food

Są takie seriale, które „wcina” się jak frytki – prawie każdemu zasmakują, a jak już się w nie wsiąknie, to paczka musi być pusta, eee… tzn. sezon dokończony. Zarywacie dla nich nockę, oglądacie „do bólu brzucha” i świetnie się bawicie. Te serie są lepsze niż najlepsze comfort food.

Top/Seriale 15.12.2019

Dołącz do dyskusji (51)

95 odpowiedzi na “Nie rozumiem, skąd się wziął hejt na The Cloverfield Paradox”

      • Sam pomysł jest fajny – brakuje mi tylko więcej czasu poświęconego na zbudowanie w widzu pojęcia na temat ówczesnego świata, czegoś więcej niż rzucenie go w akcję – ludzie mają teraz krążki, mogą żyć wiecznie o ile mają dosyć kasy, takie jest teraz życie. Chciałbym poznać więcej szczegółów, tyle.

        • Ciągnie się jak flaki z olejem. Też jestem na 3 odcinku i … co chwilę chodzę po kawę/drinka do kuchni bo nie mogę się zaangażować w historię.
          Totalne przeciwieństwo Guardians of the Galaxy :)

          • Mi akurat wyjątkowo dobrze podszedł [choć jak wspominałem zostawił spory niedosyt]. Teraz, w miarę jak zagłębiam się w książkę, to bardzo się cieszę, że nie zrobiłem tego przed seansem. Jest znacznie ciekawiej, a te zapowiadane przez pierwszych recenzentów “lekkie modyfikacje fabuły” są ogromnym niedopowiedzeniem. W zasadzie cała oś została zmieniona…

      • Ja dałem radę. Serial nie zachwycił, ale też nie jest jakiś zły. Ciekawe uniwersum, czekam na rozwinięcie, ale raczej za miesiąc nie będzie nic co bym o nim pamiętał, no może fakt że za dużo scen seksu, które wyglądają bardziej jako wypełniacz czasu.

    • Ja kumam, jednak mi serial nie podszedł. Tworzy ciekawy świat, i obietnice “czegoś”. Serial skończyłem, obietnica nie została spełniona.

      • Dokładnie o to chodzi – dostajesz historyjkę detektywistyczną w ogromnym, futurystycznym międzyplanetarnym świecie, rodzi się ogrom pytań na które nie dostajesz odpowiedzi.

        • Nawet nie to. Tu nie ma pytań na które chciałbym odpowiedzi. Wystarczy fakt że zapowiadali Emisariuszy na jakiś uber koksów, a to Robin Hood w lesie, intryga szyta jakoś niesamowicie, a tu kończy sie tak banalnie że aż boli. Jednak dalej wykreowany świat jest tym co zachęci mnie do oglądania kolejnych sezonów. Odpowiedzi które dostałem są słabe, i nie bardzo wiem czy che inne.

          • Emisariusze nie zapracowali raczej na swą “legendę” partyzantką w lesie którą wykończyła jedna zazdrosna kobita. Nie czytałem powieści, ale choćby po to aby poznać odpowiedź na pytanie czy tam ich wątek został bardziej rozwinięty, tudzież lepiej opowiedziany, zamierzam.

          • Ja też. Serial zrobił tyle dobrego że kupuje książkę. Sama ta partyzantka brzmi bardzo komicznie. Motywacja też brzmi komicznie.

          • W sumie będą to trzy książki, Węgiel jest pierwszą częścią trylogii, choć kolejne mają dość mieszane opinie. Tak czy siak, apetyt jest ;-)

          • Zdaje sobie sprawę że adaptacje rządzą się swoimi prawami, więc nie miałbym nic przeciwko gdyby jego historia dalej była tajemnicą, a dostawalibyśmy tylko urywki wspomnień. A tak dostaliśmy rozczarowującą historię. Oby rozwinęli go w następnych serialach.

          • To się zdziwisz, bo tam to ekipa bezwzględnych najemników, którzy takich “robinhoodów” z lasu rozsmarowują na zlecenie firm i rządów:D.

            Serial diametralnie zmienił i emisariuszy i głównego bohatera.

          • Właśnie wcale się nie zdziwiłem, bo dokładnie to podejrzewałem. Poza tym od wywiązania tej dyskusji tutaj kupiłem sobie drugi tom [Upadłe Anioły] i już -mimo iż ledwo co liznąłem pięć rozdziałów- mam obraz jakimi prze ch byli emisariusze [tworzenie rządów/reżimów -nieźle]. Podejrzewam więc, że jak tylko trafię na tom pierwszy i go przeczytam, to ku mojemu rozczarowaniu przekonam się jak bardzo spłycono historię w serialu…

        • Ja bardziej czuję niedosyt, można było śmiało pociągnąć 20 odc. I zagłębić się w eksplorację tego świata. Zobaczymy czy będzie kontynuacja i jak zostanie poprowadzona. Do tego czasu planuję zagłębić się w lekturę, ekranizacja narobiła mi sporego apetytu ;-)

        • Dostajesz, tylko nieliniowo. W sumie uważam to za plus bo nie jestem fanem przydługich wstępów, które i tak w TV nie będą mogły się zbliżyć do możliwości oferowanych przez książki.
          W okolicach e07(?) będziesz miał dość spory kawałek układanki, który powinien Cię zadowolić.

    • Dokładnie Ja obejrzałem 2 odcinki i dalem sobie spokój. A ogólnie jestem wielkim fanem science fiction. Kompletnie do mnie nie przemówił ten serial. Główny wątek jest ogólnie bardzo mało interesujący. The Cloverfield Paradox natomiast bardzo mi się podobał. I to nie jest tak jak napisał autor tej recenzji, że następnego dnia już nie będziesz o nim pamiętał. Jak dla mnie film jest po prostu świetny.

  1. Zabierając się za oglądanie tej części warto obejrzeć wpierw jedynkę, zauważyłem, że dużo ludzi narzeka ponieważ nie bardzo wie o co chodzi. Znając jedynkę można sobie co nieco poukładać. Choć film i tak raczej nie dla każdego, raczej dla ludzi którym właśnie dwie poprzednie odsłony przypadły do gustu… i nie oczekują, że zawsze wszystko jest podane na srebrnej tacy ;-)

    BTW Ziemia nie zniknęła ;-)

    • Jedynkę w sensie CLoverfield z 2008 roku czy CLoverfield Lane? TO chyba prędzej z tym drugim niż z pierwszym. Aczkolwiek tu jasno jest powiedziane że akcja dzieje się w przyszłosci gdy jest kryzys energetyczny.

      • Z pierwszym rzecz jasna. Cloverfield Project Monster, bardzo oczywiste nawiązanie jest na samym końcu gdy pojawia się znajomy potwór. Z dwójką oczywiście też, choć nie wiemy jeszcze do końca jakim miejscu na osi czasu ona faktycznie się znajduje. Natomiast co do samej trójki i czasu wydarzeń, to nie jest powiedziane, że akcja dzieje się w przyszłości [względem poprzednich części] tylko iż na ziemi panuje kryzys energetyczny, a rozwiązaniem ma być eksperyment na stacji kosmicznej na której toczy się akcja. Samo zakończenie pozwala podejrzewać, że wskutek tegoż eksperymentu pojawiły się te stworki które widzieliśmy właśnie w jedynce [i pod koniec dwójki] – tu przypominają się te sugestie bohaterów PM, że być może to jakiś tajny eksperyment etc.

        A więc nawiązania, choć luźne, są. ;-)

  2. Czyli wyjaśnione. Jaram się ponownie :) Wiele opinii dotyczyło wydarzeń bez sensu, jeżeli jednak mówimy o multiwersum, i mieszaniu się różnych wymiarów, to problem rozwiązany. TO co w innym wymiarze ma sens, w naszym może być kompletnie z tyłka.

  3. Film genialny nie byl, tak jak tu napisano, ale obejżec sie dał i byl nawet lepszy niż spora część produkcji kinowych. Ale była też perełka w postaci Chris O’Dowd. Pasował do tego filmu jak pięśc do oka, i zresztą jego sceny kompletnie się nie kleją z filmem, ale były super zabawne, z żoną wybornie się bawiliśmy oglądając go ponownie na ekranie (po genialnym IT crowd).

  4. Typowy film na odmóżdżenie. Nie porywa, ale da sie go strawić. Mała literówka w tekście: “Najprawdopodobniej dzień bo zobaczeniu tego tytuł”

  5. Ten film nie ma fabuł, ma miałkie postacie i zwyczajnie jest nudny. Nie ma w nim nic zaskakującego a do tego nawiązuje do Cloverfielda w zasadzie ostatnią sceną. Zapewne doklejoną na siłę by mógł nazywać się właśnie Cloverfieldem.

    • LEKKI SPOILER ALERT:
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      nie tylko ostatnią, ale także jedną z pierwszych przedstawiających co się dzieje na Ziemii po uruchomieniu akceleratora (wybuch w mieście, ogromne cienie w kłębach dymu itp.)

    • Widać nie oglądałeś poprzednich filmów, albo nie jesteś w stanie skleić o co chodzi; pozwól, że pomogę Tobie i Twoim szarym komórkom.

      Otóż, uruchomienie akceleratora “Shepard” nie tylko przeniosło bohaterów do równoległego wymiaru, ale także nałożyło na siebie inne (w tym nasz) przeplatając wydarzenia jak i organizmy pomiędzy sobą stąd właśnie potwór na końcu, który w pierwszym filmie pojawia się dopiero po uruchomieniu akceleratora w wymiarze z “Paradoksu” – dlatego w pierwszym filmie nie ma nic mowy o jakimkolwiek kryzysie energetycznym – świat pierwszego filmu go po prostu nie posiadał.
      W drugim filmie “Cloverfield Lane” historia ciągnie wydarzenia z pierwszego filmu w tym właśnie świecie, z różnicą, że teraz mamy obcych, którzy zostali wpleceni w owy wymiar.
      Trzeci film nie opowiada o żadnym z tych wymiarów, jako że jest początkiem wszystkich wydarzeń – można powiedzieć, że istnieje we wszystkich równocześnie (stąd odcięta ręka wciąż była żywa, pomimo iż stacja w innym wymiarze była zniszczona).

      Wiem, wiem, dla ludzi, dla których jedyną rozrywką filmową są takie tytuły jak Na Wspólnej, albo Żona dla Rolnika czy Szybcy i Wściekli nie za bardzo zrozumieją, o co tutaj chodzi, bo najzwyczajniej w świecie musieliby się troszkę wysilić, ale jeżeli trochę spróbujemy, może obejrzymy wszystkie filmy, to uda nam się rozwikłać ten “brak fabuł(y)” i “doklejanie na siłę”.

      • Widzę, że musiało ci ulżyć tym komentarzem. Cieszę się, że ci pomogłem.
        Fabułę wbrew pozorom zrozumiałem doskonale, co nie zmienia faktu, że dla mnie jest ona denna. Wybacz, ale póki co mam prawo do swojego zdania.

        • zrozumiałeś fabułę i znalazłeś powiązanie z poprzednimi częściami tylko w ostatniej scenie… hmm, coś mi tu nie gra

          ‘Nie ma w nim nic zaskakującego’

          ok, czyli od pierwszej części wiedziałeś, że ten potwór wziął się z innego wymiaru po uruchomieniu akceleratora. Jak ty to robisz, że wszystkiego dowiadujesz się z wyprzedzeniem? Podasz mi numery totka na sobotę?

      • Ej ja tam lubię szybkich i wściekłych – proszę ich nie wsadzać do wora z na wspólnej :D
        A tak serio – moim zdaniem ta część wyjaśniła dużo więcej co się dzieje w tej serii niż poprzednie :D

  6. Film nie opiera się na alternatywnych światach. Tutaj głównym problemem jest naruszenie osnowy rzeczywistości i prawdopodobieństwa. Dzieją się rzeczy absurdalne i pozornie bezsensowne bo na skutek działania maszyny stały się równie prawdopodobne co rzeczy z naszego punktu widzenia zwyczajne.

  7. U was to każda krytyka to od razu hejt. Jak może być nienawiść do filmu? Bezsens. Sami robicie z tego słowa pałkę do bicia i używacie z byle powodu. Krytyka filmu to hejt i namawianie do mordowania na tle rasowym to hejt. Ważcie słowa. Po za tym jesteście strasznie cenzorskim portalem.

  8. Nareszcie jakiś rozsądny głos w tej dyskusji. Jestem fanem tego clover-uniwersum, może więc moja opinia nie jest najbardziej obiektywna, ale “Paradoks Cloverfield” naprawdę mi się podobało. Po ostatnim kadrze chciałem wyć ze szczęścia :)

    • Szkoda tylko, że 10 lat już trwa oczekiwanie na kontynuację filmu z 2008 roku. Bo ten cały Cloverfield 10 Lane i ten szajs Paradoks, to nawet w połowie nie są tak dobre jak ten z 2008 roku.

  9. Dostaje w większości “hejt”, bo w większości polacy lubują się w prostocie i umysłowemu niedomaganiu.
    Trzeba spróbować poczytać oceny krytyków niepolskojęzycznych, zanim się napisze recenzję, czy raczej – dyskusję – tematu, który tak naprawdę nie istnieje.

    Jeżeli mówić jednak, dlaczego ludzie hejtują, można by odpowiedzieć szybko – nie oglądali wcześniejszych filmów, albo oglądali i nie potrafią się domyślić, o co chodzi – może powinni wrócić do Transformerów? To trochę łatwiejsze dla takiej publiczności, co?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...