Premiera ekranizacji gry Tomb Raider już za pasem. Wytwórnia Warner Bros. chce podtrzymać zainteresowanie filmem, publikując nowy zwiastun. Tym samym zdradza nam coś jeszcze.

Dotychczasowe ekranizacje Tomb Raidera nie były takie złe. Były to bardzo przeciętne filmy przygodowe – co automatycznie wyróżniło je na tle w większości beznadziejnych ekranizacji gier – a mało która aktorka pasowała do ówczesnego wizerunku Lary Croft tak dobrze, jak grająca wówczas w filmach Angelina Jolie.

Minęło jednak wiele lat. Seria gier Tomb Raider znacząco się zmieniła, stawiając na mniej przerysowany, bardziej realistyczny styl. Główna bohaterka również stała się mniej komiksowa: z odpowiedniczki Indiany Jonesa Lara Croft przeobraziła się w zwykłą kobietę, walczącą nie tylko z bandziorami i pułapkami w starożytnych grobowcach, ale również i z własnymi słabościami.

Tomb Raider będzie inspirował się w szczególności grą wydaną w 2013 r., jeżeli wierzyć drugiemu zwiastunowi filmu.

Wytwórnia Warner Bros. opublikowała drugi zwiastun filmowego Tomb Raidera. Fani gier z pewnością od razu rozpoznają motywy fabularne z gry Tomb Raider z 2013 r. (która miała, tak po prostu, tytuł Tomb Raider, bez żadnych dopisków). A więc odkrycie tajemnicy skrywanej przez ojca Lary, wyprawa na tajemniczą wyspę, katastrofa na morzu i dziwna sekta zamieszkująca ową wyspę.

Inspiracja nie kończy się jednak na samej fabule. Wybrane kadry z filmu są wręcz identyczne do tych zastosowanych w samej grze. Czy to Lara skacząca ze statku do oceanu, czy wisząca na wraku samolotu wiszącego nad urwiskiem – już to wszystko widzieliśmy. Dokładnie w tej samej formie.

Nie uważam tego jednak za złą rzecz. Jeśli chodzi o narrację i filmowość, gra Tomb Raider – i jej bezpośrednia kontynuacja w formie Rise of the Tomb Raider – to majstersztyk i jedna z najlepszych produkcji tamtego okresu w tej kategorii. Nikt nie broni naśladować dobrych wzorców, zwłaszcza gdy nie trzeba ukrywać źródeł inspiracji.

Tomb Raider pojawi się polskich kinach 6 kwietnia. W rolę Lary Croft wcieli się Alicia Vikander. Reżyserii podjął się Roar Uthaug.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...