World of Warships Blitz na Androidzie oraz iOS. Ciągle przegrywam, ale bawię się świetnie – recenzja

Recenzje/Gry 18.01.2018
Nasza ocena:
World of Warships Blitz na Androidzie oraz iOS. Ciągle przegrywam, ale bawię się świetnie – recenzja

W Google Play oraz App Store zadebiutowało bezpłatne World of Warships Blitz. Ulepszyłem krążownik najwyższego poziomu, lecz zamiast zostać postrachem mórz i oceanów, nieustannie kosztuję słonego smaku porażki. No chyba, że to ta woda…

World of Warships Blitz to mobilny odpowiednik stacjonarnej, bardziej rozbudowanej gry World of Warships. Aplikacja jest darmowa, kompatybilna z Androidem oraz iOS i może w nią zagrać każdy, kto nie posiada archaicznego złomu w kieszeni. Zdecydowanie nie jest to jednak produkcja dla każdego. Blitz skupia się na rywalizacji w czasie rzeczywistym z innymi graczami, do czego wymagane jest stałe połączenie z Internetem. To nie jest jeden z tych idealnym tytułów do uruchomienia podczas kilkuminutowej jazdy autobusem.

World of Warships Blitz wymaga uwagi, skupienia oraz wielkiej koncentracji. Program budzi w graczu duszę taktyka.

Nie wystarczy jedynie płynąć przed siebie i strzelać do wszystkiego, co jest w zasięgu dział. Taka strategia szybko zaprowadzi nas na dno oceanu. Morskie teatry działań wojennych wymagają sprytu oraz przenikliwości. Wymiana ognia z wrogim krążownikiem to finalny etap zmagań. Poprzedzają go długie podchody oraz walka o jak najlepszą pozycję. Co nie jest proste, gdy dowodzi się długim na 250 metrów pancernikiem o masie 65 tysięcy (!) ton.

Pozycjonowanie własnego statku oraz koordynacja działań z sojuszniczymi kapitanami jest kluczem do sukcesu w World of Warships Blitz. To przecież nie tak, że znajdując się dziobem do wroga możemy do niego strzelać ze wszystkiego, co mamy na pokładzie. Aby prowadzić efektywny ostrzał, należy obrócić się do niego burtą. Kosztuje nas to czas i sporo nerwów, jeśli akurat znajdujemy się pod ostrzałem. Do tego każde działo jest traktowane indywidualnie. Ma własną obsługę, czas przeładowania i wytrzymałość.

Na to wszystko nakłada się podział na klasy i rodzaje okrętów. Lotniskowce, niszczyciele i pancerniki mają odmienne role. Inne możliwości, statystyki, bronie oraz umiejętności specjalne. Dzięki temu każdy gracz może rozwijać te okręty, które odpowiadają jego stylowi rozgrywki. Oczywiście najpierw trzeba poznać właściwości wszystkich klas, co zostanie okupione tonami skręconego od pożarów i wybuchów żelastwa. Jak pisałem wcześniej – to zdecydowanie nie jest gra na pięć minut.

Chociaż nie przepadam za tego typu tytułami, z World of Warships Blitz bawię się zaskakująco dobrze.

Porażki o dziwo nie męczą, ponieważ nawet przegrani mogą liczyć na nagrody. Do tego gracz zawsze ma przed sobą dalekosiężny cel, jakim jest odblokowanie nowej kategorii okrętów. Przegrane bitwy również do niego przybliżają. System jest na tyle sprytny, że podczas każdego starcia rozlicza gracza z indywidualnych osiągnięć, takich jak trafienia i zatopienia wrogich jednostek. Słowem – jest po co grać.

World of Warships Blitz łatwo zaraża syndromem „jeszcze tylko jednego meczyku“. To właśnie z tego powodu piszę ten tekst kilka godzin, chociaż powinienem kilkadziesiąt minut. Mam przed sobą smartfon i co jakiś czas odzywa się we mnie zew kapitana. Muszę odpalić jeszcze jedną potyczkę, bo inaczej skręci mnie w środku. Oczywiście po kilku dniach zew przycichnie, ale pierwszy kontakt z Blitzem jest silnie uzależniający.

Należy tylko pamiętać, że mobilne World of Warships nie jest typową grą na smartfony i tablety. Pod względem złożoności i struktury rozgrywki programowi bliżej do tytułu na komputery osobiste. Nie każdemu się to spodoba. Osoby, dla których idealne mobilne gry to Candy Crush Saga, Clash of Clans czy Crossy Road, powinny omijać Blitza szerokim łukiem. Problemy będą mieli również użytkownicy smartfonów o mniejszych ekranach. Dotykowy interfejs zajmuje sporo miejsca, a jego komfortowa obsługa wymaga odpowiedniej powierzchni.

Nie zmienia to faktu, że World of Warships Blitz jest znacznie lepsze, niż przypuszczałem. Na komputerze czy konsoli szkoda by mi było czasu na taką produkcję, za to szybka bitwa (albo pięć) na smartfonie zaraz przed snem to zupełnie inna sprawa.

Ode mnie solidne siedem papierowych statków na dziesięć.

Dołącz do dyskusji (5)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...