Uwielbiam serwisy VOD, ale daleko mi do wysyłania telewizji na śmietnik historii

Felieton/TV 15.01.2018
Uwielbiam serwisy VOD, ale daleko mi do wysyłania telewizji na śmietnik historii

Uwielbiam serwisy VOD, ale daleko mi do wysyłania telewizji na śmietnik historii

Telewizja linearna jeszcze długo nie odejdzie do lamusa. Przy transmisjach na żywo internet i serwisy VOD nadal zniechęcają awaryjnością. Wideo na żądanie sprawdza się wyłącznie w przypadku filmów i seriali. Nie mogę się doczekać czasów, aż telewizja online będzie działać tak, jak powinna.

Jestem entuzjastą serwisów VOD. Serce mi rośnie, jak widzę powiększającą się ofertę usług działających w naszym kraju. Jeszcze kilka lat temu, by obejrzeć nowy serial lub film, trzeba było albo korzystać ze źródeł pirackich, albo czekać miesiącami na premiery w lokalnej telewizji lub na płytach DVD.

Dzisiaj, dzięki takim serwisom jak Netflix, Showmax, Prime Video i HBO GO, coraz częściej mamy dostęp do światowych hitów w dniu ich globalnej premiery lub niedługo po niej. Oglądam to, co chcę, kiedy chcę. Bez konieczności zapoznawania się z ramówką i dostosowywania do niej dnia.

Nie oznacza to jednak, że klasyczna telewizja nie ma niepodważalnych zalet.

Elon Musk chce wysyłać ludzi na Marsa, a serwisy VOD nadal nie radzą sobie z transmisjami wideo na żywo na Ziemi. Losowe pauzy, niekończące się buforowanie, spadki jakości, rozdzielczość jak z ery piksela łupanego – to norma przy streamingu. W przypadku materiałów dodanych uprzednio do biblioteki problemów jest mniej, ale przy transmisjach live łącza się zapychają.

Za każdym razem, gdy chcę obejrzeć w sieci transmisję w czasie rzeczywistym, jeszcze przed włączeniem streamu klnę pod nosem. Nie bez powodu. Praktycznie zawsze coś jest nie tak. Przypomniałem sobie o tym w miniony weekend, gdy szósty odcinek rodzimej wersji Saturday Night Live Polska postanowiliśmy obejrzeć w domu właśnie w wersji na żywo.

Po pół godziny Showmax zrobił niespodziankę i wyłączył stream. Tak po prostu.

Transmisja urwała się w połowie, a próba powrotu skutkowała wyświetleniem się komunikatu „wideo nie istnieje”. Wszystko dlatego, że w trakcie odtwarzania zrobiliśmy pauzę i oglądaliśmy z półgodzinnym poślizgiem. Gdy tylko audycja się zakończyła, w aplikacji Showmax na Apple TV pojawił się komunikat o błędzie, a osoby, które pauzowały w trakcie, zostały pozostawione na lodzie.

telewizja reklamy

Jak udało się dowiedzieć od jednego pracowników Showmax Polska, był to tylko jednorazowy błąd, a nie niedopatrzenie w systemie transmisji na żywo. Kwadrans później odcinek był już dostępny w wersji na żądanie, ale cytując klasyka: „niesmak pozostał”. Jeśli serwis wideo chce się mierzyć z klasyczną telewizją i robi sobotni talk-show, tego typu awarie są niedopuszczalne.

Nie chcę jednak wieszać tutaj psów na Showmaksie, bo praktycznie wszystkie serwisy VOD pracują na złą opinię o streamingu.

Inni dostawcy transmisji live przez internet też borykają się z podobnymi problemami. Wie o tym każdy, kto chciał chociaż raz obejrzeć jakieś wydarzenie sportowe, korzystając z polsatowskiej Ipli. Oczywiście można uznać to za problem pierwszego świata, ale takie trudności potęgują wrażenie, że transmisje wideo w internecie są tylko dla geeków, dla których odszyfrowywanie komunikatów o błędach to dodatkowa zabawa.

Jeśli serwisy VOD chcą przekonać zwykłego Kowalskiego do zainteresowania się ich ofertą, pod względem technicznym muszą być przynajmniej tak samo bezawaryjne jak telewizja. Dziś przekonując znajomych i rodzinę do wypróbowania tego typu usług, od razu spotykam się z argumentami, że aplikacje na Smart TV i strony internetowe serwisów VOD są co do zasady, za przeproszeniem, o kant tyłka potłuc.

polskie dokumenty w vod.pl

Telewizja linearna wygrywa, bo jest idiotoodporna.

Nie da się ukryć, że linearna telewizja to w założeniu relikt poprzedniej epoki. Serwisy wideo na żądanie mają ogromną zaletę: możliwość samodzielnego wybrania, co i kiedy chce się obejrzeć. Jako ich użytkownik z zazdrością patrzę jednak na posiadaczy kablówki, którym nie grozi komunikat o tym, że np. muszą zainstalować przestarzałego Silverlighta ani komunikat o błędzie odtwarzania, gdy tylko łącze internetowe dostanie czkawki.

Mając kablówkę wystarczy włączyć telewizor i od można skakać po kanałach bez zawracania sobie głowy sprawami technicznymi. Oczywiście są przypadki, gdy i w klasycznej telewizji coś nie zadziała, ale zdarzają się naprawdę sporadycznie. Oglądanie wideo na żywo przez internet można porównać do oglądania telewizji satelitarnej – ale tylko przy założeniu, że antenę na dachu zamocowało się na zużytą taśmę klejącą.

Fatalna jakość wideo, zrywające streamy, limit liczby urządzeń, które można podpiąć pod jedno konto, reklamy bardziej nachalne niż na Polsacie, blokowanie przesyłania obrazu z komputerów na telewizory, zawieszające się aplikacje i brak wsparcia dla popularnych platform utwierdzają tylko w przekonaniu widzów niekorzystających z usług VOD, że nie warto się tym całym wideo na żądanie interesować. Trudno się im dziwić.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

18 odpowiedzi na “Uwielbiam serwisy VOD, ale daleko mi do wysyłania telewizji na śmietnik historii”

  1. Niestety sporo jest do nadrobienia. Jakiś czas temu próbowałem Eleven. Na komputerze/smartfonie/tablecie widziałem bramki ponad minutę później, niż huczało o nich pół internetu oglądające ten sam mecz na pirackim streamie. Na smart tv nie dało się oglądać w ogóle (co minutę transmisja się przecinała i ładowała). Niemniej jednak coś się w transmisjach sportowych ruszyło w dobrą stronę i nawet Canal+ zrobił nieśmiały ruch.

    • Proponuje coś zmienić ze sprzętem albo łaczem :). Ja oglądam F1 od 2 lat i nie było takich problemów jak opisujesz. Obraz czysty i ładny.

      • Coś w ten deseń (że mam złe ustawienia w tv, choć niestety nie dowiedziałem się jakie, kazał dzwonić na support Samsunga) mi odpisał support Eleven. Dalej drążyć mi się nie chciało, bo i tak w końcu zrezygnowałem z subskrypcji (bo żadnej z lig piłkarskich m, które mają w ofercie i innych sportów nie oglądam regularnie). Do samej jakości obrazu zastrzeżeń nie mam.
        Skoro jednak problemem były ustawienia sieci (choć dziwnym trafem to jedyna usługa, gdzie mam problemy z siecią), jako klient oczekiwałbym nieco więcej wskazówek. Laikiem technologicznym nie jestem, ale akurat w kwestii ustawień sieciowych nie jestem też ekspertem. A ogół klientów absolutnie nie ma obowiązku się nad tym doktoryzować. Płacę – chcę żeby działało.

  2. Pozwolę sobie przypomnieć, że tradycyjna telewizja też nie była “idiotoodporna” od początku. Trzeba się było namęczyć, żeby “złapać” obraz, odpowiednio ustawić antenę itd. A jak już się wszystko udało, to można było zobaczyć zamiast programu planszę “przepraszamy za usterki”.
    VOD jest dopiero od paru lat, ciągle raczkuje i jego penetracja rynku w stosunku do TV jest znikoma. Z czasem problemy się rozwiążą same.

    Największą zaletą telewizji jest chyba to, że oferuje treść bez konieczności myślenia. Włączasz TV i coś tam w tle “gada”. Wielu ludzi źle się czuje w ciszy, bo czegoś im brakuje i tym czymś jest często radio lub TV, chociaż nawet niespecjalnie słuchają czy oglądają to, co w nim leci.

    Ale to też już jest, np. można na YouTube włączyć pierwszy lepszy filmik i kolejne dobierane automatycznie będą już lecieć same.

    • Tak dobrze to ująłeś tv w tle. Dlatego nie lubie vod, bo skończy się audycja i koniec ciemność. Przypisujesz Youtuba, ale to jest idiotyczne. Będzie lecieć dana kategoria i tak w koło Macieju do wyrzygania. w TV jest jakaś ramówka różnorodność i wiemy czego się spodziewać.

  3. Wydaje mi się że problem z transmisją na żywo wynika bardziej z małego rynku a w zawiązku z tym małymi nakładami inwestycyjnymi potencjalnych dostawców treści. Z czasem pewnie jakość transmisji się poprawi. W stanach np. od dawna można oglądać wszystkie mecze NBA czy NHL w aplikacjach stworzonych przez ligi. W Europie jest nieco trudniej ze względu na rozdrobnienie praw do transmisji różnych lig.

  4. “Jak udało się dowiedzieć od jednego pracowników Showmax Polska, był to tylko jednorazowy błąd” < ten "jednorazowy błąd" dotyczył też wszystkich odcinków transmitowanych za darmo na YouTube… Rozwiązanie było jedno – krótkie przerwy na siku nadrabiane przewijaniem na piosenkach i scenkach przejść, kiedy ekipa się przebiera :P

  5. Moja mama ogląda na co dzień telewizję linearną przez satelitę. Wszystko ładnie pięknie dopóki dekoder się nie zawiesi. Wtedy odpala ten “awaryjny” VOD żeby w spokoju obejrzeć serial.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...