Obejrzałam 1. odcinek serialu Botoks. To był zastrzyk ze środków nasennych z dodatkiem przesady typowej dla Vegi

Recenzja/Seriale 31.01.2018
Nasza ocena:
Obejrzałam 1. odcinek serialu Botoks. To był zastrzyk ze środków nasennych z dodatkiem przesady typowej dla Vegi

Obejrzałam 1. odcinek serialu Botoks. To był zastrzyk ze środków nasennych z dodatkiem przesady typowej dla Vegi

Do serwisu Showmax trafił pierwszy odciek serialu Botoks. Ten, jak zapowiadała platforma, ma być jeszcze mocniejszy niż film w reżyserii Patryka Vegi. Jak na razie to tylko pobożne życzenie, choć trudno stwierdzić, czy to dobrze, czy źle.

Przyznaję, całkiem lubię pisać o twórczości Patryka Vegi. Uruchamiają się wtedy we mnie jakieś pokłady niezwykłej złośliwości. Nie jest to nic osobistego, wszak reżysera nie znam, komentuję tylko jego artystyczne dokonania. I niestety te dokonania z obrazu na obraz (trudno tu mówić o latach, bo Vega kręci kolejne filmy i seriale tak szybko, że sam nawet nie nadąża z wymianą obsady) są coraz gorsze. Tu już nie chodzi nawet o jego misję, która szeroko była w mediach komentowana, ale o techniczne aspekty.

Oglądając filmy Vegi, ma się wrażenie, że patrzy się na długie teledyski, których tematami przewodnimi są tabloidowe nagłówki.

Seks z psem? Alkoholizm i pijackie ekscesy pracowników służby zdrowia? Korupcja, gwałty, rozboje? Boję się tej Polski Vegi, choć tej, którą mam pod nosem, też się czasem boję. Wizja polskiego reżysera przeraża mnie jednak bardziej. Ten ma bowiem tendencję do wybierania z rodzimego worka najgorszych przypadków tych jeszcze gorszych (tak, gorszych od najgorszych; udało mu się wygrać ze stopniowaniem) i budowania wokół nich narracji. Fabuła jest więc zwykle poszatkowaną jazdą bez trzymanki. Co i rusz gdzieś lata odkrojony palec albo rozlewa się krew, bo przecież jak się tnie tak szybko, to muszą być ofiary.

Vega przyzwyczaił nas do tego, że jego twórczość epatuje przemocą, seksem. Przesadą.

Jak u Vegi ktoś ginie to nie może po prostu umrzeć ze starości. Jeśli miałby umrzeć, bo jest stary, to jego głowę muszą rozszarpać jego własne koty. U Vegi nie mówi się kurde. Mówi się ocieżkurwajapierdolę, otwiera butelkę wódki i pije z gwinta. Na końcu przyjeżdża policja, amator trunków próbuje ją przekupić, a potem wszyscy razem zamawiają panie do towarzystwa (w filmie Vegi po prostu dziwki) i uprawiają z nimi seks, używając niebezpiecznych przedmiotów.

Serialowy Botoks również nie jest wolny od przesady.

Pierwszy odcinek prezentuje nam historie rodzeństwa alkoholików, w które wcielili się Olga Bołądź i Tomasz Oświeciński oraz transseksualnego Marka, sportretowanego przez Sebastiana Fabijańskiego. Fabuła jest zbliżona do filmu o tym samym tytule, który do kin przyciągnął masę widzów. Serial po prostu rozwija wątki, które poznaliśmy w zeszłorocznej produkcji. Dowiadujemy się wiec, jak ze śmiercią rodziców poradzili sobie Daniela i Darek, czy jak wygląda codzienność Marka, który nie przeszedł jeszcze operacji zmiany płci. Mamy szansę zgłębić losy ukazanych w filmie bohaterów, przyjrzeć im się chwilę dłużej.

Tylko sama już nie wiem, czy to wszystko nakręcone jest na serio, czy Vega z nas, widzów, sobie kpi.

showmax botoks

Historia Marka i jego relacja z rodziną wygląda jak satyra na Polaków, którzy boją się wymówić słowa gej, a co dopiero transseksualista, które pewnie kojarzy im się z jakąś odmianą tarantuli. Jeśli mnie pamięć nie myli, to inspiracją do powstania filmowego Botoksu miały być rzeczywiste wydarzenia z życia służby zdrowia i przemysłu farmaceutycznego. Mam wrażenie, że przy dokrętkach do serialu Vega już nieźle odleciał, razem ze swoimi bohaterami.

Naprawdę nie wiem, czym jest serial Botoks i po co powstał. Z jednej strony wyśmiewa pewne mechanizmy, z drugiej strony próbuje zaszokować, obnażając prawdę. Ale to ostatnie już się nie udaje i serial Vegi jest swoją własną karykaturą (zresztą tak jak i jego filmy). Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać, kiedy patrzy się na prezentowane wydarzenia.

To jest po prostu złe.

Serial Botoks to produkcja wyłącznie dla fanów filmu, którzy chcą spędzić jeszcze kilka kolejnych godzin z poznanymi wcześniej bohaterami. Nie wiem, dlaczego chcą to robić, ale to jest tytuł, który pewnie ich usatysfakcjonuje. Dla mnie to nic innego jak skok na kasę. Byleby jeszcze coś uszczknąć z tej popularności filmu, byleby przedłużyć sukces tytułu. Jeszcze chwilę, jeszcze mocniej, jeszcze bardziej.

A że specjalnością Vegi ma być właśnie jeszcze mocniej i jeszcze bardziej, to powstał serial Botoks. Mnie w fotel nie wgniótł, ani nie wbił, a zwyczajnie znudził. Ileż razy można dać złapać się na to samo? Ja już się nie łapię. I to od dawna.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

33 odpowiedzi na “Obejrzałam 1. odcinek serialu Botoks. To był zastrzyk ze środków nasennych z dodatkiem przesady typowej dla Vegi”

  1. Nie mialem jeszcze “przyjemnosci” obejrzenia filmu ale serial niestety widzialem.
    Gdyby nie 7363 bluzgow, ktorymi zaczyna sie ta kilkudziesieciominutowa gehenna, moznaby to puszczac na polsacie jako paradokument z elementami komedii na poziomie swiata wg kiepskich polaczonego z warsaw shore. Serial porusza rowniez tematyke problemow z jakimi sie borykamy (problemy ze sluzba zdrowia, LGBT itd.) w taki sposob, aby 12 letni gowniarz na podworku mogl sie z tego posmiac z kolegami. Dziwie sie, ze Showmax zamierza sie promowac w PL takimi produkcjami.

    • Nie chodzi o zachowania z serialu – chodzi o sposob ich przedstawienia. Osobiscie sam bardzo duzo przeklinam i nie przeszkadza mi kiedy ktos to robi. Lubie filmy z ostrym jezykiem typu “Psy” czy nawet Pitbulle…chociaz im dalej tym gorzej – przeklenstwa nie przeszkadzaja mi ani troche. Pazura czy Linda wiedza jak to robic/zagrac. W botoksie jezyk i zachowania bohaterow wygladaja jak teatr telewizji: tyle w tym realizmu co prawdy w wiadomosciach. Rownie dobrze mogliby sfilmowac papuge, ktora nauczyli mowic k***. Przyjscie do domu pogrzebowego z garnkiem i termosem zamiast urny i teksty Pana Oswiecimskiego, ze komus zaje8ie….jakies 4 razy w ciagu pol godziny (lubie go ale aktor z niego taki jak ze mnie ministrant) to dosyc prymitywny humor – taki tez musi byc ale ludzie…bez przesady. BoJack Horseman, KRESKOWKA, to 10000 ambitniejsza produkcja niz Botoks pod kazdym wzgledem.

  2. Realia nie są źle przedstawione często można trafić na ludzi wyrażających się na k cz h.(czy to w autobusie czy na osiedlach.

  3. Autorka chyba żyje na inne planecie i jeszcze jest dziewicą, wystarczy jedna wizyta w szpitalu na izbie przyjęć i masz kilka scenek do filmu.

  4. bardzo mocny film, pokazujący polskie realia. Niestety Polacy nie chcą widzieć otaczającego nas świata. Widzimy koniec naszego nosa, i tyle. Film mówi o stanie służby zdrowia i co naprawdę dzieje się w szpitalach. Sam coś mogę o tym powiedzieć, bo skoro przyjeżdżam no sor z otwartym złamaniem, to raczej nie powinienem czekać godziny aż łaskawie lekarz przyjdzie do pacjenta. Na porodówkach też nie jest wcale lepiej. Jak nie masz znajomości to prędzej umrzesz, niż ktoś się łaskawie tobą zajmie. I o tych błędach jest ten film. pokazanie co jest do poprawy. i to wszystko.

  5. Pani “recenzent”. Czy pani zrozumiała ten film, czy tylko oglądała go bezmyślnie. Film jest głęboko psychologiczny o aspektach, których nie zrozumiałaś. Więc przestań pisać, bo się znasz tak na filmach jak … nie powiem kto.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...